NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Jurek Rogalski. Zdjęcie zrobiono między 1923, a 1925 rokiem.

Jurek Rogalski. Zdjęcie zrobiono między 1923, a 1925 rokiem.


Poświęcenie nowych dzwonów w Czersku

Poświęcenie nowych dzwonów w Czersku


Jerzy Rogalski

Jerzy Rogalski


Los sierotki
I
Pusto na drodze – słońce świeci
Nad zbóż łanem ptaszek leci
Cisza, jakby makiem zasiał…
……………………………….
II
A w tej ciszy polna drogą
Sierotka biedna bosą nogą.
Mizerna, drogą zmęczona
W dal idzie opuszczona.
III
Rwie się naprzód – staje czasem
Spieszy, idzie polem, lasem
Ani zważa na boleści,
Tyle w niej się woli mieści.
IV
Bo wśród trzech topól gęstwiny
Widzi tego, co za winy
Niewdzięczników dał swe życie
Po znojnym na ziemi pobycie.
V
Padła wreszcie u stóp Pana
Z szlochem, blada niby ściana.
Czując, że się śmierć jej zbliża
Chwyta się kurczowo krzyża.
VI
Jezu Chryste, zbawco ludzi!
Z głębi duszy wzniosła krzyk
I już nikt jej nie dobudzi,
Bo w anielski weszła szyk.
VII
A na drodze pusto, smutno…
Słońca blaski gasną, bledną.
Łan zaszumiał w piosnkę jedną
Wraz z drzewami: smutno, smutno…

Sierpień 1929


Bałtyk
I
Płynie fala cicha, miękka
I radośnie sobie klęka
Na piaszczystym brzegu morza,
By odpłynąć znowu hoża.
II
Tak na przemian nawałnice,
Płyną jakby robotnice,
Chcąc swymi wiecznymi szumy
Wstrząsnąć ludzkimi rozumy.
III
Piękny jest nasz Bałtyk cały,
Piękne jego srebrne wały.
W toni jego pochowany
Jest duch niecny i kajdany.
IV
My Polacy kuci, bici
Już na hasło pierwszych wici
Twardo staniem nad Bałtykiem,
Boć to naszym już nawykiem.
V
A Bóg w niebie nas wspomoże,
Gdy potrzeba zejdzie może…,
Bowiem morze dzieło Boga,
Którego siła jest mnoga.

25.X.1929 r.
(wiek poety- 15 lat)

 

Witaj Mario!
I
Witaj Mario ukochana
Śpiewa ptaszek już od rana
Wielbi robak, zając w gaju
W przecudnym miesiącu maju.
II
A do ptasząt, zwierząt chóru
Dołącza też człowiek wtóru.
Do Maryji drogiej Pani
Wznosim serca my poddani.
III
Pieśni, modły ślą żarliwe
Dusze, co miłością żywe
„Pannę można” pokochały
i się z Bogiem pojednały.
IV
Wybaw nas o Matko z toni!
Woła grzesznik i łzę roni.
Ratuj mnie Matko boleści,
A pozyskasz na swej cześci.
V
Do tej ukochanej Matki
„Ucieknijmy się jak dziadki”.
By nas wsparła w próbie chwili,
Gdy swe moce szatan sili.

 

VI
Ta Królowa z Jasnej Góry
Nieraz idzie poza mury.
Tej najazdu Szwedów tamy
I pokrzepia lud stroskany.
VII
Niezmienione serc ilości
Doznają od niej litości.
Kto się pod płaszcz Marii schroni
Tego zły duch nie dogoni.

VIII
Wstaw się Mario droga za mnie
W tej cudownej Ostrej Bramie
Weź w opiekę naród cały.
Który działa dla Twej chwały.
IX
Polskiej Królowo krainy,
Coś wyrwała nas z ruiny.
Bądź wśród nas dziś i jutro,
Bo bez Ciebie Polsce smutno!

Maj 1933
( poeta miał 17 lat)

 

Przyjdzie wiosna

I
Próżno się miotasz wichuro,
Próżno śpiewasz pieśń ponurą.
Przyjdzie wiosna piękna Pani
W zieleń, w kwiaty świat umai.
II
Przyjdzie wiosna uśmiechnięta,
Zniknie sroga zima smętna.
Zajaśnieją znów błękity…
Gdy pierwsze wiosny wróżbity
Bociany przylecą żwawe…
Z klekotem zrobią wrzawę…
III
Polem spłyną jakieś wonie,
Które wiosna niesie w łonie
I wnikają w ludzkie serca,
Gdzie też ich troski uśmierca.
IV
Więc się budzi ze snu dusza.
W kraj swobody znowu rusza.
Hej na łąki! Hen do gaju
Posłuchać szmerów ruczaju.
V
Co swym ruchem monotonnym
O wichurach i ogromnym
Mrozie opowiada dzieje
W człeku aż się serce śmieje.
VI
Więc próżno się miotasz wichuro.
Lamentujesz w noc ponuro…
Cichnie już twój ton żałosny.
Uderza w hejnał dzwon wiosny!

