| |
Sanktuarium Maryjne w Zamartym (cz.III)W cyklu: Miejsca kultu (liczba artykułów 5)[NG: 37] Autor: Jacek Halman - Borowy Młyn (liczba artykułów: 7)OGÓLNY OPIS KOŚCIOŁA Późno barokowy reprezentacyjny kompleks pobernardyński w Zamarłem założony został na planie zbliżonym do prostokąta. Składa się z bryły kościoła i przyległych doń od strony północnej trzech skrzydeł klasztoru tworzących wewnętrzny wirydarz. Stanowi przykład typowego dla XVIII wieku zespołu klasztornego z widocznym wpływem architektury Wielkopolski. Kościół jest budowla orientowaną o dwu przęsłowym, trójnawowym korpusie z wydłużonym trójbocznie zamkniętym prezbiterium wraz z oratorium od strony wschodniej i wieżą na planie kwadratu o szerokości nawy głównej od strony zachodniej. Zewnętrzna bryła kościoła pokryta jest z dwóch (bardziej widocznych) stron południowej i zachodniej skromną dekoracją w formie pilastrów i gzymsów półkoliście wygiętych w górnej partii wieży. W Zarnartym dzięki szczególnej topografii terenu, jak również z racji istnienia wcześniejszej budowli sakralnej, nowo wzniesiony kościół zamyka bryłę zabudowań klasztornych od południa. Chciano, aby kościół, jako najważniejsza część zabudowy kompleksu klasztornego, był dobrze widoczny z ciągnącego się_ od południowego wschodu dawnego traktu komunikacyjnego. ZABUDOWANIA KLASZTORNE Klasztor, dwukondygnacyjna trójskrzydłowa podpiwniczona budowla, złożony jest z szeregu pomieszczeń, do których wejścia prowadzą z korytarza, który łączy klasztor z kościołem w jedną całość. Połączenie to uzyskane jest dzięki wejściom umieszczonym w kruchcie pod wieżą, a od wschodu w prezbiterium. W górnej części analogicznie przebiegający korytarz prowadzi do oratorium umieszczonego za ołtarzem głównym, z drugiej zaś strony na prospekt organowy i empory boczne. Rozplanowanie wnętrz klasztornych w Zamartem jest również zgodne z regułą parter klasztoru zajmowały: refektarz, kuchnia, spiżarnia, lamusy i inne pomieszczenia gospodarcze, piętro zaś dormitoria, infirmeria z apteką i biblioteka. W piwnicy natomiast znajdował się karcer klasztorny. Bryła klasztoru przetrwała bez zmian do naszych czasów. Ściany są płaskie, nie dekorowane, bez ozdób; jedyne ożywienie wprowadzają otwory okienne. Okna w prostych obramieniach opaskowych stanowią osie budynku, najdłuższe skrzydło jest jedenastoosiowe, wschodnie zaś i zachodnie sześcioosiowe. Z dawnego układu wnętrza w formie nienaruszonej przetrwały: korytarz, oświetlony otworami okiennymi w każdym skrzydle, refektarz, kuchnia i zakrystia. Przestrzeń pomiędzy skrzydłami klas/toru a kościołem zajmuje mały prostokątny wirydarz o bokach wyznaczonych przez złoty podział. BUDYNEK GOSPODARCZY Mieścił pierwotnie piekarnię i browar. Zbudowany w 1760 r., przebudowany w XIX w., późnobarokowy. Usytuowany w południowej części dziedzińca gospodarczego. Częściowo murowany, częściowo konstrukcji szkieletowej wypełnianej cegłą, otynkowany. Parterowy, z piwnicą pod częścią wschodnią, sklepiona kolebkowo. Prostokątny, pierwotnie z sienią na przestrzał, pięcioosiowy. Wejście od północy (od dziedzińca) zamknięte łukiem koszowym, ujęte parą pilastrów. Wejście od południa zamurowane Wewnątrz klatka schodowa z dawnej sieni na strych, kręcona, drewniana, z balustradą rokokową, z