Habent sua fata hymni. Tak strawestowane łacińskie powiedzenie o książkach jest wyrazem przekonania o zawiłych drogach literackich i muzycznych utworów, które uhonorowane zostały tytułem hymnu – czy to państwowego, czy narodowego, regionalnego czy stanowego, czy innej, wynikającej z ich roli w społeczności kategorii. Najczęściej spotykane definicje pozwalają hymnem nazwać uroczystą pieśń pochwalną lub świąteczną, która w zamierzchłych swoich początkach sławiła jakieś bóstwo, później skupiła się na gloryfikowaniu bohaterów i ich czynów oraz wielkich idei.
Z tego objaśnienia wynika, że interesujący nas gatunek literacki, a w szczególności konkretne jego asygnaty, są wytworem procesów społecznych i historycznych. Tak jedne jak i drugie procesy mają swoją dynamikę. Nawet wówczas, gdy wkrada się w nie chaos, czy delikatniej mówiąc – zamieszanie (np. w wyniku działania natury lub nieprzewidywalnych działań człowieka)nie tracą one cech układów dynamicznych. A w układach dynamicznych występują dodatkowo czynniki losowe. Dlatego bardzo trudny jest opis zachowania społeczeństwa, bardzo trudne przewidywanie pewnych społecznych decyzji, trudne też jest odtworzenie motywacji niektórych działań i postanowień. Owa niepewność w szczególny sposób dotyczy opinii społecznej, którą określamy mianem vocis populi. Kategoria vox populi odegrała pewną rolę w dziejach Kościoła, jest też niewątpliwie znaczącym decydentem, gdy trzeba uznać wagę dla danej społeczności jakiegoś faktu kulturowego, którym może być konkretny obdarzony melodią utwór literacki. Jestem przekonany, że dotykamy tutaj sfery świata wartości. Przyjmijmy za znakomitym polskim aksjologiem Władysławem Stróżewskim, że w relacji – rzeczywistość: wartość – ta ostatnia musi gwarantować szczególne wzbogacenie tej rzeczywistości, a więc dodanie do niej czegoś, czego w niej nie ma, a co w niej być by mogło lub – przy założeniu mocniejszym – być powinno”1.Zwykła pieśń poprzez zaistnienie w pewnych warunkach, poprzez przekazywanie treści, które w wyniku zamierzonych działań człowieka lub (i) splotu okoliczności mogą stać się nośnikiem wartości oraz poprzez emocjonalne oddziaływanie na daną społeczność, może (chociaż nie musi) stać się samoistną wartością jako hymn tej społeczności. Hymn to jeden z symboli narodowych, które wizualnie i werbalnie prezentują wartości i ciągłość historii narodów, państw, regionów. Żeby dać się owładnąć duchem symboli, warto wniknąć w etymologię symbolu: greckie słowo „symbolu” oznaczało niewielki rozłamany na pół – podczas zawierania umowy – przedmiot z gliny, kości, drewna lub metalu (np. tabliczka, pierścień). Połówki stanowiły znak rozpoznawczy dla dwóch osób, które łączyła więź – przyjaźń, pokrewieństwo, interesy, obowiązki, uczucia. Mój hymn narodowy czy regionalny to znak rozpoznawczy moich bardzo ważnych spraw. Spraw moich i moich ziomków. Nie zawsze umiem je wyartykułować. Niekoniecznie potrafi to też uczynić cała społeczność, której siła jest w owym głosie ludu, gdzie próżno szukać jasnej argumentacji dla swego przekonania. Wspierając się Wyspiańskim, można powiedzieć, że społeczność uzna pieśń za swoją, jeśli ma poczucie zharmonizowania zawartych w niej treści (werbalnych i muzycznych) z tym „co tam komu w duszy gra”. Zatrzymajmy się przez kilka chwil na intelektualnej i emocjonalnej zawartości hymnu „Tam, gdzie Wisła od Krakowa”.
„Tam, gdzie Wisła od Krakowa
W polscie morze płynie,
Polsko wiara, polsko mowa
Nigdy nie zadzinie
Nigde do zgube
Nie przyńdą Kaszube,
Marsz, marsz za wrodziem
Me trzemome z Bodziem.”
