Benedykt Reszka i Bernard Depka Prądzyński - Łąkie grudzień 2007 r. (zdj. tz)
Łąkie-Obelisk Pamięci lata 80-te XX wieku(przed renowacją)
Łąkie - uroczyste zgromadzenie przed Obeliskiem Pamięci w 1927 r. ,tj. w roku jego powstania.
Serdecznie witam wszystkich zebranych przed pomnikiem upamiętniającym poległych w pierwszej światowej wojnie i tych, których pochłonęła także II wojna światowa. Szczególnie serdecznie witam dwóch ostatnich żyjących żołnierzy biorących udział w II Wojnie Światowej, z Łąkiego: p. Bernarda Depkę Prądzińskiego – do 7 lipca 1947 roku żołnierza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz p. Bolesława Myszkę - od 14 roku swego życia robotnika przymusowego, po czym żołnierza Wehrmachtu a później więźnia rosyjskiego łagru w Kazachstanie.
W dniu dzisiejszym mija 80 lat od odsłonięcia obelisku, przed którym jesteśmy zebrani. Wówczas w 1926 roku był on pierwszym w tej części Kaszub upamiętniający ofiary tragicznej w skutkach I Wojny Światowej. Powstał on z inicjatywy bitnych mieszkańców Łąkiego, potomków walczących. pod Wiedniem u boku żołnierzy króla Sobieskiego w obronie Europy i wiary katolickiej. Tych, co przez wieki na ziemi kaszubskiej stali przy Polsce.
Stąd w 1920 roku wyruszył najliczniejszy z Gochów, ponad 30-osobowy oddział ochotników na wojnę bolszewicką, by ratować ledwo, co odrodzoną Ojczyznę. A po zakończonych wojnach powstało tu prężnie działające koło Towarzystwa Wojaków i Powstańców. Skupiało ono głównie byłych żołnierzy wojny światowej oraz tych, co walczyli z bolszewikami. W późniejszych latach przystępowała do Towarzystwa również młodzież. Z którą prowadzono szkolenia wojskowe i sanitarne. Prezesem tej Organizacji był kierownik miejscowej szkoły Stanisław Karpus. W pracy tego. koła i przy budowie pomnika. wyróżnili się: Jan Tandecki - uczestnik wojny bolszewickiej, Antoni Lemańczyk, Jan Kapiszka, Karol Żmuda Trzebiatowski, który był odpowiedzialny za przeprowadzane we wsi szkolenia, oraz wielu innych utrwalonych w akcie erekcyjnym budowy pomnika.
Mieszkańcy Łąkiego nie chcieli zatracić pamięci o swych bliskich, którzy z rozkazu niemieckiego cesarza zostali wcieleni do pruskiej armii.
Spośród nich spośród nich na frontach Europy od Verden po Bałkany i Rosję poległo 32 młodych mężczyzn. Jakże heroiczna i wymowna była inicjatywa ówczesnych mieszkańców i ich zaangażowanie. "Złotą rączką" przy budowie tego Pomnika był nauczyciel Antoni Molski - Kaszub wywodzący się z powiatu Chojnickiego - późniejszy do 1939 roku kierownik szkoły.
Uroczyste odsłonięcie Pomnika nastąpiło w święto Odrodzenia Narodowego 11 listopada 1926 roku. Według wspomnień ojca Eugeniusza Tandeckiego była to najokazalsza patriotyczna uroczystość w dziejach wsi. Uświetniona została ona przez wysokich rangą przedstawicieli Wojska Polskiego, Straży Granicznej, Starostwa Chojnickiego i wojewody Pomorskiego z Torunia. Podczas uroczystości przygrywały dwie orkiestry dęte. Były liczne wystąpienia patriotyczne, inscenizacje w wykonaniu miejscowych uczniów i okolicznych szkół.
Jednocześnie obok pomnika utworzono nieistniejący już dziś honorowy cmentarz. Dla każdego z poległych posadzono symboliczną brzozę. Opiekę nad tym miejscem sprawowały dzieci szkolne, z których m.in. wyrośli dzielni żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie walczących w II Wojnie Światowej.
Od tamtego radosnego czasu odzyskania niepodległości narodowej nie minęło nawet 20 lat, gdy ponownie wybuchła wojna i nastały ciężkie czasy dla Kaszubów z Pogranicza. Po przegranej Kampanii Wrześniowej wielu obrońców Ojczyzny znalazło się w obozach jenieckich, pracy przymusowej i obozach zagłady.