Luty 1934
( poeta miał 20 lat)


Z majówki do Tucholi
I
Na krańcu widnokręgu
U nieba podnóży
Wśród lasów leży miasto
Cel naszej podróży.
II
Spieszmy poprzez lasy
Do mety, jak rzeka.
Radość tam czeka na nas,
Więc żaden nie zwleka.
III
Mijamy wioski, sioła
I mkniemy w piękną dal,
Rodzinnych naszych progów
Opuszczać nam nie żal.
IV
Wiatr bije nas po twarzach
Przestrzenią pijani.
Dążymy z utęsknieniem
Do cichej przystani.
V
Przystanią tą Tuchola
Gród piękny i stary
Niejedne ma zabytki
I przyrody czary.

VI
Wszędzie tu radość, swoboda
Wszędzie panuje pogoda
Słońce promienie nam ściele
W majową, cudną niedzielę.
VII
Tucholo, piękna Tucholo!
Dla Ciebie śpiewam pieśń solo:
O Twym jeziorze Głęboczku
Twym cichym i modrym oczku
O Małgorzacie Szugłej,
W gustowny posąg wciętej.
O Twym kościele skromnym
I o Twym rynku przestronnym.
VIII
W dawnym zamku bym nucił,
Lecz tylko bym się smucił,
Że Krzyżak rej tu wodził.
Od naszych borów w bój chodził.
IX
A w końcu pieśni zawołam:
Wiwat! gościnność tucholska
Nawskroś staropolska
…………………………….
Więcej już śpiewać nie zdołam

6 maja 1934 ( poeta miał 20 lat)
Gościli nas (autora) serdecznie rodzina Pozorskich, kolega szkolny Józef Pozorski Nadleśniczy w Wirtach

Matka

Jest jedna kobieta
Nie rzuci Cię ta.
Jest jedna niewiasta
Co o Ciebie dba.
Gdyś smutny, pocieszy Cię,
Gdyś wesół, raduje się.
Czyś w doli, niedoli
Czyś warty, niewarty.
Ona nie pozwoli
Byś zmarniał obdarty.
Rozgrzeszy, gdyś winny
I zawsze się spieszy
Z błędów Cię nawrócić
W słabości ocucić.
I cóż to za postać?
Czy siostra lub żona,
Kochanka, narzeczona?
Nie! Te wszystkie razem.
Im trudno temu sprostać.To matka jedyna!

Listopad 1935( poeta miał 21 lat )


Nowe dzwony
I
W potężne tony
Zabrzmiały dzwony
Radości hymn
Pod niebios szczyt
„Per saccula sacculorum”.
To może dzwony
Jak istne gromy
W pierwsze brzmią tony.

II
Radosne dźwięki
Bogu na Dzięki
Płyną donośnie
Aż serce rośnie
„Per saccula sacculorum…”.
III
Brzmieć będą nam wraz
W każdy ranny czas:
Ludzie i ptacy
Wstańcie do pracy
Świt woła was.
IV
Zadzwonią wszerz i wzdłuż
W porze słońca zórz:
Dość trudu i pracy
Ludzie i ptacy
Spocznijcie już!
11.X.1935 r. – poeta miał 21 lat.

(Wiersz napisałem z okazji wciągnięcia nowych dzwonów do wieży kościoła pod wezwaniem św. Marii Magdaleny w Czersku Wiersz z okazji 80-ej rocznicy urodzin p. Józefa Ceynowy
poety kaszubskiego
- deklamowała go moja wnuczka Irena Galus lat 8

Dziś obchodzimy
80-te urodziny
Człowieka pięknej mowy
Poety Józefa Ceynowy.

O jak piękne są Twe wiersze.
My uczymy się je pierwsze.
Gawędy, opowiadania
Wszystko mamy do czytania.

A więc cześć Ci oddajemy
I nic od Ciebie nie chcemy
Tylko zdrowia Ci życzymy
Dziękujemy za Twe rymy!

Wierszyk ten deklamowała wnuczka poety Irenka Gallus lat 8
(1984)

Kocham Bory Tucholskie!

Kocham Bory Tucholskie!
Te świerki, co rosną opodal,
Ten wrzos, dęby, buki, cisy,
Sosny i brzozy zwisy.
W dolinach płyną rzeki
Wda, Brda, Czerska Struga.
Żyzna ziemia spod pługa.
Daje nam życie w swym bujnym rozkwicie.
Rosną grzyby w wielkiej objętości
Kurki, gąski, maślaki,
I ten rydz niebylejaki,
A królem tychże jest borowik.
Mnóstwo mamy tu zwierzyny,
Zające, sarny i ten dzik
Słychać też jeleni ryki
Są borsuki, lis i ryś.
Ptasząt mamy tutaj mało
Pliszka, dzięcioł, gile, sowy
Czekają lasów odnowy…
Ongiś tu od ptaków wrzało.
Stawów, jezior małych, wielkich
Charzykowskie i Wdzydzkie,
Świdno, Krąg, Ostrowie
Są w krajobraz leśny wryte.
A w tym centrum miasto Czersk.
Moje rodzinne miasto.
Kocham je i bardzo szanuję,
Już od dziecka miłość czuję.
Wielki kościół, piękny ratusz,
Do borów, jezior tuż, tuż.
Tu można żyć i nie umierać.
Z wszystkimi pokój zawierać!

Czersk, 11.XI.1992 r.
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: kancelaria kraków