Pierwsza zwrotka wraz z refrenem zbudowana jest z dwuczłonowo, tak pod względem formalnym jak i treściowym: cztery pierwsze wersy formułują tezę, a refren przynosi argument na rzecz jej słuszności. Sens tego stwierdzenia zostanie uwydatniony, jeśli między te dwie części wstawimy domyślny spójnik „bo”. Socjologiczną interpretację tej podwójnej, bo i polskiej, i kaszubskiej świadomości daje prof. Brunon Synak w swej pracy „Kaszubska tożsamość. Ciągłość i zmiana”. Silna identyfikacja kaszubska nie przeszkadza w jednoznacznym określeniu i podkreślaniu polskiej przynależności. „Kaszubskość” i „polskość” są tożsamościami, które zachodzą w różnych poziomach identyfikacyjnych (regionalnym i narodowym), ale w obrębie tych samych uniwersalnych wartości kulturowych.
Mamy tu zatem do czynienia z istnieniem tego co socjologowie nazywają hybrydami kulturowymi, tworzonymi przez ludzi łączących w sobie przynależność do szerszego społeczeństwa ze swoją tradycją kulturową (...). Jest to też pewien typ zjawiska charakterystycznego dla „podwójnej świadomości”, pozwalającej ujmować rzeczywistość w sposób „trójwymiarowy” i unikać stereotypowego patrzenia na rzeczywistość tylko „jednym okiem etnicznym” (...). (...) Naturalna i normalna jest nie tylko podwójna świadomość etniczna, lecz także podwójne uczestnictwo kulturowe, a więc przyjmowanie i rozwijanie zarówno specyficznej kultury własnej grupy regionalno-etnicznej, jak i kultury dominującej grupy narodowej – zgodnie funkcjonujących w świadomości jednostki. Kultury te mogą jak już wspomniałem, wzajemnie się przenikać, modyfikować i wzbogacać, nie burząc autonomii, odrębności kulturowej i zawartości społecznej mniejszej grupy etnicznej (...). Badania nasze przeczą zatem uproszczonej i empirycznie słabo uzasadnionej tezie (...), jakoby tożsamość niższego rzędu (np. lokalna lub regionalna) skazana była na zanikanie w miarę kształtowania się pełnej, dojrzałej świadomości narodowej. Tożsamość kaszubska i tożsamość polska nie są tożsamościami substytutywnymi, zatem umacnianie jednej może się odbywać bez osłabienia i wyzbywania się drugiej (...)2. Głęboka jest symbolika pierwszej zwrotki hymnu kaszubskiego. Otwiera go obraz Wisły. W 1922 r. Wacław Borowy opublikował pracę pt. „Wisła w poezji polskiej”. Pisał, że rzeka ta w literaturze polskiej przez wieki pełniła funkcję symbolu: była znakiem dumy (u Kochanowskiego), patriotyzmu (u Morsztyna), a w ostatnich dziesięcioleciach i współcześnie Borowemu „występuje w charakterze symbolu swobody i wolności narodowej”. Zauważmy, że obraz, który słowami namalował Derdowski w pierwszej zwrotce swego utworu (Wisła z Krakowa) za nieco ponad pół wieku przybierze plastyczny kształt Rodła. Rozpowszechni ten znak Związek Polaków w Niemczech, na którego czele stał ziomek Hieronima Derdowskiego, urodzony niedaleko Wiela, ks. Bolesław Domański. Przypomnijmy, że Rodło symbolizuje stylizowany bieg Wisły z zaznaczonym miastem królewskim Krakowem jako kolebką polskiej kultury. Oznaczał łączność Polaków z Niemiec z macierzą. Był przeciwstawiany swastyce.
„Me z Mniemcami wiecie całe
Krwawe wiedle wojne,
Wolne piesnie wiedno brzmniałe
Bez góre i chojne...”
Strofa ta mówi o wiekowych zmaganiach Polaków-Kaszubów z napierającym z zachodu wrogiem. W przeciwieństwie do „krwawych” w swej wymowie dwóch pierwszych wersów, następny dwuwers jest bardzo liryczny: poprzez góry i lasy niesie się głos wolnych pieśni. Bardzo prawdopodobne jest, że poeta mówi o pieśniach wolnościowych, chociaż jest też inna możliwość interpretacyjna. Tzw. wolne pieśni są bogactwem folkloru góralskiego i romskiego. Są to pieśni uwolnione od muzyki, będące wyłącznie śpiewem. W folklorze Europy południowo-wschodniej wolne pieśni bywają określane jako pieśni smutne, nastrojowe. Myślę, że nie będzie nadużyciem, jeśli w pieśniach, o których mówi Derdowski zechcemy usłyszeć wolne pieśni wolnościowe. Następne trzy zwrotki są uszczegółowieniem owych „krwawych” wersów strofy drugiej. Jednak nie kreśli tutaj poeta martyrologicznej wizji dziejów, lecz akcentuje ich niemartyrologiczny aspekt, wskazując na militarne dokonania Polski Jagiellonów (Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk).
