| |
Bataliony „ODRA”W cyklu: Historia (liczba artykułów 64)[NG: 36] Autor: Andrzej Szutowicz - Drawno (liczba artykułów: 26)„Odra” to nazwa konspiracyjnej organizacji polskich jeńców i robotników przymusowych na Pomorzu. Nazwa ta ciągle jest tajemnicza, ale przewija się w wielu opracowaniach i wspomnieniach. Często są to relacje epizodyczna lub sprzeczne, wykluczające się wzajemnie i nieudokumentowane. Jedno jest pewne: miała wspaniałego, niepowtarzalnego dowódcę, którego postać stosunkowo niedawno została Polakom ponownie przybliżona. Fenomenem „Odry” było to, że jej ścisłe dowództwo zamknięte było w jenieckim obozie i zza drutów kierowało całością organizacji . Nim została zdekonspirowana działała przez długie wojenne lata. Jedynym opracowaniem obejmującym całościowo „Odrę” jest leksykon autorstwa Krzysztofa Komorowskiego „Konspiracja Pomorska 1939-1947” (wyd. Novus Orbis Gdańsk 1993 str. 124,125). Niestety, nikt poza tym autorem nie zgłębił problematyki tej specyficznej organizacji. Generał i lekarz Gen.bryg. Witold Dzierżykraj - Morawski. Biografia żołnierza Odznaczony Krzyżem Żelaznym 1 – szej i 2 – giej klasy. Z powodu rany 10 września 1918 r. zwolniony z niemieckiego wojska i przeniesiony do rezerwy. Od 11 XI 1918 r. w konspiracji wielkopolskiej a następnie w wojskach wielkopolskich. Aktywny uczestnik powstania. Oficer oddziału operacyjnego Dowództwa Powstania. Awanse: Odznaczenia: Por. dr Edmund Mroczkiewicz – lekarz szpitala w Stalagu II B Hammerstein W 1913 roku Edmund rozpoczął naukę w Szkole Podstawowej i następnie w Państwowym Gimnazjum w Wągrowcu, będącym jeszcze w zaborze pruskim. W czasie nauki był obserwatorem i czynnym uczestnikiem ważnych wydarzeń historycznych tj. Powstania Wielkopolskiego oraz wyborów do Rady Miejskiej Wolnego Miasta Wągrowca, podczas których ojciec jego był komisarzem wyborczym. W dniu 27 lipca 1920 r. wstąpił ochotniczo do 14 pułku artylerii ciężkiej , w szeregach którego walczył do 30 września 1920 r. z bolszewikami na froncie. W 1922 r. uzyskał świadectwo dojrzałości i został studentem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Poznańskiego. Podczas studiów należał do Korporacji „Lechia”. Pierwszą praktykę lekarską odbył jako student od 10 lipca do 20 października 1930 r. w Szpitalu Powiatowym w Wągrowcu. 9 marca 1932 r. został lekarzem, a 30 grudnia 1932 r. otrzymał tytuł doktora wszechnauk lekarskich. Pracę doktorską pisał u prof. dr Ludwika Skubiszewskiego, ojca Krzysztofa - późniejszego ministra spraw zagranicznych Polski. Pracę zawodową rozpoczął w Publicznym Szpitalu Miejskim w Toruniu. Praktykował na oddziale wewnętrznym, następnie ginekologiczno-położniczym, a przez kolejne 4,5 roku do 30 września 1937 r. na chirurgii tego szpitala. Przeszedł szczeble od asystenta do zastępcy ordynatora oddziału chirurgicznego. W międzyczasie od 1 grudnia 1933 r. do 31 maja 1934 r. pracował w Klinice Chirurgicznej Uniwersytetu Poznańskiego u prof. dr A. Juracza. W wyniku wygranego konkursu 1 października.1937 r. został dyrektorem Szpitala Powiatowego w Kartuzach w połączeniu z funkcją ordynatora oddziału chirurgicznego. Wybór Kartuz nie był przypadkowy, gdyż dzięki ks. Zygmuntowi Poćwiardowskiemu poznał i zauroczył się pięknem Kaszub. Szpital pod jego kierownictwem zyskał renomę do tego stopnia, że miejscowi zamożni mieszkańcy przestali masowo korzystać z placówek medycznych Wolnego Miasta Gdańska. Dr Edmund Mroczkiewicz był oficerem rezerwy służby