NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Jerzy Izdebski [Ustka]

Czterdzieści lat temu powstała 74 Grupa Biednych

[NG: 34/35]   Autor: Jerzy Izdebski - Ustka (liczba artykułów: 1)
74grupaBiednych
 

74grupaBiednych
 


Wszystko zaczęło się na wydmach. To było najlepsze miejsce na próby. Dwie gitary, harmonijka ustna, tamburino i szum morza....Próbowaliśmy naśladować The Beatles, The Kings, The Who, The Rolling Stones, The Yardbirds, The Small Faces, The Hollies, The Searchers. Słuchaliśmy ich w dzień z Radio Nord ( piracka stacja skandynawska na statku Lucky Star na Bałtyku) a w nocy na Radio Luxembourg, Caroline, Veronica, London. Latem 1968 roku, gdy komunistyczne armie razem z polska, krwawo rozprawiały się z antykomunistycznym powstaniem w Pradze, 74 Grupa Biednych wystąpiła po raz pierwszy w Ustce na placu ośrodka Na Palach (obecnie muszla koncertowa) z własnym repertuarem. Przebojem był utwór Jestem Wolny (słowa i muzyka J. Izdebski).
Jestem Wolny
Myśli dzisiaj mam swobodne,
w oczach moich szczęście jest
rękę mogę dziś do góry podnieść
jestem wolny!
Nikt nie będzie do mnie strzelać
nikt nie zwiąże moich rak
nikt nie będzie mnie poniżać
jestem wolny!
Zostaw bracie działo
działo niesie śmierć
zostaw bracie mundur śmierci
w worek odziej się
nie szanowałeś godności swej.
Udało się nam tez występować na tyle Hali Targowej miedzy straganami na ogrodzonym placu, (obecnie nowa cześć cmentarza) i w Domu Kultury. Publiczność musiała kupować bilety na dwa tygodnie wcześniej. Przychodziły tłumy, brakowało biletów i miejsc. A my śpiewaliśmy:
Lato w Ustce (słowa i muzyka J. Izdebski)
Lato w Ustce jest znów
powróciło ze snu
dawnych znajomych możesz spotkać tu.
Znowu plaża i wiatr,
znów upały co dnia
i morskie fale u twych stop
Publiczność szalała z radości gdy śpiewaliśmy im surrealistyczna Balladę o Młynarzu, prowokującą, obalającą bariery rutyny i sztucznej odwagi.... (słowa i muzyka Andrzej Pakulnicki):
Pędź dzielny młynarzu w srebrzystym popiele
z uczuć twych wypalonych na mąkę, na mąkę
pędź aż w twych dzieżach głos buntu zadudni
i Józef wyjdzie z pieca nucąc swoją piosenkę
Pędząc tak bezdrożami snów dawno zapomnianych,
oczekujesz, że kiedyś głos śledzi cię zbudzi
wtem przestrzeń się otwiera i jest dla nich brama
ciuch, ciuch, ciuch już jadą, już jadą, już jadą
A gdy ujrzysz kiedyś kres swojej wędrówki
spojrzysz wokół radośnie, poklepiesz wielbłąda
krzykniesz: mąka! grajcie surmy zbrojne
i padłszy na kolana zagryziesz pająka.
O wy, którzy potem oblewacie
trudy codzienności
weźcie z niego przykład
trzeba żyć i marzyć by zbawić ten świat.
Zespół prezentował się szokująco; długie włosy, kwiaciaste koszule (moda na flower power), bez butów, często w płetwach pływackich, w przedwojennych ubraniach dziadków i babci, żaboty, apaszki. Czasami na mokro (wet look) w podkoszulkach oblepionych bielusieńkim jak śnieg morskim piaskiem ( już go nie ma w Ustce). Wszystkie gitary były wykonane przez nas własnoręcznie, także kolumny głośnikowe, wzmacniacze, kamery pogłosowe i....mikrofony zbudowane z wkładek telefonicznych, sitek do cedzenia herbaty i szpulek od nici. Miesięcznik Jazz pisał o 74 Grupie Biednych jako o samowystarczalnym koncernie i wschodzącej gwieździe, której bez wątpienia przypadła rola polskich Beatlesow.
Borykaliśmy się z wieloma problemami. Perkusje trzeba było kupić, znaleźć żyrantów, spłacać raty. Wzmacniacze i głośniki potrzebne były lepsze, a to pociągało nowe wydatki. Pokrywaliśmy je w części ze sprzedaży biletów i z własnych kieszeni. Nikt nam nie pomagał z wyjątkiem Pana Piórkowskiego kierownika Domu Rybaka, który pozwalał nam odbywać próby i występować w swojej sali dzieląc z nami wpływy z biletów. Komitet miejski PZPR, milicja , SB i dowództwo Garnizonu wiele razy wzywało mnie na rozmowy przy drzwiach zamkniętych. Dlaczego nie chcecie wpuszczać wojska na swoje występy? Jaka Bieda? W socjalizmie nie ma biedy!
„Glos buntu zadudni”- jakiego buntu? Jestem wolny....co to ma znaczyć?...
Po Polsce pędziła fama o nadzwyczajnych występach zespołu w Ustce, o hippisowskich zlotach, o happeningach, o polskim stylu underground.. Prasa dezinformowała czytelników przypisując inklinacje hippisowskie zespołowi. Gdy powstawał nikt z nas nie był hippie. Ideologia flower power nie była nam bliska, ponieważ powstała na gruncie sytuacji politycznej w USA i nie mogła być wiernie skopiowana na grunt polski. Z pewnością moda w ubiorze, fryzurze i może gestach nas interesowała, i to wszystko. Nie mogliśmy występować przeciwko armii USA walczącej w Wietnamie przeciwko komunistom. Konotacje hippisowskie powstały z powodu zaprzyjaźnienia zespołu ze środowiskami artystycznymi i akademickimi z Warszawy, Lodzi, Krakowa, które nagle pojawiły się w Ustce na naszych występach. Niektórzy z tych ludzi obnosili się ze swoja hipiesowsczyzna po Ustce i nie tylko. O Pastorze, Pająku, Krokodylu, Korze i jej siostrze Dolores, o Balubie i Psie wiedziała cala Polska z krytykującej ich postawie prasy komunistycznej: Polityka, Trybuna Ludu, Kultura. My w Ustce założyliśmy zespól żeby się wyżyć twórczo. Byliśmy już pracującymi lub studiującymi ludźmi. Hippiesi z centralnej Polski, którzy do nas dołączyli, pozostawiali swoje studia lub zakłady pracy i kontestowali żyjąc jak polne lilie.....