Od początku marca 1942 roku na mocy zarządzenia Gauleitera Forstera z Gdańska - wszyscy mieszkańcy dawniejszych Prus Zachodnich byli zobowiązani do przyjęcia niemieckiego obywatelstwa. W tej części dawniejszego powiatu Chojnickiego prawie każdy je przyjął z obawy przed wysiedlenia do centralnej Polski lub do obozu w Stutthofie lub Potulicach. W tym czasie nie wszyscy zdawali sobie sprawy z konsekwencji, a mianowicie wcielania do niemieckiej armii.
Jednym z tych, co z obawy o własnego syna nie podpisał Volkslisty był Bernard Zmuda Trzebiatowski z małżonką. W tym czasie istniała osławiona zasada odpowiedzialności zbiorowej: za ojca, za syna, brata płaciła cała rodzina: rodzice, rodzeństwo-, żona i dzieci. Ich syn Albin wstąpił do podziemia, ukrywał się za Chojnicami. Za to jego ojca i matkę zabrano do obozu koncentracyjnego Stutthof, a później przeniesiono do Potulic. Tam Bernard Żmuda Trzebiatowski nie doczekał wyzwolenia, bowiem 1 sierpnia 1944 r. zmarł. Po zakończonej wojnie do Łąkiego wróciła tylko jego żona, która rok później zmarła w wyniku chorób nabytych w obozie. W Stutthofie zginął również Bronisław Rutz - żołnierz Kampanii Wrześniowej, a później robotnik przymusowy.
Od wiosny 1942 roku w ślad za podpisanym przyjęciem III grupy narodowościowej rozpoczęło się powoływanie do Wehrmachtu. Największy pobór nastąpił w drugiej połowie 1942 i na początku 1943 roku po klęsce armii niemieckiej pod Stalingradem. W większości w tym czasie powołane zostały do niemieckiej armii roczniki urodzone w okresie lat 1920-27. A więc urodzeni w 1927 roku mieli po 17 i 18 lat i nie znali niemieckiego języka. Ich językiem był przede wszystkim język kaszubski i nim też posługiwali się między sobą w wojsku. Nie rozumieli też komend w tym języku. Odjeżdżając ze Starogardu Gdańskiego, gdyż tam dla tej części kaszub i Pomorza istniała Wojskowa Komenda Uzupełnień, kaszubscy rekruci często śpiewali polskie pieśni ludowe i patriotyczne.
Według prowadzonego zapisu przez. Agnieszkę Jankowską z Tebowizny dowiadujemy się, że z tej niewielkiej wsi liczącej około 600 mieszkańców do Wehrmachtu powołano 122 mężczyzn, co stanowiło najwyższy w tej części Kaszub, wskaźnik powoływania do wojska. Siłą zostali oni wepchnięci w niemieckie mundury i przymuszeni do służby w szeregach niemieckiego wojska.
Na Gochach nieznany jest przypadek ochotniczej służby w Wehrmachcle. Tych, których Niemcy powołali w ten sposób do swej armii, traktowali jako element niepewny i gorszej kategorii. Wcieleni do wojska Kaszubi byli śledzeni przez swoich dowódców, nie miano do nich zaufania. Jaki był z nich pożytek na polu walki? Świadczy o tym to, że przy nadarzającej się okazji przechodzili oni na stronę Aliantów a potem do polskiego wojska. We Włoszech wstępowali do-II Korpusu gen, Andersa, a w Anglii do I Korpusu a w jego ramach przeważnie do 1 Brygady Pancernej dowodzonej przez gen. Stanisława Mączka.
Według najnowszych danych w szeregach PSZ na Zachodzie 50% stanowili żołnierze z byłego zaboru pruskiego z Pomorza, Śląska i poznańskiego.
W sumie z Łąkiego, z tej małej kaszubskiej wsi polskimi żołnierzami na Zachodzie zostało 30 byłych żołnierzy Wehrmachtu.