czasu budowy. Dach naczółkowy kryty dachówką, w półszczytach koliste okienka strychowe. OTOCZENIE KOŚCIOŁA Kościół z przylegającym cmentarzem oraz częściowo klasztor otoczone od wschodu i południa murem z kamieni polnych. W części południowej brama przylegająca do budynku gospodarczego, prowadząca na dziedziniec do nie zachowanej flirty klasztornej przy skrzydle zachodnim, rozebranej pod koniec XIX wieku oraz do kruchty. Murowana z cegły, otynkowana, dzielona lizenami, z trzema wejściami zamkniętymi odcinkowo w obramieniach opaskowych z kluczami. Cmentarz oddzielony od dziedzińca gospodarczego otynkowanym murem. OGRÓD Założony pod koniec XVIII wieku. W ciągu XIX wieku przekształcony. Usytuowany na północny zachód od klasztoru, tarasowy, przechodzący w łąkę, z kępami starych drzew. DAWNA BRAMA Nieistniejąca już; od strony ulicy, kościół był odgrodzony murem. z niewielką bramą i widniejącym na niej wizerunkiem Chrystusa Ukrzyżowanego. Wchodzącego witał napis: Beatus homo qui audit me et qui vigi!at ad fores meas ąuotidie. Prz 8,34 (= Błogosławiony człowiek, który mnie słucha i który czeka u mej bramy codziennie). PAŁAC Budowa murowanego pałacu zrealizowana została zapewne w drugiej połowie XVIII wieku przez Grabowskich. Obecny całkowicie przebudowany lub wzniesiony na nowo na przełomie wieków XIX/XX. Dwukrotnie przebudowywany: 1945 i 1971. Murowany, piętrowy, o skromnych, częściowo zatartych cechach eklektycznych. PARK Na zachód od pałacu założenie krajobrazowe z XIX wieku, usytuowane tarasowo, na spadku terenu ku rzece. Na osi pałacu reszty alei, w zakończeniu której ślady sadzawki; po bokach malowniczo usytuowane grupy starych drzew. GORZELNIA I BROWAR Zbudowane w 18 84 r. Usytuowane na południowy wschód od pałacu. Murowane z cegły o charakterze zabudowań fabrycznych. NIWY Cmentarz: Zamarckie legendy i tajemnice Każde sławne miejsce ma swoje tajemnice i krążące legendy. Większość to tylko jakieś tam opowiadania, często "wyssane z palca". Jak powstają? Trudno powiedzieć, kto je wymyśla. Myślę jednak, iż jest to wynikiem dopowiedzenia sobie czegoś, o czym człowiek nie ma pojęcia. Klasztor to miejsce, w którym obowiązuje klauzura. To miejsce do którego nie można wejść ot tak sobie. A więc posłuchajmy kilku z nich. Jedna z tajemnic krążących po Zamartem i okolicach głosi, iż słynny pałac w Zamartem ma podziemne przejście do wschodniego skrzydła klasztoru. To podziemne przejście osnute jest legendą i wielką tajemnicą. Być może, ktoś z Was, uchyli nam rąbka tej tajemnicy? Dodam, iż Karmelici nie mają o nim "zielonego" pojęcia, a mieszkają tam już 13 lat! Czasami zastanawiam się czemu właściwie miałoby służyć to przejście? Dla kogo by je zbudowano? Po co? W podziemiach kościoła znajdują się grobowce dawnych właścicieli Zamartego - Grabowskich. Podziemia kościoła były pomyślane jako miejsce wiecznego spoczynku fundatora, jego najbliższej rodziny, dostojników miejscowych i członków konwentu zarnarckiego. Pochowani tam zostali: Jan Michał Grabowski, którego zabalsamowane zwłoki znajdują się_ tam do dzisiaj, jego żona Antonilla z Woronieckich, a także późniejsi właściciele dóbr Zamartego rodzina von Osten - Sackon. O tym, że grzebani tu byli również zakonnicy, świadczą stojące pod ścianami proste trumny