50 lecie ukończenia szkoły
ks. mjr Andrzej Lemieszko proboszcz parafii pw Św. Jadwigi Królowej
Szanowny Panie Zbigniewie!
„... w nr6/2006-1/2007(32/33) na stronie 85 (listy do redakcji) - (tak, to jeden z tych egzemplarzy, które ostatnio od Pana otrzymałem) trafiłem na korespondencje Pana Czesława Gierszewskiego, co prawda z 16.12.2006 r., w której zawarte są wątki dotyczące mojej Rodziny. Śledząc inne opracowania Pana Gierszewskiego z okresu okupacji niemieckiej na Gochach zauważyłem, że są one również powiązane z losami moich Dziadków i Stryjów w tym okresie. Dlatego też chciałbym prosić Pana o umożliwienie mi nawiązania korespondencji z P.Czesławem Gierszewskim z Charzykowych. Ja co prawda jestem juz pokoleniem "powojennym" i przez to wiele spraw poruszanych w niektórych wspomnieniach to dla mnie całkowita nowość. O większości rożnych spraw z przeszłości w gronie rodzinnym przy młodzieży raczej nie mówiono, stad wiedza mojego pokolenia w tym konkretnym zakresie jest wielce niedostateczna. Chciałbym uzyskać od p. Gierszewskiego odpowiedż w pewnej sprawie- może cos wie na ten temat? Będąc na wakacjach w końcówce lat 60-tych u Dziadków na Wybudowaniu wsi Łąkie, za jez. Wiejskim -przypadkowo w przeznaczonym juz wtedy do rozbiórki budyneczku ,mieszczącym piec chlebowy w małej wnęce przy kominie trafiłem na schowane tam urządzenie, będące prawdopodobnie całością lub częścią radiostacji i na pewno pochodziło ono z jakiegoś samolotu alianckiego. Czas i temperatura przy często w owym czasie używanym piecu chlebowym zrobiły swoje, a może pochodziło ono z wraku zestrzelonego samolotu-nie wiem, lecz wszelkie izolacje przewodów przy dotknięciu kruszyły się. Dobrze zachowane były ebonitowe lampki kontrolne oraz płaskie kondensatory, a może oporniki mikowe z napisami "CANADA" każdy. Nie wiem, co później się z tym stało, w każdym razie zostało gdzieś usunięte. Ponadto, jak sobie teraz przypominam, przy nie istniejącej już wozarce /obecnie stoi tam nowy budynek mieszkalny/ -było składowisko rożnych elementów metalowych i części maszyn-jak to w gospodarce i tam znajdowały się dziwne listwy z mnóstwem otworów jak na nity a także kilkanaście aluminiowych łusek do amunicji, jak teraz się domyślam- do działek lotniczych. Stad moje pytanie - musiało to w jakiś sposób tam trafić czyżby to były szczątki jakiegoś zestrzelonego alianckiego, a może rosyjskiego samolotu? Może p. Gierszewski cos na ten temat wie?
Z poważaniem
Bogusław Skiba
Miastko
Od redakcji:
Dziękuję...!
Może ktoś z Czytelników coś wie z rodzinnych wspomnień i opowiadań o wspomnianym samolocie... Jak mnie z zasłyszanych opowiadań wiadomo to w okresie wojennym na polach Borowego Młyna (wyb. Klasztor) awaryjnie lądował (spadł) płonący samolot niemiecki, a lotnicy uratowali się skacząc na spadochronach ( już na niskiej wysokości) do jeziora Gwiazdy. Samolot ten specjalna ekipa niemiecka wywiozła z miejsca katastrofy. Dokąd... nie wiem... może do Kramarzyn gdzie w czasie wojny był podobóz pracy, w którym m.in. rozmontowywano sprzęt wojskowy w tym prawdopodobnie samoloty...?!
