NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Marian Trzebiatowski [Brusy]

Leśnicy powiatu chojnickiego w Ruchu Oporu

W cyklu: Historia (liczba artykułów 64)

[NG: 34/35]   Autor: Marian Trzebiatowski - Brusy (liczba artykułów: 5)
LEŚNICZÓWKA MŁYNEK – ( NDL Przymuszewo) miejsce zamieszkania leśniczego Jana Bińczyka, pseudonim Zagłoba, komen­danta organizacji partyzanckiej Gryf Pomorski na ob­szar powiatu Chojnickiego i członka Naczelnej Rady tej organizacji. W dniu 4 maja 1943 r. 
Leśniczówka Mły­nek została otoczona przez Gestapo. Jan Bińczyk, ranny przy próbie ucieczki, został schwytany. Później skatowany przez Gestapo, zmarł 21 maja 1943 r.

LEŚNICZÓWKA MŁYNEK – ( NDL Przymuszewo) miejsce zamieszkania leśniczego Jana Bińczyka, pseudonim Zagłoba, komen­danta organizacji partyzanckiej Gryf Pomorski na ob­szar powiatu Chojnickiego i członka Naczelnej Rady tej organizacji. W dniu 4 maja 1943 r.
Leśniczówka Mły­nek została otoczona przez Gestapo. Jan Bińczyk, ranny przy próbie ucieczki, został schwytany. Później skatowany przez Gestapo, zmarł 21 maja 1943 r.


W czasie drugiej wojny światowej leśnicy wnieśli znaczny wkład w walce z najeźdźcą. Już 1 września 1939 r. zginął na patrolu pod Chojniczkami Jan Drobiński, pracujący w leśnictwie Czernica. We wrześniu 1939 r. zginęli w Pięćmorgach dwaj drwale pracujący w leśnictwie Młynek: Bronisław Leszczyński i Józef Błoczyński z Małych Chełmów. Jesienią 1939 r. szalał utworzony z miejscowych Niemców Selbstschutz. Nadleśniczy z Giełdona inż. Mikołaj Kudłowicz został 19 września 1939 r aresztowany przez policję, która z uwagi na awarię motocykla poleciła kryminaliście członkowi Selbstschutzu doprowadzić nadleśniczego do Chojnic, który go zastrzelił na szosie za Turowcem, tłumacząc potem, że ten uciekał.

Pomorze dekretem Hitlera z 8. 10. 1939 r. zostało włączone do Rzeszy, a osiedlona tutaj w okresie międzywojennym ludność miała być wysiedlona. Już we wrześniu niektórzy leśnicy wyjechali, a inni później jak Jan Stetkiewicz z Drzewicza. Nadleśniczowie nie wrócili na swe stanowiska i przenieśli się na teren Generalnego Gubernatorstwa.

Zofia Mrozowska, córka Jana, byłego leśniczego z Młynka relacjonowała: „W listopadzie 1939 r Niemcy przyszli po ojca, ale widząc jego stan, nie zabrali, zmarł w listopadzie 1939 r. Później pewnej nocy przyszło dwóch miejscowych Niemców i żandarmi. Kazali ubierać się i zabrali nas do kina w Brusach, skąd wraz z innymi zawieźli na dworzec w Chojnicach, gdzie umieszczono nas w wagonie towarowym i wywieziono do Chęcin.[GG]. Powracający we wrześniu polscy leśniczowie zostali przyjęci do pracy na poprzednich miejscach jako pomocnicy leśni.”

Z dniem 4 marca 1941 r. ukazało się rozporządzenie o niemieckiej liście narodowej i niemieckiej przynależności państwowej na wcielonych ziemiach wschodnich. Do III grupy wpisywano do 22 lutego 1942 r tych Polaków, którzy zgłosili swój akces, później odmowa przyjęcia III grupy groziła konsekwencjami. Paweł Piekut robotnik z Kopernicy wezwany odmówił przyjęcia grupy. Został aresztowany i wywieziony do Stutthofu, gdzie zmarł. Władysław Zblewski z Parzyna, robotnik, wezwany powiedział po niemiecku, że jest Polakiem i nie podpisze listy. Jeszcze w tym dniu wraz z rodziną został wywieziony do Potulic.

