NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Zbigniew Talewski [Borowy Młyn]

Słupia – ślad w życiu Karola Wojtyły

[NG: 37]   Autor: Zbigniew Talewski - Borowy Młyn (liczba artykułów: 325)


Na wodniackim biwaku

Na wodniackim biwaku


(Słupsk /Borowy Młyn 2006 – fragmenty)
Karol Wojtyła i papież Jan Paweł II na Kaszubach i Pomorzu
Za Gabrielą Czarnik, autorką opracowania: „Karol Wojtyła na Szlaku Słupi”, należy powtórzyć, że „nikomu w kraju nad Wisłą nie potrzeba przedstawiać bohatera tej opowieści”.
Podobnie, jak i ona, wspomnienia o ks. Karolu Wojtyle, pragnę odnieść korzystając m.in. z różnych opracowań do okresu, jego turystycznego pobytu na Kaszubach, w 1964 roku, a dalszej części odnotować jego papieskie – duszpasterskie - pielgrzymki na Pomorze, a na końcu odnotowuje, jak o tych wędrówkach, po naszej pomorskiej ziemi, pamiętają dzisiaj Pomorzanie.
W centrum mojego zainteresowania jest okres końca lat 50. i lata 60. XX wieku. A przede wszystkim rok 1964, kiedy to od 20 do 31 lipca ks. Karol Wojtyła, przepłynął szlak Słupi, od Gowidlina do Słupska. Była to jego siódma wyprawa kajakowa, rzekami Pomorza.
Wyliczając z tego okresu, dosyć obszernie, zajęcia duszpasterskie ks. K. Wojtyły - kapłana, a zarazem hierarchy kościoła, pragnę pokazać, jakże ważny był, a przede wszystkim płodny ten okres, zarówno dla indywidualnego rozwoju biskupa, a zwłaszcza dla umocnienia się kościoła powszechnego.
To na tym tle pokazuje ks. Karola Wojtyłę, jako pasjonata przyrody i natury, uprawiającego czynnie odpoczynek na wodach jezior i rzek. Nie ten jałowy, tzw. bezczynne leniuchowanie – to nie było w jego naturze – ale ten, który mógł spożytkować dla jedności człowieka z Bogiem i naturą.
Niewątpliwie, należna była mu także chwila wytchnienia, moment do kompletacji, jako czas bezsłownego westchnienia Ducha, ukojenia w Bogu, moment na tą rozmowę, serca z sercem. Znalezienia się w ciszy, na łonie natury, skąd bliższy także i jego był kontakt z Twórcą.
Czyli bezwątpienia, również z czysto ludzkich powodów, była mu potrzebna taka odskocznia dla regeneracji sił, „ciała i ducha”, by z niej czerpać i motywować swe siły, dla realizacji tego, do czego był powołany…
Była to zarazem nowa możliwość, do dodatkowych spotkań, z drugim człowiekiem, których przez całe swe życie szukał. W tym przypadku z młodzieżą, której awangardą była „kajakową Rodzinką”, prowadząca z nim rekolekcyjny dialog duszpasterski i społeczny. Jak się okazało, nieoceniony i skuteczny…
Karol Wojtyła z rzekami Kaszub i Pomorza (po za wieloma z innej części naszego kraju) zapoczątkował swój kontakt w 1953 roku, spływem Brdą. Potem były: Drawa(1955), Wda czyli Czarna Woda (1956), Obra i Gwda (1960), Piława (1961) i Rega (1962). Po 1964 roku, przepłynął jeszcze szlaki: Radwi z Parsętą (1965), ponownie Drawy (1967) i po raz drugi (1966) i trzeci (1972) Brdy. W 1975 roku był także na tzw. „stacjonarnych Kajakach” – czyli na biwaku, w 1975 roku w Wierzchowie i 1978 roku nad jeziorem Krąpsko Średnie, położonym na szlaku prawego dopływu Gwdy- Rurzycy.