drewniane. Tylko fundatora spotkał ten zaszczyt, że w prezbiterium przed ołtarzem głównym, nad jego grobcrn leży płyta, bardzo już zatarta, ze słabo czytelnym herbem Zbiświcz, a w ścianie południowej wmurowana jest płyta z napisem głoszącym, że tu znajduje się serce Jana Michała Grabowskiego. Niektórzy jednak twierdzą, iż Jan został w "całości" pochowany w krypcie grobowej. Kto ma rację? Osobiście wydaje mi się, że chyba nikt nie umieszczałby w kościele tablicy z kłamliwym napisem, prawda? l to w sąsiedztwie Tabernakulum! Zresztą, historia naszej Ojczyzny zna takie pochówki ciało gdzie indziej i serce gdzie indziej. W krypcie znajdują się do dzisiaj trumny drewniane fundatorów i dobrodziejów klasztoru:
W czasie okupacji hitlerowcy spenetrowali trumny w poszukiwaniu rzekomo ukrytych tam kosztowności. Szczątki ludzkie zostały pochowane w zbiorowej mogile. W1945 r. Rosjanie widząc zwłoki Grabowskiego odziane w czerwony kontusz powstrzymali się przed dokonaniem profanacji. Dla Armii Czerwonej i komunistów czerwień była prawie "świętym" kolorem; być może to uratowało właśnie Jana Michała. Ile w tym prawdy, a ile fantazji tego zapewne już się nie dowiemy. Wiem (bo na własne oczy widziałem), że tylko dwie trumny są "pełne", reszta jest po prostu pusta; jak wspomniałem zbezczeszczenia dokonali żołnierze rosyjscy, gdy wyzwalali Zamarte. Faktem jest jednak to, że Jan Michał jest pochowany w czerwonym kontuszu. Kolejną legendę opisał Pan Jan Dorawa w jednej z gazet. Właściwie jest ona tłumaczeniem niemieckiej legendy. Otóż, jesienią 1749 r. umarł Tadeusz von Wollschlager z Cołdanek. Nazywano go starym wujem Tadeuszem. Zgodnie z rodzinną tradycją pochowany został w podziemnej krypcie grobowej zamarckicgo kościoła. Wkrótce w klasztorze zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Słyszano kroki tam , gdzie nikt się nie poruszał. Drzwi otwierały się same. Psy wyły tak, jakby je ktoś bił. Niesamowite rzeczy zaczęły dziać się także w domu dziedzica w Cołdankach. Nieoczekiwanie i szybko zaczęli umierać także dalsi członkowie rodziny. W czasie rodzinnej narady stwierdzono, że wuj Tadeusz jest wampirem, który po śmierci nic zaznał spokoju i nie znajdzie dopóki wszystkich nie pociągnie za sobą. Postanowiono obciąć mu głowę, by zakończyć ten śmiercionośny proceder. Kiedy ostatecznie uzgodniono, kto wypełni to zadanie (a musiał to być ktoś z rodźmy) nagle w rodzinnej sali obrad spadł ze ściany obraz wuja Tadeusza. Dla zebranych był to znak, że znowu ktoś umrze. Wymagany był pośpiech. Zadanie obcięcia głowy miał wykonać Józef najmłodszy z rodziny. Gdy wybiła północ, Józef wszedł do krypty z jednym z mnichów. Otwierając grobowiec zgasła świeca. Mnich uciekł, ale Józef "dokończył" powierzone mu zadanie. Ponoć potem wszystko ucichło. W klasztorze nikt już nie straszył, nie otwierał drzwi, a członkowie rodziny Wollschlager..., dalej umierali. Nikt przecież nie jest wieczny. Każdy kiedyś umrze. Ile w tym prawdy? Któż to wie? Ja wiem jedno: w klasztorze zamarckim bywałem wiele razy i nigdy nie widziałem nic (ani też nikogo) "podejrzanego". A drzwi najczęściej otwierał mi przeor ojciec Tomasz (ale Ten nie jest żadną zjawą, żyje do dzisiaj i oby jak najdłużej). /cdn/ |

![Jacek Halman [Borowy Młyn]](/foto/autorzy/84.jpg)