NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Pomorze Zachodnie w I połowie XVI stulecia

W cyklu: Historia (liczba artykułów 64)

[NG: 36]   Autor: Zygmunt Boras - Poznań (liczba artykułów: 3)
Pomorze Zachodnie w XVI wieku.

Pomorze Zachodnie w XVI wieku.


Obszar i granice

W połowie XVI wieku Pomorze Zachodnie, ciągnące się od Łeby po Stralsund wzdłuż wybrzeża Bałtyku szerokim (32 do 80 km) pasem, składało się w zasadzie z dwu księstw: zachodniego, zwanego wołogoskim, którego granicą na wschodzie była rzeka Świna i Odra, i szczecińskiego, które na wschodzie graniczyło z Pomorzem Gdańskim. Powierzchnia obu tych księstw bez Lęborka i Bytowa wynosiła 26 500 km2, podczas gdy np. Brandenburgia obejmowała wówczas obszar 38000 km2. Najdłuższą granicą księstw pomorskich była linia wybrzeża Bałtyku, ok. 450 km 2, które urozmaicone licznymi zalewami i zatokami stwarzało dogodne warunki dla rozwoju żeglugi morskiej.

Na zachodzie księstwo pomorskie graniczyło z Meklemburgią, z którą, z wyjątkiem sporadycznych sporów granicznych, utrzymywano przyjazne stosunki wzmacniane licznymi traktatami pokojowymi i związkami małżeńskimi.

Od południa sąsiadowała z Pomorzem Marchia Brandenburska. Z tym państwem stosunki polityczne w tym czasie nie układały się najlepiej. Sama granica, bardzo wydłużona, nastręczała wielu okazji do sporów, podsycanych celowo przez margrabiów. Obok sporów granicznych, psuła dobrosąsiedzkie stosunki walka handlowa miast pomorskich, głównie Szczecina z Frankfurtem, którego politykę celną popierali margrabiowie. Granica z Polską na ogół była spokojna, z wyjątkiem małego odcinka starostwa drahimskiego, wałeckiego i pilsko-ujskiego. Tutaj, zwłaszcza w drugiej połowie XVI wieku, na skutek intensywnej kolonizacji polskiej i pomorskiej, prowadzonej przez nadgranicznych feudałów, dochodziło często do krwawych zaburzeń. Spokój zaprowadzały zwoływane od czasu do czasu komisje graniczne. Wschodnia granica z Polską jako stara linia.graniczna, pochodząca jeszcze z czasów krzyżackich, i liczniej zaludniona, nie przysparzała obu państwom tak wielu kłopotów, jak granica na terenie powiatu wałeckiego-. Poza tym dwa lenna polskie w rękach książąt stanowiły pewnego rodzaju terytoria buforowe, stępiające wyraźnie sprzeczności nadgraniczne.

W tych granicach mieściło się księstwo pomorskie, które po śmierci księcia Bogusława X dziedziczyli jego dwaj synowie: Bar nim XI i Jerzy I. Początkowo rządzili wspólnie, a dopiero po śmierci Jerzego I w roku 1532, nastąpił podział kraju na dwie części. Cześć zachodnią, tzw. Pomorze zaodrzańskie, otrzymał syn Jerzego I — Filip I, a część wschodnią, a zatem ziemie na wschód od rzeki Odry i Świny wraz ze Szczecinem, zatrzymał nadal Barnirn XI. Ten podział z roku 1532 uległ następnie drobnym poprawkom w roku 1541 i trwał do roku 1569, kiedy zawarto nowy układ między Barnimem XI a jego bratankami po zmarłym w roku 1560 Filipie I.

