NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Jak dawniej na Pomorzu nauczano –inscenizacja lekcji. - I Spotkania na Gochach 2007
 

Jak dawniej na Pomorzu nauczano –inscenizacja lekcji. - I Spotkania na Gochach 2007
 


Zabawa podczas przerwy lekcyjnej - I Spotkania Na Gochach 2007...

 

Zabawa podczas przerwy lekcyjnej - I Spotkania Na Gochach 2007...


 


Spektakl „Elementarz czyli jak przed laty na Pomorzu uczono...” powstał z mojej fascynacji tekstami zawartymi w XIX – wiecznych elementarzach pomorskich. Udostępniła mi je pani dr Aneta Lewińska z Uniwersytetu Gdańskiego, która w oparciu o te zabytkowe dziś podręczniki, wygłosiła referat na konferencji dla leśników i historyków „Las w kulturze”.
W XIX w. i na początku XX wieku, na ziemiach polskich pod zaborem pruskim – na Śląsku, w Wielkopolsce, na Krajnie, na Pomorzu i na Mazurach administracja niemiecka w wyniku żądań światłej części polskich mieszkańców tych ziem, pod pewnymi warunkami umożliwiała nauczanie dzieci w języku polskim. Dotyczyło to głównie uczniów najmłodszych klas. Dla nich powstały podręczniki, wydawane m.in. w Toruniu i Pelplinie, zawierające elementarną wiedzę z wielu różnych dziedzin. Używano m.in. „Toruńskiego elementarza z obrazkami dla potrzeb dzieci uczących się w szkole tylko po niemiecku”. Jeden podręcznik służył przeważnie przez kilka lat do nauki języka polskiego, języka niemieckiego, rachunków, przyrody, geografii, historii i religii. Jednocześnie!
Teksty były proste, czytelne, dostosowane do umysłu dziecka, bardzo spójne, konsekwentne w treści nauczania. Ta konsekwencja była dla mnie niezwykłym odkryciem. Opowiastki z morałem, religijne wierszyki, opisy zjawisk przyrodniczych i fizycznych były głęboko powiązane z wiarą w Boga. Na lekcji przyrody mówiono o tym samym, co na lekcji religii. Te książki zarazem uczyły i wychowywały. Jednocześnie uczyły tolerancyjnego współżycia z innymi narodami. Wymarzyłam sobie przedstawienie teatralne oparte na tych tekstach.
Pisząc scenariusz odnalazłam w jednym z dramatów klasyka kaszubskiej literatury księdza Bernarda Sychty scenę, w której matka dyktuje dziecku fragmenty z elementarza, a ojciec tłumaczy, jak ważna jest dla kaszubskiego dziecka umiejętność pisania i czytania po polsku, kiedy już „Polska wybuchnie”. Ta scena stała się dla mnie punktem wyjścia do umiejscowienia w czasie i miejscu pierwszej części przedstawienia - na kaszubskiej wsi tuż przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku.
Mimo odzyskania przez Polskę niepodległości, część ziem na Śląsku, Mazurach, Pomorzu i Krajnie nadal pozostała w rękach administracji niemieckiej. Zamieszkujący te ziemie Polacy utworzyli Związek Polaków w Niemczech, podzielony na dzielnice i czynili starania, by nauczanie dzieci mogło odbywać się w języku polskim. Nielicznym udało się utworzyć szkoły polskie. Na terenie powiatu bytowskiego funkcjonowały 4 takie szkoły, m.in. w Ugoszczy, i Płotowie. Przekazywano w nich m.in. wiedzę na temat znaku Rodła i 5 Prawd Polaków, uczono patriotyzmu i historii Polski. II akt przedstawienia dzieje się w 1939 roku, w szkole polskiej, krótko przed wybuchem II wojny światowej.
2 lata trwało, zanim moje marzenie o spektaklu stało się rzeczywistością. Prowadzę w mojej wsi- w Dretyniu koło Miastka, Stowarzyszenie Rozwoju Ziemi Dretyńskiej, które zajmuje się głównie pracą z dziećmi i młodzieżą. Od lat utrzymuję żywe kontakty z Gminnym Domem Kultury w Miasteczku Krajeńskim, którego dyrektor Ewa Stachowska także jest instruktorem teatralnym. Postanowiłyśmy zrealizować przedstawienie wspólnie. Napisany na powiatowy konkurs „Działaj Lokalnie V” projekt zyskał uznanie i tym sposobem znalazła się część funduszy. Praca nad spektaklem rozpoczęła się w lipcu 2007 r. kiedy to aktorzy - dzieci i młodzież z Dretynia i z Miasteczka spotkali się na 6- dniowych warsztatach teatralnych w Bobięcinie koło Miastka. Gry aktorskiej uczyła aktorka z Krakowa Maria Bujas- Łukaszewska. Uczestnicy otrzymali także potężną porcję lekcji historii najpierw w teorii , potem w praktyce, kiedy mieli okazję rozmawiać z uczniem polskiego gimnazjum w Kwidzynie Stanisławem Szroederem oraz zwiedzali Muzeum Szkoły Polskiej w Płotowie. Próby w dwóch grupach trwały kilka miesięcy.
Postanowiłyśmy, że przedstawienie będzie rekonstrukcją historyczną, w której dzieci zagrają role dzieci, a dorośli dorosłych. Nauczycieli i rodziców zagrali: studentka i licealiści, a księdza – ksiądz proboszcz Stefan Maliczewski z Dretynia, który dał się namówić do poprowadzenia lekcji religii podczas spektaklu i w miarę wolnego czasu występuje z nami. Jeśli ksiądz ma pilne obowiązki, zastępuje go Igor Motyl – maturzysta.
Postarałyśmy się ubrać aktorów w stroje stylizowane na tamte czasy. Spektakl skonstruowany jest z lekcji i pauz między nimi, podczas których dzieci śpiewają stare piosenki oraz bawią się w dawne zabawy m.in. „Kaszubski alfabet”. Zabawę tę wymyślili dla swoich dzieci rodzice w czasach, gdy zezwalano w szkołach na naukę j. polskiego ale mówienie w języku kaszubskim, rodzimej mowie ludności zamieszkującej te tereny było surowo zakazane, a dzieci represjonowane. Nasz spektakl pokazaliśmy dotychczas 5 razy. Premiera odbyła się w Muzeum Szkoły Polskiej w Płotowie 6 października br. Dziękujemy za pomoc pani Brygidzie Pakulnickiej – kustoszowi tego muzeum.
Mieliśmy poczucie że przenieśliśmy się wszyscy i aktorzy i widownia naprawdę w tamten świat- starej szkoły. Na pewno spowodowały to stare muzealne wnętrza, ławki szkolne, które niejedno widziały i widzowie - ludzie o dwa pokolenia starsi od naszych aktorów, żywo przeżywający każdą scenę i radujący się na pauzach jak dzieci.
Było nam miło, że mimo obowiązków przyjechali do naszego amatorskiego teatru starosta i wicestarosta bytowski oraz burmistrz Bytowa. Najmilsze jednak było spotkanie z panem Stanisławem Szroederem, który latem tyle ciekawych rzeczy nam o dawnej szkole w Kłącznie i polskim gimnazjum w Kwidzynie opowiadał. Potem była premiera dla mieszkańców Dretynia i ogromny tort w kształcie elementarza. Występ w Tuchomiu podczas I spotkań na Gochach i serdeczne przyjęcie ze strony Aldony Gostomskiej – młodej pani dyrektor Centrum oraz prezesa Zbigniewa Talewskiego był dla nas kolejnym, miłym doświadczeniem. Wreszcie oczekiwany występ w Miasteczku, poprzedzony długą, twórczą próbą. Nasza praca zaowocowała gorącym przyjęciem i ogromnym skupieniem ponad 100- osobowej widowni. I specjalne podziękowania wójta Karola Jagodzińskiego po spektaklu oraz księdza proboszcza z Miasteczka Krajeńskiego podczas niedzielnej mszy świętej. Cieszymy się, ze nasza praca daje ludziom okazję do refleksji i zabawy.
Praca w dwóch oddalonych od siebie o 150 km grupach jest uciążliwa ze względów komunikacyjnych, więc powstają dwie wersje: kaszubska i krajeńska, do której teksty kaszubskie przetłumaczyła na gwarę krajeńską prof. Jowita Kęcińska. Dodatkową wartością, która płynie z tego projektu jest fakt, że nasi aktorzy nawiązali przyjaźnie, zainteresowali się historią swoich regionów, mogą je z dumą sobie wzajemnie pokazywać oraz nabrali poczucia własnej wartości. Przestali być tylko młodymi ludźmi z prowincji, lecz stali się nauczycielami historii pokazywanej w nietypowy, mam nadzieję atrakcyjny sposób. /-/

