| | Historia porwania Księcia Bogusława XW cyklu: Historia (liczba artykułów 64)[NG: 37] Autor: Zygmunt Gręźlikowski - Słupsk (liczba artykułów: 1)Książę bawiąc ze swym dworem w Sianowie został napadnięty przez obywateli Koszalina. Przyczyną najścia był fakt ograbienia kupców przejeżdżających obok Sianowa, wśród których znajdowali się również koszalinianie. O grabież podejrzewano czeladź książęcą. Kupcy przybywszy do Koszalina podnieśli wielki alarm, podając, że zostali ograbieni przez ludzi z dworu Bogusława, przy czym posądzenie swe motywowali faktem skierowania się rozbójników do Sianowa. Rozgoryczona rada miejska Koszalina postanowiła wysłać do Sianowa oddział zbrojny celem ujęcia winnych i przykładnego ich ukarania. Wspomianany oddział przybywszy do bram Sianowa z okrzykiem: "Pragniemy wszystkich łotrów pozabijać!" ,począł szturmować bramy miejskie. Na wieść o tym przerażony książę nie znając przyczyn najazdu wyszedł na spotkanie napastników w otoczeniu kilku zbrojnych. Na widok księcia tłum cofnął się na chwilę. Na pytanie księcia wyjaśniono przyczynę najścia. Bogusław odpowiedział, iż życzy sobie, by wymieniono nazwiska celem ukarania winnych, lecz takie rozwiązanie sprawy nie zadowoliło koszalinian. Przemocą wdarli się w obręb murów miejskich. W bójce, jaka się wywiązała, dobył miecza również i książę raniąc kilkunastu napastników. W zapale walki jeden z nich wzniesioną halabardą mierzył w samego Bogusława. Jedynie szybka interwencja i bystry umysł dowódcy grodu Adama Podewilsa uchroniły księcia od niechybnego ciosu. Walka trwała dalej. Po obu stronach wzrastały straty. Napastnicy jednak zwyciężyli. Dla podkreślenia odniesionego triumfu postanowili przywieźć księcia i jego ludzi do Koszalina jako więźniów, wozem przeznaczonym do rozwożenia mierzwy (Mistwagen). Powracający z pola walki goniec doniósł radzie miejskiej Koszalina o odniesionym zwycięstwie. Na wieść o przebiegu wypadków nastąpiło wielkie poruszenie w mieście. Rada przerażona takim obrotem sprawy, a szczególnie uwięzieniem księcia, postanowiła wyjść mu na spotkanie i przywitać z należnymi honorami. W spotkaniu tym głos zabrał burmistrz w imieniu rady miejskiej prosząc Bogusława, aby zszedł z wozu on i jego drużyna. Oznajmił, że są wolni, zaś całe zajście było przykrą pomyłką. Prosił, aby książę raczył przebaczyć koszalinianom, przybył z nimi do miasta i wziął udział w zabawie. Lecz nie o takim rozwiązaniu sprawy myślał Bogusław. Doznane upokorzenie domagało się zadośćuczynienia. Wieść o wzięciu do niewoli Bogusława lotem błyskawicy obiegła księstwo. Podawana z ust do ust przybierała różne wersje, Mówiono nawet, że książę został zabity. Wzburzony lud gotował się nawet do pomszczenia krzywdy wyrządzonej swemu władcy i domagał się natychmiastowego wydania go żywego lub zmarłego. Wypadki te ściągnęły do Koszalina szerokie grono dostojników świeckich i duchownych, a wśród nich przybył także biskup kamieński, Marinus który podjął się pośrednictwa pomiędzy Bogusławem a radą miejską. W wyniku przeprowadzonych rokowań miasto zobowiązało się do następujących ustępstw na rzecz księcia jako zadośćuczynienia za wyrządzone szkody. A mianowicie do:
Tak więc poskromiona została pycha i swawola zgermanizowanego patrycjatu miejskiego. Odtąd nie zanotowano poważniejszych zatargów pomiędzy księciem a radą miejską Koszalina, ale doznane upokorzenie pozostało w pamięci mieszczan na długi okres czasu. (Fragment książki "Z dziejów Koszalina" Z. Gręźlikowski (s.77-78) Wydawnictwo Poznańskie) |
