NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Andrzej Szutowicz [Drawno]

Nożynko – kolebka generałów von Pirch

W cyklu: Historia (liczba artykułów 64)

[NG: 34/35]   Autor: Andrzej Szutowicz - Drawno (liczba artykułów: 26)
Groby braci generałów Pirch na cmentarzu inwalidów

Groby braci generałów Pirch na cmentarzu inwalidów


Epitafium ku czci Franza Kaspara von Pirch (1689-1745) w kościele w Kesselsdorf
 

Epitafium ku czci Franza Kaspara von Pirch (1689-1745) w kościele w Kesselsdorf
 


Pałac Marwitzów w Nożynku przed 1945 r.
 

Pałac Marwitzów w Nożynku przed 1945 r.
 


Grób rodziny von Pirch z niem.pocztówki wg stanu z 1935 r.
 

Grób rodziny von Pirch z niem.pocztówki wg stanu z 1935 r.
 


 Nożynko. Grób rodziny von Pirch w 2007 r.
 

 Nożynko. Grób rodziny von Pirch w 2007 r.
 


Odkrycia z Mieciem*
Chodź pojedziemy do Nożynka – powiedział Mietek (Mieczysław Zamara) – pokażę Ci „ Aleję generałów von Pirch” i ich grób rodzinny.

- Skąd wiesz, że to aleja Pirchów? – spytałem.
- Nie wiem... Tak ją nazwałem.
Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy, po minięciu Unichowa jadąc w kierunku na Nożyno skręciliśmy w leśną drogę. Ponieważ do lasów nie można wjeżdżać samochodami dalszą drogę odbyliśmy pieszo. Uszliśmy kilkaset metrów i stanęliśmy na początku pięknej leśnej alei.
- To ta „Aleja generałów von Pirch ” – wskazał Mietek.
Muszę przyznać, że mimo, iż wiek drzew nie sięgał czasów bytności Pirchów, to uważałem, że nawet ta nazwa pasuje.
Poszliśmy dalej w kierunku wzgórza, na którym stało kilka wysokich sosen. Gdy dotarliśmy tam, Mietek wskazał na betonowy obrys i powiedział - Tu jest ten grób.
-A gdzie Nożynko? – spytałem.
-Tam – pokazał Mietek.
- Mietek, masz te notatki Lenartowskiego - kto był właścicielem Nożynka (niem. Klein Nossin) przed wojną? – zagadnąłem.
- Karl von der Marwitz – powiedział Mietek.
- Widzisz... to nie grób Pirchów, za nowy. Myślę, że to grób Marwitzów - dodałem.

Sprzedaż Nożynka
12 czerwca 1765 r. w Poczdamie synowie kpt. Georga Ernsta von Pirch postanowili po śmierci ojca nie dzielić między sobą majątku w Nożynku. Uznali, że powinien zarządzać nim najstarszy z nich - Georg Lorenz von Pirch. Zastrzegli sobie jednak prawo pierwszej hipoteki. Dwa lata później, 27 kwietnia 1767 r., wybuchł w Nożynku pożar, który strawił całą wieś wraz z pałacem. Po tym nieszczęściu Georg Lorenz von Pirch wybudował znacznie wspanialszą rezydencję, niestety koszty tego przedsięwzięcia okazały się zbyt duże, co zmusiło go do sprzedaży majątku. Po 411 latach, w 1787 r., Pirchowie przestali być właścicielami Nożynka. Nowymi nabywcami zostało małżeństwo Anton von der Matwitz i Gottliebe von der Marwitz zd. Goddentow. Sprawa tej transakcji budziła i budzi kontrowersje, gdyż naruszone zostało porozumienie między braćmi von Pirch. Umowa sprzedaży wymagała zgody wszystkich spadkobierców, a to do uzyskania w krótkim czasie było niemożliwe. Widać z nieprawidłowości zdawano sobie wówczas sprawę bo sprytnie postanowiono, że rodzina von der Marwitz przejmie Nożynko na 25 lat (od Wielkanocy 1788 do Wielknocy 1813 r.). Ponieważ po upływie tego czasu nikt z von Pirchów nie zakwestionował transakcji, Nożynko pozostało w rękach von der Marwitzów. Stało się to w dogodnym dla nich okresie. Trwała wojna i kolejne pokolenie braci von Pirch przemierzało pola bitewne napoleońskiej epoki. Zdobywali sławę i zaszczyty. Może sprawa rodzinnego majątku nie była dla nich aż tak ważna. Możliwe, że goniąc za Napoleonem nie mieli na to tzw głowy.