Wracając do zapytania zawartego w liście ...to faktem jest, że zabudowania państwa Skibów nad jeziorem Łąckim (Wiejskim) stanowiły jedną z kryjówek miejscowych oddziałów „Gryfa” w tym jego komendanta mjr Rysia – J. Gierszewskiego, że tam był punkt nasłuchu radiowego, z którego korzystał Komendant Gierszewski.. Znajdujące się tam radio – a jak z listu wynika, że być może radiostacje - m.in. obsługiwał Czesław Gierszewski, który wraz z rodzicami w okresie okupacji mieszkał w tym gospodarstwie. W tym numerze publikujemy zdjęcie rodziny Gierszewskich z Charzyków z 1944 roku kiedy to mieszkali oni u państwa Skibów. /tz/
*
Otrzymaliśmy jak zwykle miłe pozdrowienia od p. Czesława Gierszewskiego, który informuje nas, że z grupą chojnickich weteranów i kombatantów 5 lipca br. m.in. odwiedził w Dywanie miejsce śmierci mjr. Rysia – J. Gierszewskiego. Grupa także zwiedzała bunkier Gryfa w Szymbarku, który jest swoistym muzeum i świadectwem o działalności kaszubskich partyzantów. Jak z przykrością zauważyli Chojniccy kombatanci ( na co zwracali uwagę przewodnikom – gospodarzom tej „izby tradycji” ), że ani słowem a zwłaszcza na tablicach poglądowych i prezentowanych tam zdjęciach nie wspomina się o mjr Rysiu i jego żołnierzach , członków tej organizacji z południa Kaszub tj. z Zaborów i Gochów. Na pytania dlaczego tak przedstawia się i podaje okrojona historie Gryfa – odpowiadano - jak z przykrością nas informuje p. Czesław - wzruszeniem ramion zbywano a nawet ironicznie kwitowano...te pytania...!!!
W załączeniu otrzymaliśmy zdjęcia z tej wyprawy - dwa z nich poniżej publikujemy.
*
Otrzymaliśmy list od Czyrszczaka, dzisiaj od lat mieszkańca Bystrzycy Kłodzkiej – Romana Dobeckiego, który odwiedził w 25 maja 2008 r. z grupą absolwentów swoją „Budę” – Czerski Ogólniak”, gdzie świętowano 50 lecie ukończenia szkoły. Niewątpliwie był to niecodzienny Jubileusz...!!!
Przy tej okazji pozdrawiam swych starszych kolegów i także i moich profesorów, z którymi mogłem się spotkać oglądając poniższą fotografie utrwalającą to wydarzenie.
Na zdjęciu: profesorowie: Z. Kucharska – Misiak ( drugi rząd w okularach), Eugeniusz Perdenia (centralne miejsce – siwy wąs za nim głowa Romana Dobeckiego) i Roman Koprowski (pierwszy rząd z góry – po prawej). Absolwenci: Krystyna Falkowska - Gliwińska, Małgorzata Słomińska – Górska, Zofia Łangowska, Felicja Borzyszkowska, Małgorzata Grzeca – Dolna, Elżbieta Szczochowska, Maria Wojciechowska- Guziewicz, Maria Piechowiak – Grzeca, Krystyna Rylinger – Boczek, Bogdan Dudek, Kuba Jakusz – Gostomski (pierwszy z lewej na dole).
Dziękuję Ci Romku za odświeżenie – na pewno nie tylko we mnie - wspomnień...
Życzę Ci wszystkiego dobrego ! /tz/
*
Z Drawna dotarł do nas list i pozdrowienia od tamtejszych Saperów i Przyjaciół na czele z mjr Andrzejem Szutowiczem (na zdjęciu w pełnej polowej „gali”)– który na „potwierdzenie”, że w jego otoczeniu na każdym kroku towarzyszą tamtejszym Żołnierzom - patriotyczne symbole. Potwierdza to przesłane zdjęcie, które zatytułował „... nie zawsze można kierować naszym kapelanem” - Na zdjęciu ks. mjr Andrzej Lemieszko proboszcz parafii pw Św. Jadwigi Królowej osobiście szkicuje z tarczy herbowej "Znak Rodła” , który umieszczony został na poczesnym miejscu w drawieńskich koszarach. /tz/
*
22.09.2008
Szanowny Panie Redaktorze
Jako uczestniczący wraz z grupą poetów Klubu Literackiego WERS z Bytowa na wieczorze poetyckim w ramach II Spotkań na Gochach- pozwalam sobie przesłać moje wrażenia z tego niezapomnianego spotkania. To coś, co łączy ludzi pałających się wszelkiego rodzaju działalnością kulturalno-społeczną. Pozwala jednocześnie zaprezentować swoje osiągnięcia, podzielić się sukcesami, znaleźć receptę na uniknięcie porażek i zniechęceń. W imieniu uczestniczących w II spotkaniach na Gochach poetów z Klubu WERS oraz własnym dziękuję za zaproszenie wyrażając gotowość ponownego uczestniczenia w następnych spotkaniach. Swoje wiersze przesyłam do ewentualnego wykorzystania.
Z poważaniem
Andrzej Szczepanik – Bytów.
Od redakcji.
Dziękuje za te ciepłe opinie. Powyższą ocenę wystawioną przez Pana publikujemy w wewnątrz tego numeru NG.