Ten ostatni pobyt pomorski zakończył się nagłym wyjazdem do Rzymu, m.in. na konklawe, jakie zebrało się po śmierci Ojca Świętego Pawła VI. W wyniku dokonanego wyboru przez to najwyższe kościelne gremium, został wybranym 16 października 1978 roku Papieżem, przyjmując imię Jana Pawła II .
A więc, jak to wielokrotnie podkreślano ksiądz abp. Karol Wojtyła przesiadł się z kajaka, na Łódź Piotrową.
Ale wróćmy do 1964 roku. Był, on osiemnastym, sparowania (wyświęcony - 1.11.1946 r.) przez niego posługi kapłańskiej.
Karol Wojtyła kapłan i biskup
(Okres lat 60 i 70. XX wieku)
W tym to 1964 roku, w styczniu, ogłoszona została oficjalnie, nominacja z 30 grudnia 1963 roku, kiedy to papież Paweł VI, mianował biskupa Karola Wojtyłę, metropolitą krakowskim. Był to także rok, kiedy to nowo mianowany purpurat, miał symboliczny liczę, „44” lat życia. W tym to wieku objął rządy w diecezji, pamiętającej początki państwa polskiego, utworzonej w roku 1000 pod panowaniem Bolesława Chrobrego. Przed nim urząd ten piastowali m.in. tacy znakomici Polacy, jak św. Stanisław ze Szczepanowa, brat Wincenty Kadłubek, Jan Puzyna, Adam Stefan Sapieha.
Należy zwrócić uwagę, że tą nominację otrzymał, po czterech latach sprawowania godności biskupiej, nadanej mu 28 września 1958 roku, kiedy to został tytularnym biskupem Umbrii, a przede wszystkim biskupem pomocniczym w archidiecezji krakowskiej.
Z kolei w 1962 roku, został krajowym duszpasterzem środowisk twórczych i inteligencji.
Na okres biskupstwa Karola Wojtyły, przypadły także obrady Soboru Watykańskiego II, zapoczątkowane w 1962 roku, w których aktywnie uczestniczył. Zabierał głos podczas XIV i XXIV, kongregacji, poświęconych liturgii, źródłom objawienia oraz środkom przekazu. Był w czasie trwania tych obrad - gorącym orędownikiem odnowy w Kościele. Opowiadał się szczególnie w kwestiach sprawiedliwości społecznej oraz rozszerzenia udziału świeckich w życiu i działalności Kościoła.
Podczas drugiej sesji soborowej w 1963 roku został członkiem pracującej nad konstytucją, Centralnej Podkomisji. Znalazł się przez to w gronie najwybitniejszych teologów świata, współtwórców szczytnej karty Waticanum II.
Z kolei w 1964 roku, po zakończeniu trzeciej sesji soboru, został przyjęty na prywatnej audiencji przez papieża Pawła VI. W 1965 rok poświęca intensywnej pracy nad redakcją soborowej "Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym", w której uwagę zwracał na rolę świeckich, oraz na rolę Kościoła, w tworzeniu dóbr kultury.
Równie aktywnie procedurował podczas ostatniej, czwartej sesji soborowej, która dotyczyła spraw z zakresu wolności religijnej w Kościele.
W 1965 roku arcybiskup Wojtyła uwikłał się w ostry konflikt z władzą, jako współautor słynnego listu do biskupów niemieckich, w którym przypomniano tragiczną historie stosunków między obydwoma narodami. List ten wyrażał także współczucie dla cierpienia narodu niemieckiego. Podpisy razem z Karolem Wojtyłą, złożyli pod jego treścią, arcybiskup Bolesław Kominek i biskup Jerzy Stroba. List ten wystosowano w imieniu polskiego Episkopatu,18 listopada 1965 roku. Kończył się on słowami: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie".
Pismo to wywołało pełne nienawiści ataki władzy na Kościół i polskich biskupów. Po latach okazało się, że Orędzie, będące wyrazem przekonania o potrzebie jedności Europy a jednocześnie obalające komunistyczny obraz dwóch wrogich sobie światów, stanowiło jeden z najistotniejszych elementów pojednania polsko-niemieckiego.