sanitarnej WP. Przeszkolenie wojskowe przeszedł jeszcze podczas studiów. Od 18 lipca 1928 r. do 20 kwietnia.1929 r. był podchorążym Szkoły Podchorążych Sanitarnych w Warszawie, którą ukończył w stopniu plutonowego podchorążego. Następnie pełnił funkcje sanitarne w 61 pp i 67 pp. 17 sierpnia 1929 r. został sierżantem podchorążym i w tym stopniu 22 sierpnia 1929 r. został przeniesiony do rezerwy. Jeszcze przed obroną pracy dyplomowej, od 2 października do 11 listopada 1933 r. odbył ćwiczenia w 4 pułku artylerii lekkiej, co przyniosło mu stopień podporucznika rezerwy. Początkowo leczył tylko Polaków lecz w miarę niemieckich sukcesów przybywało pacjentów różnych narodowości, byli to: Francuzi, Belgowie, Jugosłowianie, Amerykanie, Rosjanie, Włosi, a także i wrogowie Niemcy. Mimo trudnych warunków, braku lekarstw i fachowego średniego personelu medycznego, dr Mroczkiewicz przeprowadzał skomplikowane operacje chirurgiczne. Cieszył się renomą doskonałego lekarza, z jego wiedzy fachowej korzystali także wojskowi lekarze niemieccy. Obok działalności lekarskiej por. Mroczkiewicz podjął pracę konspiracyjną. Trudno jest dziś określić od kiedy włączył się w struktury podziemnej „ Odry”. Uważa się, że to on zorganizował w Stalagu II B ekspozyturę organizacji i przez pewien czas był jej dowódcą . Ponieważ stałymi pacjentami dr Mroczkiewicza byli polscy oficerowie z pobliskiego Oflagu II D Gross Born, chirurgia szpitala w Czarnem stała się głównym punktem kontaktowym „Odry”. W okresie aresztowań członków organizacji we wrześniu 1944 r. zatrzymano również i por. Mroczkiewicza. Po kilkutygodniowym areszcie nikt go zeznaniami nie obciążył i powrócił do szpitala, gdzie nadal kierował chirurgią. W miarę zbliżania się Armii Czerwonej dr Mroczkiewicz zorganizował akcję wypisywania zaświadczeń lekarskich dla jeńców - żołnierzy radzieckich, w których uzasadniano chorobową przyczynę (rany) dostania się ich do niemieckiej niewoli. Nie skorzystał z amerykańskich propozycji emigracji do USA. 2 kwietnia 1945 r. po pięciu latach niewoli powrócił do Kartuz. Objął ponownie obowiązki dyrektora szpitala i ordynatora chirurgii. Wojna dla niego się skończyła lecz w rodzinie pozostawiła niezagojone rany. Ojciec doktora został rozstrzelany przez Niemców w Kościanie, brata Stefana ppor. rezerwy zabili Rosjanie w 1940 r. w Starobielsku. Szpital w Kartuzach ponownie zaczął leczyć pacjentów. W tym początkowym powojennym okresie dr Mroczkiewicz był jedynym lekarzem w szpitalu. Położył duże zasługi w organizację kartuskiego ośrodka zdrowia. Zorganizował i prowadził poradnię „K”, a od 1953 r. przychodnię RTG. Zorganizował także pogotowie ratunkowe, którego został pierwszym kierownikiem. W 1956 r. spowodował rozpoczęcie budowy nowego gmachu szpitala. Dopiero gdy w 1957 r. obsadzono w kartuskim szpitalu wszystkie etaty lekarskie zdecydował się na zrobienie II stopnia specjalizacji w chirurgii, którą uzyskał w 1958 r. W tym też roku szpital wizytował minister zdrowia prof. R. Barański. Efektem tej wizyty było wyróżnienie ministerialne szpitala. Oskarżony o klerykalizm został w 1960 r. zwolniony ze stanowiska dyrektora szpitala, a następnie „przegrał” konkurs i odszedł z funkcji ordynatora oddziału chirurgii. Pracy lekarskiej nie przerwał, przyjmował w przychodni i nadal kierował pogotowiem ratunkowym. Nie zaproszono go na uroczystości otwarcia nowego szpitala w 1962 r. Rozgoryczony zapadł na ciężką chorobę serca. Zmarł w Kartuzach w 1964 