Warunki okupacyjne na terenie powiatu chojnickiego były gorsze i trudniejsze niż gdzie indziej, a mimo to ruch oporu powstał tutaj najwcześniej. Grupy leśne tworzyły się z ludzi, których okupant poszukiwał celem zgładzenia. Ludzie ci kryli się w lesie, w ziemiankach zwanych bunkrami. Z grup leśnych tworzyły się później grupy partyzanckie. Utrudnienia w ruchu oporu to: wielka ilość Niemców około 10%, wysiedlania rodzin polskich, utworzenie poligonu ćwiczebnego SS o powierzchni 700 km.

Granice poligonu stanowiły: Brusy- Żabno- Konarzyny- Rekowo- Lipusz - Dziemiany- Brusy. Z terenu poligonu od 22 08 1943 r rozpoczęto wysiedlanie ludności, pozostawiając tylko obsługę poligonu. Zlokalizowano na tym terenie w drugiej połowie 1944 r. specjalne grupy wojsk SS do zwalczania partyzantów. Oddziały te rozstrzeliwały bez wyroków rodziny podejrzane o udzielanie pomocy partyzantom. W nadleśnictwie Giełdon leśniczowie niemieccy otrzymali obstawę żołnierzy.

Większość polskich leśników związana była z Gryfem Pomorskim, wstępując do Gryfa, współdziałając z nim śmiertelnie się narażali przy ewentualnym wykryciu bunkrów na terenie leśnictwa. Np. po wykryciu broni w lesie przy Kłodawie wywieziono do obozu w Mauthausen leśniczego Stanisława Wenclewskiego z Kłodawy, gdzie zmarł. Z powodu wykrycia bunkrów na terenie leśnictwa do obozu w Stutthofie wywieziono leśników: Edmunda Kapankę z Kłodawy, Norberta Myszkę z Giełdona, Konrada Nałęcza z Olszyn, Dominika Piechowskiego z Mylofu, Oskara Halamę z Laski. Uniknął aresztowania Stanisław Megger z Czernicy, gdyż nadleśniczy Beninde wezwał go do siebie i polecił natychmiast wyjechać do pracy na Śląsk.

W tworzeniu grup Gryfa Pomorskiego na terenie powiatu chojnickiego zasłużył się leśniczy z Młynka w Nadleśnictwie Laska Jan Bińczyk komendant powiatowy, który współtworzył Gryfa, wykorzystując swe wpływy w środowisku leśników. Współpracował z nim odpowiedzialny w Gryfie za łączność Cyryl Zalewski mieszkający w Widnie, który przed wojną był nauczycielem w Skoszewie, a w czasie wojny pracował w Nadleśnictwie Laska.

Komendantami gminnymi TOW Gryf Pomorski na tym terenie byli:
Teodor Chlebosz ps „Odra” w Konarzynach, był on leśniczym w Życicach.,
Konrad Nałęcz ps „Orlik” w Rytlu, leśniczy z Olszyn,
Józef Macioszek ps „Jeleń” w Chojnicach Wsi, robotnik z Klosnowa.

Największą grupą partyzancką była, utworzona przez Jana Bińczyka, grupa „Młynki”, później dowodzona, przez Marcjana Czarnowskiego, licząca średnio 18- 24 członków. Działała ona na terenie gminy Brusy.

Grupa „Żubra” kierowana przez Jana Knuta, syna Franciszka, leśniczego z Płecna, liczyła 15 osób. Grupa ta od 1940 r. stoczyła 5 potyczek z oddziałami SS i Wermachtu. W grupie tej znajdowało się 6 osób z rodziny Knutów.

Grupa Henryka Grabosza syna leśniczego z Mylofu działała w rejonie Męcikała.

Grupa Józefa Macioszka działała głównie na terenie Nadleśnictwa Klosnowo. Grupa ta następnie podzieliła się a Macioszek przebywał na terenie Giełdona.

