NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Dąb Napoleona przy Słonecznikowym Trakcie, okolice Maleńca.

Dąb Napoleona przy Słonecznikowym Trakcie, okolice Maleńca.


Gogolewko, napoleońska mogiła.

Gogolewko, napoleońska mogiła.


Odkrycia z Mieciem*
Nożynko okazało się wsią, w której tajemnic jest niemało. Dzieje tutejszych Pirchów i Marwitzów na pewno wypełniłyby szpalty fascynującej książki. Stojąc przed tablicą „ Słonecznikowego Traktu” w głębi ducha cieszyliśmy się, że udało się nam coś niecoś z historii wioski „ odkurzyć”.
- To co Mietek (Mieczysław Zamara), jedziemy do Budowa, może znajdziemy coś po gen. Dubislavie von Pirch. (przyp. były inspektor saskiej piechoty zm. w Niepoględziu 21 IV 1768 r. pochowany został w Budowie ) ? – zagadnąłem.
- Ale jedźmy polnymi drogami, zobaczymy trochę tego „ Traktu”, może i „Dąb Napoleona” – odparł Mietek.
- Jakiego Napoleona? Tu „Dąb Napoleona”? - spytałem
- Nie wiesz ? Przecież w Łupawie był Napoleon, jest tam nad rzeką tablica, na której to pisze.- kontynuował Mietek.
Ruszyliśmy już nie do Budowa, lecz pod „Dąb Napoleona”. Niestety ze względu na stan dróg i niedoskonałości oznakowania do dębu nie dotarliśmy. Czas naglił, musieliśmy wracać, ja do Drawna a Mietek do swoich zainteresowań.
Mówią źródła
W Drawnie wgłębiłem się w internet, jak zwykle okazał się bardzo pomocny…
W „ Ostpommerschen Heimat” z 1931 r. nr 39 f nauczyciel z Nożynka Blaurock zamieścił artykuł pt. „Zur Ortgeschichte von Klein Nosin”, w którym m.in. odniósł się do wojny 1806-1807 r. Stwierdził, że „w tym czasie z racji pobytu wojsk francuskich, bardzo ucierpiało Nożynko i folwark Malenz, Ponoszone wówczas obciążenia i koszty wojenne powodowały, że ludności miejscowej żyło się ciężko. Z okresu napoleońskiego datuje się legenda o dębie, pod którym wg. ludowych przekazów miał noc spędzić cesarz Francuzów.” Niestety nie zachowały się źródła skąd zaczerpnięto tę wiedzę, archiwa dworskie spłonęły wraz z pałacem w 1945 r., podobnie zaginęła kronika szkolna. Pozostały więc tylko przekazy ustne. Współczesny pasjonat Nożynka Heino Kebschull określił ,że ; „Dąb ten znajduje się ok. 200 metrów na południowy zachód od dawnego nożyńskiego majątku Malenz. Klein Nossin”.
Dąb jest również zaznaczony na planie „Słonecznikowego Traktu”.
W „ Ostpommerschen Heimat” z 1939 r. ( nr 3-7). G. Sellke napisał dość precyzyjnie, że przez ten teren od „4 kwietnia 1812 r. przegrupowało się ok. 662 oficerów i 13.226 żołnierzy. W miesiącu kwietniu w Łupawie rozmieszczono 166 oficerów i 3729 żołnierzy, w maju przeszło miejscowymi traktami 61 oficerów i 1443 żołnierzy, w czerwcu i lipcu 2300, w sierpniu ponad 1000, we wrześniu ok. 500, w październiku 1000”. O zmasowanych przemarszach i obozach napoleońskich wojsk mówią także liczne polskie regionalne źródła, niestety temat ten traktowany jest w nich zdawkowo.
Takie nagromadzenie i przemieszczanie się wojsk spowodowane było przygotowaniami do kampanii przeciw Rosji a od 24 czerwca 1812 r. do jej prowadzenia. Trud ich zaopatrzenia i kwaterunku ponosiła także okoliczna ludność. Podobnie po klęsce Napoleona, nie dość, że wracały tędy niedobitki Wielkiej Armii, to w okresie oblężenia Gdańska w 1813 r. na tereny te zapuszczały się w poszukiwaniu żywności ( i nie tylko) liczne sojusznicze angielskie i kozackie zagony. Jednocześnie ponoszono koszty na rzecz wojska pruskiego, które mobilizowało swe siły do rozprawy z Napoleonem. Od jego klęski, do 1945 roku na tym terenie nie prowadzono działań wojennych. Dlatego nie może dziwić fakt, że w miejscowych przekazach powstały liczne historie związane z okresem napoleońskim. Stąd pojawił się „Dąb Napoleona” i ...Kolejna sensacja. Otóż wg Heino Kebschull w okolicy Gogolewka w miejscu przed 1945 r. zwanym „ Arschkahn” tj. na wysokości ok. 95 m. n.p.m. znajduje się otoczony dębami nasyp, który ma być grobem żołnierzy napoleońskich.