r. Pogrzeb dr Edmunda Mroczkiewicza stał się wielką manifestacją wdzięczności i szacunku społeczeństwa Kartuz. Spoczął na miejscowym cmentarzu. Na nagrobku wyryto motto „Mało wymagał od świata, dużo od siebie”. Por.rez. dr med. Edmund Mroczkiewicz ożenił się w 1945 r. z Anną Kreft. Z tego związku urodziło się troje dzieci. Były to dwie córki: Zofia (ur.1947 r.) i Wiesława (ur.1950 r.) oraz syn Antoni (ur.1949 r.).Odznaczony był Złotym Krzyżem Zasługi i odznaczeniami resortowymi. „Odra”- organizacja jeńców i robotników przymusowych „Odra” zorganizowała dozbrajanie swoich komórek. Broń pozyskiwano od skorumpowanych, bądź wciągniętych do konspiracji Niemców. Jednak głównym źródłem tego zaopatrzenia były Bory Tucholskie ze swoimi skrytkami po Armii Pomorze z 1939 r. Ważnym elementem było zorganizowanie przez „Odrę” systemu pomocy i opieki nad zbiegami. Na czele „Odry” stał sztab, któremu podlegały pododdziały liniowe i pomocnicze. Główną siłą pododdziałów liniowych były bataliony, z których najbardziej wojskowo-wartościowy był zorganizowany na bazie Oflagu II D Gross Born ( Borne Sulinowo) i Stalagu II Hammerstein (Czarne) batalion kadrowy. Dowodził nim kpt. Henryk Kosiński, który jednocześnie pełnił obowiązki szefa sztabu „ Odry”. Batalion liczył ok. 200 ludzi. W rejonie Białego Boru, Biskupic, Jeziornik zorganizowano z pracujących tam jeńców wojennych drugi batalion w sile ok. 365 ludzi. Głównym organizatorem i jego pierwszym dowódcą był ppor. Jan Nowak ps. „Skrzydło”. Od końca 1940 r. dowodzenie tym batalionem przejął Leon Hamerski ps. „Ziarno”, „Jotan”. W 1942 r. zorganizowano liczący ok. 200 osób trzeci batalion ( d-ca Feliks Itrych, pochodzący z Kartuz były oficer zawodowy ). W jego skład weszli robotnicy przymusowi z rejonu Piły i Szczecinka. Pododdziałami pomocniczymi były : komórki łączności, wywiadu i kontrwywiadu oraz tzw. rezydenci, którzy działali m.in. w Pile, Szczecinku, Brusach, Chojnicach, Człuchowie, Bytowie, Kościerzynie, Międzyrzeczu, Tucholi i w Wałczu. Ważną rolę pełniły trójki kolejowe działające na kilku pomorskich stacjach. System trójkowy stosowano również w innych strukturach organizacji. „Odra” nawiązała ścisłą współpracę z największą organizacją na Pomorzu „Gryfem Pomorskim” ( Tajna Organizacja Wojskowa Gryf Pomorski ), z którą utrzymywano kontakt poprzez punkty w Konarzynach ( k-t gminny Gryfa Teodor Chlebosz ps. „Odra”) oraz w Chojnicach (k-t powiatowy Alojzy Kiedrowicz ps. „ Kruk”, „Jan”, „Tarka”). Chojnice stały się bazą organizacji kolejnej grupy „ Odry”, która rekrutowała się z robotników miejscowych zakładów lotniczych. Oprócz tego, że była liczna i poprzez łącznika AK Edwarda Mellera miała łączność z Warszawą, nic bliższego o niej nie wiadomo. W swoim leksykonie. Krzysztof Komorowski podaje, że inicjatorem powstania „ Odry” był płk. Witold Morawski. Jest to mało prawdopodobne, gdyż po dostaniu się do niewoli w m. Dobrosin k. Żółkwi Morawski był leczony w szpitalu i nic wspólnego z Pomorzem nie miał. Od 10 listopada 1939 r. do 28 grudnia1939 r. przebywał w szpitalu PCK w Krakowie, następnie do 7 stycznia 1940 r. w Krakowskim Dąbiu skąd został skierowany do Oflagu XI B Braunschweig. Natomiast 25 czerwca 1940 r. trafił do Oflagu II C Woldenberg. Od 1941 r. płk. Morawski włączył się tam czynnie do pracy w konspiracji. Dopiero w Choszcznie po karnym przeniesieniu do Oflagu II B Arnswalde zaczął odgrywać w miejscowej konspiracji obozowej czołową rolę. Zreformował