Stanisław Szreder przepiękną kaszubszczyzną
opowiedział nam o swoim ojcu.
W dawnej polskiej szkole obejrzelismy materialne
świadectwa związane z walką o polskość tych ziem.
Osobne podziękowania należą się Pani Aldonie,
kierowniczce Centrum Szkolenia Europejskiego w
Tuchomiu.
Ze Zbigniewem Talewskim prezesem Fundacji „Naji Goche" i organizatorem II Spotkań na Gochach rozmawia Andrzej Obecny- wydawca i redaktor naczelny słupskiego dwutygodnika „Moje Miasto”
-Za nami II Spotkania na Gochach.
-Zgadza się, wprawdzie mam pewien niedosyt, czy wszystko było dobrze przygotowane, ale po opiniach uczestników myślę, że nie było najgorzej.
-Chyba zbędna skromność. Bowiem ja osobiście uważani, że tegoroczne spotkanie było bardziej treściwe i merytoryczne, a przez to ciekawsze od ubiegłorocznego. Jaki jest cel spotkań?
-Spotkania mają integrować regionalistów, dziennikarzy, ludzi pióra i tych wszystkich, którzy czują tę swoją małą ojczyznę. Formułą programu „Spotkania na Gochach" jest zwyczajne spotkanie się tych ludzi, jak przyjaciel z przyjacielem, wysłuchanie referatów, dyskusja i zwiedzanie ciekawych miejsc na Gochach. Staram się zatem aby nie były to spotkanie bez treści, dlatego, starannie organizatorzy przygotowali program i wypełnili go ciekawą treścią. W czasie dyskusji po referatach programowych dotknęliśmy bardzo ważnej kwestii dotyczącej południowo-zachodnich Kaszub. Otóż utarte się opinia, że ta cześć ziemi kaszubskiej jest „gorsza" od pozostałej, że tutaj jest tylko „połaszenie i połaszenie". My żyjący na Gochach wiemy, że jest to opinia krzywdząca, stąd duże zadanie przed regionalistami związanymi z Kaszubami, a z Gochami w szczególności. Zawsze po spotkaniach prosimy jego uczestników o artykuł, esej, notatkę, swoje przemyślenia na lamach czasopism, z którymi współpracują lub w dwumiesięczniku „Naji Goche" prowadzonym przez naszą Fundację.
-Porozmawiajmy zatem o programie.
-W tym roku dwa tematy były wiodące. Pierwszy, to 325-rocznica Odsieczy Wiedeńskiej i związany z nią udział Kaszubów z Gochów. Dlatego część referatów i spotkań była temu poświęcona. Były na ten temat trzy referaty. Wśród prelegentów byli: Zdzisław Zmuda-Trzebiatowski, Przemysław Pragerd i Stanisław Janke. Kulminacją tych obchodów był spektakl plenerowy odtwarzający bitwę pod Wiedniem, który zaprezentowano w niedzielę 14 września w Brzeźnie Szlacheckim. Drugi temat, związany był z 5-tą rocznicą śmierci naszej Wielkiej Mamy... kaszubskiej pisarki Anny Łajming. Śmiem nawet powiedzieć, że słupskiej pisarki, bowiem w naszym mieście żyła i tworzyła swoje wspaniałe dzieła, poza tym Anna Łajming otrzymała tytuł Honorowego Obywatela Miasta Słupska
i jest patronką jednej z ulic miasta. W Przymuszewie, gdzie Anna się urodziła i spędziła młodość zwiedziliśmy w miejscowej szkole Sale -Pamięci Jej poświeconą, a następnie przed domem rodzinnym pisarki odbyło się wielkie granie, śpiewanie i czytanie dla Anny.
Był to bardzo spontaniczny pomysł. Zastanawialiśmy się w gronie organizatorów w jaki sposób uczcić pamięć o pisarce. Powstał pomysł koncertu „Gramy dla Anny". Zaprosiłem kaszubski zespół ludowy „Kaszuby" z Karsina-Wiela z gawędziarzem i poetą Edmundem Kąkolewskim. Koncert stał się spontaniczny, gdyż po występie zespołu, wystąpili uczniowie Liceum Kaszubskiego z Brus z pieśniami kaszubskimi, deklamowali wiersze i czytali fragmenty opowiadań Anny Lajming. Pani Greta Reszka powiedziała wiersz swojego autorstwa, napisany z okazji 5 rocznicy śmierci pisarki. Nikt nie czuł przejmującego w tym dniu chłodu. Pod tablicą upamiętniającą wielką pisarkę złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicz.