Zadzwoniłem do Mietka:
- Jedź Mietek do Nożynka i jeśli możesz przejedź całą trasę do Łupawy. Znajdź „ Dąb Napoleona” i ten grób Francuzów.
Mietek ruszył w teren, zlokalizował dąb i co najważniejsze dotarł do napoleońskiej mogiły. Pozostało już tylko odpowiedzieć na kilka pytań:
Czy Napoleon był w Łupanie ?
Czy odpoczywał pod 450-letnim dębem noszącym dziś jego imię?
Czy wzniesienie zaznaczone przez Mietka na mapie jest grobem żołnierzy napoleońskich?
Czy w latach 1806-1807 między Nożynkiem a Łupawą przebywali francuscy żołnierze?
Napoleon w Łupawie, prawda czy fikcja?
Z analizy sił, jakie przeszły przez rejon wokół Łupawy wynika, że mogły to być jednostki organizacyjnie zwarte. Porównanie tych sił z etatami jednostek francuskich nasuwa wniosek, że od 4 kwietnia 1812 r. w okolicach Łupawy znajdowała się dywizja piechoty. W kwietniu tr. w Łupawie zatrzymał się pułk piechoty ( etat: 3800 żołnierzy, 100 oficerów) itd.
Znane są miejsca pobytu Napoleona na ziemiach polskich w latach 1806-1807, 1812-1813. Niestety nie ma wśród nich Łupawy. Najbliżej Napoleon przebywał w Gdańsku. W 1807 r. podczas oblężenia miasta dwukrotnie lustrował działania oblężnicze a po jego zdobyciu przyjechał do Gdańska 31 maja 1807 r z Kamieńca. Następny dzień tj 1 czerwca miał całkowicie wypełniony a noc 2 czerwca spędził już w Malborku. 3 czerwca powrócił do Kamieńca. W 1812 r. w drodze na wojnę z Rosją , z Poznania pojechał do Malborka gdzie był 6 czerwca, 7 czerwca wyjechał z Tczewa do Gdańska, 8 czerwca inspekcjonował gdańskie fortyfikacje, 9 czerwca uczestniczył w całodziennej rewii wojskowej, 11 czerwca wyjechał do Malborka gdzie nocował na zamku.12 czerwca przez Elbląg dotarł do Królewca…
Czy podczas tych wizyt mógł wizytować wojska pod Łupawą ? Teoretycznie tak. Jednak nie w 1807 r. gdyż na zachód od Gdańska było jeszcze niebezpiecznie, Grasowała pruska partyzantka a i żołnierzy napoleońskich było zbyt mało dla zapewnienia cesarzowi pełnego bezpieczeństwa. Wcześniejszy przypadek gen. Victora, którego porwali choszczeńscy mieszczanie był doskonałą nauczką ostrożności. Możliwość napoleońskiej wizyty w Łupanie istniała w 1812 roku ale była to możliwość tylko teoretyczna. Odległość między Gdańskiem a Łupawą przy dzisiejszych skrótach wynosi ok. 90 km. Czy po to aby przeprowadzić inspekcję jednostki zbliżonej do pułku i to z dala od planowanych zasadniczych działań opłacało się cesarzowi jechać taki kawał karetą? Niestety wszystko wskazuje na to że Napoleona nigdy w Łupanie nie było. Dlatego niech legenda pozostanie legendą i kto chce niech wierzy w to, że Cesarz jednak był w Łupawie i jej okolicy i że zmęczony przysiadł pod dębem. Można zastanowić się nad genezą tej legendy. Otóż patrząc na siły jakie przewinęły się przez Łupawę jest pewne, że w tej miejscowości mogli stacjonować generałowie ( generałów w owym czasie spotykało się również na czele pułków). Jeden z nich mógł być najważniejszy, stąd nie trudno o skojarzenie z cesarzem, którego może nikt z okolicznych mieszkańców nawet na litografii nie widział.
W 1813 r. roku Napoleon nie przebywał na Pomorzu ani w pobliżu tego regionu.
