Michał Gułgowski (w zółtym szalu) z kuzynem
6 kwietnia 2008-04-10
„...Dopiero teraz ...złapałem trochę oddechu do spokojniejszego zapoznania się z dziejami i Gryfitów i Ernesta Bogusława i działalności w tym względzie Fundacji, która stanie się niewątpliwie ziarnem czegoś większego, bo czasy są chyba sprzyjające. Przedrukowałem sobie wszystkie Pańskie korespondencje i aż dziwię się, że cała masa fascynujących zdarzeń tak mało zaangażowała wielkie autorytety historyczne w przedstawienie czegoś, co było rdzeniem wydarzeń w Europie środkowej. To znaczy, Pomorze, które terytorialnie odpowiada wielkości 1/5 powierzchni kraju jest praktycznie w świadomości polskiej "terra incognita", co znowu dowodzi , jak skuteczna była działalność polityczna napastników wszelkiej maści w zniszczeniu ciągłości politycznej Pomorza. Być może jest to zadanie dla gorączkowej pracy całego pokolenia, jeśli nie pokoleń, by odrobić te straty.
Opanowanie Pomorza oznaczało panowanie nad Bałtykiem i decydowanie o politycznym statusie Europy środkowej, tak samo jak dla Anglii panowanie nad kanałem La Manche oznaczało panowanie nad polityką Europy zachodnie i możliwość nieustannego ingerowania i wygrywania przeciwko sobie różnych państw. Świadczy to niestety o dalekowzrocznym widzeniu kwestii Pomorza przez Księstwo Pruskie, jak i krótkowzrocznym traktowaniu północnych obszarów państwa przez naszych koronowanych władców, którzy na swoje usprawiedliwienie ewentualnie mają to, iż nigdy nie posiadali prawa egzekucyjnego. Z piasków Mazowsza i klamkującej szlachty nic dobrego nie mogło wyniknąć, poza przekupstwem, głupotą i zwykłym złodziejstwem. Ale łatwo osądzać po kilkuset latach, nie mniej za błędy polityczne w Anglii, Francji, Hiszpanii, jak i innych krajach płaciło się głową. U nas tej przykrytej świadomości nikt z panujących koronatów nie miał.
Historia Pomorza i Kaszub to fascynujący scenariusz dla filmowców i pisarzy lub piszących, tylko niestety, do tego trzeba mieć talent i pracowitość historyka.
Bardzo się cieszę, że poznałem Pana i Pańską pracę. Nieprzypadkowo, tak sobie myślę, że to wszystko rozumie i działa osoba wywodząca się z okolic Czerska, gdzie widzenie spraw państwa było chyba najbardziej przenikliwe. Czersk, Tuchola, Chojnice to dość oryginalny teren wiedzy historycznej, środowisko inteligencji, która kształtowała się na skrzyżowaniu szlaków naukowych niemal z wszystkich kierunków kraju. To są oczywiście tylko refleksje, nie podbudowane badaniami socjologicznymi, ale wypływające z wielu rozmów i kontaktów z wieloma wykształconymi ludźmi z tych terenów. Bardziej chodzi mi o tę przekazywaną z ojca na syna wiedzę naturalną, rodzinną, która była bardzo silna.
Zazdroszczę Panu znajomości języka kaszubskiego, byłem 19 marca w Gdańsku, na konferencji upamiętniającej pierwszą wzmiankę w papieskiej Bulli Grzegorza IX o Kaszubach sprzed 770 laty. Była to inicjatywa prezydenta Adamowicza, za co mu wielkie dzięki, bo to on na ten pomysł wpadł. Nie myśląc sądzę, że Gdańsk miał wielkie szczęście do tego prezydenta, to jest dużej klasy gość.
Tyle tu nafilozofowałem, że zanudziłem pewnie kompletnie, ale cieszę się , że nawiązałem kontakt i od czasu do czasu będę mógł wymienić jakieś spostrzeżenia.
Życzę ...wszystkiego najlepszego, zwłaszcza zdrowia i zwykłego, codziennego szczęścia.