W „Tam, gdzie Wisła od Krakowa” przywołane są dwa imiona, które w świadomości historycznej Polaków kojarzą się z konkretnymi pojęciami. Pierwszym z nich jest „Krzyżak” jako uosobienie śmiertelnego wroga. Drugie imię to „Szwedzi”, dziś budzące coraz życzliwsze uczucia, historycznie jednak ewokujące obronę Częstochowy jako religijno-patriotyczny symbol polskości.
„Krzyżem świętym przeżegnanie,
Sec, seciera, kosa,
Z tem Kaszuba w piekle stanie,
Djobłu utrze nosa”.......
„Kaszubi są mocno przywiązani do Polski, a przy tym pracowici i pobożni”. Przytoczone wyżej zdanie jest autorstwa jednego z respondentów prof. Synaka z okresu jego badań tożsamości Kaszubów. Przed wiekiem dokładnie ten sam obraz Kaszubów nakreślił Hieronim Derdowski. Cały omawiany utwór jest świadectwem przywiązania do Polski, a zwrotka przed chwilą przytoczona mówi o tym, czym Kaszuba zasłuży sobie na zbawienie, czyli czym utrze nosa, czyhającemu na ludzką duszę, diabłu: wiarą, której świadectwem jest znak krzyża oraz pracowitością, której znaki są, atrybutami rozliczającego się z życiem, Kaszuby. „Sec, seciera, kosa” to nie prymitywne narzędzia walki, lecz narzędzia służące Pomorzanom w ich znojnej pracy: rybakom na wodzie, drwalom w borach i sosnowych lasach, rolnikom żywicielom na łąkach i polach.
„Nasz Stanisław Kostka święty,
co sę u nas rodzeł,
Nie dopuscy, be zaczęty
Wróg nňm długo szkodzeł”
Można się zastanawiać, dlaczego Hieronim Derdowski w swej pieśni odwołał się do tego właśnie świętego. Jest bardzo prawdopodobne, że ówczesna popularność św. Stanisława Kostki miała swe odbicie w obchodach 150 rocznicy jego kanonizacji. Duszpasterskie wykorzystywanie tego faktu, niewątpliwie rozciągnięte w czasie, przyczyniło się zapewne do przybliżenia wiernym wizerunku świętego patrona. Kim był i jest dla nas ten święty? W jaki sposób wpisuje się w symbolikę kaszubskiego hymnu? Czterowiekowe przekonanie wiernych tak zreasumował Jan Paweł II w swoim wystąpieniu u grobu Świętego na rzymskim Kwirynale w dniu 13 listopada 1988 roku: „Żyjąc krótko, przeżył czasów wiele”. Wszyscy znamy te słowa, które stanowią syntezę życia naszego Świętego, postaci doprawdy niezwykłej: w tak niedługim czasie zdołał osiągnąć ogromną dojrzałość powołania chrześcijańskiego i zakonnego. „Ten święty patron młodzieży - powiedział Papież – towarzyszył mi od dawna, w czasach młodości i potem stale. Towarzyszył mi w Rzymie, gdy byłem studentem w położonym niedaleko stąd Kolegium Belgijskim. Prawie każdego dnia przychodziłem szukać u niego duchowego światła i pomocy(....)”
