NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Andrzej Watemborski []

Andrzeja Watemborskiego rozmowy na Gochach

[NG: 04]   Autor: Andrzej Watemborski - (liczba artykułów: 3)
Prezes Firmy ExPro - Bolesław Prondziński.

Prezes Firmy ExPro - Bolesław Prondziński.


Rozmowa z Bolesławem Prondzińskim, szefem wałdowskiem firmy EXPRO.

Sytuacja w naszym rejonie gospodarczym nie jest szczególnie dobra i wielu przedsiębiorców narzeka na kłopoty z prowadzeniem firm. Jak to wygląda w pańskim przypadku? Pan Bolesław Prondziński – przedsiębiorca z Bytowszczyzny.

Firma nasza, EXPRO działa w gminie miasteckiej, na jej pograniczu z Gochami, a dokładnie w Wałdowie, mamy także zakłady w Trzebiatkowej i Brańsku w gminie Rzeczenica. Tak jak wszystkich tego typów zakładów drzewnych, nasz byt zależy przede wszystkim od ilości zleceń i od rodzaju naszych kontrahentów. Od tego czy są oni dobrzy, solidni finansowo. Normalnie my Kaszubi dzielimy ludzi na dwie kategorie tj. na „ledzi głupich i mądrych ”. Nie mniej prawda jest taka, że obojętnie co by nie robić trzeba pracować od rana do wieczora. Firma dobrze prowadzona musi mieć dobrego przewodnika. Z tym dobrym przewodnikiem muszą współpracować dobrzy ludzie. Ludzie, którzy mają swój fach w ręku i potrafią wykonywać dobrze swoją pracę, tak aby na końcu miesiąca była dobra wypłata. Ale, żeby była dobra zapłata trzeba liczyć każdy grosz, bo jak to powiadał car: „ważna jest nawet jedna kopiejka”. Mając tego świadomość, chcąc czy nie chcąc musimy mieć dzisiaj ten nawyk. Prawda jest taka, że aby coś w życiu mieć, do czegoś „dojść” to warto i należy się nawet po jeden grosz pochylić się by go podnieść. Od tego grosza zaczynali wszyscy ci co nie boją i nie bali się trudów pracy, ci co dzisiaj coś posiadają. To od tego przysłowiowego grosza biorą swój początek wszystkie „fortuny”.
Nasza firma zajmuje się produkcją drzewną. Robimy galanterię ogrodową wykorzystywaną do upiększenia naszych domów, naszych obejść, naszych checze.

Jak rozumiem Pan jest zadowolony, ale czy Ci ludzie, którzy u Pana pracują odnoszą także satysfakcję? Wielu ludzi Pan zatrudnia?

Zadowolony? Myślę, że tak, chociażby z tego powodu, że „w naszych po PGR-owskich stronach”, gdzie sytuacja z zatrudnieniem jest taka, a nie inna, nasza firma to zbawienie, to jedyna możliwość dla wielu mieszkańców okolicy na godne ich przeżycie i życie. EKSPRO w samym Wałdowie zatrudnia blisko 300 osób. Jest to zdecydowanie więcej, jak było to w okresie PGR-owskim. Okoliczne PGR-y zatrudniały wówczas około 200 ludzi, a my zdecydowanie więcej. I ludzie, którzy chcą pracować, a przede wszystkim mają chęć do pracy to u nas pracę zawsze znajdą. Problemem jest jednak sezonowość tej pracy, która polega na tym, że w roku pracujemy tylko przez 10 miesięcy, a przez dwa miesiące mamy zgodny z technologia naszej produkcji – konieczny - postój technologiczny. W okresie tej przerwy załoga otrzymuje „konieczny urlop”. Zgadzam się z opiniami, że przerwa ta jest za długa, ale na to nic nie poradzę. Nie mniej ma ona i również dobre strony dla „urlopujących”. W tym to okresie lipiec-sierpień są w naszych lasach w dużej ilości jagody, grzyby, stąd wykorzystywany ten czas przez naszych pracowników na zbiór runa leśnego, jest korzystny dla ich zdrowia, a także daje możliwość podreperowania przez nich osobistych finansów. To zbieractwo leśne dla ludzi z naszych stron to nie tylko możliwość dodatkowego dobrego zarobku, to także czas w którym w sposób naturalny te wspólne wyprawy do lasu „cementują” i konsolidują rodziny.