Siedziba rodziny von der Marwitz
Drugim dziedzicem wsi z rodziny Marwitz był od 1849 r. Adalbert von Marwitz, który w 1856 r. powiększył majątek o Unichowo, z którego uczynił swoją rezydencją. Po jego śmierci w 1904 r. majątek Marwitzów uległ podziałowi między dwóch braci; Georga i Friedricha. Dziedzicem Nożynka został radca stanu Friedrich von der Marwitz, który znacznie poprawił kondycję majątku. Po nim nastał Karl von der Marwitz. W czasie wojny w Nożynku pracowali robotnicy przymusowi, wiadomo, że byli wśród nich Polacy i Rosjanie, raczej o nich się nie wspomina. Natomiast wspomina się Francuzów, których było kilku, a jeden z nich utopił się w lecie 1944 r. Według relacji został ok. 1948 r. ekshumowany i spoczął w ojczyźnie.
Koniec Marwitzów z Nożynka był smutny. Małżeństwo Karla von der Marwitz nie układało się dobrze. Jedności także zabrakło w obliczu zbliżania się frontu. Oboje opuścili wieś razem z falą uciekinierów, udając się każdy oddzielnie swoim samochodem w kierunku Gdańska, z dalszym zamiarem ewakuacji przez Bałtyk na zachód. W tej ucieczce los Karla von der Marwitz jest nadal nieznany. Natomiast jego żona Aleksandra 13 lub 14 marca wróciła do Nożynka. Przenocowała razem z innymi mieszkańcami i nad ranem następnego dnia wyszła niepostrzeżenie Po pewnym czasie spostrzeżono, że siedziba Marwitzów stoi w płomieniach. Nie było wtedy w pobliżu rosyjskich wojsk, stąd sądzi się, że Aleksandra von der Marwitz podpaliła swój dwór. Nie jest prawdą jak głosi pewna legenda, że spłonęła w jego płomieniach. Nadzwyczajnie w świecie powróciła do pozostałych mieszkańców w towarzystwie Jana Głuchowskiego polskiego gastarbaitera ogrodnika z majątku (Johann Gluchowsky ). W lipcu 1947 r. wszystkich dawnych mieszkańców Nożynka wysiedlono do Niemiec.

Staliśmy z Mietkiem na wzgórzu, które dawniej nazwano „Wanseblinberg”. Na grobie byłych właścicieli Nożynka były dopalone lampki. Ktoś o nich pamiętał. Po Marwitzach pozostała nie tylko ta mogiła. Jest także dzwon. Kiedyś stał w Nożynku w specjalnie wybudowanej dla niego drewnianej wieży. Znajdowała się ona naprzeciw cmentarza i szkoły. Fundatorem jego była Margarethe von der Marwitz. Mówi o tym znajdująca się na nim inskrypcja, która stwierdza, że został on odlany na pamiątkę Friedricha von der Marwitz, radcy stanu i rycerza zakonu Joanitów ur. 16 maja 1858 r., zmarłego 23 stycznia 1912 r. Dzwon po 1945 r. przeniesiono do kościoła w Nożynku, gdzie rozbrzmiewa do dziś.

No cóż, „Aleja generałów Pirch” nie pamiętała von Pirchów, a grób też nie należał do tej rodziny.

Z pewnym niedosytem patrzyliśmy ze wzgórza na Nożynko. Nie było czasu, musieliśmy wracać. Mietek do swoich spraw, a ja do Drawna.

Rodzina von Pirch z Nożynka
Pirchowie zaliczani byli do najznamienitszych kaszubskich rodzin szlacheckich na terenie „starego” powiatu bytowskiego. Obok nich historycy wymieniają: Osowskich (Wussow), Pobłockich, Pomyskich. Pieczętowali się kaszubskim (pomorskim) herbem Pierzcha, stąd wnioskować można, że geneza tego rodu jest słowiańska i zapewne jako posiadacze tego herbu mieli tę świadomość, gdyż często w rodzinie pojawiały się swojsko brzmiące imiona. Historycy podają nawet że Pierzcha jest pierwotnym nazwiskiem Pirchów.