Będąc na soborze, w 1965 roku polscy biskupi wystosowali listy do episkopatów krajów Europy z zaproszeniem do udziału w uroczystych obchodach Millenium. W organizację tych obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski, Karol Wojtyła zaangażował się w sposób szczególny. Uczestniczył w uroczystościach i ceremoniach milenijnych m.in. w Gnieźnie, Poznaniu, Łomży, Warszawie, Gdańsku, Lublinie, Drohiczynie, Lubaczowie oraz w licznych parafiach archidiecezji krakowskiej.
Refleksje z obchodów Millenium zawarł potem w poemacie "Wigilia Wielkanocna 1966".
Wigilia Wielkanocna 1966 /fragment/
VI OBRZĘD
/…/Ziemia nasza stała się obrzędem, znakiem odnalezienia, w którym
odnalazł się CZŁOWIEK,
/…/Czyż konieczność ŻYCIA - jak mówi ziemia i Woda każdej wiosny
- nie jest głębsza niż konieczność śmierci?
-tak mówią ziemia i woda, szemrząc do siebie wzajemnie.
/…/Obrzęd wód przemawia inaczej wiosną, gdy życie przywraca ziemi,
inaczej latem, gdy człowiek wysycha z pragnienia, jakby łożysko rzeki,
gdy ciało błaga o czystość i chłód... Wówczas człowiek chłonie obrzęd wód - jest w nim równowaga.
/…/Człowiek przechodzi w równowagę wewnętrzną wody,
w której łączy się bieg przeznaczeń właściwy każdej fali
i pokój całości - ten pokój nie jest zastojem.

Woda mówi bardziej o trwaniu niżeli o przemijaniu -
trwaj w biegu swoich przeznaczeń, wodo!
Mówię tobie człowiecze ogarniony wodą -
że jesteś przeznaczeniem ziemi.
/…/Człowiek ima się światła oburącz jak wioślarz, który prowadzi łódź,
przechodzi przez nią całą swą substancją, brzmieniem czynów i słów.
Czy chce się w nim zatrzymać? czy chce zatrzymać je w sobie?
czy z siebie urodzić?
Ks. Karol Wojtyła - turysta i wychowawca młodzieży
W zapełnionym po brzegi kalendarzu ks. Karol Wojtyła, starał się znaleźć czas na wakacyjne wyjazdy w góry lub spływy kajakowe. Prawie zawsze udawało mu się odpocząć w gronie przyjaciół.
A wszystko zaczęło się, kiedy, został wikarym i katechetą w parafii w Niegowicach. Od tego czasu rozpoczął się jego długi okres wycieczek i podróży z młodzieżą po Polsce. Od tej pory wolny czas zawsze starał się spędzać z młodzieżą na łonie natury. Podczas wielu wycieczek, starał się zmylić, mających go „pod opieką”, funkcjonariuszy ówczesnych organów bezpieczeństwa państwa i dlatego zdejmował strój kapłański i kazał nazywać się "wujkiem".
W działalności kapłańskiej Karola Wojtyły różne formy turystyki szybko stały się praktyką, dzięki której wielu ówczesnych krakowskich studentów mogło podczas wspólnych wyjazdów łączyć czynny wypoczynek fizyczny i krajoznawstwo ze swoistymi rekolekcjami, podczas których była okazja nie tylko do wysłuchiwania kazań dla ogółu, ale również do dyskusji czy nawet indywidualnych rozmów, gdy na przykład na obozach kajakowych osadę z "Wujkiem" codziennie tworzył innych uczestnik. Dzięki wspaniałej książce Zapis drogi... dzisiaj można poznać imponujące rozmiary, a przy okazji także przynajmniej częściowo efekty tego - jak brzmi podtytuł książki - nieznanego duszpasterstwa księdza Karola Wojtyły.
