NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Wydawca: BWM Studio z Rumi, Nakład 1000 egz. Cena 20 zł.
 

Wydawca: BWM Studio z Rumi, Nakład 1000 egz. Cena 20 zł.
 


Zbigniew Talewski - laudacja.

Zbigniew Talewski - laudacja.


Wydano w ramach serii „Nasze Strony - Nasze Gochy" przy współpracy Biura Promocji Inicjatyw Lokalnych w Borowym Młynie, Zbigniewa Talewskiego i pomocy redakcyjnej Zdzisława Zmudy Trzebiatowskiego a także przy finansowym wsparciu Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej i sponsorów.
Posłowie

Po „Czasie zła" i „Ich losach" trafia do Czytelników, a przede wszystkim do miłośników regionalnej historii, trzecia z kolei książka autorstwa Benedykta Reszki, przedstawiająca bogatą i złożoną historię tej części Kaszub zwanej Gochami.
Prezentowana na jej kartach problematyka jest ze wszech miar pionierska a przy tym prezentowane w niej materiały stanowią nieoceniony skarbiec dokumentacyjny. Stąd książka ta jest swoistym świadectwem czasu i zdarzeń kreujących na tym terenie przez dziesiątki lat postawy i rozwój ewangelickiego systemu wartości. Pokazuje ludzi tej wiary twórczo l przykładnie współżyjących w duchu ekumenizmu z Kaszubami - katolikami. Z sąsiadami, z którymi wspólna pracą współtworzyli oblicze i rozwój naszego Regionu.
Autor przywraca nam tamte dni, tamten czas wypełniony podobnie jak dzisiaj problemami codziennego życia, począwszy od spraw gospodarczych oraz zorganizowania admintstracyj-no-społecznego, a przede wszystkim po te w zakresie obowiązujących wówczas form oświaty i życia duchowego. Wszystko to pokazuje poprzez pryzmat życia niewielkiej kaszubskiej wsi i mieszkających w niej oraz okolicach, zwyczajnych ludzi, naszych poprzedników, o których my współcześni wcale iub niewiele wiemy. O nieznanych dziejach ich świątyń, aż do tragicznej rozbiórki jej rozbiórki, a potem pęd do niszczenia cmentarzy ewangelickich grobów, stał się materialnym kresem pamięci o naszych współbraciach - Borowiackich Ewangelikach.
Podziękujmy Benedyktowi Reszce, który, na przykładzie tej jedne] leżącej w ;,zapadłym kącie pogranicza Kaszub" parafii, z której zdawałoby się, że historia Pomorza, Prus czy Polski tworzyła się także tu...!
Podziękujmy mu za trud i upór, na jaki musiał się zdobyć. Dla prawdziwości opisywanych zdarzeń „przekopał" wiele dokumentów w archiwach Malborka, Bydgoszczy, Chojnic oraz na terenie Niemiec. Dokumentów urzędów administracji państwowej i samorządowej, de musiał zgłębić stron bibliografii!
Słowem bądźmy mu wdzięczni, że zachował od zapomnienia -
tamten, jakże płodny czas tworzenia chociażby fundamentów pod dzisiejszą, Borowiacką codzienność.
Benedykt Reszka pochodzi z rodu od wieków żyjącego na Gochach. Stąd ma niejako w sobie genetycznie zapisaną wiedzę o; historii tej społeczności, którą jego przodkowie kiedyś, a on sam dzisiaj, razem ze swoja rodziną i mieszkańcami tworzy.
Benedykt Reszka urodził się w Borowym Młynie w 1935 roku. Jest absolwentem Liceum pedagogicznego w Bytowie oraz wyższych uczelni pedagogicznych w Gdańsku i Katowicach.
Swoją pracę zawodową związał ze szkolnictwem, w tyrn ponad 20 lat przepracował w IV Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni. Pomimo, że od lat zamieszkuje, w Rumi, utrzymuje stałe kontakty z Borowym Młynem, gdzie nadal stoi checz jego Starków.
Autor współpracuje m.in. z dwumiesięcznikiem społeczno-kulturalnym „Naji Gochë", publikując na jego łamach liczne opracowania, za co został wyróżniony przez Fundację na rzecz rozwoju i promocji Ziemi Słupskiej, Zaborów i Gochów „NajiGochë" honorowym odznaczeniem Bazuny w kategorii Kaszebska Kleka. Wyróżnienie to otrzymał za rozsławianie i popularyzację tutejszej - lokalnej historii.
W Encyklopedii biograficznej znanych Polaków „Who is who w Polsce" także zawarte są informacje o autorze.
Benedykt Reszka oddając Czytelnikowi swą książkę, przekazuje w niej cząstkę siebie. Nic bowiem tak nie świadczy o człowieku, jak utożsamianie się z jego korzeniami,