„Jego krótka droga życiowa z Rostkowa na Mazowszu przez Wiedeń do Rzymu była jak gdyby wielkim biegiem na przełaj do tego celu życia każdego chrześcijanina, jaki jest świętość. Kiedy znajdujemy się wobec tej niezwykłej postaci, myśli nasze podążają natychmiast do młodych całego świata (.....) Tak św. Stanisław miał trudną młodość, mimo ze był z bardzo bogatego rodu, arystokratycznego, prawie królewskiego, miał trudną młodość. Młodzi dzisiaj mają w Polsce trudną młodość, czasem wydaje mi się, że nie potrafią sprostać wyzwaniom, czasem szukają wyjścia poza Ojczyzną. Dla wszystkich: i tych co odchodzą z Ojczyzny i tych co zostają, niech św. Stanisław Kostka będzie patronem – patronem trudnych dróg życia polskiego, życia chrześcijańskiego. Szukajmy u niego stale wspomożenia dla całej młodzieży polskiej, dla całej młodej Polski (5). Przy okazji tej strofy raz jeszcze zajrzyjmy do cytowanej już pracy prof. Synaka. Impulsem są słowa poety o świętym, „co sę u nôs rodzëł”. Owo „u nas” to mazowiecka wieś Rostkowo, oddalona o 4 km od Przasnysza. Wsłuchajmy się, w dokonaną przez socjologa, interpretację takiej postawy:
„(...) tradycyjny, dychotomiczny model stosunków interetnicznych i kształtowania się poczucia odmienności grupowej, wyrażający się w opozycji „swoi-obcy”, wydaje się mało adekwatny w wypadku tego rodzaju społeczności kulturowo-etnicznej, jaką są Kaszubi. Znacznie pełniejszej interpretacji w tej sytuacji dostarcza trójczłonowa struktura dystansu etnicznego: swoi (my) – nie swoi (inni) – obcy (...). „Nie swoi”, „inni” to przede wszystkim przedstawiciele innych grup ludnościowych Polski, należących do tego samego „uniwersum narodowego”, z którymi Kaszubi często dzielą tę samą przestrzeń. Mimo iż odmienności kulturowe są tu postrzegane łagodniej niż w wypadku „obcych” (innych narodowości), to jednak zasadnicze poczucie kaszubskiej odrębności etnicznej i tożsamość grupowa kształtują się (...) przede wszystkim w konfrontacji z „nie swoimi”. Nie mniej jednak podwójny charakter tożsamości etnicznej Kaszubów powodują, że (...) zmniejszają się uprzedzenia i dystanse poprzez zmianę procesów poznawczych, które umożliwiają umacnianie się wspólnej tożsamości ogólno grupowej czy narodowej (niezależnej od własnej tożsamości podgrupy Kaszubów) i przesuwanie się spostrzegania członków z „nas” i „ich” w stronę bardziej inkluzywnej kategorii „my”. W myśl tego założenia na tym właśnie polega wyższość podwójnej tożsamości nad tożsamością jednorodną, jednowymiarową, że kształtowanie takiej wewnątrz-grupowej wspólnej tożsamości(polskiej) oraz rozwój więzów z członkami tej szerokiej społeczności nie wymaga koniecznie pozbywania się oryginalnej tożsamości (kaszubskiej) własnej podgrupy. Ponadto trzeba pamiętać, że na rozróżnienie „my” – „oni” a tym bardziej na „swoi” – „nie swoi”, nie musi oznaczać wyraźnego dystansu czy wzajemnej wrogości. Oni mogą być także (...) sąsiadami, sojusznikami, a wyodrębniani mogą być tylko po to, by łatwiej można ustalić zakres znaczenia określenia „my”.
Hieronim Derdowski propagował ową inkluzywną (wyłączającą) kategorię „my”, w której spotykamy się „my” (w wąskim znaczeniu tego zaimka) z „innymi – nie swoimi). Widzę tutaj autora hymnu kaszubskiego, kroczącego drogą, która doprowadziła Kaszubów do dnia, kiedy mogą wyśpiewać adresowane do Radości słowa Schillera – Gałczyńskiego:
„Jasność twoja wszystko zaćmi, złączy
co rozdzielił los,
Wszyscy ludzie będą braćmi tam, gdzie
Twój przemówi głos” 7)
Dziewiątką zwrotkę rozpoczyna wers: „Płaczą matce nad sënami...”
Jest to kolejny symbol polskości, tym razem martyrologiczny. Kochające i cierpiące matki pojawiają się już w s literaturze starożytnej. Królowa Eurydyka, żona Kreona, popełnia samobójstwo na wieść o śmierci syna Hajmona, który targnął się na swoje życie przy zwłokach ukochanej Antygony.
Najpopularniejszym w kulturze chrześcijańskiej obrazem matki przepojonej bólem po śmierci syna jest motyw Matki Boskiej Bolejącej (Stabat Mater Dolorosa). Ale dzieje Polski przyczyniły się do tego, że w sposób szczególnie dramatyczny „płaczą matcie nad sënami” na kartach naszej literatury. W wierszu „Do Matki Polki” takie wstrząsające słowa kieruje Mickiewicz:
„Wcześniej mu ręce okręcaj łańcuchem,
Do taczkowego każ zaprzęgać woza,
By przed katowskim nie zbladnął obuchem
Ani się spłonił na widok powroza.
Bo on nie pójdzie, jak dawni rycerze
Utkwić zwycięski krzyż w Jeruzalemie
Ani jak świata nowego żołnierze
Na wolność orać ... krwią polewać ziemię.