A oto ich nazwiska:
1. Cichosz Teofil 1923
2. Depka Prądziński Bernard 1927
3. Drążkowski Stanisław 1923
4. Felski Józef 1924
5. Günther August 1926
- brał on udział w walkach pod Monte Casino
6. Günther Jan 1924
7. Kapiszka Bernard 1907
8. Kapiszka Leon 1909
9. Maliszewski Jan 19
10. Maliszewski Franciszek 1918
11. Myszka Józef 1925
- mieszkał na. wyb. Betlejem
12. Olik Bernard 1927
13. Olik Jan 1922
14. Prądziński Bernard 1925
(Obecny wśród nas, jedyny z żyjących uczestników wojny )
15. Rudnik August 1926
16. Rudnik Jakub 1913
17. Rudnik Stanisław 1910
18. Senger Alfons 1918
19. Senger Józef 1920
20. Szweda Bernard 19
21. Tandecki Bernard 1926
(Żołnierz 1 Polskiej Dywizji Pancernej. Poległ w styczniu 1945 r.)
22. Wittke Jeżewski Albin 1923
23. Wittke Jeżewski August 1926
24. Wittke Jeżewski Florian 1922
25. Wittke Jeżewski Edward 1921
26. Wittke Jeżewski Paweł 1913
27. Wnuk Lipiński Paweł 1926
(Żołnierz 1 Polskiej Dywizji Pancernej . Poległ 22.10.1944 r.)
28. Zmuda Trzebiatowski Jan 1922
29. Zmuda Trzebiatowski Wacław 1925
30. Zmuda Trzebiatowski Mieczysław 1924
31. Zmuda Trzebiatowski Zygmunt 1922
(w trakcie wyjaśnień)
31. Skiba Mieczysław 1925
Pomordowani przez Niemców
1. Rutz Augustyn – zastrzelony przez niemieckiego żandarma na
terenie Łąkiego.
2. Rutz Bronisław - zginął w Stutthofie
3. Skiba Bernard – zmarł podczas prac
przymusowych
4. Zmuda Trzebiatowski Bernard – zginął w obozie w Potulicach
5. Złuda Trzebiatowski Hubert – członek TOW Gryf Pomorski, zastrzelony
przez niemieckiego żandarma w lutym 1945 roku.
Pomordowani przez Rosjan
1. Lemańczyk Antoni - w łagrze na Uralu
2. Myszka Edmund – w łagrze na Uralu
3. Zmuda Trzebiatowski Bruno – zmarł po powrocie z uralskiego łagru.
Zabici w innych okolicznościach
1. Tandecki Franciszek – zginął pod Chojnicami przy kopaniu rowów w
szeregach Volkssturmu.
2. Tandecki Paweł - zmarł w drodze powrotnej z obozu jenieckiego w Poznaniu. Miał 18 lat.
3. Zmuda Trzebiatowski Alojzy – zginął w czasie bombardowania Berlina, pracując na jego terenie jako robotnik przymusowy.
Polegli na polu walki
Front wschodni
1. Chamier Gliszczyński Jan
2. Depka Prądziński Bruno
3. Felski Bronisław
4. Felski Władysław
5. Jankowski Augustyn
6. Kapiszka Bruno
7. Narożyński Augustyn
8. Obracht Prądziński Jan
9. Rudnik Konrad
10. Rutz Józef
11. 11. Senger Jan
12. Senger Władysław
13. Szada Borzyszkowski Bruno
14. Tandecki Leon
15. Żmuda Trzebiatowski Bernard
16. Zmuda Trzebiatowski Bronisław
17. Zmuda Trzebiatowski Józef
18. Zmuda Trzebiatowski Władysław
19. Zmuda Trzebiatowski Franciszek
20. Zmuda Trzebiatowski Paweł
Front zachodni
1. Günther Teofil
2. Kapiszka Józef
3. Maliszewski Bernard
4. Tandecki Bernard – żoł. 1 Polskiej Dyw. Panc. – poległ w styczniu 1945 r.
5. Wittke Jeżewski Albin
6. Wnuk Lipiński Paweł – żoł. 1 Polskiej Dyw. Panc. – poległ 22.10.1944 r.
7. Zmuda Trzebiatowski Wojciech
Taki był wojenny bilans tej niewielkiej przygranicznej kaszubskiej wsi. Przez prawie pół wieku Kaszubi przemilczali swój udział w II wojnie światowej, w Wehrmachcie oraz w szeregach Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Zbyt często byli szykanowani i represjonowani.Za to m.in. ich synów wcielano do Wojskowych Batalionów Budowlanych i Górniczych. Trwało to do 1958 roku. A przecież nikt z nich z własnej woli nie zasilił szeregów faszystowskiej armii.
