NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Przemysław Pragert [Gdynia]

Herby szlachty z Gochów w kontekście ich udziału w bitwie pod Chocimiem i Wiedniem

W cyklu: II spotkania na Gochach (liczba artykułów 9)

[NG: 38]   Autor: Przemysław Pragert - Gdynia (liczba artykułów: 5)

Istnieje utrwalony od ponad 150 lat pogląd, że wolna ludność kaszubska uczestnicząc licznie w wojnach polsko-tureckich XVII wieku, tam, na polach bitew pod Cecorą w 1620 roku, Chocimiem w 1621 i pod Wiedniem w 1683 roku, zasłużyła sobie męstwem na szlachectwo, które pochodzić ma z tamtego okresu, a także, że herby kaszubskie w dużej liczbie zawierające półksiężyc i gwiazdy w godle, wzięły właśnie stamtąd swój początek. Te figury herbowe mają być bądź to wynikiem nobilitacji królewskich, bądź to przyjęte przez posiadającą już herby szlachtę kaszubską niejako dla upamiętnienia zwycięstwa nad islamskim nieprzyjacielem. Informacje o podaniach tego typu zawiera już fundamentalna dla historii ziemi lęborsko-bytowskiej praca Reinholda Cramera „Geschichte des Kreises Lauenburg und Bütow” z 1858 roku, następnie prace niemieckich historyków i heraldyków, jak np. Emilian von Żernicki, autor herbarza „Der Polnische Adel” z 1900 roku, czy Friedrich Lorentz, a także autorów polskich, jak: Kazimiera Jeżowa, Roman Kukier i inni. Jak podaje przykładowo Cramer, według pewnych podań całe regimenty były po bitwie pod Wiedniem podniesione do godności szlacheckie. Nawet doszło do tego, że szlachtę bytowską nazywano czasem szlachtą Sobieskiego. Sam Cramer uważa jednak, że nie było to możliwe, ponieważ według nowych zasad umowy lennej, mocą której ziemia lęborsko-bytowska dostała się w ręce elektorów brandenburskich, było niemożliwe dokonywanie zaciągów wojskowych na tym terenie bez zgody elektora i szlachta ziemi bytowskiej, czyli z części Gochów nie brała oficjalnie udziału w bitwie pod Wiedniem.
Ostatnio jednak poglądy zupełnie odmienne popiera w sposób nieomal baśniowy i przedstawia publikacja Teofila Cichsza „Zarys dziejów Gochów” wydana w 2003 roku.
Zawarte w książce stwierdzenia typu: ”Po zwycięskim powrocie spod Wiednia wszyscy uczestniczący w tej bitwie Gochowie otrzymali z rąk króla Jana III Sobieskiego tytuły szlacheckie. Natomiast człuchowska starościna Katarzyna Radziwiłowa przyznała im na własność grunty, których dotychczas byli posiedzicielami. Natomiast ci, którzy nie byli posiedzicielami gruntów otrzymali na własność pola od dziedzica Brzeźna – Marcina Kazimierza Grabowskiego. Król Jan III Sobieski przyznał żołnierzom z Gochów nazwiska szlacheckie, które miały stanowić drugi człon nazwiska oprócz nazwiska przywiezionego ze sobą z nad Łaby czy Soławy….” [str. 20], są absolutnie bałamutne, nieprawdziwe i nie poparte żadnymi dowodami. Autor, by poprzeć takie twierdzenie upiera się nawet przy ustaleniu nowej daty dokumentu kontraktu z 1659 roku, w którym dziedzice Brzeźna ustalają swe obowiązki wobec koscioła i uważa, ze właściwa data to 1695 rok, bo wcześniej nie powinno być nazwiska Brzeziński, zgodnie z teorią o nadaniu nazwisk przez króla Jana po 1683 roku, a dokument z 1659 roku podpisało 8 Brzezińskich, Prądzyński, Starzyński, Rekowski i Trzebiatowski. W kolejnych rozdziałach autor uporczywie podkreśla, że nazwiska na –ski powstały wskutek ich nadań wraz ze szlachectwem przez króla Sobieskiego.
Zacznijmy od rzekomego nadania szlachectwa panom dziedzicom na Gochach. Zarówno Borzyszkowy, Lipnica, Łąkie, Kiedrowice, Brzeźno, Gliśno, Ostrowite, jak i Studzienice, Trzebiatkowa, Ciemno, Rekowo, tak i szereg innych wsi były od czasów średniowiecza wsiami zasiedlonymi przez drobne rycerstwo, w ogromnej większości lokalnego, miejscowego pochodzenia. W czasach pełnej przynależności tych ziem do Rzeczpospolitej, po inkorporacji Pomorza Gdańskiego w 1454 roku przez Kazimierza Jagiellończyka i ostatecznym włączeniu do Polski w wyniku pokoju toruńskiego w 1466 roku, król jak się zdaje obsadził częściowo wsie zachodniej i południowo-zachodniej części przyszłego województwa pomorskiego zasłużonym w wojnie, podległym sobie rycerstwem.
