NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Rekonstrukcja stroju słowińskiego.

Rekonstrukcja stroju słowińskiego.


Michał Mostnik.

Michał Mostnik.


Kim byli, skąd ich ród i miano — do dziś nie wiemy na pewno. Niektórzy wcześniejsi badacze twierdzą, ze nazwa Słowińcy wywodzi się od miasta Sławna, albo raczej od istniejącego jeszcze w XII wieku Księstwa Sławieńskiego. Wedle tych domniemań, zamieszkujący do niedawna Kluki, Smołdzino, Gardnę Wielką Słowińcy mieli być taką historycznie „zakonserwowaną” enklawą tamtego księstwa. Późniejsi badacze zachodni (niemieccy, szwajcarscy) wysuwali tezę o kaszubskim rodowodzie Słowińców. Z kolei rosyjscy - o odrębności etnicznej tej grupy.
Bożena Stelmachowska z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, która z grupą współpracowników prowadziła tutaj badania pad koniec lat pięćdziesiątych, skłaniała się raczej ku tej tezie. Jest ona niewątpliwie bardziej frapująca; pobudza wyobraźnię, sugeruje istnienie jakiejś tajemnicy. Ale ostatecznie i Stelmachowska formułuje swoją opinię bardzo ostrożnie. Za wiele jest jeszcze w tej sprawie niewiadomych:
„Z etnicznego punktu widzenia Słowińcy są, a raczej byli, grupą etnicznie odrębną, niezależnie od tego czy ta odrębność sięga głęboko w przeszłość historyczną, czy też płytko, tylko do XVIII stulecia. Konkretną historyczną rzeczywistością był bowiem fakt bezsporny, że co najmniej do końca XVIII wieku do początku XX tworzyli oni etniczną wyspę otoczoną osadnictwem niemieckim, zajmującą geograficznie osobliwy, gospodarczo mało atrakcyjny teren błot, łąk i jałowych piachów w rejonie jezior Gardna i Łebska. Bytowanie w tych warunkach choćby przez jedno stulecie musiało wytworzyć w nich pewne odrębności gwarowe oraz sprzyjało zahamowaniu w rozwoju kulturowym”.
Z kolei śp. prof. Józef Spors, były kierownik Katedry Historii słupskiej WSP, którego problem Słowińców, za jego życia wyraźnie go fascynował, bronił tezy o kaszubskim pochodzeniu tego ludu.
- Trudność w rozstrzyganiu tych kwestii polega na tym, że pierwsze obszerniejsze informacje o Słowińcach pochodzą praktycznie z XIX wieku. Wtedy ich liczba jest już niewielka. Wedle niektórych badaczy, Słowińców żyło w tym czasie w rejonie Kluk i Smołdzina około 2 tys. Inni podają, ze tylko około 200-300 osób. Mimo to, istnieje możliwość rekonstrukcji procesu historycznego, w którym uczestniczyli Słowińcy, aż do niemal całkowitego zaniku tego etnikonu.
- Słowińcami swojego czasu żywo interesowali się badacze rosyjscy, m.in. Hilferding. Ich prace kończą się dość nieoczekiwaną dla nas tezą, o etnicznej odrębności tej grupy. Według nich język Słowińców, bardzo pod wieloma względami podobny do kaszubskiego, wcale nie przesądza o przynależności do rodziny kaszubskiej.
- Badania rosyjskich etnografów i językoznawców podejmowane w XIX wieku wiązały się z modnym w owym czasie kierunkiem zwanym panslawizmem, którego hasła nawiązywały do wspólnoty Słowian.
- Warto jednak pamiętać, że w owym czasie kierunek ów miał głównie funkcję polityczną. Miały te hasła zniechęcać do walki o narodowe wyzwolenie Polaków i inne nacje, żyjące we wspólnej „rodzinie” słowiańskiej pod berłem cara.
- Właśnie. W sensie naukowym był to typowy przypadek prowadzenia badań pod określoną tezę. Zgodnie z nią, Słowińcy mieli być odrębną grupą nie związaną z Kaszubami, gdyż ci w swej masie wykazywali polską świadomość narodową, a nawet więcej – miała to być grupa związana z kulturą wschodnią.