W dniu świętego Grzegorza 1376 r., jak napisano w starych dokumentach, książę Kazimierz nadał Jasbo (Jaskow) Pirscha Nożynko wraz z kilkoma innymi miejscowościami. Od tej pory Nożynko przez wieki było związane z rodziną Pirch. Podobnie jak ościenne Unichowo i Jawory. Jednak nie pozostały one w jednych rękach Sukcesywnie dzielone były między członków rodziny. Często między Pirchami dochodziło do konfliktów, szczególnie zwaśnieni byli Pirchowie z Nożynka z Pirchami z Jaworów (niem. Gaffert).

W kronikach odnotowano, że rok 1627 był dla szlachty powiatu bardzo tragiczny. Trwała wyniszczająca wojna i przyszło wypełnić im odpowiednie zobowiązania w stosunku do armii króla polskiego. Chodziło o konie i mimo niechęci na skutek postawy Hansa Heinricha von Pirch wyrażono zgodę na dostarczanie armii polskiej ich odpowiedniej ilości. W 1663 r. przyszedł na świat Urlich Feliks vin Pirch (zm.w 1723 r.), istnieją domysły, że swego czasu służył w formacjach polskich. Niestety brak jest na to potwierdzenia w dokumentach. Natomiast pozostaje faktem, że zapoczątkował wielopokoleniowy ciąg Pirchów – żołnierzy. I to wysokich szczebli. Dzięki małżeństwu z Elizabeth Sophie zd von Zastrow (1665 – 1725) Nożynko stało się kolebką wielu generałów i oficerów, którzy utrwalili się w historii bitew i wojen XVIII i pierwszej połowy XIX wieku. W tym okresie z nożyńskiego pnia wyszło ok 32 mężczyzn o nazwisku Pirch o których z całą pewnością można powiedzieć, że byli żołnierzami. 21 Pirchów służyło w armii pruskiej, 9-ciu w saskiej (z tej liczby część przeszła do pruskiej), 5-ciu w polskiej.Służyli też w armii szwedzkiej, rosyjskiej, angielskiej, duńskiej, francuskiej i w austriackiej. Okres służby Pirchów w armii polskiej i saskiej przypadł na panowanie w Polsce dynastii saskiej.

Stąd czasami trudno jest zinterpretować przynależność narodową ich służby. Ponoć 9 -ciu Pirchów dostało się do niewoli lub zginęło. Najbardziej znany z rodziny, który poległ na polu chwały jest Kaspar Franz von Pirch (1689 – 1745). Był pułkownikiem (wg innych źródeł kapitanem), poległ 15 grudnia 1745 r. dowodząc pułkiem w bitwie pod Kesselsdorf. W tej samej bitwie pułkami po stronie saskiej dowodzili jego rodzeni bracia gen mjr Dubislav Nikolaus (pułkiem von Pirch) oraz Michael Lorenz von Pirch (pułkiem granadierów) wszyscy trzej wywodzili się z Nożynka. Kaspar Franz von Pirch został pochowany w kościele św. Katarzyny w Kesselsdorf. Był to ostatni pochówek w tym kościele. Ufundowane przez rodzinę epitafium jest dziś jednym z najciekawszych zabytków tego kościoła. Widnieje na nim herb „Pierzcha”. Pozostali dwaj bracia dosłużyli się stopni generałów poruczników. Dubislav Nikolaus von Pirch był swego czasu inspektorem saskiej piechoty, a przedtem walczył przeciw Stanisławowi Leszczyńskiemu którego oblegał w Gdańsku i nie dziwi to, gdyż w 1733 r. brał udział w uroczystościach koronacyjnych Augusta III w Krakowie. W 1756 r. w czasie bitwy pod Pirną zapadł na ciężką chorobę i przeniesiony został do twierdzy w Königstein, gdzie jego brat gen Michael Lorenz był komendantem twierdzy.