Po zakończeniu kolejnej wojny z Krzyżakami, hołdzie pruskim i sekularyzacji Zakonu, król Zygmunt I w 1526 roku potwierdził wielu przedstawicielom szlachty pomorskiej prawa do ich własności. Z terenu Gochów możemy wymienić kilka takich aktów z 1526 roku, w których potwierdza się prawa własności Grzegorza i Marcina Chamierów z Glisna, Wawrzyńca z Ostrowitego, Jakuba Kajtały z Kiedrowic, Wawrzyńca i Filipa z Prądzony, Jana z Łąkiego, Szymona Rziankt z Borzyszków. Takie dokumenty otrzymali też od króla posesorzy wsi Zychce: Grzegorz Ruck, Mikołaj Zajca (Saycze), Urban Grzianka, Bartłomiej Stryk, Bartłomiej Reszka, Stefan Krawiecz i Jan Tandiska, ponadto Tomasz Beker (Bicker) dziedzic wsi Geglenfelde (czyli Wyczechy) oraz połowy Gockowa, a także Piotr, Jakub, Otto, Jakub Krzemyk alias Pupka, Wawrzyniec Wnuk, Jan syn Jerzego Krajk (Crayk), Grzegorz, Mikołaj Pich, Mikołaj Pażątka (Pazonka), Marcin Żak (Zak), Jakub Suchy, Michał i Jan Prądzyńscy (Prandzyeski) oraz Stefan Wnuk, wszyscy z Lipnicy. Już ten niepełny, przykładowy wykaz właścicieli, co prawda licznych i co prawda niewymienionych jeszcze z określeniem szlachetny – nobilis, pokazuje jednak, że wymienione wsi posiadali wolni, niezależni dziedzice, niestety tak zwany drobiazg szlachecki, czyli szlachta cząstkowa, czy szaraczkowa, na Kaszubach nazywana od czasów krzyżackich pankami.
Podobnie za granicą ówczesnej Rzeczypospolitej: w Trzebiatkowej wymienionych jest w dokumencie książęcym z 1515 roku 6 panków o nazwiskach: Gensdrecka, Smude, Mlotk, Recka, Pancke i Chammer. Ci właściciele ziemscy nie byli przez książąt zachodniopomorskich uważani za pełnoprawną szlachtę, a jedynie za wolnych. Pełne prawa szlacheckie otrzymali w 1637 roku, po przyłączeniu tych ziem do Rzeczpospolitej. W tymże roku zresztą potwierdzono dziedzicom z Trzebiatków ów dokument z 1515 roku. W 1559 roku dziedziców było 15, w 1603 aż 20! Podobnie w Ciemnie, potwierdzenie lenna dziedzice wsi niewymienieni z nazwiska otrzymują w 1527 roku, a kolejny dokument z 1559 roku wymienia ich aż 9, określonych też jako wolni: 3 Byków (Bick), 4 Chamierów (Chamir), Darzyk (Dorsick) i Zmuda (Schmudde). Podobnie w Modrzejewie, dawniej Modrzewie, która w 1515 została nadana w lenno przez Bogusława X „drogim, wiernym” kuzynom z Modrzewa o nazwiskach: Jurgen, Mistzinnen, Stennecken i Marks z wszelkimi uprawnieniami, jakie ich rodzice i dziadowie mieli. W Studzienicach w 1559 roku wymieniono 9 drobnoszlacheckich właścicieli wsi: Jasetzki (Jajetzke), Klopotke (2), Kuppin, Kuttel, Phiancke i Spott (3).
Trzeba tu wyraźnie jeszcze raz podkreślić, że ci właściciele ziemscy z terenów ziemi bytowskiej nie byli uważani za pełnoprawną szlachtę, nie mieli też tzw alodialnego prawa do ziemi, lecz przyznawano im ją każdorazowo w lenno, a ziemia była własnością panującego. Inaczej było w Polsce. I tak już spisy podatkowe z 1570 roku wymieniają z nazwiska wszystkich właścicieli wsi wraz z należącym do nich areałem i kwota opłaty.
