NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Tomasz Łącki [Kiedrowice]

Wierzenia, zwyczaje i obyczaje kaszubskiej wsi Kiedrowice i okolic (cz.II)

[NG: 37]   Autor: Tomasz Łącki - Kiedrowice (liczba artykułów: 4)

Kiedrowice

Kiedrowice


Obrzędy, zwyczaje związane z pustą nocą.
Kolejnym ważnym elementem kultury kaszubskiej była i jest w dalszym ciągu tzw. pusta noc. Polega ona na tym, że w noc przed pogrzebem, w domu zmarłego zbiera się rodzina, ludzie z wioski i okolic. Śpiewają oni nabożne pieśni, które Kaszubi traktują jako coś koniecznego, aby zmarły w spokoju mógł odejść w zaświaty. Pierwotnie śpiewy takie trwały całą noc. Obecnie kończą się z nadejściem północy. W każdej z wiosek mieszkali tzw. śpiewacy pogrzebowi. Byli to ludzie o tęgich głosach, przeważnie mężczyźni, którzy przewodzili śpiewom podczas tego obrzędu. Byli uprzywilejowani, gdyż gospodarze częstowali ich wódką, by w gardłach im nie zaschło. Nieboszczyk leżał w trumnie, w osobnej izbie, zwykle na jakimś podwyższeniu, otoczony wieńcami i kwiatami. Okno pokoju, w którym leżał, zasłonięte było białą płachtą, co praktykuje się również i dziś. Ci, którzy byli wyjątkowo przesądni, w skupieniu obserwowali ciało zmarłego. Spoglądali głównie na jego twarz. Dopatrywali się, czy nie ma na niej koloru czerwonego bądź rumianego, który świadczyłby o tym, że nieboszczyk jest Wieszczym i powróci do świata żywych, by zabrać w zaświaty rodzinę i bliskich znajomych. Kiedy nic nie wzbudziło ich podejrzeń, wracali do śpiewu i modlili się z całą resztą. Podczas pustej nocy gospodarze byli i są nadal bardzo gościnni. Dawniej poczęstunek podawano dwukrotnie. Składał się ze słodkiej kawy i ciasta. Dziś częstuje się raz, słodyczami i różnego rodzaju wypiekami. Po różańcu wszyscy razem odśpiewują trzy pieśni. Następnie większość rozchodzi się do swoich domów. Pozostaje rodzina i najbliżsi znajomi. Ci śpiewają do północy, po czym idą spać. Następnego dnia zaczyna się kaszubski pogrzeb. W przewodniku Szwajcaria Kaszubska czytamy:
„W pustej nocy uczestniczą razem z rodziną sąsiedzi, a w małych wioskach często wszyscy ich mieszkańcy. Obrzęd zaczyna się wieczorem różańcem, po którym dzieci idą do domów, zostają tylko dorośli. Siedząc przy stołach śpiewają stare wielozwrotkowe pieśni nabożne, zazwyczaj jest ktoś, kto ten śpiew prowadzi. Przed północą i po raz wtóry rodzina zmarłego podaje poczęstunek: kawę, chleb, ciasto. Zmarły leży w otwartej trumnie, przystrojonej kwiatami, w sąsiedniej izbie. Na zakończenie pustej nocy wszyscy się z nim żegnają – dopiero wówczas trumnę się zamyka” (I. Trojanowska, Szwajcaria kaszubska…)
Pogrzeb
Jak już wyżej wspomniałem, pierwotnie pusta noc trwała do rana, a w naszych okolicach nawet dłużej, bo do momentu wyprowadzenia nieboszczyka z budynku. Przed wyprowadzeniem trumny ci, którzy chcą, mogą pożegnać się z umarłym poprzez przytrzymanie ręki na ciele nieboszczyka. Bojaźliwi powinni to uczynić obowiązkowo, ponieważ gdy tego nie zrobią, długo będą mieli go przed oczami. W zwyczaju jest, że najbliższa rodzina żegna się z umarłym poprzez pocałowanie go w czoło. Po trumnę do domu przychodzi ksiądz wraz z ministrantami. Odprawia pogrzebowe modlitwy za zmarłego i mieszkających w tym