Jesienią 1968 zostaliśmy zaproszeni do Kalisza na Pierwszy Ogólnopolski Festiwal Awangardy Beatowej ( prekursor Jarocina) i otrzymaliśmy nagrodę wyróżnienie. W następnych dwóch latach zdobyliśmy pierwsze nagrody wraz z Laboratorium, Respekt, Test, Pronko. Po tym dokonaliśmy kilku nagrań dla Polskiego Radia i TV. Wygraliśmy wiele nagród w Polsce występując na różnych konkursach i festiwalach w tym studenckich i Jazz nad Odra,. Niestety nie udało się nam nagrać płyty. Komercyjna strona była dla nas zamknięta. Wkrótce zaczęły się prześladowania. Milicja, SB, PZPR, LWP rożnymi sposobami starali się nam przeszkodzić w karierze. Pobicia, rewizje w domach, aresztowania...
Nie poddawaliśmy się. Po wielu eksperymentach udało się nam zbudować mechaniczną wersje fuzz-box. Brzmiał jak ten słynny fuzz-box w Satisfaction the Rolling Stones. Zbudowaliśmy własne przystawki do gitar, kamery pogłosowe sprężynowe i taśmowe.

W latach 1969-73 zespól stworzył własne charakterystyczne brzmienie, repertuar utworów i wielkie ilości fanów w całej Polsce. Sukcesem były występy w sopockim NONStopie i w gdańskim Żaku na zmianę z Czesławem Niemenem. W tym okresie powstały; nagradzane wielokrotnie kompozycje Zanim, Co przyniesie nam Lato, Każda rzecz ma swój czas i inne (Izdebski).

Co przyniesie nam lato ( po rozruchach grudniowych na Wybrzeżu w 1970, Izdebski);

Kto to wie, co przyniesie nam lato,
może nocą umrze słońce i deszcz?
Kto to wie, czy do brzegu dopłyną
fale mórz, jeśli ucichnie wiatr?

Który świt będzie dla nas nadzieją
Który dzień będzie miał dla nas sens
Chwycić wiatr próbowało już wielu
chwycić czas jest jeszcze trudniej niż wiatr