Ze wspomnień kolegów Ojca Świętego, a także z wypowiedzi samego Jana Pawła II wiemy, że na turystyczne szlaki prowadzili go ojciec, a także starszy brat i napewno szkoła. Z ojcem odkrywał, jednocześnie - często pielgrzymując do pobliskiej Kalwarii Zebrzydowskiej - możliwość łączenia turystyki z przeżyciami religijnymi. Z nim chodził także w Beskidy i w Tatry. On to pokazał mu przyrodę, uwrażliwił na jej piękno, nauczył rozpoznawać i nazywać ptaki, drzewa i kwiaty. Dlatego Karol stał się pierwszym polskim księdzem-obieżyświatem i włóczykijem, pionierem duszpasterstwa turystycznego.
Np. na, tyle, że gdy oficjalna wiadomość o nominacji biskupiej dotarła do niego na Mazury (latem 1958 roku), w czasie spływu kajakowego z młodzieżą, do najbliższego miasta, Olsztynka, dotarł autostopem – jadąc ciężarówką pomiędzy bańkami z mlekiem. Gdy w Warszawie prymas Wyszyński poinformował go o decyzji papieża i zapytał o plany na najbliższe dni. „ Wracam na Mazury i kontynuuję obóz" - odpowiedział biskup-nominat.
Najpierw jednak pojechał do Krakowa, w którym miał odtąd służyć jako następca apostołów.
(Janusz Poniewierski, Jan Turnau "Kwiatki Jana Pawła II")
A więc potrzeba wędrowania tkwiła w Karolu Wojtyle od zawsze. W dzieciństwie, jak wspomniano były to wspólne wędrówki z ojcem, potem w młodości - wędrówki po Karpatach, Mazurach i Pomorzu. A od czasu biskupstwa - po całym świecie. Po objęciu Stolicy Piotrowej uczynił wszystko, by pozostać im (wędrówką)wierny. Jedynie spływy kajakowe nie zmieściły się w watykańskiej etykiecie.
W „Zapisie drogi” Gabrieli Czarnik czytamy:
„Po święceniach biskupich (28 września 1958 roku) wychowankowie księdza Wojtyły byli przekonani, że biskupstwo oznacza kres „Wujkowego" duszpasterstwa. Mylili się.„Wujek", teraz już biskup, nadal interesował się losami swojej „Rodzinki" i „Środowiska", jak z czasem zaczęto nazywać kręgi jego wychowanków. Spędzał z nimi urlopy, błogosławił małżeństwa, chrzcił dzieci, prowadził pogrzeby rodziców. I opiekował się nimi, najlepiej, jak potrafił.
Siedzimy w dużej jadalni przy stole i jesteśmy bardzo napięci i zdenerwowani. Nazywanie go Wujkiem wydaje nam się teraz zbyt familiarne, wręcz niestosowne. Ale, jak zwracać się do Wujka: Wasza Eminencjo? Na pewno tak, ale to tak bardzo utrudnia kontakt..
Czekamy dość długo, napięcie rośnie. Wreszcie wchodzi. Jest w piusce, z krzyżem i łańcuchem na piersi, ale bardzo uśmiechnięty. Wstajemy wszyscy z miejsc i nagle słyszymy: „Wujek jestem!".
Ksiądz Karol szukał młodych, z największą łatwością nawiązywał kontakt, interesował się wszystkim, co dotyczyło życia, pracy, studiów”.
(Zofia Abrahamowicz-Stachura,”)
Byłem na kilku wycieczkach z udziałem Wujka, a w sierpniu popłynęliśmy kajakami na Drawę. Każdy kajak miał swoją nazwę, były to w większości smukłe składaki typu Pax. Wujek był kapitanem kajaka-weterana noszącego pieszczotliwą nazwę “Kalosz”. Często jednak przesiadał się na któryś z innych kajaków, dzięki czemu wszyscy uczestnicy wyprawy mieli możność podyskutować z nim o sprawach religijnych, etycznych, filozoficznych czy jakichkolwiek innych.