Rozmawiając z Panem „czuje” jak tryska z Pana optymizm i satysfakcja z wykonywanej pracy, satysfakcja z tego, że się powiodło. Skąd czerpie Pan na to wszystko tyle energi?

Między innymi np. z tego, że dzień w dzień o godzinie 6.00 rano, jak mnie ptaszki obudzą wstaje, ubieram dres i biegnę do lasu, żeby nazbierać w swe płuca świeżego „leftu”. Potem biorę zimną kąpiel, czyli woda musi mieć około 8ºC plus, nie poniżej zera, to już nie dla mnie. No, a latem codzienna kąpiel w jeziorze, aż do jesieni. W ubiegłym roku ostatniej kąpieli zażywałem, jak pamiętam, 5 października.
Firma moja ma 7 lat. Zaczynaliśmy od zera i myślę, że przez ta 7 lat nic się nie postarzałem, a czuję się jeszcze młodszy.

No to gratuluję znakomitego samopoczucia. Lecz czy przy tak aktywnym zaangażowaniu i wymienionych ćwiczeniach rekreacyjnych znajduje Pan czas na wypoczynek oprócz tego porannego biegania?

Zdecydowanie tak, bowiem 2 razy w tygodniu grywam w Miastku w Klubie Seniora, w badmintona. Ta gra to nic innego jak 1,5 godzinny, mocny wysiłek co siłą rzeczy powoduje, że gubię, czasami z nadmiarem „wagę” – odłożonego tłuszczu. No i jak za wiele go spalę to wypijam sobie, nie więcej jak jedno piwo. Za to jak mówią Kaszubi; „cygaretów nie kurzymy, tabaki nie zażywamy, a „sznapsu tyle co dla zdrowotności, tj tyle co w Kanie Galilejskiej, więcej nie wolno” .W poście i adwencie jak wszyscy Kaszubi nie piję, piję ale tak na co dzień po jednym dla zdrowotności – „nie zaszkodzi”.

Proszę powiedzieć czy dla Pana jest to ważne w biznesie, że ma Pan korzenie kaszubskie. Czy przy zawieraniu jakiś kontraktów czasami ta Kaszubskość jest pomocna czy może wręcz przeciwnie, przeszkadza?

Zdecydowanie moje przyznawanie się do korzeni kaszubskich jest mi zawsze pomocne. .Zawsze byłem i jestem dumnym, że jestem Kaszubą. Uważam, że Kaszuby były i są w tym polskim rejonie Pomorza - rzeczywistym oknem Polski na świat. My Kaszubi od wieków mieliśmy poprzez Bałtyk kontakt nie tylko z Europa ale nieomalże z całym światem. Stąd cywilizacyjnie i kulturowo wyprzedzaliśmy zawsze inne regiony Polski. Np. gdy my mieliśmy już w naszych checzach podłogi z desek to w innych częściach kraju były one gliniane. Gdy na naszych oknach wisiały już „gardyny” to gdzie indziej jeszcze „łachy” lub w ogóle jeszcze nie znano zasłon. Gdy np. w kieleckim jeszcze młócono cepami u nas były już maszyny do młócki..
To nasze nadmorskie położenie sprawiło, że my nie baliśmy się i nie boimy się kontaktów z innymi narodami, stąd nasze otwarte spojrzenie także na międzynarodowe gospodarcze tendencje integracyjne. Jakby nie patrzeć w każdym naszym okresie historycznym nasi sąsiedzi czy to Niemcy, Szwedzi , Rosjanie czy inni, chcieli tu być! Chcieli mieć we władaniu Gdańsk, Szczecin i nie tylko. O władanie nad nami bili się, bo przez nas przez naszą ziemie, był możliwy ich kontakt z wschodnią i południową Europa i Azją Ich okręty w naszych pomorskich portach przekazywały swe towary na nasze handlowe szlaki , które otwierały im również możliwości do bezpośredniego kontaktu, stwarzając przez to m.in. warunki do wymiany kulturowo-cywilizacyjnej.


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Darmowe gry flash Książka kucharska.książka,przepisy tatuaz