Wyzwanie przyszłe ma szpieg nieznajomy,
Walkę z nim stoczy sąd krzywoprzysiężny;
A placem boju będzie dół kryjomy,
A wyrok o nim wyda wróg potężny.
Zwyciężonemu za pomnik grobowy
Zostaną suche drewna szubienicy.
Za całą sławą krótki płacz kobiecy
I długie nocne rodaków rozmowy”
III część „Dziadów” przynosi nam rozdzierającą serce scenę, którą bohaterką jest pani Rollinson.
W „Elegii o ... (chłopcu polskim)” K.K. Baczyńskiego skamieniała z bólu matka pyta:
„Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką,
czy to była kula, synku, czy to serce pękło?”
W wierszu T. Różewicza „Matka powieszonych” tytułowa postać
„pomylona krąży
i śpiewa (...)
pomylona wyje
do obrzękłego księżyca...”
„Piôszniewczi las derzď” Józefa Ceynowy przedstawia taką scenę:
„gdzesz dzecko jak ptak umierając kwili.
Nenka krwią zmëtô płacze łzą ostatnią,
Bagneta cęto nad knôpem sę chili
A krew ji z iną krwią zlčwo sę bratną”.
„Płaczą matcie nad sënami” – to synteza dramatu polskich matek, dramatu trwającego długie wieki.
„Płacą dzys dzewice...” – mniej rozpowszechniony, ale obecny w kulturze obraz, płaczących po swoich zaginionych mężczyznach dziewcząt. W literaturze pozytywistycznej spotykamy młode kobiety, ale obrębione na dole białą tasiemką – znakiem żałoby. W bardzo popularnej już od II połowy XX wieku piosnce Ignacego Danielewskiego „Wisła moja” liczne pokolenia Polaków śpiewały:
„Krakowianka łzą oblana rzuciła im ??????? wianki,
potem strumień łez męczeńskich wlały warszawianki”. 8)
Polska symbolika narodowa wzbogacona jest również hasło „legiony polskie”. Wiele utworów w tym i „Tam gdzie Wisła od Krakowa” nawiązuje do tego właśnie symbolu. Słowa naszego hymnu związał Derdowski z melodią Mazurka Dąbrowskiego (melodia Feliksa Nowowiejskiego od 1921 roku).
W tradycji legionową pieśń Derdowskiego wpisuje się też poprzez swoją formę pieśni – pobudki, która była charakterystyczna właśnie dla twórczości legionowej. W tym ciągu tradycji można wspomnieć takie utwory, jak:
- Śpiewana początkowo na melodię Mazurka Dąbrowskiego piosenka z powstania listopadowego
„Dalej, Bracie, do bułata, wszak nam dzisiaj tylko żyć,
pokażemy, że Sarmata
umie jeszcze wolnym być”.
- „Warszawianka 1831” z refrenem – pobudką:
„Hej, kto Polak, na bagnety!
Żyj, swobodo, Polsko, żyj!
Takim hasłem cnej podniety
Trąbo nasza wrogom grzmij!”
- „Marsz żnawów” z powstania styczniowego:
„marsz, marsz, żnawy,
na bój, na krwawy
święty a prawy,
marsz, żnawy marsz!”
- śpiewana na tę samą melodię „Warszawianka” – 1905 roku”
„Naprzód, Warszawo! Na walkę krwawą,
świętą a prawą! Marsz, marsz, Warszawo!”
Na tej – o wiele dłuższej – liście znajduje się też nasz hymn z rozkazem – pobudką:
„Marsz, marsz za wrodziem!
Me trzëmôme z Bodziem .„
Hymn Derdowskiego, jako całość jest werbalnym odpowiednikiem kaszubskiego godła.
Gryf jest połączeniem symboli siły – wśród ptaków (orzeł) i zwierząt lądowych(lew). Jest znakiem dzielności rycerskiej, a cała pieśń Derdowskiego opiewa waleczność Kaszubów. O niej mówią słowa pełne powagi, jak również wywołujące uśmiech: kłonice i kapuzy – jako oręż w walce z wrogiem. Wydaje się, że poeta nie tylko w tym utworze – jakby obawiając się popadnięcia w patos, zmierza ku grotesce. Nie należy jednak literalnie odczytywać tych zabawnych fragmentów. Na przykład ostatnia zwrotka:
„Płaczą matcie nad senami
Płaczą dzys dzewice..
Hola, jesz je Bóg nad nami,
Doł cepe, kłonice”...
