| | Kaszubi pod Wiedniem Niewiele już jest na Kaszubach „międzywioskowych” dróg bez asfaltowej „nitki”. To także znak postępu, skracanie dystansu. A więc - „dziś” ze Słupska jest do każdej z tych pięknych wioseczek, już nie zagubionych gdzieś „tam” — znacznie bliżej. Ludziska chętniej siadają za kierownicą malucha czy syrenki, bądź też „motorem” podążają do sąsiadów na „weekendową” pogawędkę. Opowiadał mi znajomy z Konarzyn, że przed wojną do Chojnic końmi jechało się „pięć Kwadransów", Dziś motorem pół godziny. Ot, czy to sprawy warte pamięci? A jednak... Niedziela 18 września jest ważna. Wiem o tym od dobrych paru miesięcy. Czekam na nią. Oczami wyobraźni przemierzam ten krótki trakt od Słupska do Brzeźna, przypominam sobie rozmowy z jeszcze bardziej zaaferowanymi Trzebiatowskimi, Brzezińskimi, Studzińskimi, Jankowskimi... Przed oczami — ich ruchliwe, spracowane dłonie jakby nie mieszczące się w mankietach odświętnie odprasowanych koszul, twarze poorane bruzdami mijającego czasu. Ale spojrzenia bystre, pewnie. Pamięć też. To ich dziadkowie przed 50 laty organizowali w Brzeźnie uroczystości 250. rocznicy udziału Kaszubów pod wodzą wojewody pomorskiego Władysława Denhoffa w odsieczy wiedeńskiej króla Jana III Sobieskiego. - Panie... to był wojewoda za którym nasi w dym... Ten pomnik, który tu będzie stał, to i jego... Piekielny splot okoliczności. Zawsze brak czasu. Całe niedzielne przedpołudnie mam zajęte. A tam, w Brzeźnie, z pewnością od rana tłumy, msza. odpustowe kramy przy wyjątkowej urody osiemnastowiecznym drewnianym kościołku, niecierpliwe spacery po nowo ułożonym chodniku, po wiejskim placu wysypanym tłuczniem. Coraz gęściej przy nowym murowanym parkanie okalającym piękny pomnik — wielki głaz. Przez wieki, jak kaszubski Stołem tkwił na skraju pola rodziny Żmuda-Trzebiatowskich w Gliśnie. Dziś ów Stołem stanął na środku Brzeźna jako pomnik, a na jego czerwonawej, granitowej gładzi wyryto znak kaszubskiego Gryfa i napis „Kaszubom pod Wiedniem - 1683-1983”. Wreszcie wyjeżdżam za Słupska. Oj, przydaje się ta dobra śródpolna asfaltowa nitka. Maluch przeobraża się w pojazd rajdowy niechętnie zwalniający między odświętnie udekorowanymi opłotkami. Im bliżej Brzeźna, tym więcej białoczerwonych flag w oknach wiejskich chat. Potraktowali ten dzień jak narodowe święto! Najpierw zdumienie, potem refleksja. Jakżeby inaczej przecież to jest wielkie święto Kaszubów! — Bądze panie kupa narodu, bądze władza i wojewoda bądze... Ano, jakżeby inaczej. Spieszyli pod ten Wiedeń, pod sztandary króla Jana, ze swej „małej kaszebściej” do Wielkiej Ojczyzny, choć u nich - a może właśnie dlatego, że u nich! - panował już pruski mrok, w krypcie kościoła św. Jacka w Słupsku od dwudziestu lat spoczywała ostatnia z Gryfitów księżna Anna, a jej synowi Ernestowi Bogusławowi, namiestnikowi Prus pozostawał jeszcze rok życia. Oj, jak śpieszyli pod sztandary króla Jana... Już przed Brzeźnem kolorowe skupiska samochodów na prowizorycznych parkingach. Czegoś podobnego ta wioseczka nie przeżywała. Jeszcze kilkanaście metrów główną wiejską ulicą i zakaz wjazdu vis a vis ośrodka zdrowia. Dalej tłumy spacerowiczów — niczym na Krupówkach. Tylko stroje inne - przepiękne serdaki spódnice w wielokolorowe wyszywanki. Przy kościółku trudno przejść w kierunku pomnika. Zakończyły się uroczystości kościelne z mszą prowadzoną przez ordynariusza diecezji chełmińskiej Ks. dra Mariana Przykuckiego. Orkiestra dęta gra hymn narodowy, potem odczytanie i wmurowanie aktu erekcyjnego u stóp pomnika. Dokonują tego - Jerzy Matczak, dyrektor miejscowej Szkoły Podstawowej, przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Budowy Pomnika oraz Izabela Trojanowska, prezes Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Aktu odsłonięcia tego pięknego monumentu dokonuje Władysława Spiczak-Brzezińska. Potem kolejne wystąpienia oficjeli dekoracja odznaczeniami, wyróżnieniami wojewódzkimi, resortowymi, zrzeszeniowymi. Sporo tych dowodów uznania i rzęsiste oklaski kilkutysięcznego zgromadzenia mieszkańców Kaszub przybyłych tu z Pucka, Gdańska, Wejherowa, Kościerzyny, Chojnic i innych okolic. Stoję w grupie w grupie gospodarny, organizatorów. Zbieram pierwsze uwagi, jeszcze na gorąco, wyrywkowo, spontanicznie. Reprezentacja władz słupskich z Janem Jamrozem kierownikiem Wydz. Prop. i Agitacji KW PZPR, Rady Wojewódzkiej PRON ze Słupska z jej wiceprzewodniczącym, Mieczysławem Remiszewskim (sekretarz WK ZSL), Józef Majkowski — przewodniczący, Oddziału Wojewódzkiego PAX, Zbigniew Studziński - I sekretarz. Komitetu Gminnego PZPR i przewodniczący GRN w Lipnicy, naczelnicy gmin Bytów. Lipnica, Tuchomie. Wszyscy są wzruszeni podniosła atmosferą, mówią — to wielce patriotyczna manifestacja. Po zakończeniu uroczystości przy pomniku — zeszliśmy wszyscy w pobliże stawu, gdzie na scenie rozpoczęły się popisy kilku kaszubskich amatorskich zespołów artystycznych. Zabrzmiała muzyka i popłynął śpiew po brzezińskiej dolinie, wiedli swe dowcipne gódki kaszubscy gódesze. Najmłodsi z rodzicami zasiedli w salce wiejskiej, oglądano widowisko „Kaszubi pod Wiedniem” wystawiony tu przez słupski Teatr Lalki „Tęcza”. Słowem - dla każdego coś interesującego. Także dla miłośników glinianych dzbanuszków, książki kaszubskiej, teki kaszubskiego haftu, odpustowych świecidełek sprzedawanych na kramach i w stoiskach zorganizowanych m. in. przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie. Wieczorem opuszczaliśmy Brzeźno. Jeszcze spojrzenie na rząd drzewek lipowych zasadzonych przy promenadzie przez wyróżnionych gości. „Ich” drzewkami będzie się opiekować miejscowa młodzież. Brzeźno Szlacheckie, jego mieszkańcy przeżywali swój ważny dzień. Przeżyliśmy wszyscy. Dziękujemy im za to. |

![Jerzy Dąbrowa []](/foto/autorzy/37.jpg)