Zbigniew Talewski
*
Słowo o autorze i książce
Zbigniewa Talewskiego wygłoszone 4.10.08 r w auli Zespołu Szkół w Borowym Młynie podczas spotkania promocyjnego książki
Szanowny autorze
Szanowni Państwo!
Jest to dzisiaj szczególna chwila dla naszej borowiackiej społeczności, dla historii Gochów i całych Kaszub.
Nie przesadzę, jeżeli powiem, że tu... a także przed chwilą na byłym placu przykościelnym – uczestniczymy w historycznym, a przede wszystkim głęboko humanistycznym, wypełnionych pokorą i miłością, zdarzeniu, które jak sądzę przepełnia nas wszystkich głębią... paletą najlepszych ludzkich a przede wszystkim chrześcijańskich uczuć, których idee i przesłania prowadzą nas m.in. drogą szacunku dla drugiego człowieka, dla każdego z naszych braci.
Tego duchowego uniesienia w dużej mierze doświadczamy dzisiaj dzięki wielce przykładnemu, niecodziennemu - szkoda, że takie postawy nie cechują całej naszej społeczności - oddaniu i determinacji w realizacji założonego przez Benedykta Reszke ponad czasowego - szczytnego celu, który jako następny w tej naszej lokalnej, społeczno – historycznej serii - zrealizowany został w naszej wsi.
To tu w Borowym Młynie, na Gochach – po raz kolejny - niczym przysłowiowy Sfinks, powstający z popiołów, przywracana zostaje historyczna prawda i wiedza o wszystkich tworzących naszą tutejszą historię... przywrócona zostaje pamięć o tych, co na przestrzeni minionych lat codziennym życiem i pracą wypełniali jej karty brzemiennymi treściami.
Benedykt Reszka bardzo czynnie, i bez reszty... oddanie włącza się od lat w te wszystkie działania. Mówiła o nich m.in. pani Grażyna Burant dyrektorka naszej szkoły.
W kolejnej swej książce dzisiaj promowanej - Benedykt wskrzesił pamięć - zarówno tą w wymiarze materialnym jak i duchowym - o nieobecnych – a to za przyczyną złożoności historii tych ziem - wśród nas w wymiarze dzisiejszego życia społecznego i kulturowego – naszych byłych współbraci - Ewangelików - zarówno Niemców, jak i Kaszubów, dla których przez wieki Borowy Młyn był tak jak to jest dzisiaj dla nas, najdroższym ojczystym domem.- obojętnie czy nazywany wówczas Heimatem, czy Tatczezną.
Szkieletem – swoistym spoiwem historii każdej społeczności jest zapis codzienności życia i to nie tylko tego o nadzwyczajnych czynach, ale przed wszystkim tego, które wiedli zwykli ludzie. Stąd każda historia społeczności lokalnych a także całych nacji jest tym chwalebniejsza i silniejsza - im więcej w niej zwyczajności i zapisu w niej trudu codziennego życia. To po taką codzienność sięgnął i odsłonił nam na kartach swej książki „Ewangelicy na Gochach” Autor, pokazując w niej siłę zwyczajności, – której wyznacznikami było zgodne współżycie społeczne a także praca, oświata, rodzina i wiara – te wszystkie elementy, które są fundamentem każdego bohaterstwa, fundamentem pod nadzwyczajność, której owocem jest każda ludzka i społeczna egzystencja.
Benedykt Reszka bardzo czynnie i bez reszty.... oddanie włącza się od lat na terenie Gochów we wszystkie społeczne działania, których celem jest przede wszystkim ocalanie od zapomnienia ludzi i tutejszych zdarzeń. W przekazywanie takich treści młodemu pokoleniu, wyrabianie w młodych poczucia lokalnego patriotyzmu i dumy bycia Gochem, Kaszubom – Polakiem. Przekazywanie takowego zarzewia historii, które w sercach wszystkich, co będą po nas – dzisiejszym dzieciom i młodzieży idącej w marszu pokoleń.... rozpali - szeroko pojęty patriotyzm.
Bezsprzecznie Benedykt, jak obecni tu seniorzy, nauczyciele. w tym i ja - wierzy, że swym życiem i działaniem wsparty przez miejscową szkołę, której dobre od lat działania oświatowe i wychowawcze przynoszą efekty - wychowa godnych nas a przede wszystkim siebie następców – rodzimych Stolemów, którzy poniosą Ormuzdowe Skry a z nimi wiarę na ciągłość, na przetrwanie tej starej, chlubnej historii, by na jej fundamentach budować jej ciąg dalszy... Pełen wspanialszej w czyny , przyszłej borowiackiej społeczności.