Geneza napoleońskiej mogiły
W początkach XIX w. podstawowym środkiem lokomocji piechura były jego nogi. Setki, tysiące powołanych pod broń mężczyzn, bez względu na warunki fizyczne i zdrowie, przemierzało pieszo całą Europę. Niestety słabi żołnierze nie wytrzymywali trudów tych marszów. Wielu z nich zmarło zanim doszli na pole bitwy. Łupawa leżała na głównym szlaku łączącym Szczecin z Gdańskiem. Dlatego nie dziwi ,że w 1812 r. przeszło przez nią tysiące żołnierzy. Nawet dziś rozmieszczenie kilkunastu tysięcy ludzi wymaga znacznego terenu.
Obozowali więc napoleońscy wojacy po całej okolicy, korzystali z zakwaterowania w chatach , spali pod pałatkami lub pod gołym niebem. Okolica zapewniała stały dopływ czystej wody, a miejscowe łąki miały dość trawy dla koni. Historycy są raczej zgodni co do niskiego poziomu medycznego Wielkiej Armii, dlatego z całą pewnością przemieszczające się siły pozostawiały swoich zmarłych w miejscach biwakowania. Jeszcze gorzej było po odwrocie z Rosji. Napoleońskie niedobitki. przechodziły przez te tereny. Żołnierze z wycieńczenia i chorób które tu również przywlekli marli masowo. Możliwe ,że pod Gogolewkiem leżą nie tylko żołnierze zmarli w 1812 i 1813 ale także ci z 1807 r. Szkoda, że ta historyczna mogiła została niemal zupełnie zapomniana. Nie wiadomo też ilu spoczywa w niej żołnierzy. Jak dotąd mimo starań nie udało się ustalić jakie formacje w 1807 ,1812 i w 1813 r. przez ten teren przechodziły lub na nim stacjonowały.
Droga wiodła przez Gostkowo
Mietek ( Mieczysław Zamara ) przyniósł mi starą mapę, gdzie w rejonie Gostkowa na Słupi stoi most o ciekawej nazwie „ Stary unichowski most” ( Alte Wudichower Brücke ). Zaraz za nim biegnąca z Gostkowa droga ulega rozwidleniu, jedna odnoga prowadzi na Niepoględzie, druga na Unichowo. Postanowiliśmy tam pojechać. Teoretycznie nie stanowi to żadnego odkrycia gdyż droga ta istnieje także na dzisiejszych mapach podobnie jak most. Przebiega tędy też szlak turystyczny. Jednak, jeśli weźmie się pod uwagę fakt że współczesna droga na Unichowo przez Gołębią Górę powstała w połowie XIX w. wówczas spostrzeżenie Mietka nabiera innego wymiaru.
Po przyjeździe, niemal w środku Gostkowa , skręciliśmy w lewo w kierunku na Osieki i Osieczki. Za rogatkami wsi, z lewej strony rozciąga się stary cmentarz. Możliwe, że spoczywają na nim członkowie rodzin gostkowskich generałów. Ta część to dawny Groß Gustkow. Dalej asfalt przechodzi w drogę polną. Tuż za stojącymi z prawej strony zabudowaniami gospodarskimi ukryte są w lesie ruiny dawnego pałacu. Dalej ciągnie się kilka kilometrów prostej piaszczystej drogi potem mały zakręt w prawo, tak dojechaliśmy nad Słupię w miejsce zwane Osieczki. Wbrew niezbyt starym planom, śladu po moście nie ma. O tym że istniał świadczą przyczółki, pale i odchodząca z drugiego brzegu droga. Aby tam dojechać trzeba wrócić się i dobrze utrzymanym leśnym duktem dojechać do Gołębiej Góry. Za mostem jest parking ten na którym stoi papieski obelisk. Ponieważ stąd też można dotrzeć pieszo na odchodzącą z dawnego mostu drogę , zajechaliśmy tu na moment . Od razu rzuciły się w oczy trzy granitowe płyty na których obelisk został usadowiony. Ciekawe skąd pochodzą? Ślady wskazują ,że stały na jakimś starym ( pewnie poniemieckim ) cmentarzu. Wjechać w leśną drogę należy dopiero na następnym parkingu ( z lewej strony drogi na Słupsk),droga ta doprowadzi do dawnej przeprawy. Jednak trzeba być ostrożnym, gdyż ktoś nieopatrznie na jednym rozstajów dróg źle oznakował kierunek na Słupię. Drugi brzeg do którego dotarliśmy okazał się malowniczy, dobrze zachowany przyczółek, stare drzewa, ruiny nieznanych zabudowań .Miejsce jest nastrojowe, panujący półmrok pobudza wyobraźnię, przenosi myśli do owej nocy 