(Jan Babecki)
Ale wówczas zafascynowało nas nie tylko to, co emanowało z (Jego) postaci, ale coś prostszego, coś, co kontrastowało w wyglądzie zewnętrznym z sylwetką innych, świeżo upieczonych księży. Ich wypielęgnowany wygląd, nienaganna fryzura, sutanna spod igły i nieskazitelnie wyczyszczone buty (nawet od spodu) budziły wątpliwość (...). Tymczasem idący przez kościół ksiądz (Karol Wojtyła- red.)miał mocno sfatygowaną sutannę (nawet z dyskretną łatą od dołu) i jeszcze bardziej sfatygowane buty... Te buty powiedziały nam więcej o młodym wikarym niż jego starannie przygotowane kazanie.
(Zofia Lubertowicz,)
Niezwykle ciekawy był epizod z 1978 roku. W lipcu kardynał Wojtyła spędzał urlop nad jeziorem Krąpsko Średnie, zwane popularnie Wrzosami. Uczestniczył w biwaku krakowskiego środowiska uniwersyteckiego. Mówiono do niego wówczas – nadal - Wujku...
„Nadszedł rok 1978 - wspominają Teresa i Piotr Maleccy. - Po latach przerwy, po podrośnięciu dzieci, po powrocie z długiego pobytu w Monachium, postanowiliśmy pojechać z chłopcami na tzw. stabilne kajaki z Wujkiem nad jezioro Krąpsko. To było niezwykłe przeżycie, szczególnie w kontekście tego, co za dwa miesiące się wydarzyło. Mieliśmy poczucie, że Opatrzność nad nami czuwała. Według starego zwyczaju każda załoga mogła gościć Wujka przez jeden dzień podczas posiłków. Była to doskonała okazja do długich rozmów. Kierował nimi Wujek, przez zadawanie konkretnych pytań. Były więc oczywiście pytania i tematy rodzinne w szerokim tego słowa.”
Wyprawy kajakowe wspomina także jezuita ojciec Tadeusz Roztworowski: „Zwróciłem uwagę, że przy okazywanym wielkim szacunku dla każdego człowieka, Wujek raz jeden, wśród wszystkich kobiet na kajakach, pocałował w rękę matkę sześciorga dzieci, by w ten sposób okazać szczególny szacunek wobec macierzyństwa. Uderzył mnie również inny obrazek: po porannej mszy jedna z uczestniczek kajaków prosiła o spowiedź. Patrzyłem z daleka na sprawowany przez Wujka sakrament pojednania. Po skończonej spowiedzi On pocałował ją w czoło, jak czyni ojciec, chcąc okazać dziecku czułość i szacunek. Raz po skończonej mszy słyszeliśmy jakieś obce głosy wokół naszych namiotów. Kilka osób z pewnym lękiem wychyliło się z namiotu by zobaczyć co się dzieje. Wujek ze spokojem powiedział: Nie robimy nic złego, nie mamy się czego obawiać”.
Biwaki kajakowe, w tym i ten nad jeziorem Krąpsko, otaczała zawsze aura konspiracji. Uczestnicy obozu starali się nie afiszować i nie mówili ani kim są, ani przede wszystkim nie ujawniali faktu, że przebywa z nimi kardynał Karol Wojtyła, który nie cieszył się przychylnością władz partyjnych. Jednak także i na Wrzosach odprawiane były msze. Za ołtarz służył ułożony do góry dnem kajak, krzyż zrobiony był z dwóch związanych wioseł.”
- To cudowne, piękne miejsce, jego wręcz magiczna aura pozostawiły niezatarte wspomnienia - wspominają Ewa i Mieczysław Wisłoccy, uczestnicy lipcowego biwaku. - Brzeg jeziora, krzyż zrobiony z wioseł i Wujek odprawiający mszę... Nikt z nas nie był w stanie przewidzieć tego, że za dwa miesiące Wujek zostanie wybrany papieżem.
A tak się stało. Niemal wprost z kajaka został wezwany do Krakowa i pojechał na konklawe.
To wówczas zrodziło się powiedzenie, że Karol Wojtyła wprost z kajaka przesiadł się do Łodzi Piotrowej.