Zbudowana jest z trzech dostojnych wersów (nie licząc wykrzyknika w wersie 3.) i dość komicznego podsumowania. Ten finał mówi o bojowości i dzielności Kaszubów, a wypowiedziany jest w tej samej konwencji, jaką posłużył się niegdyś Bronisław Komorowski – chcąc podkreślić dzielność polskich lotników, powiedział z humorem, że „kiedy trzeba, to potrafią (oni) latać i na drzwiach od stodoły”. Owa słowna i sytuacyjna zabawność stała się jednym z argumentów krytyków tego utworu jako kaszubskiego hymnu. Zwrócono uwagę, że w poemacie „ O panu Czôrlińszczym, co do Pucka po sece jachoł” utwór ten śpiewany jest koniowi, i przytoczono czyjąś opinię (być może tylko tej osobie przypisywaną), że byłby to hymn... na święto konia. Jednak sceny tej nie można zbyć dowcipem. Jesteśmy wciąż w kręgu symboliki. W Biblii koń jest symbolem żądzy walki i dumy. 9)
Władysław Kopaliński podaje, że „koń jest jednym z najważniejszych (obok węża) bohaterstwa na freskach, płaskorzeźbach i wazach, od archaicznych koni zaprzężonych do wozów bojowych aż do późniejszych wierzchowców, od stworów demonicznych do zwierzęcia rycerskiego mającego imię i wieszczego ducha”. 10) Szczególnym symbolem jest biały koń 9taki właśnie jest bohaterem sceny z Czôrlińszczym). I ten symbol pojawia się już przed tysiącami lat:
„I ujrzałem:
oto biały koń,
a siedzący na nim miał łuk.
I dano mu wieniec,
I wyruszył jako zwycięzca, by [jeszcze] zwyciężać” (Ap.6,2) 11)
Biały koń – koń zwycięzcy (przypomnijmy sobie przekazywaną „z przymrużeniem oka” tęsknotę za Andersem, który do kraju miał wjechać na białym koniu). Taniec konia - weterana to kolejny ślad wpisania się pieśni Derdowskiego w tradycję legionową.
Nie tylko symbolika skłania do uważniejszego wsłuchania się w sens sceny z marszem kaszubskim. W poemacie Derdowskiego znajduje się kilkanaście fragmentów, będących aluzją literacką do „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. 12) Kompozycja aktualnie nas interesującego ustępu nosi cechy słynnego koncertu Wojskiego (IV, 660-707). „tak Mickiewicz jak i Derdowski wprowadzają w (...) opisach koncertów po dwie przerwy, po których melodia jest kontynuowana. Szczegółowy opis koncertmistrzów, wrażenie jakie wywierają na otoczeniu – to elementy pozwalające upatrywać we wspomnianych fragmentach wzór i jego twórczą imitację.” 13)
W pierwszej części niniejszego tekstu wspomniałem o trudnościach w wypowiedzeniu wszystkiego, co przy okazji słuchania hymnu kaszubskiego „w duszy gra”. Taki stan ducha charakterystyczny jest chyba dla wielu ludzi, wielu narodów.
14 października 2007 roku w programie II PR w ramach relacji z „Dnia europejskich kultur” nadano audycję, w której wystąpiła szwedzka piosenkarka Sofia Janok. Śpiewała wolne pieśni. Przed zaprezentowaniem hymnu jednego z regionów powiedziała: „Nie umiem wam przetłumaczyć tej pieśni, ale wierzę, że kiedy otworzycie swoje serca, to ją zrozumiecie”. Rzeczywiście, i o naszym hymnie można tak pomyśleć. Bo jak sprawić, by ktoś spoza naszego kręgu kulturowego, słuchając słów hymnu Derdowskiego, oczyma wyobraźni ujrzał kaszubskiego gryfa, dostrzegł zarysy Rodła wraz z całym bogactwem jego znaczeń, wspomniał klasztor jasnogórski czy dotknął naszej historii zarówno w jej aspekcie martyrologicznym, jak i wymiarze tradycji jagiellońskiej?