Wcześniej w struktury Ruchu Oporu włączyła się rodzina Stawskich. Stanisław Stawski już przed wojną doczekał się emerytury w leśnictwie Parzyn, a jego czterej synowie ukończyli szkołę leśną. Na emeryturę przeniósł się do córki Marii Kinelskiej, do Głuchego Boru, gdzie leśniczym był jej mąż Stanisław. Maria Kinelska zorganizowała sekcję kobiecą i była łączniczką Gryfa Pomorskiego, natomiast Stanisław Kinelski był zastępcą komenda gminnego Gryfa Pomorskiego w Dziemianach. Następnie Stanisław Stawski wraz z żoną przeniósł się do syna Alojzego, który w Nadleśnictwie Sulęczyno był leśniczym i pełnił w Wydziale Organizacyjnym Gryfa funkcję kierownika wydziału finansowego, natomiast jego żona Helena była kurierką zarówno Gryfa i AK.

24 10 1942 r na skutek wpadki w AK w Gdyni, Alojzy i Helena zostali aresztowani i osadzeni w obozie w Mauthausen, gdzie Alojzy zmarł. W czasie aresztowania jego ojciec Stanisław został bestialsko pobity za milczenie, wskutek czego zmarł po tygodniu.
3 05 1943 r. Maria Kinelska zostaje aresztowana i odstawiona przez gestapo do Gdańska, i pomimo zwolnienia umiera.

Kolejnym Gryfowem był Maksymilian Stawski syn Stanisława, który należał do grupy „Ludwika”. Został on ranny przy przeprawie przez Brdę koło Kosobudna, brał też udział w odbiciu z aresztu Wojciecha Warsińskiego, starszego ogniomistrza z Grudziądza. Warsiński ukrywał się u swojej rodziny, w Lubni gdzie pracował jako robotnik w leśnictwie Lubnia. Po wojnie był leśniczym w olsztyńskim, gdzie zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

Na terenie poligonu mieszkańcy albo podpisali listę i wówczas przesiedlano ich poza poligon, albo całymi rodzinami wywożono do Potulic. Dzieci w późniejszym okresie [od sierpnia 1944 r.] wydawano rodzinom, które podpisały III grupę. Nie wszystkie jednak przeżyły np.


Nazwisko i Imię - Data urodzenia  - Miejscowość
Bińczyk Krystyna - 20 06 1940 - Młynek - Córka l-czego
Czapiewski Zygmunt - 23 09 1942 r - Lendy - Syn robotnika
Dalmer Franciszek - 04 02 1944 - Kulinowo - Syn robotnika
Gierszewska Maria - 10 05 1943 - M. Chełmy - Córka robotnika
Las Marian - 1936 r - Zanie - Syn robotnika
Lipiński Józef - 06 02 1943 r - Widno - Syn robotnika
Orzłowska Bronisława - 1942 r - Rolbik - Córka robotnika
Orzłowski Bronisław - 1944 r. - Rolbik - s. Bronisława rob.

Podpisanie III grupy narodowościowej zobowiązywało do służby w wojsku niemieckim. W związku, że pełnoletność ustalono na 21 lat, wcielana młodzież nie musiała podpisywać listy. Józef Byczkowski, rybak z Giełdowa, który podpisał przynależność do III grupę poniósł tego powyższe konsekwencje. Pięciu jego synów wcielono do wojska. Czterech zostało skierowanych na front zachodni. Jeden z nich Wiktor Byczkowski w czasie urlopu uciekł z bronią do lasu i wstąpił do grupy Cysewskiego. zginął 14 01 1945 r. zginął w Czarniżu. Z kolei Feliks i Władysław po dostaniu się do niewoli wstąpili do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i po wojnie nie wrócili do kraju. Franciszek Byczkowski po dostaniu się do niewoli wstąpił także do WP na Zachodzie i służył w marynarce wojennej. Po powrocie do kraju pracował w Nadleśnictwie Giełdon. Jan Byczkowski został skierowany na front wschodni do Estonii. Powrócił w 1947 r z niewoli i podjął pracę w leśnictwie Ostrowy.