Dla interesującego nas terenu Gochów można wymienić dziedziców z następujących wsi: w Borzyszkowach – 13 Borzyszkowskich, wszyscy z określeniem nobilis, tylko jeden z nazwiskiem Kpiąż, bez odmiejscowego; w Łąkiem – 15 szlachetnych: 3 Łąckich, 3 Mądrych, 5 Pażątków (zapis Paszątki), 1 Borzyszkowski, 4 Prądzyńskich; w Prądzonie – 4 właścicieli: Pażątka, Mądry, Rekowski, Prądzyński; w Gliśnie – 12: 6 Gliszczyńskich, 1 Borzyszkowski, 2 Chamierów, 1 Broszeck, 1 Zmuda, 1 Dym; w Lipnicy aż 18 właścicieli: 2 Wnuków, 2 Wyszków, 2 Krajków, 2 Pupków, 2 Jantów, Pech (Pioch?), Suchy, Żak (Szak), Karskowski (?) i dwóch jedynie z imieniem: Jędrzej i Adamus Gregorius, wszyscy później noszący nazwisko Lipiński; w Kiedrowicach – 15: 2 Kiedrowskich, 2 Pażątków, 2 Orlików, 3 Reszków, 2 o nazwisku Chojtalek, 2 Okatey, 1 Paszk, 1 Maciej; w Brzeźnie – 13: 9 Prądzyńskich, 3 Brzezińskich, 1 Lipiński, 1 Borzyszkowski; w Ostrowitem – 15: 2 Ostrowskich, 2 Łąckich, 4 Prądzyńskich, 2 Borzyszkowskich, 2 Kiedrowskich, 1 Krayk, Janta, Barrosch, Herman, Mathiesek.
Jak widać z tego zestawienia, nie tylko, że wszyscy są nazwani szlachtą, to jeszcze ogromna większość nosi polskie, odmiejscowe nazwiska: Borzyszkowski, Prądzyński, Brzeziński, Kiedrowski itp. Pozostali mają pierwotne, odprzezwiskowe, często odojcowskie nazwiska, które później używane wraz z odmiejscowym, jako dwuczłonowe nazwisko, są uważane za przydomek.
Wreszcie wykaz indygenatów indygenatów i nobilitacji (od 1578 roku nobilitacja wymaga zgody sejmu) z lat 1620 – 1695 wśród bardzo wielu nazwisk nowo uszlachconych obywateli wymienia z Pomorza głównie mieszczan z Gdańska, Elbląga, osoby przybyłe z Zachodu i tylko jednego z Prus Królewskich – Macieja Kleszczyńskiego, który otrzymał w 1685 roku indygenat (był więc szlachcicem), wraz z herbem Gryf odmienny za zasługi w wojnach ze Szwecją, Moskwą, Węgrami i Tatarami oraz pod Wiedniem. Poza tym jest w tych spisach kilkudziesięciu żołnierzy, towarzyszy jazdy i oficerów o nieokreślonym terytorialnie pochodzeniu, uszlachconych za zasługi wojenne w 1658, 1673, 1676 i 1683 roku, jednakże żadne z tych nazwisk nie wskazuje jednoznacznie na pochodzenie z Kaszub, a tym bardziej z Gochów. Wprawdzie istotnie, wojewoda Doenhoff otrzymał pozwolenie na zaciąg wojska także na terytorium ziemi lęborsko-bytowskiej w 1620 roku i szlachta tej ziemi wzięła zapewne liczny udział w walkach z Turkami, a w 1683 roku uczestniczyła także w bitwie pod Wiedniem, choć tu na pewno tylko z polskiej części Gochów. Jak wynika z omówionych spisów nie można tu jednak mówić o uszlachceniu kogokolwiek, bo przecież byli szlachtą. Znane mi jest jedno nazwisko szlachcica z Kaszub poległego pod Cecorą w 1620 roku. Był to nieznany z imienia Zychcki, którego wymienia rękopiśmienny herbarz Dachnowskiego z połowy XVII wieku.
A jeśli walczący pod Cecorą czy Wiedniem dziedzice z Gochów byli szlachtą, to przecież posiadali też i herby.
Zachowały się i znane są herby szlachty z Prus Królewskich z 1570 roku, niestety tylko z powiatu tucholskiego, graniczącego Gochami. Są wśród nich Chełmowscy, Czapiewscy, Dulak, Czarnowscy, Kliczkowscy, Malechińscy, Mokierscy, Ossowscy, Pruski, Wysocki, Zapędowski, Żabieński, Żukowski, wszyscy drobna szlachta i wszyscy posiadający w herbach półksiężyc i gwiazdę (gwiazdy), czasem ze strzałą lub inną figurą. Niektóre z tych nazwisk pojawią się później i na Gochach. Skoro sąsiadująca z Gochami szlachta ma herby a w nich wiele półksiężyców i gwiazd, nie ma powodu przypuszczać, by i szlachta z Gochów też takich nie posiadała.