Jak silne musiały być przeżycia z tego lipcowego 1978 roku urlopu świadczy fakt, że duża grupa uczestników obozu pojawiła się ponownie nad brzegiem jeziora Krępsko na początku sierpnia 1979 roku. Postanowili upamiętnić ubiegłoroczny pobyt i fakt uczestnictwa w nim Jana Pawła II. Wymurowana została tablica, zwana popularnie plackiem.
Jest ona zapewne, pierwszym na świecie pomnikiem Jana Pawła II.
Karola Wojtyły i Papieża Jana Pawła II- rozważania o potrzebie i roli turystyki
Wartymi zacytowania w tym miejscu są fragmenty rozważań mgr Andrzej Łukasza Marandy z Klubu „Sprawni inaczej" przy Regionalnym Oddziale PTTK w Białymstoku, które zawarł w wystąpieniu pt Turystyczne pasje i zasługi Karola Wojtyły — papieża Polaka”, wygłoszonym na konferencji naukowo – metodycznej w Białej Podlaskiej w wrześniu 2005 r. ( W:„Społeczne i organizacyjne aspekty aktywności turystyczno – rekreacyjne osób niepełnosprawnych” Wydawca ZG PTTK 2005)
„Czy to na wycieczce (gdzie wypoczywał, ale i znajdował czas na własną medytację i modlitwę), czy podczas pielgrzymkowych spotkań z ludźmi całego świata lub przy podejmowaniu ważkich decyzji religijno-społecznych - był zawsze sobą, przekonywający, bliski jak Ojciec.
Coraz częściej nawiedzały mnie myśli, że nasz Wielki Rodak i Pielgrzym Świata swoje posłannictwo mógł najlepiej wyrażać dzięki własnym głębokim pasjom turystycznym, pozwalającym Mu na poznawanie i przeżywanie kraju, świata. Te pasje dały Mu też łatwość nawiązywania kontaktów z innymi ludźmi, wreszcie twórcze spełnianie się w posłudze kapłańskiej. Intymny kontakt z naturą przybliżał Go do Stwórcy nieba i ziemi.
W działalności duszpasterskiej Karola Wojtyły turystyka odgrywała bardzo istotną rolę. Podczas górskich wędrówek i spływów kajakowych codziennie odbywały się msze święte. Ksiądz Wojtyła prowadził z młodzieżą rozmowy na tematy filozoficzne i światopoglądowe, odbywały się rekolekcje. Rodziły się wówczas głębokie przyjaźnie, które przetrwały wiele, wiele lat i były bardzo potrzebne Karolowi Wojtyle i jego środowisku.
Karol Wojtyła już kilka lat po przyjęciu święceń kapłańskich uprawiał wraz z młodymi turystykę duszpasterską:
„[...] Kochał przyrodę, która dodawała mu sił, a pośród wielogodzinnych dyskusji z młodymi zawsze znajdował czas na modlitwę. Obozy wędrowne były dla ks. Wojtyły swoistą niekwestionowaną katechezą" (Bujak A.. Rożek M., Wojtyła. Wydawnictwo Dolnośląskie. Wrocław 2003)
Na początku dla Karola Wojtyły turystyka była wypoczynkiem w pracy duszpastersko-naukowej. Gdy zauważył, że wśród turystów jest wielu ludzi uczestniczących z wewnętrznej potrzeby w coniedzielnej Eucharystii i poszukujących - wśród świeckich i kapłanów - osób sobie podobnych, uznał, że wypoczynek można połączyć z pracą duszpasterską. Sam zresztą napisał, że: „Wypoczywa się zaś w całej pełni — a lepiej może powiedzieć: w całej głębi, kiedy ów kontakt z przyrodą staje się kontaktem z Bogiem obecnym w przyrodzie i obecnym w duszy ludzkiej".
Wcześniejsze pasje turystyczno-krajoznawcze sprawiły, że Jan Paweł II nie zaniechał uprawiania turystyki pieszej i górskiej.