Wielu pracowników leśnych zginęło na froncie, walcząc w obcej – niemieckiej - sprawie,. Do nich należeli:
Hammermeister z Rosołów w Nadleśnictwie Chociński Młyn gdzie był robotnikiem. Wcielony do Wehrmachtu zginął w 1943 r w Jugosławii.
Jankowski Kazimierz syn leśniczego z Ustronia , który zginął pod Monte Cassino.
Kamiński Walenty syn leśniczego z Spierwi, zginął we Włoszech.
Ostrowski Alojzy urodzony w 1924 r., robotnik z Wandowa w leśnictwie Mylof
Ostrowski Franciszek urodzony w 1926-, syn robotnika z Wieczywna, poległ w 1944 r. w Normandii
Ostrowski Władysław urodzony w 1926 r. Robotnik leśny, syn przodownika z Wandowa w leśnictwie Mylof.
Stoltman Bronisław robotnik leśny z Widna, zginął w Norwegii.
Stormann Edmund ze Starego Mostu, syn leśniczego zginął w Afryce pod Tobrukiem
Matyszewski Stefan robotnik leśny z Widna, zginął pod Monte Cassino.
Wałdoch Edmund z Czarniża, robotnik leśny w Giełdonie, zginął pod Monte Cassino.

Po drugiej stronie frontu walczył brat Stefana Jan Matyszewski z Widna, który uciekł z Wermachtu do komunistycznej partyzantki francuskiej, a potem walczył w armii Andersa. Większość służących w Wehrmachcie na froncie zachodnim, po dostaniu się do niewoli wstąpiła do wojska polskiego na Zachodzie. Pod koniec okupacji niewielu leśników pozostało na tutejszym terenie, kierowano ich do pracy na terenie Niemiec. Ukrywający się i grupy partyzanckie miały coraz trudniejsze warunki do przetrwania.

Po przejściu frontu, NKWD przesłuchiwało mężczyzn i dokonywało licznych aresztowań. Szczególnie liczne aresztowania dotknęły pracowników leśnych, na terenach, gdzie w czasie wojny był silny pomorski ruch oporu. W leśnictwie Funka, Bachorze oraz z Klosnowa aresztowano prawie wszystkich pracowników. Podobnie było w Giełdonie, gdzie w czasie wojny przebywało do 50 partyzantów. Aresztowano wielu pracowników z Okręglika i z Giełdona. Zatrzymano członków grup oporu np. członków grupę Knutów, których po rozbrojeniu zesłano na Ural. Z terenu powiatu chojnickiego na Ural zesłano, co najmniej 60 leśników, z tego 22 nie wróciło do kraju. Wśród nich byli leśniczowie: Dominik Piechowski, z Mylofu, Bolesław Pieczka z Odrów, Antoni Muszyński z Czerska, Marcin Storman ze Starego Mostu, Emanuel Jankowski z Ustronia. Z Nadleśnictwa Giełdon nie wrócili robotnicy leśni: Franciszek Mielke i Jan Mielke z leśnictwa Płecno, Jan Ostrowski z Giełdona, Franciszek Szefler i Piotr Bucław z Okręglika. Większość deportowanych powróciła jesienią 1945 r. a niektórzy dopiero w 1947 r. Jedna z nich - Władysława Ossowska z Giełdona tak relacjonowała te zdarzenia : „…oskarżona byłam o udział w niemieckiej organizacji kobiecej, co nie było prawdą, przebywałam dwa lata poza domem. Po dowiezieniu do stacji końcowej jeszcze 14 dni maszerowaliśmy przez bagna i rzeki. Pracowaliśmy przy wypalaniu węgla drzewnego. Połowa ludzi nie wróciła. Pracowałam przy kuchni i dzieciach komendanta. Jedliśmy zmarzłe ziemniaki i kapustę. Dzieci, które się tam rodziły, wszystkie zmarły, pomimo, że starano się je ratować. Nie otrzymywaliśmy wynagrodzenia za pracę ani na drogę. Przy powrocie Rosjanin jechał z nami aż do Warszawy, przekazując nas tam do PCK”.

Autor jest emerytowanym Leśnikiem. Był zastępcą nadleśniczego w NDL Przymuszewo.
Z zamiłowania jest historykiem i regionalistą. Dokumentuje losy Zaborskich Leśników w okresie II wojny światowej. /tz/
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Najlepsze szkolenia bhpSzkolenia BHP tworzenie stron toruń Huśtawki Najlepsze szkolenia bhpSzkolenia BHP