17/18 lutego 1807 r. Wtedy wszędzie leżał śnieg, temperatura była bliska zeru, a panującą ciszę przerywał tupot końskich kopyt przechodzących po moście polskich pododdziałów. Gen. Trzebuchowski prowadził blisko trzystu żołnierzy ziemi brzesko- kujawskiej, za nim szła chorągiew inowrocławska z gen. Kazimierzem Sokołowskim. Było ich mało, bo około 85, chyba to spowodowało, że generałowi podporządkowano około 258 żołnierzy 11 p.p. kpt. Alojzego Deręgowskiego. Nie mogli iść pieszo musieli być zdolni do natychmiastowej akcji. Dlatego wszystkich załadowano na podwody i na sanie które z turkotem przemknęły przez most. Za siłami głównymi postępował ppłk. Załęski z pospolitego ruszenia ziemi mazowieckiej ( ok. 194 żołnierzy). Ten pododdział dowódca całości gen. Michał Sokolnicki wyznaczył do swojej wyłącznej dyspozycji. Niedługo po przejściu mostu z drogi zboczył w prawo gen. Łubieński ze swoimi Rawczanami. Jak wiadomo pomaszerował na Łupawę.
Polacy ponownie przeszli po tym moście 25 lutego, już bez zadumy nad przyszłym bojem, lecz jako zdobywcy Słupska. Jednak nie wszyscy tędy wracali. Kilkudziesięciu poległo ( z pospolitego ruszenia zginęło 13, a 9 zostało rannych), kompanie 11 p.p. odeszły przez Łupawę na Gdańsk. Część szlachty korzystając z ustawy rządowej opuściła szeregi by powrócić na swoje włości. Po powrocie ze Słupska generał Sokolnicki za miejsce swego postoju obrał nie Bytów lecz Gostkowo. Tu zorganizował swój sztab i przez kilka dni kierował sprawami zajętego przez siebie terenu. Nie było to podyktowane urokliwością tego miejsca lecz zdecydowały względy strategiczne, gdyż Gostkowo leżało na domniemanym szlaku idących przeciw niemu Freikorpsów von Schilla z Kołobrzegu i von Krokowa z Gdańska. Miejsce to dawało mu możliwość planowego odwrotu w kierunku południowo wschodnim bez utraty łączności z dowództwem. Jednocześnie poprosił o wsparcie posiłkami w postaci batalionu piechoty i kilku działek. Był zwolennikiem utrwalenia pobytu Polaków na tych ziemiach. Niestety nie znalazło to zrozumienia u przełożonych. Przyszły rozkazy nakazujące mu marsz w rejon koncentracji pod Gdańsk. Nie było wyboru, ruszył więc w drogę.
Na dawnym szlaku gen. Łubieńskiego
Wykorzystałem kilka dni urlopu na wyjazd do Bytowa. Zaraz po przyjeździe zjawił się Mietek i pojechaliśmy do Nożynka. Pilotem był Mietek. Znał drogę, dlatego stosunkowo łatwo dotarliśmy do „ Dębu Napoleona”, Miejsce wokół dębu było idealne dla odpoczynku, dlatego jest możliwe, że żołnierze mogli tu nabierać sił. Układ drzew wsparty analizą mapy nasunął nam wniosek, że blisko dębu biegła kiedyś inna droga. Klucząc natrafiliśmy na kamienne fundamenty starych zabudowań, możliwe że to ślady po dawnym zapomnianym folwarku ( Malenz Klein Nossin ).Wjechaliśmy na drogę Maleniec - Gogolewko. Kilkaset metrów za Maleńcem Mietek wskazał na oddaloną w polu kępę drzew , rzekł: „tam jest ten grób”. Rzeczywiście widać było pagórek otoczony dużymi drzewami z stojącą obok amboną myśliwską. Dojechaliśmy tam okrężną drogą, czyli od strony Gogolewka. Na miejscu nabraliśmy pewności ,że pagórek jest dziełem rąk ludzkich .Także z tego miejsca zobaczyliśmy wyznaczony starymi drzewami dukt, nie mieliśmy wątpliwości, to ta droga z okolic Dębu. Pojechaliśmy do Gogolewka i dalej do Łupawy. Jechaliśmy starym traktem, z którego musieliśmy nieco zboczyć gdyż jego wylot w Łupawie zablokował nowoczesny zakład. Takim sposobem odtworzyliśmy przebieg drogi Unichowo- Nożynko – Łupawa. Drogi, którą najprawdopodobniej w lutym 1807 roku przechodzili napoleońscy żołnierze, z tą jednak różnicą do niemieckich źródeł, że byli to żołnierze rodzącego się narodowego polskiego wojska którzy pod komendą gen. Łubieńskiego zmierzali by zablokowac w Łupawie Słupsk.