domu. Kiedyś święciło się jeszcze wóz, którym miał być wieziony nieboszczyk, oraz początek drogi, na którą ten wóz wyjedzie. Podobnie potem czyniła gospodyni domu. Brała kropidło, święconą wodę i święciła to, co przed chwilą poświęcił duszpasterz. Dziwne zjawisko można było zaobserwować u gospodarza, który posiadał pszczoły. Na kilka minut przed wyprowadzeniem nieboszczyka z domu siadały one na oknie izby, w której leżał ich zmarły właściciel. Starsze pokolenie Kaszubów nieraz widziało pszczoły siedzące na oknie budynku. Podobno jest to niesamowity widok, informatorzy twierdzą, iż pszczoły wiedzą o tym, że ich właściciel zmarł, że odbywa się jego pogrzeb i w związku z tym chcą się z nim pożegnać. Oddają mu w ten sposób cześć i podziękowanie. Równocześnie witają jednak następcę, który będzie się nimi zajmował. Wyprowadzenie nieboszczyka jest jednym z ważniejszych elementów pogrzebu. W zwyczaju jest, że podczas wynoszenia zmarłego z domu wszystkie zwierzęta należące do nieżyjącego należy przepłoszyć, przepędzić z jednego miejsca na drugie, aby co w nich złe, poszło na cmentarz razem z ciałem ich byłego właściciela. Najlepiej byłoby, by przepłoszenia tego dokonał następca. Może jednak zrobić to inna osoba, ale wówczas trzeba jej za to zapłacić. Jeżeli zrobiłaby to za darmo, zło wróciłoby z powrotem. Według Kaszubów bezpośrednio po wyprowadzeniu należy przewrócić wszystkie krzesła znajdujące się w pokoju, gdzie leżał zmarły. Ma to na celu zatrzymanie szczęścia panującego w tym budynku. Dawniej cały orszak z nieboszczykiem wędrował aż do samego kościoła. W zależności od sytuacji finansowej odbywało się to z całym bractwem- wszystkie chorągwie, lub półbractwem – połowa chorągwi. Tym najbardziej biednym wystarczał sam krzyż. Dziś wszyscy mieszkańcy wioski odprowadzają nieboszczyka do krzyża we wiosce, od Bożej Męki za trumną podąża rodzina i najbliżsi znajomi. Żałobnicy muszą iść od trumny w pewnym odstępie, ponieważ bezpośrednio za nią wędruje dusza zmarłego. Pan Józef Pruski powiedział mi, że kiedyś mieszkała w Kiedrowicach kobieta, która widziała dusze idące za trumną na pochówku swojego ciała. Widziała ich postacie i twarze, wyrazy radości, zadowolenia bądź też przerażenia i strachu. Wiedziała, co stało się z nimi po śmierci. Znała ich dalszy los. Od krzyża wszyscy w orszaku skupiali swą uwagę na ludziach nadchodzących z przeciwka. Jeżeli był to mężczyzna, to kolejnym nieboszczykiem w wiosce będzie właśnie mężczyzna, jeżeli orszak jako pierwszą osobę nadchodzącą z przeciwka spotka kobietę, to pierwsza w wiosce umrze kobieta.
W naszej miejscowości zwyczajem jest, że trumnę z nieboszczykiem niosą mieszkańcy. Jest to stała grupa, która liczy sześć osób. Są jednakowo ubrani, wszyscy mają czarne garnitury i białe rękawiczki. Nazywani są niosarzami. Wśród ludzi niosących trumnę jest także mój ojciec. Wiele razy opowiadał o dziwnym zjawisku zachodzącym podczas pogrzebu. Otóż bywa tak, że trumna wyniesiona po mszy z kościoła jest bardzo ciężka, lub wręcz odwrotnie staje się lekka. Kaszubi tłumaczą to tym, że nieboszczyk, który jest lekki, po mszy żałobnej ma czyste sumienie. Bóg odpuścił mu wszystkie grzechy. Jeżeli jest odwrotnie, oznacza to, że grzechy zmarłego są zbyt ciężkie, aby Bóg mógł go rozgrzeszyć. Sporo było przypadków, kiedy ci, którzy nieśli trumnę, mieli naderwane barki, ale i na to Kaszubi mieli lekarstwo. Z wozu, którym wieziono nieboszczyka, należało zebrać trochę pyłu, rozmieszać z mlekiem i wypić. Po takim zabiegu ból podobno przechodził. Dziś takiej metody się już nie stosuje.