Michael Lorenz von Pirch służbę wojskową rozpoczął w 1702 r. w wojsku litewskim, jednak po powrocie z niewoli szwedzkiej przeszedł pod saski sztandar, walczył przeciw konfederatom tarnogrodzkim podobnie jak brat oblegał w 1734 r. chroniący Leszczyńskiego Gdańsk. Cieszył się ogromnym zaufaniem Augusta III, dlatego król dał mu w 1753 r. niemal nieograniczoną władzę w twierdzy Königstein. Na tym stanowisku wykazał się także lojalnością wobec Fryderyka Wielkiego, którego w 1757 r. zapewniał, że twierdzy nie wyda Austriakom i słowa dotrzymał. Możliwe, że miało to wpływ na kariery wojskowe kolejnego pokolenia Pirchów. Gen. por. Michael Lorenz von Pirch zmarł 12 września 1761 r. w Königstein tam też został pochowany.

Po śmierci brata gen. Dubislav Nikolaus von Pirch opuścił twierdzę i z emeryturą 100 dukatów miesięcznie zamieszkał w 1763 r. u swego młodszego brata Georga Ernsta w Nożynku. Dwa lata później brat zmarł, a po pożarze w 1767 r. gen. Dubislav von Pirch przeniósł się do siostrzenicy Elizabeth von Zitzewitz z Niepoględzia, tam 21 kwietnia 1768 r umarł w wieku 74 lat, został pochowany na cmentarzu w Budowie. Obaj generałowie Pirch byli kawalerami i nie zostawili po sobie potomków. Z racji służby królowi polskiemu w historiografii niemieckiej występują jako polscy generałowie dywizji.

Kolejni Pirchowie – żołnierze wywodzili się od wspomnianego Georga Ernsta von Pirch (1695 – 1765) Był kapitanem, który również służył w armii polskiej i saskiej. Nie zdobył „ grubych” pagonów ale los zrekompensował mu to majątkiem w Nożynku, który przejął 24 stycznia 1729 r. Niestety musiał go spłacić rodzeństwu, a nie było ich mało, dwie siostry oraz pięciu braci. kpt. Georg Ernst von Pirch ożenił się z Dorothe Elisabeth zd. von Somnitz (1701- 1781). Z małżeństwa tego na kartach historii utrwaliło się trzech generałów i jeden pułkownik. Charakterystycznym zjawiskiem tego pokolenia jest to, że wszyscy przyszli generałowie rozpoczęli służbę w armii saskiej, a wysokie stopnie otrzymali w armii pruskiej, do której trafili z własnej inicjatywy (Nikolaus Heinrich), bądź poprzez niewolę (Franz Otto i Georg Lorentz po bitwie pod Pirną). Wszyscy urodzili się w Nożynku. Dwóch otrzymało najwyższe odznaczenie Pour lé Merite (Franz Otto i Georg Lorenz). Zmierzch ich karier przypadł na epokę napoleońską. Jeden z nich gen. Franz Otto von Pirch w swojej służbie brał nawet udział w tłumieniu powstania kościuszkowskiego w Polsce. Doszedł do najwyższych godności wojskowych w historii rodziny, został naczelnym inspektorem piechoty na Pomorzu (1796 r.) w 1805 r. został dowódcą korpusu, w 1806 r. generałem piechoty i gubernatorem Kołobrzegu. Będąc już po 70- ce nie potrafił sprostać zadaniom nowoczesnej wojny. Zmarł w wieku 80 lat w Stargardzie Szczecińskim i tam został pochowany.. Jego brat Nikolaus Heinrich von Pirch przez szesnaście lat był komendantem twierdzy Grudziądz i na tym stanowisku dosłużył się stopnia generalskiego. Zmarł na emeryturze 11 lipca 1808 r. w Bytowie. Najmniej wojskowego szczęścia miał Johann Ernst von Pirch, podobnie jak bracia służbę wojskową rozpoczął w armii saskiej ,którą dobrowolnie zmienił na pruską .W wieku 22 lat popadł w niełaskę króla pruskiego, co w konsekwencji doprowadziło do jego dymisji (opuszczenia) z armii. Po wyjeździe do Francji, w tamtejszej armii doszedł do stopnia pułkownika i został dowódcą pułku. Opracował nawet regulaminy dla armii francuskiej. 28 lutego 1783 r. zmarł po krótkiej chorobie koło Kadyksu.

