| |
Od RedaktoraW cyklu: Od Redaktora (liczba artykułów 18)[NG: 04] Autor: Zbigniew Talewski - Borowy Młyn (liczba artykułów: 325)Coraz więcej kolejnych miesięcy wrześniowych dzieli nas od tamtego, pamiętnego września 1939 roku. Coraz mniej jest tych co przeżyli i widzieli jak „czarne krzyże” wymalowane na skrzydłach hitlerowskich samolotów zawisły nad naszym krajem. Ptaków śmierci z których posypały się pierwsze bomby siejące śmierć wśród bezbronnej cywilnej ludności. Coraz mniej tych co walczyli w obronie Polskich granic i tych co byli świadkami jak w bezradnym bohaterstwie nasi żołnierze, zdeterminowani w pierwszych godzinach wojny wiarą w zwycięstwo, walczyli „by dziesiątkami tysięcy lec” w obronie Ojczyzny! Te pierwsze wojenne – wrześniowe ciosy padły na Pomorze, na Westerplate, Gdynie, Mławę, Chojnice....a potem po wkroczeniu na Pomorze formacji SS, rozpoczęto tu u nas, swoistej pacyfikacji Pomorzan. To szczególnej eksterminacji poddano inteligencję i działaczy narodowych. Ostrze tych represji nie ominęło żadnej z pomorskich rodzin. Stąd te 62 lata, które dzieli nas od tragizmu tamtych dni, nie zatarło pamięci o wojnie w której było tyle pogardy „człowieka dla drugiego człowieka”, gdzie podział na rasę rządzących panów o aryjskim rodowodzie „nad ludzi”, tym drugim, „rasowo gorszym” za życia zgotował piekło pogardy i zniewolenia. Słowem jak to zwięźle określiła Zofia Nałkowska, to nie nad ludzie, ale zwykli - „ludzie ludziom, zgotowali ten wojenny los”. Stąd te kolejne wrześniowe rocznice my Polacy przeżywamy i obchodzimy jako narodowe zaduszki, a gros naszych myśli kieruje się siłą rzeczy ku tym co broniąc naszej Ziemi, polegli od kul wroga jako żołnierze frontowi, a potem Ci co przeżyli wrzesień zginęli walcząc w szeregach polskiego Ruchu Oporu. Nasza pamięć zwraca się również w stronę tych co w cierpieniu i poniżeniu ginęli w miejscach masowych kaźni w obozach – fabrykach – śmierci nad bramami, których wisiał i witał represjonowanych, butny, szyderczy i urągający im napis „Arbeit machts frei”! Nam mieszkańcom Pomorza i Kaszub bliskich jest wiele takich rozsianych po Pomorzu miejsc wrześniowej zagłady. W tym miejscu nie sposób aby opowiedzieć o wszystkich, niemniej muszę wspomnieć o tych największych, najtragiczniejszych z nich tj. o Chojnickiej Dolinie Śmierci, Szpręgawsku, Gdyni-Obłużu, miejscach egzekucji w czerskich i tucholskich borach, Potulicach, tczewskich koszarach - miejscu kaźni pomorskich kapłanów, a zwłaszcza o Sztuthoffie i Piaśnicy, o tych miejscach gdzie najwięcej zginęło naszych Ojców, Matek, Sióstr i Braci. Fabrykanci śmierci dokładnie i precyzyjnie zacierali za sobą ślady zbrodni, ale nie wszędzie się to im udało, podobnie jak nie udało się po bitwie grunwaldzkiej w 1410 roku Krzyżakom, zakuć w wcześniej, na okoliczność pewnego zwycięstwa przygotowane łańcuchy pokonanych Polaków! Dziś w Piaśnicy surowe i proste w swym wyrazie groby, stanowiące wieczysta kwaterę dla 12 tysięcy tam zamordowanych, chwytają odwiedzających ten cmentarz mocno za serce, a poczucie grozy potęgują także nadpalone sosny ,ogniem z dołów w których palono zwłoki rozstrzeliwanych, albo jak to było zaraz po wojnie - pukle dziecięcych włosów, które można było dostrzec na korze rosnących drzew, o których pienie rozbijano dziecięce główki, bo na pozbawienie ich życia „szkoda było niemieckiej kuli”. W Piaśnicy w tym miejscu pomorsko-kaszubskiej martyrologii, wśród ordynku brzozowych krzyży przeważają te z tabliczkami "Nie znany", ale najwymowniejszym symbolem tego miejsca, znakiem rozpaczy i niemego krzyku bólu i rozpaczy a zarazem miłości, stanowią z kolczastego drutu korony - wieńczące prosty - Piaśnicki Krzyż. Wśród tych znaków pamięci nie mogę również nie wymienić Krzyża Pamięci Ofiar Życia II Wojny Światowej jakie poniosła ludność Gochów - stojącego na górze Piszczatej w Borzyszkowach. Ten pomnik nie jest na Gochach jedynym znakiem tragedii „wrześniowych” i pozostałych, wojennych dni, bowiem w tutejszych kościołach, znajdują się na poczesnych miejscach tabliczki z nazwiskami poległych i zaginionych parafian, wśród nich są też nazwiska tych co przez złożoność historii byli przymusowo wcieleni do armii niemieckiej i w jej szeregach stracili życie, oraz Ci co w ramach powojennego odwetu zostali wywiezieni na rosyjski wschód, z którego już nie powrócili. Wspominając dzisiaj ten czas pochylmy się w zadumie i oddajmy hołd męczennikom i bohaterom tych wrześniowych i pozostałych wojennych dni. Niech ich męczeńska śmierć będzie dla nas przestrogą! A my mieszkańcy parafii Borowy Młyn, pamiętajmy, o trzech zamordowanych na „polu Malicha” przez żandarmów niemieckich, o polskich uciekinierach z niemieckiej niewoli, których ciał jak dotąd nie udało się pomimo prób zlokalizować, odgrzebać i przenieść w godne ich męczeńskiej śmierci - poświęcone miejsce. Wszystkim ofiarom II wojny światowej, zarówno po jednej jak i drugiej stronie frontów, żołnierzom walczącym w imię fałszywych ideologii opętańczych przywódców – a także duszom bezbronnych cywili, którzy ten czas wojny przypłacili swym życiem – |

![Zbigniew Talewski [Borowy Młyn]](/foto/autorzy/1.jpg)