Po przyniesieniu nieboszczyka do kościoła odbywa się msza żałobna. Zważywszy na to, że społeczność naszej parafii jest stosunkowo mała, bo liczy około osiemset dusz, wszyscy znają się ze wszystkimi. Również ksiądz dokładnie zna swoich parafian. Pozwala mu to na wygłoszenie kazania żałobnego, które dotyczy tylko i wyłącznie zmarłego. Duszpasterz skupia się na życiorysie nieboszczyka, na jego największych osiągnięciach. Wspomina najlepsze chwile z jego życia. Po mszy wszyscy udają się na cmentarz, aby złożyć ciało w grobie. W czasie drogi na cmentarz ludzie uważnie obserwują wieńce, bo jak już wcześniej wspomniałem, jeżeli opadałyby z nich kwiaty, to oznaczałoby to, że wkrótce znów będzie pogrzeb. Na cmentarzu wszyscy okrążają wykopany grób i modlą się w skupieniu. Po modlitwach wygłoszonych przez księdza następuje wpuszczenie trumny do grobu, co czynią niosarze. Następnie wszyscy, którzy chcą oddać cześć zmarłemu, wrzucają garść piachu do jego grobu. Po tych obrzędach rodzina pochowanego zaprasza wszystkich, bez wyjątku, na stypę. Uczta pogrzebowa była i jest obowiązkiem. Jest to ostatnia cześć oddana zmarłemu. Kiedyś wierzono, że był to ostatni posiłek, który nieboszczyk spożywa razem z żyjącymi. Na stole zostawiano jedno puste nakrycie dla zmarłego, gdyż miał on jeść z tego talerza. W dzisiejszych czasach się już tego nie praktykuje. Gospodarze tej uczty częstują gości obiadem, a potem kawą i ciastem. Nie brakuje także na stołach napojów alkoholowych. Najbardziej obdarowani wódką są ci, którzy nieśli trumnę. Po takiej uczcie członkowie najbliższej rodziny zaproszeni są do domu zmarłego, gdzie czeka na nich kolacja. Poczęstunek odbywa się w pokoju, w którym przed kilka godzinami leżał pochowany. Uważa się, że wszystkie te posiłki stawiane są przez zmarłego i grzechem byłoby nie jeść. Gdyby nie było stypy, zmarły po drugiej stronie świata nie zaznałby spokoju. Podany alkohol ma za zadanie rozweselić wszystkich po utracie członka rodziny, rozluźnić atmosferę.
Istniały jednak pogrzeby, które odbywały się zupełnie inaczej, w zupełnie inny sposób. Dotyczyły one samobójców i zbrodniarzy. Otóż ludziom takim nie urządzano tradycyjnego pochówku. Ich pogrzeb odbywał się tylko w gronie najbliższej rodziny, często brakowało na nim także duszpasterza. Oprócz tego z trumną taką nie wchodziło się na cmentarz główną bramą, lecz podawano ją przez płot. Groby samobójców i zbrodniarzy zlokalizowane były blisko muru, przez który podawana była trumna. Podobnie czyniono z dziećmi zmarłymi w czasie porodu. Były to dzieci, które nie dostąpiły sakramentu chrztu i również ich groby znajdowały się przy murze cmentarza. Zdarzało się czasem, że chrzczono zmarłe dziecko, ale nie zmieniało to miejsca pochówku. (cdn…)
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: giełda samochodowa projektowanie wnętrz Najlepsze szkolenia bhpSzkolenia BHP trans ponadgabarytowy