- Czyżby to oznaczało, że Stelmachowska i jej współpracowni¬cy, prowadzący tu badania w latach pięćdziesiątych, dali się zasugerować tą tezą?
- Tylko w pewnym stopniu. Na¬tomiast same badania miały ogromne znaczenie dla wydobycia całego problemu na światło dziennie, pokazania Słowińców jako specyficznego zjawiska wielowiekowego trwania na tych terenach (mimo totalnej germanizacji) elementu słowiańskiego, z całym bogactwem jego odrębnej kultury.
Nie jest natomiast możliwe, aby w tych warunkach przetrwała tak mała odrębna grupa etniczna od czasów średniowiecza, a tym bardziej od doby plemiennej. Ona się dopiero wytworzyła w trakcie protestu historycznego. Grupa ta jeszcze w wieku XVIII uważa się za Słowińców. W wieku XIX mieszkańcy tej części przymorza nadal uważają siebie za Słowińców, ale otoczenie niemieckie uważa ich za Kaszubów. To przeświadczenie Niemców wynika z obserwowanych podobieństw czy wręcz tożsamości Kaszubów i Słowińców. Na początku wieku XX cała wschodnia część tej grupy „odzyskuje” świadomość swej przynależności kaszubskiej, i Słowińcy z rejonu Lęborka np. uważają się za Kaszubów, zaś ci, którzy mieszkają nieco dalej na zachód - mają się za Słowińców i Kaszubów, a tylko niewielka grupa w samym Smołdzinie, Klukach i Gardnie Wielkiej - za Słowińców.
Fakt ten potwierdzał moją tezę, że do wyodrębnienia się grupy Słowińców doszło na skutek rozerwania Kaszubszczyzny przez klin elementu niemieckiego, kierowany w wyniku procesów germanizacyjnych - ku wschodowi. Tam, gdzie znajdowało się wąskie ostrze owego klina, ciągle istniała naturalna więź miedzy północną a południową częścią Kaszub. Istniała więc rów¬nież świadomość wspólnoty. Tam gdzie garstkę odciętych od reszty oddzielał szeroki pas germańszczyzny - po pewnym czasie istniała już tylko świadomość słowiańskiej odrębności, bo ona była widoczna we wszystkim: w mowie, zwyczaju i obyczaju, narzędziach codziennego użytku, tradycji. Natomiast świadomość związków etnicznych z resztą tuziemców powoli zanikała, aż z czasem zanikła zupełnie.
I oto widzimy, że na pewnym etapie tego procesu następuje wyraźny przełom. Prawdopodobnie na skutek, rozwoju cywilizacyjnego, pełniejszego i szybszego przepływu informacji, zwiększonych kontaktów - Słowińcy z Kluk, Gardny i Smołdzina na nowo zdobywają świadomość wspólnoty kaszubskiej. W połowie lat czterdziestych, tuż po wyzwoleniu; Słowińcy czują się Kaszubami i tak też mówią o swoim pochodzeniu. A więc mamy tu potwierdzenie, że to, co niektórzy badacze brali za etniczną odrębność, było w rzeczywistości produktem długotrwałej izolacji. Ale wystarczyło 50 lat żywszych kontaktów, choćby sporadycznych (bo przecież nikt im ich nie ułatwiał), aby odrodziła się pełna więź etniczna z resztą współplemieńców.
- Rozumiem, że w tej sytuacji nieco inaczej należałoby spojrzeć również na kwestię odrębności języka słowińskiego. A także na rolę Michała Mostnika w utrwalaniu czy popularyzacji tego języka. Jaki tu był właściwie język?
- W rzeczywistości mamy do czynienia z różnymi językami, a ściślej z jednym - językiem polskim i różnymi narzeczami. Bliższe badania lingwistyczne prowadzą do ustalenia, że język, którym posługiwali się na co dzień Słowińcy, stanowił jedno z narzeczy języka polskiego, używane na dość rozległych obszarach Polski północnej. Późniejsze rozbicie Kaszubów, o którym już mówiliśmy oraz stosunkowo długi okres izolacji Słowińców, spowodował, że w praktyce życia różnice te się pogłębiły. Odizolowane grupy zawsze z czasem tworzą szereg neologizmów, które w jednym miejscu wchodzą do użycia, a gdzie indziej nie występują. W ten sposób tworzy się jakby nowe narzecze.