ją przeprowadzając znaczne zmiany organizacyjne. Sądząc po dynamice rozwoju struktur „ Odry” od 1942 r. należy uznać, że ścisły kontakt między „Odrą” a Oflagiem nawiązany został po przeniesieniu oficerów z Oflagu II B Arnswalde do Oflagu II D Gross Born. (maj 1942 r.). Dowodzenie „ Odrą” płk. Morawski przejął w 1942 r. i posługiwał się pseudonimem „ Konrad Wallenrod”. Objęcie tych obowiązków nie było samowolą pułkownika, tylko działo się za wiedzą i aprobatą KG AK .”Odra„ była w tym czasie organizacją sprawną i zorganizowaną o dość dużym zasięgu działania. O jej organizatorach nadal wiemy zbyt mało. Również pozostaje nieznana rola, jaką odegrał w historii „Odry” kpt.(por.) Stefan Adamowski- Adamowicz i działająca w okolicach Szczecinka jego grupa. Również kwestia podporządkowania „ Odry” AK nie jest dokładnie poznana. Wiadomo, że „Odra” działała na terenie Pomorskiego Okręgu AK, podokręgu Bydgoszcz, na którego bazie przystąpiono do utworzenia z „Odry” inspektoratu AK. Zakres podporządkowania i autonomii „Odry” nie musiał być ścisły, gdyż „wpadki i wsypy” w strukturach Okręgu Pomorskiego AK raczej nie wpłynęły na działalność „ Odry” i odwrotnie, rozbicie „ Odry” nie nadszarpnęło strukturami pomorskiej AK. W wyniku wybuchu powstania w Warszawie bezpośrednio władzę nad konspiracją obozową przejął 28 sierpnia 1944 r. Londyn. „ Odra” była fenomenem, ponieważ działała na obszarze wroga. Samo bycie członkiem tej organizacji było bardzo ryzykowne, gdyż teren był nieznany, z wrogo nastawioną niemiecką ludnością. Nic więc dziwnego, że jej działania były głównie wywiadowcze, choć wspomina się także o akcjach dywersyjnych jak np. podpalenie młyna, magazynu smarów oraz gospodarstw Niemców źle odnoszących się do pracujących Polaków. Żołnierze „Odry” mieli także dokonać kilku zamachów na funkcjonariuszy gestapo i SS oraz wykoleić pociąg. Brak jest jednak konkretnych danych na temat tych akcji, a co do przeprowadzenia niektórych z nich można mieć poważne wątpliwości. Dekonspiracja Czy były to Bataliony „ Odra”, Polska Armia Podziemna „Odra” czy też Polska Organizacja Wojskowa „ Odra”? Rozbieżności istnieją także przy ustaleniu jej liczebności od 850-4000 członków. Mało prawdopodobna jest teza mówiąca, że przyczyną aresztowania Pułkownika był zamach na Hitlera z lipca 1944 r. Według niej spiskujący oficerowie niemieccy mieli nawiązać kontakt Analizując biografię obozową Pułkownika trudno nie oprzeć się myśli o jego specjalnym traktowaniu. Przy całej zadziorności, twardej patriotycznej postawie, cieszył się pewnymi względami lub inaczej, szacunkiem Niemców. Przykładem charakterystycznym jest karne przeniesienie go do Oflagu II B Arnswalde. Pułkownik zadarł z oficerem Abwehry i za karę z barakowego Oflagu II C Woldenberg trafił do nowych koszar Oflagu II B Arnswalde, w którym objął obowiązki najstarszego obozu czyli człowieka nr 1 wśród jeńców. Oficerowie Abwehry w obozach jenieckich byli draniami, a za ich draństwo pośrednio odpowiadał ich szef adm. Canaris, którego tak chętnie dzisiaj w Polsce kreuje się na bohatera. Oczywiście, że nie można kwestionować „karności” tego przeniesienia, gdyż oficer Abwehry był usatysfakcjonowany. Ale jest faktem, że koś przeniósł Morawskiego w lepsze warunki. Kto? Przypadek? Może nieco wcześniej, w czasie wrześniowej tragedii 1939 r. jako były attache w Berlinie podejrzany o działalność wywiadowczą był na liście najbardziej poszukiwanych polskich oficerów. Ranny dostał się