Dla zabezpieczenia względnej jedności księstwa opróżnione księstwo wołogoskie, czyli zaodrzańskie, nadano najstarszemu z pięciu braci — Janowi Fryderykowi. Innym zaś młodszym braciom układ w Jasieńcu zapewniał odpowiednią pozycję polityczną przez nadanie pewnego rodzaju apanaży w formie określonych dochodów z dóbr ziemskich. Podobne wyposażenie otrzymały wdowy. Przy podziałach księstw nie brano bynajmniej pod uwagę wielkości poszczególnych obszarów, a tylko wysokość dochodów, i to decydowało o wytyczeniu linii granicznej. W roku 1569 Barnim XI zrezygnował ze swych rządów w księstwie szczecińskim, które teraz z kolei objął Jan Fryderyk, przekazując jednocześnie księstwo wołogoskie młodszemu bratu, Ernestowi Ludwikowi. Mimo tych podziałów pod względem ustrojowym księstwa pomorskie stanowiły nadal jedną całość. Wspólnie odbywano sejmy ogólnopomorskie i choć oba księstwa posiadały osobne rządy, to jednak nadal używali wspólnego tytułu i herbu; „dzierżyli księstwa do wspólnych rąk", a decyzje we wszystkich ważniejszych sprawach, szczególnie wojny i pokoju, należały do obu książąt i wymagały zgody stanów obu księstw. Wspólna miała być też i obrona w wypadku zagrożenia zewnętrznego. Elementami unifikującymi oba księstwa była wspólna moneta, jednolity ustrój kościelny, wspólne niejednokrotnie dochody i wydatki. Wyżsi urzędnicy duchowni i świeccy byli nominowani z reguły po wzajemnym uzgodnieniu przez obu władców. Takie przynajmniej były postanowienia. W praktyce jednak dwie książęce stolice, dwie kancelarie itd. poważnie osłabiały jedność Pomorza Zachodniego, zwłaszcza, gdy między panującymi dochodziło do wzajemnych nieporozumień. Dezintegrację tego kraju powiększał również fakt istnienia wydzielonego terytorium, a mianowicie biskupstwa kamieńskiego, które posiadało własny zarząd i własną organizację stanową. Po wprowadzeniu reformacji na Pomorzu w latach 1534/1535 biskupstwo jakiś czas pozostało katolickim, chociaż już w roku 1545 biskupem kamieńskim został ewangelik, Bartłomiej Svawe. W roku 1566 biskupstwo przeszło do rąk książęcych, a biskupem został czternastoletni książę, Jan Fryderyk. Odtąd stało się ono sekundogeniturą dynastii.

Kapituła kołobrzeska stanowiła pierwszy stan w ramach biskupstwa kamieńskiego, a jej prebendy kanoniczne były ważnymi źródłami dochodu szlachty pomorskiej. Od roku 1569 biskupi kamieńscy uczestniczyli w posiedzeniach sejmowych obu księstw7. Nie byli oni jednak biskupami Rzeszy, gdyż bezpośrednio podlegali papieżowi. Formalnie biskupstwo kamieńskie zostało sekularyzowane w połowie XVII wieku, choć faktycznie książęta dokonali tego już w XVI wieku.

Lębork i Bytów zostały przyłączone na prawach lenna w roku 1455 i aż do wymarcia dynastii pomorskiej były częścią składową księstw pomorskich, najczęściej w postaci różnych apanaży dla młodszych braci książęcych.
Do księstwa wołogoskiego należała także wyspa Rugia o średnicy około 50 km. W wiekach średnich była ona dłuższa, aż do roku 1309, kiedy to potężna burza na Bałtyku rozerwała wyspę, odcinając od niej dzisiejszą wyspę Rudels.

Ludność

Ustalenie liczby ludności na terenie obu księstw pomorskich w XVI stuleciu, rzecz jasna, przedstawia wiele trudności. O dokładnych danych nie może być mowy z uwagi na brak jakichkolwiek źródeł statystycznych. Można, co najwyżej metodą szacunkową określić w przybliżeniu liczbę mieszkańców, a potem znając wielkość obszaru obliczyć, jaka była przeciętna gęstość zaludnienia omawianych księstw. Nie chcąc powtarzać utartych w literaturze przedmiotu poglądów, a pragnąc dać nową oceną na podstawie nowych źródeł, oprę się na wspomnianej już wypowiedzi Szymona Braunschweiga, który jako kołobrzeżanin i kupiec solny mógł doskonale znać stosunki pomorskie. Obliczając zużycie soli na Pomorzu Zachodnim, Szymon Braunschweig twierdził, że w obu księstwach jest około 70 tysięcy gospodarstw. Licząc każde gospodarstwo jako pięcioosobowe, możemy przyjąć, że oba księstwa miały około 350 tysięcy mieszkańców. Liczba ta była realna i dlatego, w odpowiedzi na memoriał Braunschweiga, miasta pomorskie: Szczecin, Stralsund, Gryfia i Stargard nie kwestionowały jej. Kupcy pomorscy, którzy z pewnością znali wielkość zużycia soli na Pomorzu, nie omieszkaliby wykazać błędów w obliczeniach, gdyby miały one miejsce. Kwestionują tylko ilość zużywanej na terenie obu księstw soli; wg ich zdania gospodarstwo pomorskie zużywa mniej niż 2 beczki rocznie. Z danych Braunschweiga, które nie zostały zakwestionowane przez miasta, wymienić by jeszcze należało liczbę 5 tysięcy beczek soli, zużywanej przez szlachtę. Nie wnikając bliżej w szczegóły, a rozpatrując tylko proporcje, trzeba stwierdzić, że w zużyciu soli szlachta pomorska stanowiła 1/14 część konsumentów tego artykułu. Dochodzimy więc do stwierdzenia, że w obu księstwach liczba szlachty sięgała mniej więcej 25 tysięcy. Biorąc pod uwagę inne dane, chociażby siłę zbrojną, jaką książę mógł wystawić, trzeba stwierdzić, że ta liczba ma duże cechy prawdopodobieństwa, a tylko o nim możemy mówić dysponując tego rodzaju danymi. Jak wielka była liczba ludności miejskiej, tego z memoriału Braunschweiga wywnioskować nie możemy, ale na to pytanie dają odpowiedź inne źródła.