Dodam tylko, że z terenu Gochów, z linii Trzebiatowskich z Borowego Młyna wywodzi! się ojciec Anny Łajming - Żmuda-Trzebiatowski. Był on robotnikiem leśnym, pracował w nadleśnictwie w Przymuszewie u barona nadleśniczego Heringa. Przymuszewo było to pogranicze Gochów i Zaborów.
-Jednak w programie były również i inne zajęcia nie związane z tymi dwoma tematami wiodącymi.
-Tak, tutaj staraliśmy się pokazać uczestnikom spotkań inną stronę Gochów. Bo Gochy to, według mnie nie tylko cześć gmin Lipnica i Konarzyny, ale także krańce Starostwa Człuchowskiego i idąc dalej, również cześć Ziemi Bytowskiej - od Bytowa do Brus. Dlatego w programie była wycieczka na zamek krzyżacki w Bytowie i tam zwiedzanie wystaw stałych i czasowych, nierozerwalnie związanych z Kaszubami - w tym i z Gochami. Mieliśmy szczęście zobaczyć wystawę obrazów i rzeźb kaszubskiego artysty Zaboraka Józefa Chełmowskiego.
Po zwiedzeniu zamku udaliśmy się do Płotowa, do polskiej szkoły, która jest dzisiaj filią Muzeum Bytowskiego. Tam zwiedziliśmy szkołę i obejrzeliśmy materialne świadectwa związane z walką o polskość tych ziem. Wiesław Wiśniewski, nestor słupskich dziennikarzy, rozpoznał się na fotografii przedstawiającej uroczystość otwarcia szkoły-muzeum.
Zapoznaliśmy się z patriotyczną postawą rodu Styp – Rekowskich.Odwiedziliśmy mogiły rodziny Styp-Rekowskich na małym, bardzo malowniczym cmentarzyku. Wszystkie te spotkania miały wybitnie poznawcze znaczenie, gdyż zwiedzaniu towarzyszyły prelekcje i gawędy. Tempo zwiedzania było dość duże.
-To prawda, nie było nawet chwili na odpoczynek. A pan prezes czuwał nad harmonogramem i nie popuścił.
-Zgadza się. Mam nadzieję, że trzecie spotkanie za rok będzie trochę mniej przeładowane. Dokończę, może jeszcze pozostałe punkty spotkań, bo ominęliśmy wizytę u Stanisława Szredera, wielkiego społecznego działacza kaszubskiego, który przepiękną kaszubszczyzną opowiedział nam o swoim ojcu, który był polskim patriotą, straconym w Berlinie przez Niemców. Terenowe zajęcia dopełniło zwiedzenie Cmentarza Leśników w Pysznie na Górze Bukowej i gawęda miejscowego nadleśniczego Jarosława Czarneckiego o historii tej jedynej, bodaj w Europie, a może i na świecie nekropoli.
-Wieczór również był wypełniony.
-Zaprosiliśmy poetów, aby zapoznali nas z poezją kaszubską. Wieczór zakończył się graniem i wspólnym śpiewaniem pieśni kaszubskich przy akompaniamencie akordeonistów.
- Kto uczestniczył w II Spotkaniach na Gochach?
- Wśród uczestników spotkań obok wspomnianych wcześniej regionalistów, dziennikarzy, ludzi pióra byli młodzi ludzie z Liceum Kaszubskiego z Brus, nauczyciele. W sumie kilkadziesiąt osób. Wprawdzie liczyłem na większy udział, szczególnie dziennikarzy ale jestem zadowolony. Wśród uczestników pozwolę sobie wymienić: Krzysztofa Kowalkowskiego autora siedmiu monografii wsi i parafii kociewskich, Benedykta Reszkę historyka, autora wielu książek o historii Gochów Czesława Gierszewskiego wielkiego popularyzatora żeglarstwa na Kaszubach, autora dwóch książek o kolebce żeglarstwa na jeziorze Charzykowskim koło Chojnic i wielu innych popularyzatorów Kaszub i Gochów. Było wielu dziennikarzy z nestorem słupskich publicystów Panem Wiesławem Wiśniewskim i Janem Maziejukiem znanym i cenionym słupskim fotografikiem.
Każdy z uczestników dostał zadanie domowe napisania o naszym spotkaniu.
- Chciałem również podziękować wszystkim, którzy pomogli mi zorganizować to spotkanie, sponsorom i gospodarzom tego terenu wójtom: Rafałowi Narlochowi z Lipnicy i Jerzemu Lewi-Kiedrowskiemu z Tuchomia oraz włodarzom innych gmin uczestniczących w spotkaniu.
Osobne podziękowania składam Pani Aldonie kierowniczce Centrum Spotkań Europejskich w Tuchomiu, które przez trzy dni gościło miłych naszemu sercu gości.
-Dziękuję za rozmowę.
fot Jan Maziejuk