Habent sua fata hymni. Pieśń „Jeszcze Polska nie zginęła”, zainspirowała Derdowskiego do napisania hymnicznego utworu była wzorem dla patriotycznych pieśni innych regionów, między innymi: Warmii, Górnego Śląska czy Opolszczyzny. 14) Zanim jednak uznana została za hymn narodowy i państwowy, przechodziła liczne perypetie. Najpierw miała liczne poprzedniczki, kandydujące do tego miana. By wymienić najważniejsze, wspomnijmy o początkach polskiej państwowości, gdy w dziejach naszych przenikały się tradycje gnieźnieńska i krakowska, a każda z nich miała swoją propozycję hymnu: pierwsza, związana ze św. Wojciechem pieśń Bogurodzicą”, druga, której patronował św. Stanisław uroczystą pieśń, „Gaude Mater Polonia”. Ostatecznie żadnej z tych pieśni nie udało się uzyskać miana hymnu państwowego. Największym zagrożeniem dla Mazurka Dąbrowskiego była pieśń „Boże, coś Polskę”, zadedykowana przez Alojzego Felińskiego a zachwalająca cara Aleksandra I, króla Polski. Był czas, gdy „Jeszcze Polska” została zepchnięta na drugi plan przez pieśń Felińskiego. Pieśń „Boże, coś Polskę otrzymała melodię od „Serdeczna Matko”. Żeby nie popaść w kompleksy, myśląc o stajenno-handlowych (w sensie literackim) narodzinach hymnu kaszubskiego, warto wiedzieć, że melodia do obu tych kościelnych pieśni, z których jedna pretendowała do miana hymnu narodowego, pochodzi z francuskiej opery komicznej(dokładnie tak brzmi jedna z jej arii) „Tajemnica” z początków XIX wieku. Wracając na grunt kaszubsko-pomorski należy dodać, że dwie pieśni, pochodzące z różnych nurtów ideowych nie muszą się wzajemnie zwalczać. Wszak jeszcze niedawno, bo w latach 80-tych ubiegłego wieku współbrzmiały obok siebie dwie pieśni, które solidarni Polacy traktowali z jednakową estymą: „Mazurek Dąbrowskiego” i „Boże, coś Polskę”. Współbrzmiały, chociaż wydawać by się mogło, że biorąc pod uwagę ich narodziny, współbrzmieć nie powinny. Oto z równą czcią śpiewaliśmy hymn, wywodzący się z nurtu napoleońskiego, jak i pieśń zrodzoną w politycznym obozie antynapoleońskim. Tu już nie liczy się geneza utworu, ale jego rola w dziejach. A – jak pisze Józef Borzyszkowski w swej pracy pt.: Inteligencja polska w Prusach Zachodnich 1848-1920” – „rolę pieśni polskich w zaborze pruskim właściwie ocenili zaborcy.” 15) W rozdziale zatytułowanym „Życie w świecie dwóch kultur” autor wspomina o opublikowanym w 1911 roku spisie 244 zakazanych pieśni. „Mazurek Dąbrowskiego” uzyskał do tego czasu 29 wyroków zakazujących jego wykonania. W wykazie znalazł się też hymn kaszubski, obdarzony trzema wyrokami sądowymi. 16) Zakazywany przez obcą władzę hymnu Derdowskiego (z melodią „Mazurka” a potem F. Nowowiejskiego) towarzyszył Kaszubom pod zaborami) vide praca – Józefa Borzyszkowskiego, na obczyźnie i w wolnej Polsce. Frazy „Nigdy do zguby nie przyjdą Kaszuby” oraz „My trzymamy z Bogiem” funkcjonują też samodzielnie w pomorskim krwiobiegu kulturowym. W wydanej w Gdyni w 1939 roku okolicznościowej broszurce informacyjnej o VI Dożynkach Kaszubskich wydrukowano tekst hymnu kaszubskiego, który uwzględniono w programie na zakończenie uroczystości. Dożynki odbyły się 13 sierpnia 1939 roku. Zbliżał się Wrzesień. W ostatnich miesiącach wojny ukazała się w Wielkiej Brytanii praca Mirosława Jeski. „Sto pięćdziesiąt lat myśli polskiej na Pomorzu”. W posłowiu Jesko napisał: Skromną tą książeczkę, zaprawioną niezłomną wiarą, że „nigdy do zguby nie przyjdą Kaszuby”, oddaje Czytelnikowi w dwudziestą piątą rocznicę zaślubin Polski z Bałtykiem Autor” 17) „Môłi piesniôk Remusowi” wydany z okazji II Kaszubskiego Spływu Kajakowego „śladami Remusa” otwiera „Hymn Kaszubski” Hieronima Derdowskiego. W Kanadzie, jeden z urzędów pocztowych, funkcjonujących na terenie zamieszkiwanym przez Kaszubów kanadyjskich „opatruje wysyłane (...) listy datownikiem z nazwą urzędu „Kaszuby” i okolicznościowym stemplem z napisem „Nigdy do zguby nie przyjdą Kaszuby” 18). To wybrane przykłady. Nie można jeszcze nie wspomnieć gdyńskiego przemówienia Jana Pawła II z 11czerwca 1987 roku, w którym Autor, przywołując nazwisko Hieronima Derdowskiego, mówi: on też kończy refren Hymnu Kaszubskiego tak dobrze nam znanymi słowami: „My trzymamy z Bogiem!” I zaapelował: Drodzy bracia i siostry Kaszubi! Strzeżcie tych wartości i tego dziedzictwa, które stanowią o waszej tożsamości”. 20) Do tego dziedzictwa należy między innymi hymn kaszubski. Papież był jednym z wielu ludzi, którzy w swoich myślach i wypowiedziach nawiązywali do wybranych treści hymnu. Nie są one ważne dlatego, że wspomniał je Papież, ale papież wspomniał je dlatego, że są one ważne.