do niewoli, mimo, że mógł, nie uciekł ze szpitala, gdyż dał Niemcom słowo honoru. Wydawać by się mogło, że powinien być miesiącami przesłuchiwany, konfrontowany, itd. lecz nic się takiego w znanej formie się nie działo. Po wyleczeniu stał się normalnym jeńcem. Także opisany przez Marka Sadewicza obozowy styl życia Pułkownika był jak na warunki jenieckie aż za bardzo nietypowy. W okresie najtragiczniejszym - w Mauthausen długo oczekiwał na wykonanie egzekucji co nasuwa przypuszczenie, że sprawa jego życia i śmierci nie została jednoznacznie przesądzona. Natomiast po egzekucji, która miała przebieg niezmiernie dramatyczny, gdyż płk Morawski bronił się, ciało jego nie zostało tak jak było w zwyczaju obozowym od razu spalone lecz przeleżało w krematoryjnej trupiarni do następnego dnia. Płk. Morawski w wojnie 1914-1918 r. służył w pruskich cesarskich kirasjerach gwardii. Z wojny wyniósł rany i dwa Krzyże Żelazne. Co świadczy, że był niemieckim bohaterem wojennym. Czy to wystarczyło aby mieć takie jenieckie „ względy”? Nie, gdyż był powstańcem wielkopolskim. Można sądzić, że nad losem płk. Morawskiego ktoś czuwał, może to był jego niemiecki frontowy kolega, a może kobieta, którą poznał podczas berlińskich balów lub ktoś z rodziny, gdyż mógł jako wielkopolski ziemianin być skoligowany lub powiązany z niemiecką arystokracją. A może czuwało tylko szczęście którego ostatecznie zabrakło ? Można jedynie wysnuć wniosek, że zamach na Hitlera mógł uniemożliwić uratowanie Pułkownika. Inna z domniemanych hipotez, próbujących wyjaśnić początki dekonspiracji „Odry, opiera się na fakcie aresztowania 9 czerwca1944 r. szefa łączności komendy okręgu pomorskiego AK, Gustawa Olszewskiego i w związku z tym z przyjęciem przez Niemców części dokumentów okręgowych, w których miała być wymieniona „ Odra”. Biorąc pod uwagę dostępne publikacje bardziej realne wydają się twierdzenia, że wsypa „Odry” nastąpiła w rodzimej konspiracji pomorskiej. Jedna z poszlak oparta jest na zeznaniach agenta gestapo Jana Kaszubowskiego, który zeznał, że w wyniku aresztowania nieznanego z imienia leśniczego z Konarzyn Niemcy znaleźli odezwę „Odry” do kierownictwa organizacji „ Gryf Pomorski” z propozycją wspólnych działań konspiracyjnych. Leśniczy ten miał być łącznikiem między obiema organizacjami. Fakt istnienia takiego łącznika potwierdził były dowódca pododdziału „Odry” z rejonu Białego Boru ppor. Jan Nowak ps. „Skrzydło”. Dalsza dekonspiracja miała nastąpić pod wpływem policyjnego informatora z Chojnic Huberta Dobrowolskiego, który przeniknął w miejscowe struktury organizacji i odkrył, że ośrodek kierowniczy znajduje się w Oflagu II C Woldenberg. Popełnił jednak błąd, gdyż nic nie wskazywało na to by wówczas Woldenberg taką rolę odgrywał. Lecz samo ujawnienie działania tajnej organizacji w Chojnicach było znaczącym sukcesem. O zorganizowanej akcji niemieckiej względem „Odry” według relacji świadków miał wiedzieć jeden z komendantów „Gryfa Pomorskiego” który ponoć nikogo nie ostrzegł, co jest w stosunku do niego poważnym oskarżeniem. Dlatego wymaga dokładnego zbadania. Niestety, jest to prawdopodobne, ponieważ mogły tu zadziałać czynniki ambicjonalne i konspiracyjne. Powstanie silnej komórki „Odry” w Chojnicach jednocześnie zmniejszało rolę „Gryfa”, ponadto niosło za sobą wiele innych zagrożeń dla funkcjonowania rodzimej lokalnej konspiracji niezależnej od AK. Jednak do czasu pełnego wyjaśnienia tej sprawy podawanie w literaturze nazwiska