NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Alfons Kiedrowski

Alfons Kiedrowski





3 października 2008 roku zmarł 

Alfons Kiedrowski
mieszkaniec Nierostowa parafia Konarzyny (niegdyś parafia Borowy Młyn) urodzony 7 stycznia 1923 r. Był on autorem wydanej przez wydawnictwo Czec i pod redakcją Wojciecha Kiedrowskiego z Gdańska książki – pamiętnika Pt. „Moje życie”.
Pogrzeb odbył się 7 października 2008 r. w Konarzynach. Mowę nad grobem śp. Zmarłego wygłosił Benedykt Reszka z Rumi. Przemówienie to publikujemy poniżej, a także zdjęcia z uroczystości pogrzebowej.

W smutku pogrążona Rodzino, Przyjaciele Zmarłego.
Tak niedawno żegnaliśmy Elżbietę (z domu Friede), kochającą żonę Alfonsa. Teraz stoimy nad jego grobem, pogrążeni w smutku i głębokiej żałobie, odszedł nasz brat, bo i tak możemy go zwać. Swoją dobrocią, pokorą i głęboką wiarą jednał
sobie wielu przyjaciół, a każdy z nas tu obecnych tego doznawał. Wyniósł ją z domu rodzinnego ukrytego w kaszubskich leśnych pustkach, jak to określił wydawca jego książki p. Wojciech Kiedrowski - obecny wśród nas .
Śp. Alfonsa Kiedrowskiego znałem od wielu dziesiątek lat, jednak nasze bliższe, przyjacielskie kontakty trwają od 10 lat. Wiedziałem, że uczestniczył podobnie jak wszyscy Kaszubi w II wojnie światowe lecz nieznany był mi jego bagaż, przeżyć wojennych. W tym czasie gromadziłem materiały do książki o sowieckich zbrodniach na kaszubskich Gochach. Poszukiwałem ludzi, którzy tą katorgę przeszli i tu dzięki informacji pani Zofii Gawinowej , odnalazłem go. Udostępnił mi swoje wspomnienia spisane w opasłym brulionie, w których spisał wiele wojennych przeżyć, głównie z pobytu w Wehrmachcie i. rosyjskim łagrze.
Miał niecałe 20 lat, gdy powołano go do służby w niechcianej armii. Łamał się, nie chciał ze względów humanitarnych brać udział w tej wojnie, widział jej bezsens . Próbował odwlec wcielenie , lecz na dalszą. metę było to niemożliwe, gdyż pozostałym członkom rodziny groziła wywózka do obozu koncentracyjnego. Ostatecznie wcielono go 18.01.1943 r. na front wschodni nie licząc przeszkolenia na terenie Niemiec.
Niejednokrotnie śmierć zaglądała mu w oczy, doskwierały straszliwe mrozy. Później walczył w Prusach Wschodnich i Zachodnich. Jego tragiczny szlak wiódł przez Chojnice, a dalej szosą bytowską nieopodal domu. Wielokrotnie próbował ucieczki - bezskutecznie. Ostatecznie udała się ona w Studzienicach. Cofał się na linię frontu i dotarł na Rosochy w pobliżu Gintrów, gdzie zatrzymał go rosyjski patrol.
Odtąd zaczęła się jego gehenna rosyjskich łagrów. Do punktu zbornego w Nierostowie prowadzili go obok domu rodzinnego, będącego w zasięgu jego wzroku. Nie było litości, nie pozwolono mu nawet na pożegnanie z rodziną. Nie będę dalej wspominał jego wojennych losów, gdyż te zawarte są w moich książkach "Czas zła" "Ich losy" oraz jego autorstwa pt. "Moje życie”. Dzięki tej pierwszej publikacji i sprawdzeniu rękopisu obecny tu pan Wojciech Kiedrowski posiadający oficynę wydawniczą, ze względu na treść i bogaty styl pisma wydał jego wspomnienia pod wspomnianym tytułem "Moje życie".
Dziękujmy mu za to.
Niech pamięć o tym cichym, ale wielkim duchowo naszym przyjacielu trwa w naszych sercach. Dobrze zapisał się dla naszej kaszubskiej Ziemi.
Spoczywaj w Bogu! /-/
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Podesty drewniane wczasy karwia transport Rewelacyjne działanie potwierdzone badaniami Kaizen Dowiedz sie wiecej świetlówki t5