W swoich rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański wygłoszonych 20 lipca 1980 w Castel Gandolfo powiedział m.in.:„ [...] Chodzi o to, ażeby wypoczynek nie był odejściem w próżnię, aby nie był tylko pustką. Wtedy nie będzie naprawdę wypoczynkiem. Chodzi o to, ażeby był wypełniony spotkaniem. Mam na myśli — i owszem — spotkanie z przyrodą, z górami, morzem i lasem. Człowiek w umiejętnym obcowaniu z przyrodą odzyskuje spokój, ucisza się wewnętrznie. Ale to jeszcze nie wszystko, co można powiedzieć o odpoczynku. Trzeba, ażeby został on wypełniony nową treścią - ową treścią, jaka wyraża się w symbolu «Maria». «Maria» oznacza spotkanie z Chrystusem, spotkanie z Bogiem. Oznacza otwarcie wewnętrznego wzroku duszy na Jego obecność w świecie, otwarcie wewnętrznego słuchu na Słowa Jego Prawdy ( Cyt. za: ks. Dziwisz S., ks. Kowalczyk J., ks. Rakoczy T. (red.). Anioł Pański z papieżem Janem Pawiem II, Watykan 1982, )
Ksiądz Maciej Ostrowski wymienia najważniejsze zadania stawiane turystyce w nauczaniu Jana Pawła II. Są to: turystyka jako fakt o znaczeniu teologicznym; turystyka drogą kształtowania człowieka; turystyka jako droga do budowy więzi międzyludzkich; turystyka szlakiem wiodącym bliżej Boga; turystyka jako szansa rozwoju apostolskiego i duszpasterskiego zaangażowania. Czas wakacji, wypoczynek pozwala na zagłębienie się we własne wnętrze. Dzięki wewnętrznemu skupieniu człowiek może w sobie ożywić poczucie własnej godności. Kontemplowanie piękna przyrody pozwala nie tylko głębiej poznać sens stworzenia, ale również w doskonalszym stopniu odkryć samego człowieka.
(cytat z jw.)
„[...] Kto chce naprawdę odnaleźć samego siebie, musi nauczyć się obcować z przyrodą, bo oczarowanie jej pięknem wprowadza bezpośrednio w ciszę kontemplacji. Różnorodność stworzenia pozwala wytyczyć wiele fascynujących dróg, na których dusza wrażliwa i wierząca bez trudu odnajdzie echo owego tajemniczego i najdoskonalszego piękna, którym jest sam Bóg, źródło istnienia wszelkiej rzeczywistości (rozważania w Santo Stefano di Cadore.)
[...]w odpoczynku po pracy należy widzieć daleki odblask i zapowiedź zjednoczenia z Bogiem, czyli wiecznego odpoczynku dusz. [...](rozważania w Pieve di Cadore)
A w przemówieniu podczas III Światowego Kongresu Duszpasterstwa Turystycznego Papież powiedział z kolei, że [...] turystyka stanowi drogę duchowego postępu. Troska o zdrowie fizyczne i prężność ciała łączy się z troską o zdrowie moralne. Turystyczne wędrówki wspomagają nieustanne chrześcijańskie nawrócenie. Niezwykłe ważnym elementem uprawiania turystyki jest możliwość obcowania z pięknem przyrody. To przestawanie z naturalnym pięknem daje człowiekowi wewnętrzny pokój i pogodę ducha, sprawia, że czujemy się lepsi” [...]
Jednocześnie Jan Paweł II zauważał, że również miasto jest piękne. Wiele z miejskich obiektów jest godnych podziwu, zdolnych ubogacić człowieka. Jednak, niezależnie od tego czy chodzi o środowisko naturalne, czy też o miasto — proces duchowego ubogacania nie jest samorzutny. To człowiek musi podjąć wysiłek kontemplacji otaczającego go piękna, rozróżniania bogactwa smaków, zapachów, dźwięków, widoków w otaczającym go krajobrazie.
Wydaje mi się, że właściwie wykorzystana turystyka to czas wieloaspektowej formacji człowieka, która poprzez wzmocnienie ciała, pokrzepienie duszy oraz wzrost duchowych rozmiarów człowieczeństwa, przyczynia się do tego, że istota ludzka rozwija się we wszystkich wymiarach”. (cdn...)
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Wędzarnie Blog