Autor dotychczasowymi - a wierzę, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa czynami, udowodnił, że jeżeli ktoś naprawdę wierzy w to, co robi osiąga określony sukces.
Udowodnił, że można pokonać trapiące ogół nie tylko Kaszubów, wszelkie bóstwa niemocy przeszkadzające w podejmowaniu działań społecznych, a którymi są: strach trud i nie warto.
Szanowni Państwo
O kolejnych dokonaniach wydawniczych i społecznych Autora a także o kochającej i podobnie jak On zaangażowanej społecznie jego rodzinie.... żonie Małgorzacie i ich dzieciach i wnukach - mówiła także już pani Grażyna Burant dyrektorka naszej szkoły.
Nie mniej na zakończenie jeszcze wspomnę, że Benedykt Reszka tą ostatnią publikacją wskrzesił pamięć, zarówno tą w wymiarze materialnym jak i duchowym o nieobecnych – a to za przyczyną złożoności historii tych ziem - wśród nas w wymiarze dzisiejszego życia społecznego i kulturowego – naszych byłych współbraci- ewangelików , zarówno Niemców, jak i Kaszubów, dla których przez wieki Borowy Młyn był, jak jest to dla nas dzisiaj - najdroższym ojczystym domem.- obojętnie czy nazywany był on wówczas Heimatem, czy Tatczezną.
Muszę jeszcze wspomnieć, o czym bezpośrednio nie piszę w swej książce autor. tj. o wyrozumieniu i wdzięczności ... o ile takowe stany emocji i ducha są i mają odpowiednie oraz godne miejsce w życiu narodów czy społeczności.
Sprawa zburzenia kościoła ewangelickiego w Borowym Młynie – a także w drogim i rodzinnym mym Czersku i pobliskim Mokrym – niesie się szyderczym chichotem historii.
Nie ważnym... konkretnie w przypadku naszej wsi było to, że fizycznie musieli się stąd w wyniku wywołanej i przegranej przez hitlerowskie Niemcy wojny – wynieść często szykanowani przez ówczesną sowiecką władze – zwykli, Bogu nie winni ewangelicy - Niemcy...
Mnie w kontekście książki B. Reszki uderza jedno tj. barbarzyństwo, które także miało swe miejsce także tu u nas. Mające w tym przypadku wymiar braku poczucia praworządności i cywilizacji.
Gochy przez lata były, jako cześć rozebranej Rzeczypospolitej pod panowaniem prusko – niemieckim. Tu pod zasadami prawa niemieckiego panowało zgodne międzynarodowe i etniczne współżycie społeczne, kwitła oświata, współistnienie wyznań...itd.
Pod koniec XIX wieku za przyzwoleniem administracji niemieckiej wzniesiono borowiacki kościół, który dobrze służył ewangelikom tej parafii. Nie wadził on w niczym miejscowym katolikom. Ta sama niemiecka władza na początku XX wieku zezwala i częściowo dotuje budowę w latach 1914 – 16 borowiackiego kościoła katolickiego. Oba te kościoły i cmentarz przez lata końca cesarstwa niemieckiego, republiki weimarskiej a także II RP zgodnie współistniały. Dopiero za barbarzyńskiej władzy tzw. PRL-u , władzy ludu, tj. bezprawia i sowietyzacji, której macki sięgały do każdej najmniejszej
Wsi, dokonał się ten niespotykany w cywilizacyjnym świecie, akt bezprawia, jaki dokonał się na świątyni a zarazem obiekcie kultury...
Dobrze, że dzisiaj za przyczyną. i m.in. inicjatywie B.Reszki naprawiamy tą materialną zbrodnie, a odkrywając fundamenty tej zburzonej świątyni, pośród których przywróciliśmy ocalałe - cmentarne krzyże z grobów ewangelickich mieszkańców naszej wsi.
Chcę wierzyć, że te fundamenty i krzyże nie porośnie już nigdy bluszcz zapomnienia i osty niezgody.
Przy tej uroczystej okazji chciałbym podziękować Ci Benku za rady i wieloletnie wspieranie oraz wzbogacanie moich działaniach, a przede wszystkim za autorski współudział w wypełnianiu cennymi treściami naszego społeczno kulturalnego magazynu „Naji Gochë”.
Życzę Ci – życzymy Ci wszyscy dużo jeszcze sił i zdrowia, oraz satysfakcji z owoców Twej społecznej i autorsko – historycznej pracy. /-/
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: kredyt hipoteczny tanie wizytówki Wędzarnia Ksiazka na lato biuro rachunkowe kraków