Kolejnym ważnym źródłem heraldyki kaszubskiej jest Mapa Pomorza Eilharda Lubinusa z 1618 roku, a więc sprzed okresu wojen polsko-tureckich. Zawiera ona herby 353 rodzin zachodniopomorskich, w tym kilkadziesiąt kaszubskich, niestety głównie z ziemi lęborskiej. Jest jednak kilka rodzin z okręgu bytowskiego: Białkowie, mający w herbie gwiazdę, Kowalkowie: półksiężyc i trzy gwiazdy, Darsenowie, czyli Darzykowie z herbem przedstawiającym pół lwa, a w klejnocie półksiężyc i trzy gwiazdy, wreszcie Gostkowscy, mający w herbie półksiężyc z gwiazdą nad i pod nim, a w klejnocie rękę z szablą lub mieczem wzniesionym do cięcia. Inne kaszubskie rodziny mające półksiężyc i gwiazdy w herbie, a zamieszczone na tej mapie to: Bronkowie (Brunicken), Chynowscy (Chinowen), Chmielińscy (Chmelenske), Darguszowie, Gąskowie, Kuntorowie, Litzen, Lissowen, Lostin, Machowie, Małszyccy, Paszkowie (Paschęn), Płochniccy (Plochnitze), Poklat (Potlaken), Röpke, Zdunowie, Somnitzowie, Tadowie (Tadden), Wielistowscy (Veltzowen), Ossowscy (Wussow), Zancken.
Późniejsze podania wymieniają rodziny, które na pamiątkę walk z Turkami miały przyjąć do swych herbów półksiężyc i gwiazdy. mieli to być Białkowie, Bronkowie, Kowalkowie, Chamyrowie-Ciemińscy i Chamyrowie-Gliszczyńscy, Chinowowie, Chmielińscy, Granowie, Jantowie, Jutrzenkowie, Kujkowie, Machowie, Mrozkowie, Rudgiszowie, Somniczowie, Wantochowie, Wiconowie, Wnukowie, Fryczowie, Wussowowie czyli Ossowscy, ponadto Plutowie, Aubrachtowie, Zmudowie i inni. [Jeżowa s. 5] Jak widać z przedstawionego wcześniej wykazu herbów z mapy Lubinusa, ogromna większość tych herbów jest przedstawiona na tej mapie i zawiera półksiężyc i gwiazdy już przed bitwami pod Cecora i Chocimiem, które to walki miały dać powód do udostojnienia herbów.
Nie można oczywiście wykluczyć, że część szlachty kaszubskiej istotnie mogła niejako „dołożyć” półksiężyc, czy gwiazdę do swego rodowego herbu na zasadzie odróżnienia, czy wręcz wyróżnienia swej gałęzi rodu uczestniczącej w tych bitwach, od pozostałych gałęzi, nie sposób jednak tego dziś jednoznacznie określić. Zachowany skąpy materiał heraldyczny, niska świadomość zasad poprawności heraldycznej i ciągłości herbowej u ówczesnej drobnej szlachty, nie pozwala niestety tego jednoznacznie określić. Nie można też wykluczyć, że na przykład herb Szur-Lipińskich, przedstawiający namiot srebrny z kopułą w złote pasy, w polu czerwonym, a w klejnocie rękę zbrojną z dobytą szablą nie jest jakąś pamiątką „zdobycia” tureckiego obozu pod Wiedniem, znany jest bowiem dopiero od XVIII wieku.
Można tu jedynie jeszcze raz podkreślić i zaznaczyć: szlachta kaszubska, w tym i szlachta z Gochów miała swe herby i miała w tych herbach półksiężyce i gwiazdy zanim doszło do bitew pod Cecorą, Chocimiem, czy kampanii wiedeńskiej Jana III Sobieskiego.
Tym niemniej, ów pogląd, czy raczej legenda zasługuje na uznanie i podkreślenie, pozwalała bowiem przez dziesiątki lat zaboru pruskiego zachować pamięć i utrzymywać wiedzę o swym pochodzeniu, o zwycięskich bitwach i kampaniach przodków, słusznie podtrzymując i utrwalając dumę ze swej kaszubskiej małej ojczyzny, będącej częścią potężnej niegdyś Rzeczpospolitej. /-/
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Żywienie Najlepsze szkolenia bhpSzkolenia BHP