Największym miastem Pomorza Zachodniego był Stralsund, który w połowie XVI wieku liczył około 12 tysięcy ludności10. Na drugim miejscu znajdował się Szczecin, liczący około 10 tysięcy mieszkańców11. Za nimi dopiero szły takie miasta, jak: Gryfia, Wołogoszcz Stargard, Demin, Kołobrzeg, Słupsk, Anklam i szereg innych, które, jak np. Barwice, niewiele różniły się od dużych wsi. Licząc około 60 miast na terytorium obu księstw i przyjmując przeciętną liczbę ludności jednego miasta za 1000 osób, mamy 60 tysięcy mieszkańców12. Do tego należy dodać ok. 20 000 osób w dwóch największych miastach, Szczecinie i Stralsundzie, co razem czyni 80 tysięcy ludności miejskiej. Zatem po odjęciu od ogólnej sumy 350 tysięcy liczby 80 tysięcy zostaje nam 270 tysięcy ludności wiejskiej.

Oczywiście, wszystkie podane szacunki z pewnością są dalekie od absolutnej ścisłości, ale z braku innych danych niewątpliwie zbliżają nas do niej i jako hipoteza robocza zasługują na uwagę.

Stosunki narodowościowe

Pod względem narodowościowym całą ludność podzielić możemy na dwie grupy: Niemców i Słowian. Określenie liczebności tych grup jest przy dzisiejszym stanie nauki niemożliwe. Ludność miejska w połowie XVI wieku była w zasadzie z ducha i języka niemiecką, z wyjątkiem kilku skupisk miejskich we wschodniej połaci księstwa szczecińskiego.

Natomiast na wsi było wówczas jeszcze dużo elementu słowiańskiego, nie tylko wśród chłopów, ale także wśród szlachty. Na podstawie badań Kazimierza Śląskiego trzeba stwierdzić, że Pomorze Zaodrzańskle było bardzo zniemczone, ale i tam zachowały się grupy ludności słowiańskiej, skoro w Bardzie i Strzałowie byli słowiańscy rzeźnicy, a w Szczecinie i w Gryfii istniał zakaz przyjmowania Słowian do cechów. Zdaniem kronikarza niemieckiego Kantzowa, w XVI wieku lud był całkowicie niemiecki i saski, ;,wyjąwszy, że po wsiach Pomorza przedodrzańskiego zamieszkuje jeszcze nieco Wendów i Kaszubów. Tak samo na wschód od Koszalina, Białogardu i Czaplinka, w okolicy zwanej Heitort i dalej, ludność wiejska mówi wyłącznie po kaszubsku. Im dalej na wschód, tym bardziej żywioł słowiański przeważał, a w okolicach Sławna, Darłowa, Ustki, czy Lęborka ludność niemiecka, mieszkająca w miastach, stanowiła wyspy wśród Słowian, Nawet typowe niemieckie nazwiska miały jakąś słowiańską tradycję, skoro chłopi starostę szczecineckiego Kleista nazywali po swojemu Kleszczem.

Postępującą szybko germanizację Pomorza Zachodniego wzmogła rozwijająca się tutaj reformacja. Jej rozwój przypadł na okres, gdy większość ludności była już zgermanizowana. Z małą liczbą chłopstwa duchowieństwo protestanckie nie potrzebowało się wiele liczyć I nie starało się do nich przemawiać w ich rodzimym języku, jak to miało miejsce na Śląsku czy na Mazurach. Głosząc ideę luteranizmu w języku niemieckim. Kościół protestancki na Pomorzu przyspieszył proces germanizacji. Nawet na terenie biskupstwa kamieńskiego, gdzie element słowiański był niewątpliwie silniejszy niż w innych regionach, po kilku latach oporu także wprowadzono język i wiarę Lutra./-/
 

* Zygmunt Boras – Stosunki polsko pomorskie w II połowie XVI wieku. Biblioteka Słupska Tom XV. Słupsk – Poznań. Wydawnictwo Poznańskie 1965 r.


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: siłownia białko aforyzmy wypełnienia filtracyjne