Przed nami Święta Bożego Narodzenia, święta które na Kaszubach swojsko nazywa się GODAMI. Tak jak w innych regionach naszego kraju , tak i u nas ożywa wiele regionalnych zwyczajów wyrażających naszą radość, a także doniosłość chwili i związanych z nią przeżyć . Te obrzędy i zwyczaje świąteczne są niczym innym , jak „odzwierciedleniem ludowej duszy”, wyrażającej swą zbiorową radość z „przyjścia Zbawiciela świata, urodzonego tak zwyczajnie, biednie w żłobku, wśród domowych zwierząt .....”.
Kaszubska obrzędowość Bożonarodzeniowa wyróżnia się nie tylko odwieczną stałością, ale także bogactwem swych form, którm nie zagroził, ani przemijający czas, ani postęp cywilizacyjny, tak dziś zdominowany nowoczesnymi i „nowo modnymi” , technokratycznymi formami społecznymi. A oto przykłady !
W pierwszym numerze miesięcznika Gryf, który ukazał się na Boże Narodzenie w 1909 roku, Aleksander Majkowski , założyciel pisma, przywódca ideowy społeczno-literackiego Ruchu Młodokaszubów, opublikował w nim artykuł : „Gwiazdka na Kaszubach”. Omówione w tej publikacji zwyczaje związane z tym świętem, tylko nieznacznie, do dzisiejszego dnia, uległy, zmianom . Do tych nowych, dziś, zaadaptowany przez nas, Kaszubów, „nowinek” , zaliczyłbym zwyczaj dekorowania „siankiem” stołu wigilijnego. Na początku XIX wieku sianko nie gościło, na kaszubskich stołach jako istotny element świątecznego wystroju. Nie było wówczas także na nim również -opłatka.. Nie mniej, już wówczas w zamożniejszych checzach na wigilijnym stole ustawiano, w zależności od wsi i wspomnianej zamożności, od 7 do 12 potraw, wśród których najważniejsze było danie z kluskami, które świątecznie, w odróżnieniu od podawanych na co dzień, polewanych mlekiem, podawano z makiem lub w zupie owocowej. Oprócz klusek, na kaszubskim, wigilijnym stole były: smażone grzyby, buraczki w occie, ryż z jagodami, śledź w śmietanie, biały chleb lub bułka, smażona ryba słodkowodna , zupa z ryb, ryba w galarecie, ciasto drożdżowe, piernik własnego wyrobu. Oczywiście były też jajka w majonezie, pulki /ziemniaki/ w mundurkach z śledziem czy też orzechy z marchwi. To wszystko popijało się kawą zbożową lub herbatą miętową.
Aleksander Majkowski wspomina także o podaniu, które mówiło o tym, że w noc wigilijną o samej północy we wszystkich jeziorach i rzekach przez krótki czas zamiast wody, płynie „szczere wino” ! Doświadczyła tego, pewna dziewczyna, która dokładnie w tym czasie, poszła do rzeki i do dzbana nabrała wody. Wróciwszy do domu spróbowała tej wody i zorientowała się, że jest to wino. Pobiegła szybko ponownie na brzeg by dobrać wina, ale w rzece płynęła na powrót już woda.
Także w tą noc, w co głęboko wierzono, zwierzęta mówią ludzkim głosem. Doświadczył tego pewien kaszubski g bur, który temu niedowierzał i aby się o tym przekonać wdrapał się na strych, z którego podsłuchiwał stojące pod nim, przy stajennym żłobie, woły. O północy jeden z nich przemówił do drugiego. „jedz brace, bo za trze dni będzema naju Pona wiozle na smętarz” ! Słysząc to podsłuchujący tą rozmowę gospodarz, z przerażenia spadł ze strychu i złamał sobie kark, a woły jak przepowiedziały, za trzy dni powiozły go na cmentarz
Również w tym okresie, jak niosła ludowa wieść - uaktywniały się złe moce i źli ludzie, dla których nie ważne były wszelkie świętości. Do nich należeli ci, którzy w tę noc wigilijną , odprawiali czarnoksięskie -z piekła rodem - gusła.. Taki to guślarz np. brał czarnego kota i obchodził z nim. 3 razy dookoła kościół i czekał na przyjście ubranego w czarne szaty, przebranego za kupca czarta. Diabeł kupował od guślarza tego kota, płacąc mu za niego czartowskimi pieniędzmi , których guślarz nigdy nie był w stanie wydać. Pieniądze te bowiem , wracały zawsze do niego, po każdej zawartej przez niego transakcji .
Wspominając o tych świątecznych legendach i zwyczajach, muszę przy tej okazji z żalem odnotować, że zanika dzisiaj już zwyczaj, odwiedzania kaszubskich domów, zwłaszcza tych wiejskich, przez „gwiozdki” czyli kolędników. Tym co nie wiedzą lub nie pamiętają, przypomnę, że Gwiazdki obchodziły domostwa przez okres adwentu chodząc po wsi od checzy do checzy . Ich przybycie zwłaszcza Gwiazdki, dzisiejszego świętego Mikołaja oznajmiał poprzedzający ją Gwiżdż. Na przyjście Gwiazdki, cieszyli się ,tak jak to jest do dzisiaj, gzuby - dzieci, oczekujące na darenki --wigilijne prezenty. Ale Gwiazdka nie tylko chodziła z „miechem darenków”, ale także z rózgą, którą karciła niegrzeczne i nie potrafiące pacierza, dzieci.
Cały okres adwentu, aż do święta Trzech Króli, był także okresem obnoszenia po kaszubskich chatach, betlejemskiej szopki. Kolędnicy, którzy z nią odwiedzali domostwa, oznajmiali kolędami, radosną wieść, że „wczora z wieczora , z niebieskiego dwora.....” Kolędnicy za to, byli nagradzani świątecznymi smakołykami i pieniędzmi.
Aleksander Majkowski wspomina, że chcących w ten sposób „dorobić”, kaszubskich kolędników było co nie miara. Co gorsza, mieli oni w tym względzie silną konkurencje , niemieckich współmieszkańców, którzy tworzyli własne zespoły kolędnicze. Konkurencja w tym zakresie była dla rodzimych grup tak silna, że A. Majkowski, „chcąc pomóc swoim” , krytykuje niemieckich kolędników, zarzucając im, że „.... ich śpiewom towarzyszy muzyka wydobywana z b r u m t o p ó w, tj. beczułek z wiązanką końskich włosów, za które niemieccy grajkowie pociągając wydobywali mruczące tony, akompaniujące śpiewanym przez nich kolędom”. Tamtejsze bruntony to nic innego, jak dzisiejsze burczybasy, które są współcześnie w każdej kaszubskiej kapeli.
Okresowi kaszubskich Godów, towarzyszy rodzima kolęda. Tych „godowech spiewe”, jest na Kaszubach bez liku. Doczekały się one wielu opracowań i wydań. Są to śpiewniki i liczne książki, które są swoistymi tomikami poetyckimi.
Pierwszy kaszubskimi kolędami w 1843 roku, zainteresował się Florian Cejnowa, który był wówczas studentem uczelni wrocławskiej i był „początkującym” slawistą, działając w Towarzystwie Literacko- Słowiańskim. Opublikował on wówczas w warszawskiej „Jutrzence”, tekst kaszubskiej pastorałki pt. „Szczodroszci”, zaczynającej się od słów: „Ju pochwolma Króla tego....”
To także kolędy stanowiły określony, skuteczny oręż w obronie przed germanizacją, mając swój udział w zachowaniu na Kaszubach polskości.
Kolędy kaszubskie inspirowały wielu kaszubskich literatów i poetów, jak: Jana Karnowskiego, Jana Trepczyka, Stefana Bieszczka, Bernarda Sychtę czy ks. Anntoniego Peplinskiego, którzy to w oparciu o miejscowe zwyczaje, napisali wiele własnych cudownych kolęd, wierszy, czy też sztuk teatralnych. Największym współczesnym opracowaniem w tym zakresie jest zbiór: „Kaszebscie kolende e spiewe”, które zebrał i muzycznie dopracował Władysław Kirstein.
Wśród wielu tam zamieszczonych pięknych tekstów, przytoczę fragment kolędy napisanej przez Stefana Fikusa, zatytułowanej
„W dzisiejszą noc świętą”:
Na niebie skrzi sę Gwiozda
Lisk niese je tu wid
Do serc sę ledzkich mizdrzi
Po ciszku wdzera sę w lud
O noce Betlejemsko!
Wszędze ju o ce sę wie
I jesteś też nibe wszędze
A jednak u wszedtkich nie
Choc teli to ju latków
Bez mała dwa tesące
Rok w rok Gwiozdo ty iskrzysz
Do wszetcich trafic chcąc.
Te fragmentaryczne rozważania o kaszubskich zwyczajach gwiazdkowych, pozwolę sobie zakończyć fragmentem kolędy Antoniego Peplińskiego i jej słowami życzyć Nam Wszystkim; „ażeby ten dziś narodzony Jezus ... ten Król świata, chteren sę z narodem brota, mo nas w opiece po wszetcie wieczi i aby My , byli z Nim.” !