NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Wiesław Wiśniewski [Słupsk]

Fotografie Jana Maziejuka czyli sztuka ocalania

W cyklu: Sylwetki (liczba artykułów 37)

[NG: 34/35]   Autor: Wiesław Wiśniewski - Słupsk (liczba artykułów: 8)
Gratulujemy Ci Janku. Z naszej strony dziękujemy Ci za Twoją ciągłą gotowość społecznego służenia, w tym szczególnie za współpracę w redagowaniu naszego regionalnego magazynu i za działalność w Fundacji Naji Gochë. Wiwat, Wiwat, Wiwat… po stokroć Ci Wiwat i Cześć!!! /zt/
 

Gratulujemy Ci Janku. Z naszej strony dziękujemy Ci za Twoją ciągłą gotowość społecznego służenia, w tym szczególnie za współpracę w redagowaniu naszego regionalnego magazynu i za działalność w Fundacji Naji Gochë. Wiwat, Wiwat, Wiwat… po stokroć Ci Wiwat i Cześć!!! /zt/

 



Fotografia reporterska, a taką przede wszystkim uprawiał przez niemal pół wieku najbardziej pracowity i najbardziej wszędobylski ze słupskich fotografików i fotoreporterów, Jan Maziejuk - jest w większym stopniu niż inne efekty pracy kamerą - sztuką zatrzymywania na mgnienie mijającego czasu. Zatrzymywania z całym dobrodziejstwem barwy (lub odcieni szarości) oraz nastroju.

Są obrazy fotograficzne jakby zawieszone w magicznej przestrzeni „międzyczasu". I są fotografie, które są artystycznym odbiciem ułamka ściśle określonego czasu. Zdecydowana większość prac Jana Maziejuka mieści się w tej drugiej kategorii, choć są wśród nich również takie, które mają wymiar uniwersalny i ponadczasowy.

Jan Maziejuk jest szczególnym kronikarzem, który buduje swoją kronikę określonego miejsca - w tym przypadku jest to region słupski - z bardzo wiernych, a jednocześnie bardzo subiektywnych obrazów rzeczywistości. Jak udaje mu się godzić te dwie pozorne sprzeczności? Na tym polega wyjątkowość talentu fotoreporterskiego Jana Maziejuka.

Był taki czas w przeszłości, że z racji mojej redaktorskiej funkcji trafiały na moje biurko w tym samym czasie prace fotograficzne kilku autorów. Prace Jana Maziejuka rozpoznawałem już na pierwszy rzut oka, i nigdy się nie pomyliłem. Aby ustalić autorów innych zdjęć trzeba było szukać ich nazwisk na odwrocie ich prac.

Ta cecha sprawiała, że również przez kierownictwo redakcji Jan Maziejuk był kierowany w najtrudniejsze z reporterskiego punktu widzenia rejony, do dokumentowania takich zdarzeń, które zawierały ów szczególny kontekst społeczny, obyczajowy czy historyczny przez innych niedostrzegany. I nigdy się nie zawiedliśmy.

Zdecydowana większość wyborów co do tego, na jaki obiekt i w którym momencie należy skierować obiektyw aparatu fotograficznego - należała do niego i wyłącznie do niego. I tak powstały prace najwartościowsze, najbardziej pojemne pod względem treści i najbogatsze w owe ulotne szczegóły, które znamionują określony, bardzo konkretny czas.

Co przedstawiają nam w większości wykonywane dziś już archiwalne przez niego zdjęcia? Zobaczyć to mogliśmy na ostatniej wystawie jego prac „Tak to widziałem”, jaka w wrześniu była prezentowana w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku Można było na prezentowanych tam zdjęciach zobaczyć przede wszystkim aurę społeczną minionych kilkudziesięciu lat oraz ludzi, którzy tę aurę - z jednej strony tworzyli - ale z drugiej sami się zmieniali pod jej wpływem. Uważny obserwator dostrzegł m.in. twarze ludzi, którzy incydentalnie wypłynęli z cienia aby na chwilę zaistnieć podczas jakiejś podniosłej uroczystości, w której wyznaczono im jakąś rolę, ale także - sylwetki licznych zawodowych „działaczy", którzy okazali się niezniszczalni mimo diametralnych zmian w polityce, gospodarce i życiu społecznym - raz widać ich na trybunie lokalnego zjazdu PZPR, a za jakiś czas -winnej sytuacji. Zawsze jednak na pierwszym planie.

Ale to tylko jeden z wielu odcieni zaprezentowanych na tej wystawie prac, i to wcale nie najważniejszy - składających się na społeczną barwę minionego czasu.

Zdecydowanie szerszy bukiet tworzą obrazy ukazujące, na przemian, to szarą to barwną paletę mijającej rzeczywistości. Postaciami wypełniającymi te obrazy jesteśmy my - anonimowi mieszkańcy Pomorza Środkowego, ale ich prawdziwym bohaterem jest ten wyjątkowy, ulotny klimat, emanujący raczej z drugiego, a nawet trzeciego planu. Tworzą go zapisane przez obiektyw z bezlitosną konsekwencją i precyzją drobne na pozór szczegóły: jakieś kartki na mięso, cukier i inne produkty pierwszej potrzeby, długie smutne kolejki po wszystko, „radosne" świętowanie pod wetkniętymi w dłonie przez działaczy sztandarami, czy występ cenionego nie tylko w Słupsku chóru męskiego - obowiązkowo pod hasłem, od którego treści zaczynają nas boleć nawet zdrowe zęby. O tempora, o mores! - chciałoby się dziś zawołać. Dzisiaj, kiedy wszyscy jesteśmy inni i inaczej nam się żyje. Wtedy ów polityczny kwiatek przy kożuchu, albo raczej kożuch przy kwiatku - był codziennością.

I ta wystawa nam to przypomniała.

Na koniec jeszcze jedno słowo o , Janie Maziejuku - słowo bardzo osobiste. Poczytuję sobie za zaszczyt i swój redaktorski sukces to, iż przed wielu, wielu laty miałem możliwość otwierać Mu drogę do zawodowego dziennikarstwa, do profesjonalnej fotoreporterki. Zrewanżował mi się licznymi, autentycznymi wzruszeniami jakich doznaję zawsze, kiedy oglądam zdjęcia tego autora. Zwłaszcza zdjęcia dzieci i zwierząt. Są absolutnie niepowtarzalne.


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Wizytówki konkurs ksiazka Toalety drewniane dom szkieletowy