Przypadek Michała Mostnika jest przypadkiem szczególnym. Wiąże się on z faktem, iż Słowińcy byli - w odróżnieniu od pozostałych grup Kaszubów - protestantami. Pro¬testantyzm zaś nakazuje nauczanie religii, jak też uprawianie wszel¬kich praktyk religijnych w języku narodowym. Dla Słowińców narodowym językiem był ten, którym się posługiwali na co dzień, gdyż innego praktycznie nie znali. Było to –jak już wspomniałem - zmodyfikowane przez nich samych kaszubskie narzecze języka polskiego, które oni sami nazywali językiem słowińskim lub słowiańskim. Co zatem robi Mostnik, pastor ze Smołdzina? Pragnąc ożywić i wzbogacić życie religijne w swojej parafii, dostarcza wiernym nowe materiały do praktyk religijnych, które z braku gotowych, musi sam tworzyć. Zabieg ten polega na adaptacji religijnej literatury protestanckiej na język polski, z szerokim zastosowaniem licznych zwrotów miejscowego narzecza. W ten sposób ukazują się najpierw Szymona Krofeya (1586) „Duchowe pieśnie D, Marcina Luthera y ynszych nabożnych mężów - z niemieckiego w sławięsky ięzyk wyłożone”, a następnie Michała Mostnika: „Ma¬ły Catechism D. Marcina Luthera niemiecko - wandalski albo słowięski, to jesta z niemieckiego języka w słowiański wystawiony na jawność wydan.”
Dodać tu należy, iż określenia: wandalski i słowiański są niewątpliwie synonimami, jako że od dawien dawna źródła łacińskie, w odniesieniu do Słowian, używały tej pierwszej nazwy.
I tu dochodzimy do roli, jaką protestantyzm odegrał w budzeniu się a następnie, niestety, zaniku narodowej świadomości Słowińców. Wraz z pojawieniem się protestantyzmu zaistniała potrzeba znajomości Biblii, jej codziennego czytania, śpiewania psalmów itd. Oczywiście, do tego celu potrzebna była Biblia protestancka i w języku narodowym. W Polsce znana była już taka Biblia, albowiem w różnych częściach kraju mieliśmy ugrupowania protestanckie. Słowińcy otrzymali więc do praktyk religijnych dokument, który obok swej podstawowej funkcji miał jeszcze inne znaczenie - zmuszał do nauki czytania i pisania w języku polskim, podnosił kulturę, rozwijał umysłowo.
Jak się później okazało, fakt ten działa jednak obosiecznie. Protestantyzm, bardzo dobrze przyjęty przez Słowińców, jako że uznawał ich prawa do odrębności kulturowej, w pierwszym okresie rzeczywiście umacniał ich świadomość słowiańską. Ale z czasem - poprzez religijne stopienie się z otaczającą coraz liczniej masą niemiecką - działał w odwrotnym kierunku. Dzięki protestantyzmowi Słowińcy myśleli w języku polskim, ale treść tych myśli stawała się coraz bardziej niemiecka.
Następne lata wykazały jak dalece proces ten był brzemienny w skutki. Południowa, katolicka część Kaszubszczyzny, pozostająca pod wpływami diecezji włocławskiej a następnie chełmińskiej, zachowała aż do wyzwolenia orientację słowiańską, propolską, natomiast protestanccy Słowińcy z czasem ulegli niemal całkowitemu wynarodowieniu i pełnej germanizacji.
Dodajmy - nim ulegli, przez całe stulecia walczyli o zachowanie swej tożsamości. Ale o tym - następnym razem. /-/
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Hotele Amsterdam Hyundai dealer Tłumaczenia Poznań Darmowe tapety na pulpit do pobrania tapety na pulpit Budowa domu