Czy tylko Kaszubi byli żołnierzami obcej armii? Przodkowie żyjących dziś Polaków służyli także w różnych armiach zaborców – rosyjskiej, austriackiej a w latach ostatniej wojny w armii sowieckiej. I nikt nie ma im tego za złe. Jedynie Kaszubom zarzuca się służbę w Wehrmachcie.
Ale tak potoczyła się historia Polski.
Przez, lata Kaszubi żyli w poczuciu zagrożenia z każdej strony. Byli gnębieni przez Niemców i Rosjan za to, że byli "elementem niepewnym", a później przez Polaków, za to, że musieli pod groźbą śmierci włożyć mundur niemiecki. Tego nie mogą zrozumieć liczni nam Kaszubom przeciwnicy. Z zasady, chyba tego po prostu nie chcą pojąć. Czy z tych zawirowań historii wynika, że my potomkowie tych dzielnych, prawych i w kwestiach polityczno narodowych niewinnych ludzi, jesteśmy gorszymi Polakami? Nie!
Mieszkańcy Łąkiego mogą być dumni ze swej przeszłości, patriotycznych tradycji i pielęgnowania przez wieki kaszubskiej tożsamości, którą zachowują do dzisiaj. Obliguje to także do tego by wieś na powrót otrzymała swą historyczną nazwę – Łąkie Szlacheckie. Na to sobie zasłużyliście.
Możecie być także dumni z rodaków co rozsławiają Łąkie i całe Gochy. Do nich należy zaliczyć:
- Prof. dr hab. Klemensa Zmudę Trzebiatowskiego – nauczyciela, Kuratora Szkolnego w Koszalinie a później profesora Uniwersytetu Gdańskiego. Był on autorem 140 prac naukowych.
- Teofila Cichosza - żołnierza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, niestrudzonego badacza dziejów naszej Małej Ojczyzny – Gochów. Autora wielu książek i publikacji o tym regionie, które m.in. publikował w pierwszym i jak dotąd jedynym czasopiśmie ukazującym się na Gochach – Naji Gochë - wydawanym i redagowanym przez Zbigniewa Talewskiego z Borowego Młyna i Słupska. Teofil Cichosz część swych opracowań poświęcił rodzinie Żmuda Trzebiatowskich , najliczniejszej w tej części Kaszub
- Franciszka Skibę oficera Wojska Polskiego. Obrońcę Warszawy podczas Kampanii Wrześniowej. Więźnia oflagów w Osterodzie, Prenzlau i Woldenburga. W latach powojennych długoletniego Inspektora Szkolnego w Miastku, orędownika Kaszub.
- Józefa Gierszewskiego rodaka z Gochów z parafii borzyszkowskiej. Dowódcy "Gryfa Pomorskiego", który w najtrudniejszym okresie działalności konspiracyjnej, schronienie znalazł w Łąkim, na wybudowaniu u rodziny Skibów za jeziorem nazywanym Wiejskim.
Takich, podobnym im, kochających i promujących swe Strony jest tu wielu.
Dzisiaj po raz pierwszy od czasu zakończenia II wojny światowej mamy możliwość oddania czci sztandarowi naszej przedwojennej organizacji - Stowarzyszenia Wojaków i Powstańców w parafii borzyszkowskiej, pod którym rosło poprzednie pokolenie Kaszubów z Gochów, późniejszych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie oraz żołnierzy – obrońców Ojczyzny podczas Kampanii Wrześniowej.
Niech ten Pomnik Ofiar Wojen i ta dzisiejsza uroczystość będą dowodem pamięci o tych, co zginęli na frontach I i II Wojny Światowej, co zmarli umęczeni w niemieckich i rosyjskich obozach i tych, co tragicznie zginęli tu na miejscu.
Niech ten obelisk będzie wyrazem naszej czci dla wszystkich ofiar tej wojny, której fronty przetoczy¬ły się także przez Gochy, ponad 60 lat temu.
Również niech ten Pomnik i to miejsce staną się symbolem wzajemnego wybaczenia, pojednania pomiędzy narodami, zapomnienia o urazach i nienawiści, tak, jak nauczał nasz wielki rodak Papież Jan Paweł II.
Tego życzę nam wszystkim!
*
Powyższy tekst autor wygłosił 11 listopada 2006r. podczas uroczystość poświęcenia tablic pamiątkowych z nazwiskami Ofiar I i II Wojny Światowej, byłych mieszkańców tej wsi umieszczonych na odnowionym Obelisku Pamięci i Patriotyzmu w Łąkim na Gochach. /tz/