Prasa odnotowywała od czasu do czasu nasze sukcesy. Kilka artykułów o 74GB opublikował Jazz. W rubryce Romana Waszko publikowanej w prasie młodzieżowej, 74GB znalazła się jako odkrycie roku 1970. Na koncertach w tym okresie zespół występował często z trębaczem, z drugim perkusista, z kontrabasem i fletem. Ostatni występ odbył się w 1973.
W kilka dni po ogłoszeniu przez reżim komunistyczny stanu wojennego w Polsce dowodzonego przez tow. Jaruzelskiego, ktoś zadzwonił do mnie w Londynie i powiedział że, piszą o 74 GrupieBiednych w New Musical Express. Rzeczywiście na środkowej rozkładówce było duże zdjęcie przewróconego Pałacu Kultury, zdjęcia czołgów Jaruzelskiego i jego milicji z pałkami. Autor przedstawił historie zachodniej muzyki w Polsce komunistycznej, na tle przemian politycznych. Wymieniona była z nazwy 74 Grupa Biednych i Ustka jako ważne ogniwa oporu młodzieży polskiej przeciwko barbarzyństwu komunistycznych rządów w Polsce.
Żaden inny polski zespół nie był wymieniony w tym sensie....Myślę dzisiaj, ze zasłużyliśmy na to, my wszyscy którzy daliśmy swoje talenty, czas, pieniądze i dużo więcej, aby Jestem Wolny mogły w końcu powiedzieć miliony naszych rówieśników.
Patrząc z dystansu 40 lat na 74 Grupe Biednych można zrozumieć jaki spustoszenie poczynili komuniści w naszym życiu, w naszej ojczyźnie. Nie mając żadnego zaplecza finansowego, żadnego patrona i na dodatek cała potęgę aparatu ucisku komunistycznego reżimu przeciwko sobie, zdołaliśmy sami zrobić bardzo dużo. To było prywatne przedsiębiorstwo, przykład inicjatywy młodych, piękny przykład bezkompromisowego stanowiska wobec komunistycznego bezprawia i ciemnoty. Chcieliśmy grać, i dlatego musieliśmy nauczyć się stolarki, elektroniki, tapicerki, lutnictwa...
Musieliśmy sami napisać muzykę i słowa, sami zorganizować koncerty, sami kontrolować wpływy do naszej kasy na zakup instrumentów, głośników itp. Sami musieliśmy zajmować się reklamą zespołu i relacjami publicznymi. Do obecnej chwili na elewatorze w porcie przy ul. Portowej widnieją pozostałości jednej z reklam. Białe duże litery namalowane na czerwonej cegle; 74GB, każda środa, 17:00. MDK. Inne napisy na plotach, i na chodnikach już nie istnieją.
Zespół był magnesem ściągającym do Ustki młodzież z całej Polski. Przed 1967 rokiem 8 tysięczna Ustka nie była tak popularnym wczasowiskiem, jak po pierwszych występach 74GB. Zespół był najlepszym promotorem Ustki w kraju. W owym czasie nie było ani promenady ani restauracji nadmorskich ani ogródków z piwem ani smażalni ryb ani biura promocji miasta..... W pewnym okresie siedziba zespołu i jego najbardziej zaufanych fanów była piękna poniemiecka podpiwniczona altana w bukowym parku nad plażą. Tutaj odwiedzali nas dziennikarze ze stolicy, muzycy, fani. Robiliśmy sobie w niej próby unplaged. Na koniec milicja ustecka wrzuciła nam gazy łzawiące a pałkami i butami zdemolowała nasz dobytek. Byliśmy zatrzymywani i przesłuchiwani. Nie lubili nas za nasza modę, ekstrawagancję, odwagę i przekaz. Przekaz był jasny i klarowny. Przenosiliśmy ideały zachodnie docierające do nas przez muzykę z popowych stacji zachodnich. Byliśmy znakomitym medium, docierającym masowo do najbardziej niespokojnej i ambitnej części społeczeństwa polskiego, do młodzieży. Słowa piosenki Jestem Wolny znała cala Polska. Słuchałem jak cytowane były przez młodych ludzi na warszawskiej starówce i we Wrocławiu. Zjeżdżająca się do Ustki młodzież prześcigała się w modzie, w nowych gestach, w sposobie mówienia i zachowania. Odbyły się dwa słynne na całą Polskę happeningi plażowe, których scenariusze powstały w altanie. Zbudowaliśmy z kolegami nadajnik radiowy i nadawaliśmy z płyt pocztówkowych zachodnie przeboje na falach średnich. Bodajże w 1971 roku tłumy przybyły na nasz koncert pod gołym niebem w Rowach. Wystąpiła z nami E. Sośnicka, Pan Laskowik z kabaretu poznańskiego i inni. Do dzisiaj istnieje archiwalne nagranie całości koncertu dokonane przez inżyniera z Polskiego Radia w Poznaniu.