owego działacza Gryfa wydaje się niestosowne ( 01.06.1944 r. został więźniem obozu koncentracyjnego Mauthausen). Kolejny ślad wiedzie do Szczecinka, gdzie w miejscowej mleczarni w koszu na śmieci znaleziono pismo będące organizacyjnym rozkazem „ Odry” i to miało być przyczyną aresztowań w miejscowej placówce 2-go września 1944 r. , które pociągnęły za sobą dalsze zatrzymania już bezpośrednio w Oflagu II D Gross Born. Jest także druga szczecinecka wersja wydarzeń. Według niej innym zasłużonym kapusiem (obok Olszewskiego) podejrzanym o dekonspirację dowództwa „Odry” był Witold Świętochowski. Jako były przedwojenny działacz i sekretarz Sopockiego Związku Polaków wstąpił w szeregi „Odry”. Miał on ustalić, że punktem kontaktowym jest szczecinecki młyn, a konkretnie osoba Jerzego Kąkola ps.„Bosman” - jeńca z Polskiej Marynarki Wojennej. Dając temu wiarę Gestapo zaczęło obserwować młyn. Pewnego dnia do młyna zawitali polscy żołnierze- jeńcy, którzy wozem konnym wozili ze Szczecinka do Bornego Sulinowa chleb dla Oflagu II D. Lecz w tym czasie Kąkola w młynie nie było, papierosy odebrał mężczyzna z przyszytą literą „P”, który oznajmił żołnierzom, że „Bosman” prosił aby jemu tę przesyłkę przekazać. Karton natychmiast przejęło Gestapo. „Odwijając” papieros po papierosie znaleźli zwitki instrukcji dla podległych komórek w związku z wybuchem Powstania Warszawskiego. Tym samym zdobyto pewność o istnieniu dowództwa organizacji w Oflagu i o jego kontaktach z podziemiem w kraju. Mając taki argument w ręku ustalenie personaliów obozowych konspiratorów było już kwestią czasu. Natychmiast po zdobyciu dowodów przystąpiono do aresztowań. Realizatorami byli funkcjonariusze Gestapo z tzw. oddziałów zamiejscowych szczecińskiej placówki „Gestapo” w Szczecinku i w Pile. W pierwszej kolejności aresztowaniami objęto powiaty: szczecinecki, człuchowski i miastecki. Aresztowanych przewieziono do wychowawczego obozu pracy w Policach bezpośrednio w ręce szczecińskiego Gestapo. Następnie w dniach 7 i 9 października wywieziono ich do obozu koncentracyjnego w Mauthausen. Tam w dniu 9 listopada zgodnie z poleceniem (szczecińskiej placówki Gestapo) zostali zamordowani. Znana jest lista pierwszych ofiar dekonspiracji „Odry”. Byli to: płk Witold Dzierżykraj - Morawski (ur.1895 r.), mjr Bronisław Wandycz (ur.1887 r.), mjr Wiesław Hołubski (ur.1899 r.), por. Eugeniusz Kloc (ur.1910) , asp. Janusz Szaybo ( 1904 r.), Jan Góralik (ur 1906 r.), Wacław Łopatka (ur.1907 r.), Jan Majewski (ur.1907 r.), Walenty Nowak (ur.1898 r.), Franciszek Olik (ur. 1913 r.), Władysław Połeć (ur. 1905 r.), Józef Sondej (ur.1916 r. ), Stanisław Staroń (ur.1913 r.), Jan Szkubnia (ur .1906 r.), Henryk Szczepaniak (ur.1922 r.), Zygfryd Szramek (ur. 1915 r.) , Edward Ursel (ur. 1918 r.), Feliks Wojtaszewski (ur. 1910 r.). Reasumując można przyjąć za wysoce prawdopodobne, że początek tragedii „Odry” i płk Morawskiego zaczął się w rejonie Chojnickim. To tu Niemcy uzyskali wstępne wiadomości o „Odrze”, reszta to efekt ich pracy operacyjnej. Jedyną wątpliwość można mieć co do braku nazwiska owego leśniczego(wymienia się Jażdżewskiego lub Tybowskiego) z Konarzyn . Nazwiska leśniczych są łatwe do ustalenia, gdyż długo pozostają w miejscowej pamięci. Inaczej jest z pracownikami leśnymi, drwalami, gajowymi itp. Dlatego trafniejsze jest określenie leśnik. Niestety trudno będzie cokolwiek się o nim dowiedzieć, gdyż zginął w obozie koncentracyjnym Stutthoff. Ekspozytura „Odry” w Stalagu II B Hammerstein Kontakt utrzymywany był poprzez oficerów przybywających na badania lekarskie (lub symulujących chorobę). Tą drogą utrzymywano łączność w obie strony. Do „pacjentów” por. Mroczkiewicza należeli także późniejsi towarzysze niedoli płk. Morawskiego m.in. por. Eugeniusz Kloc ps. „ Brzoza” i mjr Wiesław Hołubski. Por. Eugeniusz Kloc był oficerem artylerii, walczył jako dowódca baterii w obronie polskiego wybrzeża. 