NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Anna Piotrowska []

Z ROWEREM DO BOROWEGO

[NG: 04]   Autor: Anna Piotrowska - (liczba artykułów: 3)

Podczas tegorocznych wakacji – oczywiście spędzanych na Kaszubach, jak zwykle od lat w urokliwym Borowym Młynie, za namową swego męża, podjęłam z nim, rowerowe wyprawy, rozpoczynające się od jeziora Gwiazdy znad, którego jak dotąd się nigdzie nie ruszałam, spędzając nad nim „osiadłą turystykę”. Nie żałuje tej decyzji i wysiłku jaki musiałam wkładać w pokonywanie codziennie długich tras naszych wypraw. Jako mieszczuch odkryłam dodatkowy piękny , nie zauważany przeze mnie świat pełen urokliwej leśnej natury. To przede wszystkim bory z okolic Borowego Młyna są wspaniałe i malownicze. Wędrujący po nich człowiek, także na rowerze może podziwiać jego przepiękne krajobrazy a zwłaszcza miejscowego lasu, któremu dodatkowej urody dodają licznie przecinające go: doliny, pola, łąki, , bagienka, stawy i jeziora. Nawet nie wiedziałam, że taka terenowa, turystyczna jazda rowerem może być taką atrakcją.
Niemniej prawdą jest także i to niestety, że rowerzysta musi pokonywać wiele przeszkód terenowych np. górek, pod które musi podjechać. Ale w sumie taki wysiłek okazuje się miły, a zwłaszcza gdy po zaciśnięciu zębów i pokonaniu kolejnej piaszczystej górki, można sobie krzyknąć: UFF! UDAŁO SIĘ !!!
Fantastyczne jest to, że codziennie można podążać innymi trasami, a najbardziej fascynująca dla początkujących „rejonoznawców” jest ta niewiadoma „gdzie ja jestem i gdzie wyjadę?”
- Przepraszam, jak dojechać do Borowego?
- Jadąc dalej w tą stronę dojedzie Pani na trasę chojnicką.
- To jak mam dojechać do Borowego?
- Tędy, tymi łąkami do szosy borowiackiej ze 2 km będzie.
- Dziękuję.
- Z Bodziem.

Egzotyczne są także spotkania ze zwierzętami, zamieszkującymi lasy. Spotkaliśmy jelenia, sarny, zające. Prawdopodobnie jechaliśmy też „śladami wilka”. Myśl o tym, że może spotkamy na drodze dzika była trochę niepokojąca. Oczywiście bardziej dla mnie, czyli osoby o wybujałej wyobraźni. Wzbudzające dreszczyk emocji były dojazdy do gospodarstw, w których witały nas „bardzo przyjazne psy”.

I tak człowiek wtopiony w piękną naturę, dostrzegający dobra leśne: jagody, grzyby, borówki. Myśli, że natura jest potęgą i że jest się w środku „buszu” i że nikt tu przed tobą nie był, a tu nagle…butelka po piwie, puszka, butelka plastikowa, pudełko po papierosach, papierek po batoniku i ciastkach etc.

I wstyd ogarnia biednego turystę: „NASI TU BYLI”.

Ani…

 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: kredyt mieszkaniowy