Ewa Stachowska Miasteczko Krajeńskie

Nasze wrażenia po realizacji projektu
„Teatr nasz sposób na nudę”

Na samym początku ja i członkowie teatru „Bez nazwy” z Gminnego Domu Kultury w Miasteczku Krajeńskim pragniemy gorąco podziękować pani Joannie Gil- Ślebodzie za zaproszenie nas do wzięcia udziału w tym projekcie. Pomysł na realizację tego scenariusza przypadł nam do serc wyjątkowo. Już pierwsza część projektu – warsztaty teatralne w Bobięcinie, zaowocowała wspaniałą integracją dwóch grup teatralnych, na co dzień oddalonych od siebie o 150 km. Potem premiera w Płotowie i Dołów osobno, jedna próba generalna i ... występ. Było to dla mnie i dla moich młodych aktorów nowe, ale ciekawe doświadczenie. Najcenniejsze w realizacji projektu było to, że między naszymi teatralnymi dziećmi nawiązała się przyjaźń. W czasie naszego pobytu w Dretyniu dzieci z Miasteczka spały w domach dzieci dretyńskich, gdzie zostały wspaniale przyjęte, za co raz jeszcze gorąco dziękujemy wszystkim rodzicom goszczącym teatralników. Wyjazd do Tuchomia, gdzie w Centrum Międzynarodowych Spotkań zagraliśmy po raz kolejny , też długo będziemy wspominać i to nie tylko ze względu na jazdę w prawdziwej szarudze jesienią, bo w sercu i na ustach mieliśmy lato. I wreszcie spotkanie u nas, w Miasteczku Krajeńskim. Bardzo mi zależało , by u siebie też wypaść dobrze. Powiadają, że było pięknie ( nie miałam odwagi usiąść na widowni, każdy swój spektakl u siebie tak przeżywam). W Miasteczku graliśmy w sobotę 10 listopada, przed świętem Odzyskania Niepodległości. Nie mogliśmy w lepszym czasie zagrać tego spektaklu. Treści zawarte w ELEMENTARZU wspaniale korespondowały z obchodami 11 listopada. A oba teatry jeszcze bardziej zacieśniły przyjaźń. Największa moja radość z tego, że naszą 11-letnią przyjaźnią ( moją i Joanny) udało się zarazić nasze teatralne dzieci. /-/


 


NAJI GOCHE | e-mail: