NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Andrzej Watemborski []

Uzdrawiacz z Wierzchocina

[NG: 05]   Autor: Andrzej Watemborski - (liczba artykułów: 3)
Czesław Klajst

Czesław Klajst


Andrzeja Watemborskiego
rozmowy na Gochach.

A. W. - redaktor:
Zapewne wielu z Państwa miało okazję skorzystać z pomocy uzdrawiacza. Ja do takiego uzdrawiacza trafiłem właśnie na Kaszubach i do rozmowy z którym serdecznie zapraszam.
Czy to jest niezwykła sytuacja, że na Kaszubach, tutaj przyjmuje Pan ludzi z różnych części regionu, z różnych części Polski, którzy przyjeżdżają i liczą na Pańską pomoc.

Czesław Klajst:
Nazywam się Czesław Klajst, mieszkam w
Wierzchocinie w sołectwie Borowy Młyn.
Na to pytanie odpowiem tak!
Otóż dopóki Papież oficjalnie nie zwrócił się do nas podczas swych wizyt na Pomorzu, po kaszubsku, nikt poza nami, Kaszubami o nas nie wiedział.. Wtedy to też kiedy Papież nauczył się naszej mowy, Pan Bóg, przez Niego , mnie Kaszubę, nauczył jak mam pomagać cierpiącym ludziom. .

Właśnie czytałem, że Pan czerpie całą siłę od Papieża. Jak to możliwe?

Jak to jest możliwe? Po prostu kto nie wierzy niech przyłoży swą rękę do mojej a na pewno poczuje ciepło i przepływającą ode mnie do niego energie-prąd. Jeżeli nie chce wierzyć niech nie przykłada ręki. Chcę dodać, że nie tylko od Papieża, ale przede wszystkim z Krzyża spływa na mnie ta uzdrawiająca energia.. Tam jest jej najwięcej !.

Czy wielu ludzi do Pana w ostatnim czasie przyjeżdżało? Na ile jest Pan popularnym uzdrowicielem?

Nie najważniejsza jest popularność, tylko to żebym ludziom pomógł i żeby oni byli zdrowi.

Wielu ludziom już Pan pomógł?

O, o…i jeszcze więcej.

Skąd ludzie przyjeżdżają?

Przyjeżdżają z całej Polszczi i ze świata.
Np. byli u mnie Niemcy z Hanoweru, czy
też obywatele Danii. W tej chwili nawet umówiono wizytę, Amerykanki.

Kiedy Pan odkrył u siebie te zdolności? Jak to się stało? Kiedy był ten moment, że Pan stwierdził, że rzeczywiście ma w sobie tak potężną siłę bioenegooterapeuty?

Będzie to już około dwa lata temu, ale wiem o tym siedem lat. Przez te 7 lat dużo czytałem publikacji i opracowań w tym zakresie. Miałem potrzebę samokształcenia i dochodzenia wiedzy. Musiałem to zrobić po to by być przede wszystkim nie tylko skutecznym, ale i wiarygodnym. Po prostu po to by nie wprowadzać ludzi w błąd i nie czynić złudnych nadziei. Spowodowało to , ze ludzie potrzebujący wierzą mi, że w jakiejś części mogę im pomóc. A, że tych potrzebujących i zwracających się z tymi problemami jest wielu, to jak nie mam spróbować by im ulżyć !

Jakie schorzenia mogą u Pana ludzie leczyć?

Po części wszystkie, ale przede wszystkim schorzenia węzłów chłonnych, które są podstawą naszego organizmu. Jeżeli węzły chłonne będą chore, to żaden człowiek nie będzie zdrowy.

Czyli wszyscy Ci, którzy mają kłopoty z węzłami chłonnymi mogą z Pańskiej pomocy skorzystać? Jak Pan sądzi, jak lekarze z ośrodków zdrowia, oficjalna medycyna, do tego typu zabiegów podchodzi?

Jedno w tym względzie jest pewne - niech oni myślą sobie swoje a ja też będę robił swoje, to co potrafię ,to co ludzie oczekują i akceptują. Jeżeli lekarze twierdzą, że oni są tylko nie omylni i skuteczni , to czemu w takiej ilości ci ich pacjenci przychodzą także do mnie ?

W każdym razie Pańska działalność z pewnością nie szkodzi ludziom. Czy były jakieś reklamacje?

Na razie żadnej reklamacji nie było. Na razie są same pochwały, które padają ze strony ludzi , którym w jakimś stopniu pomogłem. Jedno jest pewne, ja sam siebie nie chwalę !.

No właśnie jaka jest skuteczność tej Pańskiej pomocy?

Skuteczność ? Taka jak już powiedziałem: dobra. O tym mówią sami Ci, co do mnie trafili, a zwłaszcza, którym pomagałem zlikwidować stan zapalny węzłów chłonnych i „odblokować” je. Jedno jest pewne by być w tym względzie skutecznym, muszę uparcie, wielokrotnie podejmować próby, nie ważny jest czas a skutek. Jeżeli ktoś straci cierpliwość, niech się leczy tylko tam, gdzie się do tej pory leczył.

Pan prowadzi gospodarstwo rolne, czy znajduje pan zatem czas na zajmowanie się nim, skoro tak wielu ludzi Pana odwiedza?

Raczej nie. Gospodarstwo praktycznie prowadzi żona, której pomagają dzieci.

To znaczy, żei działalność Uzdrowiciela musi być dochodowa. Nie pytam Pana o zarobki, nie musi Pan tego zdradzać, ale gdyby mógł Pan tak jakoś na okrągło o tym powiedzieć.

W tym przypadku pieniądze nie są najważniejsze. Ważne jest przede wszystkim zdrowie. A tak ma marginesie chcę powiedzieć, ze kto ma pieniędzy ten z tej racji nadmiaru jest na swój sposób chory. Nigdy niczego nie warto mieć za wiele, bo jak mówią Starzy Kaszubi : „nawet świnia jak ma za wiele żarcia to go nie zeżrę ” !

A Pańskie samopoczucie, Pańskie zdrowie. Może bioenergoterapeuta sam leczyć?

Raczej nie. Sam nie może się leczyć. Ale każdy z nas – ludzi, ma w życiu zdrowie takie jakie mu Pan Bóg i natura dała.. Uważam, że normalną sprawą, powinno być, że człowiek powinien żyć 150 lat, a nie 60. Za szybko umieramy. Często wówczas wtedy, gdy przechodzimy na emeryturę, na której powinniśmy co najmniej jeszcze 50 lat cieszyć się życiem.

Skoro Pan swoją energię przekazuje innym. Czy w związku z tym odczuwa Pan po takim dniu pracy jakieś osłabienia, dolegliwości?

Nie, nie odczuwam żadnych dolegliwości, poza nieznacznym na drugi dzień, łamaniu w krzyżach., ale 15 minut wystarczy mi na samozregenowanie się W tym przede wszystkim pomaga mi sosnowy las, wśród którego mieszkam. To sosna jest moim drzewem, pod nią się urodziłem, wychowałem i mieszkam. To, to drzewo, rosnące tu wokół w ogromnych ilościach, daje mi swą żywiczną, życiodajną energie i ma mnie ciągle mnie „pod swoją opieką”.

Czyli energię czerpie Pan z sosny?

Przede wszystkim, ale nie tylko. Często pyta się mnie, czemu nie mieszkam i nie przyjmuję odwiedzających np. w Bytowie, Łebie, czy na Śląsku. Odpowiadam na to, że skąd ja bym czerpał energię? Czy z tego „smogiem” zachmurzonego niebie, zasłaniającego słońce gdzie brakuje czystego powietrza? Uważam, że z tego względu w takim Bytowie, ludzie mieszkają, chyba za karę.

Tylko czyste środowisko, tylko zdrowe otoczenie może wpływać także na zdrowie człowieka?

Tak, ale wpływ na to ma zwłaszcza czyste, „zdrowe” powietrze. Po kaszubsku mówimy „ zdrewy left”. A ,,że tu na Kaszubach”, zwłaszcza na Gochach mamy sporo „zdrowego leftu”, to i mamy zdrowe ciało i zdrowego ducha !
Na koniec chciałbym:„wszestkich pozdrowic ji zeczec, wsześciego nojlepszego. Ostańta z Bodziem.

 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: internet kielce