18.IX.1939 r. dostał się do niewoli. Do Bornego Sulinowa trafił z Oflagu II A Prenzlau. W „Odrze” pełnił ważną rolę, gdyż był adiutantem płk. Morawskiego. Przez chirurgię trafiały do Oflagu nie tylko cenne informacje, meldunki itp. ale także materiały techniczne chociażby części do radioodbiornika, które np. przenoszono w świeżych opatrunkach oficerów- pacjentów. Szpital w Czarnem dawał możliwości szeregu kontaktów ze światem zewnętrznym, gdyż możliwe były tam odwiedziny chorych. Zostało to wykorzystane dla celów konspiracyjnych. Bywało, że łączniczki z kraju występowały np. w roli rodzonych sióstr chorych żołnierzy. Lecz głównym filarem systemu łączności w Czarnem był aspirant Janusz Szaybo (ur. 23.05.1904 r.). Faktycznie miał stopień podchorążego KOP-u ( Korpusu Ochrony Pogranicza). W 1939 r. dostał się do niewoli, z której uciekł. Przedarł się do Francji i wstąpił do wojska, a ponieważ podchorążych w armii francuskiej nie było, został aspirantem. W czasie kampanii francuskiej ponownie znalazł się w niewoli i jako jeniec trafił do Stalagu II B. Znał płynnie język niemiecki, dlatego już w sierpniu 1940 r. został zatrudniony w szpitalnej administracji. Z biegiem czasu zyskał sobie takie zaufanie, że w sposób nieskrępowany z Ausweisem w kieszeni mógł opuszczać teren obozu co dało mu szerokie możliwości działania., nic więc dziwnego, że po szczecineckiej wpadce aresztowano go jako jednego z pierwszych. Nie było to jedynie zatrzymanie związane z rozpracowywaniem „Odry” w Czarnem. Oprócz asp. Szaybo zatrzymano jeszcze trzy osoby z personelu chirurgii, dwóch o imionach Mieczysław i Jan, trzecim był por. dr Mroczkiewicz. Aresztowania nie dotknęły sanitariusza Stanisława Gryniewicza, który w obozie występował jako żołnierz francuski oraz Beniamina Piegut -wieśniaka z Polesia, który sprzątał u płk dr von Blume i jego kartoteka została wyciągnięta z ewidencji jeńców, gdyż płk dr von Blume płacił obozowi za usługi Polaka, co odnotowane było w tej karcie. Stanisław Gryniewicz i Beniamin Piegut o działalności konspiracyjnej w szpitalu wiedzieli, lecz nie można z całą pewnością stwierdzić, że byli czynnymi członkami „Odry”. Sam Grynkiewicz przyznał, że o organizacji na oddziale dowiedział się przypadkowo lecz o ewentualnym członkostwie nic nie wspomina. Z aresztowanych, po kilku tygodniach zatrzymania, powrócił do obozu jedynie por. Mroczkiewicz. Aspirant Janusz Szaybo zginął razem ze płk. Witoldem Morawskim. Powodów swego ocalenia dr Mroczkiewicz nigdy nie podał. Przypuszcza się ze nie został obciążony zeznaniami innych zatrzymanych i że pomogło mu wstawiennictwo niemieckich oficerów- lekarzy, którzy korzystali z fachowej wiedzy i umiejętności doktora lub stało się to za przyczyną generała niemieckiego, którego córkę zoperował i uratował od śmierci. Niemcy wypuścili także jeszcze kilku aresztowanych, na których nie znaleziono obciążających argumentów. Ponownie znaleźli się oni w Oflagu IID Gross Born. Powrót dr Mroczkiewicza nie oznaczał, że ekspozytura „Odry” w