Jego syn Ernst von Pirch był oficerem pruskim, po pokoju w Tylży przeszedł na stronę napoleońską, za co później zapłacił więzieniem. Ostatecznie wyemigrował do Anglii. Zmarł w 1861r. w Normandii.

Dziedzicem Nożynka po śmierci kpt. Georga Ernsta został Georg Lorenz von Pirch niestety był ostatnim jego właścicielem. To on sprzedał Nożynek rodzinie von der Marwitz. Nie był bezdomny Miał też posiadłości na Śląsku. Natomiast w karierze wojskowej osiągnął stopnie generalskie, był rycerzem zakonu Joanitów, adiutantem króla i uczestnikiem wielu misji dyplomatycznych. Zmarł w Olszynie 15 listopada 1797 r.

Wojskowe osiągnięcia rodziny kontynuowali synowie generała piechoty Franza Ottona von Pirch, który był dwukrotnie żonaty, z pierwszego małżeństwa miał 8 synów i trzy córki, z drugiego 2 dzieci.

Pokolenie to już nie miało dylematów i wyborów od początku było wierne jednemu królowi i jednej sprawie. A sprawa tą była walka z Napoleonem. 3 synów z pierwszego małżeństwa zostało pruskimi generałami, ponadto jeden z synów Ernst Friedrich (ur. 1866 r.) był kapitanem kawalerem orderu Pour le Merite, później wstąpił na służbę angielską. kolejny syn Hans Nikolaus Gützhaff (1768-1820) był dowódcą pułku w stopniu pułkownika. Inni jak Karl Wilhelm i Franz Heinrich także byli oficerami.
W epoce napoleońskiej ich nazwisko Pirch utrwaliło się w historii armii pruskiej. Ojciec i stryjowie odeszli z wojska w dobie triumfu Napoleona, byli podstarzali i nie potrafili podołać nowym zadaniom. Kolejni bracia Pirchowie zatarli to wspomnienie a generałów dla odróżnienia ponumerowano łacińskimi cyframi.
Walczyli w słynnych bitwach stoczonych w owym czasie przez Prusaków. Georg Dubislav Ludwig von Pirch (1763-1838) - Pirch I - za bitwę pod Lipskiem, której był jednym z bohaterów, otrzymał Pour Lé Merita. 9 maja 1815 r. na krótko przejął obowiązki dowódcy II Korpusu. Na jego czele walczył pod Ligny i Waterloo. Służbę zakończył jako gen. porucznik. Także w tym stopniu pożegnał się z armią jego brat Otto Karl Lorenz (Pirch II). W 1806 r. uczestniczył on w bitwie pod Jeną i Auerstädt. W 1809 r. został wychowawcą księcia Wilhelma, późniejszego cesarza Wilhelma I. Przejściowo dowodził I korpusem. Brał udział w bitwie pod Ligny i Waterloo.7 lipca wkroczył do Paryża, 3 września 1815 r. dowodził wojskami w paradzie zwycięstwa na Polu Marsowym pod Paryżem. Był kawalerem orderu Pour le Merite. Zmarł 26.V. 1824 r. w Berlinie. Tam też na cmentarzu inwalidów został pochowany.

Czternaście lat później obok niego spoczął brat gen. por. Georg Dubislav Ludwig (Pirch I). Trzeci z braci gen. mjr Christoph Wilhelm Rüdiger von Pirch doszedł do stanowiska dowódcy 3 brygady żandarmerii. Był krótko komendantem twierdzy Grudziądz. Zmarł 5 maja 1846 r. w Ols. Jego syn Otto Ferdinand Dubislav ,choć zapewne nic z Nożynkiem nie miał wspólnego, był ostatnim wybitnym wojskowych z „nożyńskiej linii” rodziny von Pirch.. Urodził się w 1799 r. Jako nastolatek brał udział w działaniach 1815 r. Uczestniczył w wojnie rosyjsko- tureckiej (1828-1829). Studiował języki obce i w Akademii Wojennej, dużo publikował. Jako obserwator pruski w 1831 r. uczestniczył ochotniczo po stronie rosyjskiej w bitwie z Polakami pod Grochowem i Ostrołęką oraz w szturmie Warszawy. Zmarł we Wrocławiu 20 lipca 1832 r na skutek upadku z konia. Miał pecha, żył jeszcze ojciec i słynny stryj i nic nie stało na przeszkodzie ku wielkiej karierze. Jego śmierć rok po upadku powstania jest symboliczna. W tym samym mniej więcej czasie w dalekim Nożynku zawaliła się kapliczka grobowa rodziny von Pirch.

