NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Patriotyzm ludu pomorskiego w legendzie

[NG: 38]   Autor: Bogusław Drewniak - (liczba artykułów: 1)

Nie tylko w średniowiecznych kronikach i dokumentach znajdujemy ślady bogatej przeszłości historycznej Pomorza zachodniego. Wiele ważnych wydarzeń historycznych znalazło twoje odbicie w licznych legendach, które wytworzył i przechowywał prosty lud, przekazując je w ustnej tradycji z pokolenia na pokolenie, Z czasem szereg tych legend spisano i weszły one do literatury regionalnej twórczości ludowej.
Przypatrzmy się niektórym z nich, nie tylko jako pomnikom literackim, ale jako dokumentom świadczącym o poglądach politycznych prostego, słowiańskiego ludu, który zamieszkiwał i pracował na piastowskich ziemiach Pomorza zachodniego.
Wszyscy Polacy znają legendę o pięknej polskiej księżniczce Wandzie, córce Krakusa, uwiecznionego po wsze czasy nazwą miastu Krakowa. Pamiętamy, że po śmierci starego Kraka i krótkich, tragicznych rządach jego synów, lud polski powierzył władzę pięknej i mądrej Wandzie, o której rękę starało się bezskutecznie wielu władców. Legenda ta znana była i na Pomorzu zachodnim, gdzie lud związał ją z rozgrywającymi się na tym terenie wydarzeniami politycznymi. Posłuchajmy zresztą samej legendy:
„Dumną i nieprzystępną Wandę zapragnął poślubić również jeden z książąt rządzących na słowiańskim Pomorzu zachodnim. Ale i jego oświadczyny zostały przez księżniczkę odrzucone. Wtedy książę ten, imieniem Rutyger, postanowił zdobyć nieprzystępną księżniczkę siłą. Zebrał na całym Pomorzu liczne wojska i wyruszył przeciwko państwu Wandy. Wanda również stanęła na czele armii, by bronić niezawisłości swego kraju i swej wolności osobistej. Wojska obu stron spotkały się na rozległej równinie. Lecz wtedy stało się coś, czego ani Wanda, ani Rutyger nie zdołali przewidzieć. Wojska Rutygera odmówiły prowadzenia walki przeciwko swym braciom Słowianom i zażądały od księcia, by zaprzestał kroków nieprzyjacielskich. Widząc się opuszczonym, Rutygef mieczem przebił sobie serce. Tymczasem między wojskami nastąpiło całkowite zbratanie. Wanda -wróciła do Krakowa i nie mogąc przeboleć tego, że przez nią stracił życie młody i bohaterski książę - z balkonu swego zamku skoczyła w nurty przepływającej dołem Wisły”.
Tak mówił i myślał pomorski lud o najdawniejszych stosunkach z Polską. Później, kiedy Pomorze zachodnie przestało być częścią składową państwa polskiego i stanowiło odrębne państwo, lud pomorski wykazywał wielkie przywiązanie do panującej na Pomorzu zachodnim dynastii książąt piastowskich. Ale nie umiłowanie dla panującego feudalnego ustroju było tego przyczyną. Decydującym momentem była tu chęć utrzymania własnej niezależności politycznej wobec wyciągających się po pomorskie ziemie chciwych rąk Krzyżaków i Brandenburczyków. Wiadomo było bowiem, że póki na stolcu książęcym w Szczecinie siedzi własny władca, póty niebezpieczeństwo obcego panowania nad Pomorzem zachodnim bezpośrednio nie groziło.
Znane podanie o zbiórce klejnotów wśród mieszczek słupskich, na wykupienie z rąk krzyżackich miasta Słupska, było wyraźnym dowodem patriotyzmu Pomorzan.
W tematyce wielu legend znajduje odbicie wzajemne ustosunkowania się sąsiadujących ze sobą krajów - Pomorza i Brandenburgii. Wśród nich nie można znaleźć ani jednego podania, które by świadczyło o sympatii Pomorzan do zakusów Brandenburgii na te ziemie. Wręcz przeciwnie, Pomorzanie jak tylko mogą kpią, a stać ich na zdrowy dowcip.
„W roku 1460 margrabia brandenburski zaprosił do siebie burmistrza Kołobrzegu. Margrabia Albrecht przebywał w tym czasie w Świdwinie i tam przyjął też bardzo uroczyście, lubiącego sobie popić burmistrza.
Mimo tęgich trunków, którymi częstował margrabia, burmistrz w lot zrozumiał intencje Brandenburczyka, który chciał go przekupić na swoją stronę. Margrabia dawał do zrozumienia, że jeśli Kołobrzeg odda ale pod opiekę Brandenburgii, to mieszczanie i samo miasto bardzo na tym zyska. Poczciwy burmistrz był jednak wiernym sługą swoich książąt. Na propozycję margrabiego dawał takie odpowiedzi, że wreszcie niecierpliwy Albrecht musiał zaprzestać z nim pertraktacji. Nie urażając godności margrabiego i nie zdradzając swych prawowitych władców skromny burmistrz z Kołobrzegu święcił triumfy w dyplomacji nad wytrawnym i przebiegłym Brandenburczykiem".
Ziemie graniczne między Brandenburgią, a Pomorzem zachodnim, gdzie najczęściej dochodziło do zbrojnych starć pomiędzy wojskami obu krajów pozostawiły również szereg podań charakteryzujących panujące tam nastroje i obrazujące przekonania polityczne mieszkańców. Z tego typu legend można przytoczyć następującą:
„Pomiędzy książętami pomorskimi, a margrabiami brandenburskimi toczyło się wiele wojen. W walkach tych, najbardziej poszkodowanymi były miejscowości graniczne, wiosną 1445 roku elektor brandenburski Fryderyk podciągnął z wojskami pod miasto pomorskie Pozdawilk i zaczął je oblegać. Mieszkańcy miasta bronili się jednak bardzo dziel nie. Fryderyk postanowił wtedy wziąć miasto podstępem. Dwom zdrajcom obiecał znaczne sumy pieniężne za to, aby miasto podpalili. Wybuchł rzeczywiście wielki pożar, a wszyscy mieszkańcy przystąpili do jego gaszenia. Wtedy Fryderyk przypuścił szturm do murów miejskich.
Widząc to mieszkańcy pozostawili przy gaszeniu ognia wyłącznie same kobiety i dzieci, a sami rzucili się do obrony. Wróg został odparty.
Na pamiątkę tego wydarzenia mieszkańcy postawili przy murze miejskim wielką warowną basztę zwróconą w kierunku granicy z Brandenburgią. Utarło się potem powiedzenie, że baszta ironicznie mruga „oczyma" swoich okien na margrafa, zagradzając mu drogę do dalszych podbojów".
Pomorzanie bardzo cenili swoją wolność i niezależność od władców brandenburskich. Toteż, kiedy po śmierci ostatniego księcia pomorskiego Bogusława XIV (umarł 10 marca 1637 r.). Pomorze Zachodnie dostało się we władanie Brandenburgii, prosta ludność na długi okres czasu okryła się żałobą.
A pomorski historyk Jan Micraelius, współczesny tym wydarzeniom tak pisał:
„Pomorze jest teraz jak wdowa, która kiedyś była księżną, a obecnie zmuszono ją do służenia”.
Studiowanie legend zachodniego Pomorza pozwala nam zrozumieć co czuł i myślał prosty lud, który swoje właściwe miejsce widział w granicach Polski i bronił się jak mógł przed obcym panowaniem. /-/
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Podesty drewniane Najlepsze szkolenia bhpSzkolenia BHP Stoły ogrodowe Skuteczne odchudzanie odżywki odchudzanie Sklep Warszawa