Czarnem przetrwała. Przytoczona historia komórki „Odry” w Stalagu II B w Czarnem została opisana w książce Stanisława Gryniewicza „ Płatek róży białej ...” wydanej w 2006 r. w Kartuzach. Autor jej był bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń i oparł się na swoim dzienniku prowadzonym w czasie niewoli. Dlatego trzeba zweryfikować pogląd o przetrwaniu komórki „ Odry” w Czarnem. Wnioski i refleksje Niemcy zdawali sobie sprawę z organizowania się na Pomorzu Polaków przebywających na robotach i w niewoli. Wiedzieli też o „Gryfie Pomorskim” i poprzez agentów próbowali go rozpracować. Ta działalność doprowadziła do zatrzymania NN leśnika z Konarzyn, który posiadał przy sobie instrukcje - odezwę świadczącą o istnieniu innej niż „Gryf„ organizacji wojskowej. Leśnik ten był łącznikiem miedzy tymi organizacjami co zostało potwierdzone przez ppor. Nowaka jednego z dowódców „Odry”. Mając taki sygnał Niemcy zaczęli wnikliwie obserwować skupiska Polaków. Poprzez swego agenta Huberta Dobrowolskiego udało się im przeniknąć do nowej komórki „Odry” w Chojnicach. Ustalenia Dobrowolskiego wskazały na Oflag II C Woldenberg jako na ośrodek dowodzenia organizacji. Ponieważ nie znalazło to potwierdzenia, skupiono się na drugim bliższym Oflagu w Gross Born i na okolicach Szczecinka. Tu zadziałał inny agent którym był Witold Świętochowski. Jako dawny działacz Związku Polaków w Niemczech dość łatwo zdobył zaufanie przebywających w rejonie szczecineckim Polaków. Wśród nich znaną i stosunkowo ruchliwą postacią był były jeniec Jerzy Kąkol ps. „Bosman” .Według wspomnień i relacji świadków jeździł on w sprawach organizacyjnych po okolicy i nic dziwnego, że zwrócono na niego baczniejszą uwagę. Te same relacje są prawie zgodne w określeniu miejsca pracy J.Kąkola, była to szczecinecka mleczarnia .Drugą charakterystyczną postacią był jeniec z pobliskiego Stalagu II B w Czarnem asp. Janusz Szaybo. Poruszał się dość swobodnie i to w cywilnych ubraniach. Obaj Szaybo i „Bosman” znali się i byli w kontakcie. A to na pewno nie uszło uwadze obserwatorom. Uderzenie zorganizowane przez Gestapo okazało się celne i przyniosło niezbite dowody istnienia ścisłych powiązań organizacyjnych z Oflagiem II D Gross Born. Trudno jest jednoznacznie określić czy odbyło się to zgodnie z opisem akcji w młynie, czy z opisem w mleczarni. Sądzić należy, że miejscem tych wydarzeń była mleczarnia. Czyli tym miastem, w którym Niemcy zdobyli najważniejsze dowody istnienia zorganizowanej konspiracyjnej „Odry”, był Szczecinek. Pozwoliło im to na natychmiastowe uderzenie i na sparaliżowanie jej działalności. Wśród przyczyn wpadki „Odry” obok zdrajców , regeneratów i zwykłej nieostrożności należy wymienić zbyt rozbudowaną strukturę organizacji. Duży teren działania (do Słupska i Ustki włącznie), różnorodność zadań , duża ilość członków funkcjonujących w wrogim środowisku wszystko to wróżyło, że prędzej czy później wpadka musiała się zdarzyć. Było to tylko kwestią czasu. Nie jest też prawdą, że ze struktur „Odry” pozostała nietknięta placówka (ekspozytura ) w Czarnem. Represje niemieckie dotknęły ją równie mocno przez co została zlikwidowana. Ubolewać należy, że nie doszło do ściślejszej współpracy z „Gryfem Pomorskim”. W tragedii „Odry” pocieszający jest fakt, że Niemcy nie rozpracowali jej do końca. Natomiast smutne jest to, że przez ponad sześćdziesiąt lat nie zrobili tego polscy historycy. |

![Andrzej Szutowicz [Drawno]](/foto/autorzy/26.jpg)