O tym jaka była wówczas Ustka może świadczyć takie oto zdarzenie: po występie środowym w Domu Rybaka (MDK) zostawiłem swoja gitarę na zewnątrz budynku opartą o ścianę. Zawsze był tłumek fanów i trzeba było z nimi po zamknięciu budynku pożartować, porozmawiać, zaimponować ładnym przyjezdnym dziewczynom. A dziewczyny mogły naprawdę zamieszać w głowie tak, ze nawet o gitarze człowiek nie pamiętał. Instrument stal cala noc do rana i nikt go nie ukradł. Następnego dnia znalazła go jakaś kobieta idąca na poranna msze świętą i odniosła do mieszkania moich rodziców....
Nasi młodsi o kilka lat koledzy dzielnie dopingowali wiośnie usteckiej, wybuchowi młodej twórczości. Wielu z nich zaczęło grać na instrumentach, pisać poezje, malować obrazy, rzeźbić...Dzisiaj kontynuują swoja sztukę rozsiani po świecie; Wojciech Strahl wystawia swoje rzeźby w znanych galeriach Ameryki, Gosia Piórkowska nadal komponuje, maluje, ilustruje w USA, Ś.P. A. Gawlak do niedawna malował w Niemczech, a zmarły kilka lat temu w USA perkusista z Ustki Ś.P. Lipiński też był poderwany do lotu przez 74GB.
74 Grupa Biednych była przykładem zaangażowania polskiej młodzieży w walkę z reżimem PZPR, z komunizmem. Za tę postawę zapłaciliśmy wysoką cenę. Wypłyniecie zespołu na niwę komercyjna było zakazane. Nie mogliśmy nigdy nagrać ani płyty ani odbyć tourne po Polsce. W pewnym czasie mięliśmy zakaz występowania we wszystkich klubach studenckich na Pomorzu. Nasz styl zarażał innych. Długie włosy stawały się coraz dłuższe. Wielu naszych fanów było prześladowanych za te włosy. Kostek Kozdroj noszący jedne z najdłuższych włosów w Ustce właśnie za włosy został napadnięty przez usteckich zbirów z MO oślepiony gazem i zepchnięty do kanału portowego gdzie utonął na oczach umundurowanych bandytów Kaszkiewicza i Zbigniewa Gorczyńskiego, którzy nigdy za to stracone młode życie nie zostali osadzeni i ukarani. Widział te zbrodnie jeden z latarników na latarni morskiej ale przez lata milczał obawiając się represji. 74 Grupa Biednych była fenomenem przedsiębiorczości, samowystarczalności, wiary we własne siły i wzorem młodzieńczej odwagi. Gdybyśmy w tamtym okresie mieszkali w zachodnim państwie, zrobilibyśmy karierę artystyczna i zarobilibyśmy dużo pieniędzy. Z pewnością zainteresowała by się nami nie jedna wytwórnia płyt i nie jedna agencja artystyczna. Niestety żyliśmy w sowieckiej niewoli dozorowanej przez bandytów, zdrajców i łobuzów z PZPR. Są nam winni bardzo dużo a do tej pory nikt z nich nie powiedział nam chociaż raz słowa przepraszam.
Po moim wyjeździe z Polski w 1974, zespół przestał istnieć. Jego członkowie rozpoczęli własne kariery artystyczne występując ze znanymi gwiazdami polskiej muzyki w kraju i podróżowali za granice. Mi udało się występować w klubach, galeriach i pubach w Londynie i na kontynencie w okresie 1975-79. Grałem też w Institute of Contemporary Art na The Mall. W tym samym okresie kontynuowałem prace nad fuzz box i w ich rezultacie zdobyłem od królewskiego Paten Office patent na przystawkę do instrumentów muzycznych i w rok później po zażartej walce z firma japońska patent USA w Washingtonie. Dla 74 Grupy Biednych najwyższa wartością była wolność. Dlatego zespół zapłacił najwyższą cenę: nie nagrał żadnej płyty i nie odbył żadnego tourne po Polsce ani zagranicą. Nasza “konkurencja” występowała w radio, w tv, koncertowała zarobkowo w Polsce i zagranica, bo nie występowała przeciwko systemowi komunistycznemu. Dzisiaj jesteśmy my wszyscy z tamtych lat starszymi ludźmi i bez kompleksów możemy opowiadać o naszej nieskorumpowanej młodości, a na dodatek każdy z nas może podnieść do góry ręce i powiedzieć Jestem Wolny.