Wnioski końcowe.
W opracowaniach historycznych źle podawany jest przebieg drogi z Gdańska do Słupska. Droga ta biegła przez Łupawę.
Wbrew niemieckim przekazom w 1806 roku w okolicach Nożynka nie było żołnierzy napoleońskich. Gdyż ten teren nadal był pod pruską kontrolą. Pierwszymi, którzy mogli tu dotrzeć byli Polacy z oddziałów pospolitego ruszenia gen. A. Kosińskiego. Mogło to być dopiero w styczniu 1807 r.
Wszystko wskazuje na to, że podczas akcji gen.Sokolnickiego na Słupsk z Unichowa poprzez Nożynko, Gogolewko do Łupawy przeszedł 300 osobowy oddział jazdy gen. Jana Łubieńskiego. W okresie pobytu Polaków w Słupsku i Bytowie ze względów czysto wojskowych droga ta musiała być patrolowana przez polskie patrole.
Podczas oblężenia Gdańska także teren od Bytowa do Łupawy, Lęborka stanowił zaplecze dla X Korpusu Wielkiej Armii. Stąd w celach zaopatrzeniowych ( konfiskaty ,kontrybucje ) i zabezpieczenia przed partyzantami był stale penetrowany przez żołnierzy napoleońskich w tym także Polaków.
Rejon wokół „Dębu Napoleona” nadawał się na zorganizowanie żołnierskiego biwaku. Dlatego możliwe jest ,że już w 1807 odpoczywali pod nim napoleońscy żołnierze, podobnie mogło być w 1812 roku. Z całą pewnością nigdy nie było tam Napoleona.
Należy zgodzić się z przekazami ,że pagórek pod Gogolewkiem jest napoleońską mogiłą .Mogą tam leżeć żołnierze zmarli nie tylko w 1812 r. ale również ci którzy stracili życie w 1807 lub 1813 r. Jest to na pewno lokalna sensacja szczególnie dla miłośników epoki.
Na dzień dzisiejszy nie jest możliwe dokładne ustalenie jakie oddziały przebywały w latach 1807 – 1813 na tym terenie. Znane są tylko dane fragmentaryczne i szacunkowe.
Trudno jest dziś powiedzieć jaki był generalnie stosunek mieszkańców Kaszub do wojsk Sokolnickiego . Polscy historycy uważają ,że przychylny co wg nich było powodem sankcji władz pruskich. W pracy zbiorowej „Historia Bytowa” pod redakcją Zygmunta Szultki na stronie 193 autorzy napisali ,że za okazane Polakom sympatie oraz za późniejsze uchylanie się od służby w wojsku pruskim władze karnie zabroniły używania języka polskiego, zniesiono polskie nabożeństwa i konfirmacje w kościołach ewangelickich, wycofano polskie książki i zakazano nauczania po polsku nauczycielom w szkołach elementarnych. Czyli represje były dotkliwe i w konsekwencji przyśpieszyły germanizację tych ziem. Osobiście uważam ,że powodem represji było to drugie czyli niechęć i uchylanie się od służby wojskowej w wojnie przeciw Napoleonowi.Warto wspomnieć ,że Prusacy organizowali na Kaszubów swoiste łapanki, których efekt był raczej mierny.
* Mieczysław Zamara. Ur.04.04.1959 r. Wychowanek Państwowego Domu Dziecka w Bytowie im 34 pułku strzelców budziszyńskich. Pasjonat ziemi bytowskiej. Objechał prawie wszystkie zakamarki bytowszczyzny. Jeden z pierwszych propagatorów windsurfingu w Bytowie. Przepłynął na desce Bytową do morza i dalej do Świnoujścia gdzie przed dalszą podróżą zatrzymały go służby graniczne. W okresie zimy uprawia windsurfing na lodzie, którego sportu jest prekursorem. Jego kuzyn ( syn siostry matki ) jest litewskim bohaterem narodowym, poległ przy wieży telewizyjnej w pamiętne dni odzyskiwania niepodległości.
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: kancelaria kraków agencja interaktywna grzejnik