Historię żołnierskich pokoleń rodziny von Pirch można ująć w jedno zdanie „od służby Polsce do ochotnika przeciw Polsce”. Jednocześnie, co jest dla nich charakterystyczne, pokoleniowo zmieniali sztandary, pod którymi służyli. Sympatie budzić możne jedność dzieci Urlicha Feliksa von Pirch. Co jest ciekawe, gdy sława rodziny osiągnęła po kampanii napoleońskiej apogeum, owa kapliczka w Nożynku zaczęła chylić się ku ruinie.

W poszukiwaniu śladów Pirchów w Nożynku
Jeszcze zanim Pirchowie objęli Nożynko we władanie istniał tu cmentarz. Jest prawdopodobne, że jego lokalizacja przez wieki do dziś nie uległa zmianie. Zastanawiałem się czy po rodzinie von Pirch znajdziemy z Mietkiem na nim ślady. Zanim udało mi się wyrwać do Bytowa natrafiłem na publikację, z której wynikało, że istniał oddzielny grób rodziny von Pirch. Okazało się, że po sprzedaży Nożynka rodzina von Pirch miała zobowiązać się do opieki nad rodzinną kaplicą.
Była ona o tyle ważna, że stała niemal w środku wsi przy wjeździe do pałacu. Według przekazu z około 1830 r. von der Marwitz zwrócił się do spadkobierców rodziny von Pirch z Nożynka o wyremontowanie kaplicy. Niestety ponoć nie byli oni tym zainteresowani. Wówczas zaproponowano im aby kaplicę rozebrać, a z tego co pozostało zrobić grobowiec. Von Pirchowie zgodzili się na to. Istnieją dwie relacje mówiące o tym fakcie. Pierwsza Ernsta Bauroch zamieszczona w „Ostpommersche Heimat” z 1931 r. Nr 39-40 mówi, że „Georg Ernst von Pirch zmarł w Nożynku i został pochowany ze swoją żoną Dorothe Elisabeth zd. von Somnitz. Wzniesiony przez ich wnuków w 1830 r. grobowiec stoi w środku wsi pod lipami”. I dalej twierdzi, że „w 1830 roku ze względu na to, że kaplica popadła w ruinę w porozumieniu z Pirchami z istniejących materiałów wybudowano grób, a około 13 trumien z kaplicy w tym Georga Ernsta i jego małżonkę przeniesiono na cmentarz”.

Druga relacja pochodzi z zapisków Marii Anny von der Marwitz z maja 1904 roku (str.20): „W miejscu, gdzie jest grób rodziny von Pirch stała wcześniej kaplica grobowa. Przed 70 laty uległa zawaleniu. Rodzina von Pirch nie chciała wznieść nowej. W związku z tym została ona rozebrana, a ostatnich posiadaczy złożono do istniejącego grobowca Pirchów. Wszystkie pozostałości i kości przeniesiono na cmentarz i złożono z prawej strony od wejścia. Nauczyciel Krull był pierwszym, który został w tym miejscu pochowany”.

Zachowało się zdjęcie grobowca z lat 30-tych. Widać na nim charakterystyczne kute ogrodzenie i lipy. Grób miał przetrwać wojnę i zniknął dopiero po jej zakończeniu. Okazało się, że wzniesienie na którym znajdował się grobowiec w okresie przedwojennym miało swoje nazwy. Jedna z nich wzięła się z faktu, że na lipie zawieszono lemiesz, z którego zrobiono gong. Służył on Marwitzom do zwoływania ludzi do pracy w majątku. Lemiesz ten miał jeszcze wisieć w okresie powojennym. Niemiecka nazwa tego wzniesienia to „Klapperberg” (inna druga ta wywodząca się od lip to „Unter den Linden” czyli „Pod lipami”).