Michał Gulgowski, Poznań.
Ps. Mój dziadek, Bolesław Gulgowski z Kiełpina był najbliższym kuzynem Izydora i oprócz tego samego roku urodzenia (1874 r.) łączyła ich i przyjaźń i jak przypuszczam korespondencje,a jedna taka istnieje u nas w rodzinie, którą widziałem ponad 40 lat temu, ale nie mogę teraz do niej dotrzeć, nie wiem co się z nią stało, a pokolenie braci ojca już prawie odeszło.
Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie, M.G.
*
Witam jeszcze raz
Przesyłam zdjęcie ze zjazdu rodzinnego we Wdzydzach Kiszewskich 26 czerwca 2006 r., ja jestem w żółtym szalu, a obok mój daleki kuzyn z Milwaukee, bankowiec, bardzo szczęśliwy ze swoich korzeni, ma najlepiej opracowane drzewo genealogicznez nas wszystkich, ciągle nad tym siedzi. Jego dziadkowie mieszkali (jeszcze sprawdzę) w Czersku, Franciszek i Augusta Gulgowscy, jeśli dobrze pamiętam i w 1893 r. wyemigrowali do Ameryki, tj. on najpierw, ona rok później, tam była wielka tragedia, ponieważ ich dziecko, dziewczynka, która była na statku razem z matką zmarła.
Pozdrawiam Michał Gulgowski.
*
Witam Panie Zbigniewie!
Uczynił Pan dużą niespodziankę przysyłając mi elektronicznie Naji Gochy (zima – wiosna 2008 r. nr 1-2 2008), niezwykle ciekawe i wyobrażam sobie, ile pracy wymagające.
Byłem wiele lat dziennikarzem i potrafię docenić ten wysiłek. Jest tam dużo wspaniałych rzeczy, o których nie miałem pojęcia, zaraz je przesłałem mojej koleżance, znakomitej pisarce mieszkającej w Koninie Ewie Grętkiewicz (także pod ps. Wanda Lachowicz), która pochodzi ze Świecia, i jako studentka było mocno związana z ruchem kaszubskim i Pomorza.
Mam nadzieję, że znajdę podczas wakacji trochę czasu i odwiedzę Pana, jeśli nie będzie miał Pan nic przeciwko temu i znajdzie dla mnie kwadrans. Niedługo, kiedy dobrze sobie poczytam napiszę o moich wrażeniach z lektury i co mnie specjalnie zainteresowało. Na razie życzę wszystkiego najlepszego Panu i Rodzinie i serdecznie pozdrawiam.
Michał Gulgowski, Poznań.
*
Witam!
Pytasz mnie genealogie Jerzego z Dąbrowy starosty człuchowskiego
Otóż jak pisze Nowosad, s. 287: ...babka [Anna z Lewaldt-Powalskich] wszystkie swoje prawa do dóbr Dąbrowy, leżących w powiecie człuchowskim, posiadanych po drugim mężu Wawrzyńcu Garczyńskim oraz ruchomości scedowała na wnuka [Władysława Wąglikowskiego], czyniąc go swym sukcesorem....
Wprawdzie już w 1658 r. zmuszony był do odstąpienia połowy Dąbrowy spadkobiercom Anny iWawrzyńca Garczyńskich, ale pozostałe dobra zostały jednak w jego
rękach...Tak, też sądzę, że chodzi o Dąbrowę k. Przechlewa.
O tym Jerzym na razie nic więcej nie wiem, poza tym, że Jerzy, starosta człuchowski 1472 r. To Adam Boniecki Herbarz Polski t. IV s.124. Umieszcza go pod hasłem Dąbrowscy herbu własnego, czyli, ze w domyśle nazywano go Dąbrowski, lub inaczej, jest jednym z protoplastów Dąbrowskich.
Tyle wiem. Załączam skany, tylko myślę ze może trzeba podać nazwisko
autora zdjęć. Przysłał mi to Maciej Perszewski z Kościerzyny.
Pozdrawiam serdecznie.
Przemek Pragert Gdynia