Jest jeszcze jeden aspekt rozważań nad hymnami. Ich autorzy są znani lub anonimowi. Często tak słowa jak i muzyka ulegają zmianom. Takie są ‘prawa folklorystycznych przemian popularnych pieśni”. 21) Dzieje się tak dlatego, że każdy hymn ma współautora, którego rzadko się wspomina. Jest nim czas. Bez jego sygnatury trudno utworowi być uhonorowanym mianem hymnu narodowego czy regionalnego. Mogą stracić wagę przyczyny jego powstania, mogą stracić na ostrości jego idee, ale jeśli utwór nie poddał się upływowi czasu, wygrał. W świecie ducha „o wartości” (...) przesadza (...) długowieczność (...). Obyczaje są uprawnione, bo odwieczne. Im starszy ład, tym bardziej warta zachowania. Jeśli jakaś utarta opinia przetrwałą stulecia, znaczy, że jest prawdziwa; żaden racjonalny argument nie może się równać z patyną wieków, z konsekracją przez czas” 22). Pisze Alain Finkielkrant streszczając poglądy tradycjonalistów, sprzeciwiających się obozowi rewolucjonistów z czasów Rewolucji Francuskiej. Nie będziemy konkurować z Japończykami, bo słowa ich hymnu pochodzą z pierwszej antologii poezji japońskiej z 905 roku. Również Francuzi ze swoją Marsylianką z 1795 roku, czy Hiszpania ze starszym jeszcze o 30 marszem wojskowym, dziś pozbawionym słów, też są poza naszym zasięgiem. Ale już poszczególne regiony Hiszpanii mają hymny, które moglibyśmy grubsza nazwać rówieśnikami hymnu kaszubskiego. Hymn galicyjski po raz pierwszy wykonano w 1907 roku, hymn kraju Basków liczy dziś sobie 102 lata, główna pieśń Bretanii powstała w 1897 roku a Katalonia uznaje za swój hymn utwór, którego początki upatrywane są, co prawda, w połowie wieku XVII, ale współczesne słowa i muzyka powstały w latach 90 wieku XIX. „Marsz Kaszubski” wydrukowany został w roku 1880. Hymn to, jak rodzinna pamiątka: ogniskuje uczucia kilku pokoleń. I chociaż dzisiaj na codzień nie jest używana, w chwilach ważnych dla rodziny jest przedmiotem wspólnej uwagi i atencji. Pamiątki się nie lekceważy. Ona nie jest zazdrosna o inne klejnoty. /-/
*
Jest to referat, jaki autor (wykładowca w Kaszubskim Liceum Ogólnokształcącym w Brusach) wygłosił 10 listopada 2007 r. w Zespole Szkół w Brzeźnie Szlacheckim w ramach I Spotkań na Gochach Lipnica – Tuchomie 2007.
*
TADEUSZ LIPSKI, 57 lat (2007) -jest absolwentem filologii polskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu,
Żonaty, żona Jolanta jest absolwentką AWF, nauczycielką wychowania fizycznego w Wielu, mają dwoje dzieci, oboje studiują
Ma staż 35 lat pracy nauczycielskiej we wszystkich typach i rodzajach szkól (podstawowa, zawodowa, liceum, technikum, szkoły dzienne i dla dorosłych).
Jest nauczycielem dyplomowanym, ekspertem MEN d.s. awansu zawodowego nauczycieli. Autor zaakceptowanych przez MEN programów w zakresie edukacji regionalnej oraz publikacji pedagogiczno / metodycznych, również wypisów z literatury kaszubskiej pt. „Remusowi krom'",
Jest członkiem Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Wiela i Okolicy oraz amatorskiego zespołu teatralnego przy Domu Kultury w Wielu.
/tz/