Mając podbudowę teoretyczną zdzwoniliśmy się z Mietkiem. Wsiadł na rower i pojechał do Nożynka. Za dwa dni dostałem wiadomość, że chyba coś jest. Tak się dobrze złożyło, że przy okazji „I Spotkania na Grobach” w Tuchomiu miałem możliwość zahaczenia o Bytów. Mietek już czekał. Pojechaliśmy do Nożynka. I rzeczywiście w środku wsi znajduje się małe porośnięte wzniesienie. Pytaliśmy przechodzących mieszkańców, nikt nic nie wiedział. W końcu otrzymaliśmy potwierdzenie, tak były tu lipy, ścięto je w latach siedemdziesiątych za czasów PGR-u. Były stare i zbutwiałe, dodał stojący przy dawnej szkole mężczyzna. Nie mieliśmy wątpliwości - pagórek, lipy.

- A gong? - spytałem.
- E dawniej coś tam wisiało - odparł najstarszy ze stojących. Aby dopełnić wizytę w Nożynku weszliśmy na cmentarz, śladu nauczyciela Krulla ani von Pirchów nie znaleźliśmy. Jedynie co wiadomo to,to, że tam leżą.

Własne refleksje
Patrząc na zdewastowany i ograbiony cmentarz nasunął mi się wniosek, że nekropolia Pirchów w Nożynku została równie źle potraktowana. Nie mi oceniać kto jest winny i jak było naprawdę z kaplicą. Faktem jest, że szczątki rodziny dawnych właścicieli przeniesiono na cmentarz. I to może nie razi. Ale gong na lipie przy grobie razi. Razi także pochowanie w miejscu złożenia szczątków von Pirchów ciała przedwcześnie zmarłego nauczyciela. Kroll. Przybył on do Nożynka w 1894 roku, zmarł nagle na serce w 1902 roku, miał nieco powyżej 30 lat. Pochowano go około 70 lat po likwidacji kaplicy. Możliwe, że już wtedy na cmentarzu po Pirchach nie było śladu.

Dziwi mnie specjalne podejście dawnych mieszkańców Klein Nossin do jeńców francuskich, którzy pracowali w Nożynku w czasie wojny. Odtworzono w Niemczech ich dane osobowe nawet podjęto próbę ich odnalezienia, ale strona francuska nie była życzliwa i nie udzieliła stosownej pomocy. Natomiast o Polakach, Rosjanach raczej się nie mówi, są bezimienni, nikt ich nie szuka. Dlaczego? Czyżby było coś nie tak? Czy dalej to druga kategoria...?

I ta ucieczka małżeństwa Marwitz w marcu 1945 r., jakość potomkom rycerzy nie przystoi w przypadku śmiertelnego zagrożenia uciekać oddzielnie. Wyjeżdżając z Nożynka spojrzeliśmy na tablicę reklamującą „Ścieżkę edukacyjną, Słonecznikowym traktem” Gdzie dużymi literami napisano o Nożynku „Siedlisko rodu Marwitzów” a mniejszymi, że wzgórze (niem. „Wanseblinberg”) z grobem Marwitzów jest „Marwitzowym wzgórzem” Zaiste ciekawa nazwa. A o kaszubskich Pirchach herbu Pierzcha nawet lipy nie szumią bo je ścięto. Na szczęście nie trzeba grzebać po archiwach, można o nich przeczytać w poważnej literaturze naukowej gdzie o Marwitzach z Nożynka cisza.

*
Mieczysław Zamara - ur. 04.04.1959 r. Jest wychowankiem Państwowego Domu Dziecka w Bytowie. Jego kuzyn (syn siostry matki) jest litewskim bohaterem narodowym, poległ przy wieży telewizyjnej w pamiętne dni odzyskiwania niepodległości. Pasjonat ziemi bytowskiej. Miłośnik sportów wodnych i kolarstwa. Objechał prawie wszystkie zakamarki bytowszczyzny. Sternik jachtowy, ratownik WOPR. Jeden z pierwszych propagatorów windsurfingu w Bytowie. Przepłynął na desce Bytówką do Słupi i Słupią do morza i dalej do Świnoujścia gdzie przed dalszą podróżą zatrzymały go służby graniczne.


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Zlewy najtańsze oc gdynia Najlepsze szkolenia bhpSzkolenia BHP metki