Pierwszy skład (1966/67)

• Joanna Izdebska vocal
• Jerzy Izdebski gitara, vocal
• Andrzej Emil Pakulnicki Anatol, gitara ( tworca nazwy zespolu)
• Roman Wawrowski gitara basowa
• Wojciech Nierzwicki perkusja
• wspolpraca: Franciszek Rymarz gitara
• Janusz Piorkowski vocal
• Piotr Buldeski “Pastor” (zmarl w Australii 2005)
• Jacek Malicki flet
• Dominik - flet (Później Czerwone Gitary)
• Stanisław Sokołowski wykonawca fuzz-box i akcesoriow metalowych do glosnikow, do gitar i do wzmacniaczy

Drugi skład (1968):
• Jerzy Izdebski gitara vocal
• Ryszard Klorek gitara basowa
• Henryk Tomala perkusja (zabity w stanie wojennym w Katowicach)

Trzeci skład 1970-73

• Jerzy Izdebski gitara, harmonijka, vocal
• Andrzej Diering trąbka
• Bogdan Mis perkusja
• Kazimierz Panasiak gitara basowa
• Henryk Tomala perkusja
• współpraca: Grażyna Łobaszewska vocal
• Gwalbert Misiek saksofon
• Ewa Sosnicka vocal (siostra Zdzisławy)
• Zdzisław Pawilojc gitara basowa
• Zdzisław Malinowski teksty piosenek
• Bogdan Winiarczyk teksty piosenek
• Andrzej Kowalski taniec na scenie (zamordowany w Słupsku przez MO)
• Stasio.............. elektryk zespołu ( zamordowany w Słupsku przez MO)
• Lech Wieleba akustyk
• Ryszard Chodysz agent


NAJI GOCHE | e-mail: