Ks. Bronisław Szymichowski
Autor obdarzył nas pierwszą pracą o gminie Przodkowo, gdyż dotychczas nie mieliśmy żadnej książki o przeszłości tej wsi.
Jakie są plusy tej pozycji? Autor pochodzi z tego terenu, bo urodził się w Masłowie, do szkoły uczęszczał w Pomieczynie - obecnej wsi w gminie Przodkowo, a więc zna ten teren bardzo dobrze, czego nie można powiedzieć o historykach zawodowych, którzy lepie już znają zasady metodologii, ale teren częściej z bibliografii niż z autopsji. J. Schroeder odnalazł siebie w tym środowisku i dał siebie innym, jednak nie każdy się na to zdobywa.
Zwrócił uwagę na takie cechy charakteru jak honor, miłość ojczyzny, męstwo, poświęcenie i uczciwość, a są to wartości nieprzemijające, które także obecnie obowiązują, ale niestety w publikacjach współcześnie często celowo są pomijane.
Oto kilka szczegółowych refleksji, na które w kontekście tej pozycji chciałbym zwrócić uwagę.
Autor odnotował wybuch strajku szkolnego w latach 1906/7, kiedy to rodzice domagali się od władz pruskich nauczania religii w języku polskim. Rodziców z tego tytułu dotykały różne przykrości do kar pieniężnych włącznie.
Na stronach 53-56 zamieszczono spis mieszkańców z tego terenu, którzy polegli w czasie I wojny światowej, w tym także tych co zginęli w wojnie polsko-bolszewickie j w 1920 r..
Nie pominięto (s.74-80) represji okupanta w czasie II wojny światowej wobec ludności cywilnej i księży: J. Paszoty z -Przodkowa, P. Jankowskiego wikarego z tejże wsi i B. Melocha z Czeczewa, a także kwestii wysiedleń ludności cywilnej z terenu Szwajcarii Kaszubskiej do obozów w Jabłonowie, Smukale, Potulicach i Stutthofie.
Nie uszły uwagi powojenne represje – w 1945 r. - służby bezpieczeństwa i NKWD, które przy pomocy polskich władz i ludności cywilnej dokonywali aresztowań Kaszubów i następnie kierowali ich na Syberię, z której wielu nie wróciło. W tym względzie wybierano nie tylko tych, co przyjęli niemiecką listę narodowościową, ale także osoby przypadkowe. Przykrą rzeczą były fakty, że nieraz sąsiedzi wskazywali Rosjanom ludzi, co zdarzało się nie tylko w. Przodkowie, ale także na całym Pomorzu Gdańskim.
Dobór osób w leksykonie biograficznym (począwszy od s.204) był zależny wyłącznie od autora. Wśród nich warto wymienić bardziej zasłużonych społecznie np. ks. F. Borka duszpasterza w Pomieczynie, który zginął w Kaliskach k. Kartuz.
Ojciec Janusza Leguta brał udział w konspiracji w ramach Armii Krajowej, zaś on sam współcześnie, jako lekarz i społecznik zasłużył się w budowie Ośrodka Zdrowie w Przodkowie. Patriotyczna rodzina Miąskowskich zasłużyła się w pracy dla naszego narodu a ks. J. Paszota, proboszcz z Przodkowa otrzymał Złoty Krzyż Zasługi - widocznie musiał mieć w tym względzie jakieś zasługi wobec PRL.
Osobną kartę zajmuje ks. Bronisław Szymichowski (1916-1995), który brał udział w czasie II wojny światowej w ruchu oporu jako komendant Gryfa Pomorskiego gminy Chmielno. Był on mianowany na stopień porucznika. W 1945r. został on aresztowany przez NKWD i wywieziony na Ural, gdzie pracował przy budowie nasypów kolejowych. Do dzisiaj zagadką jest kto z miejscowych go zdradził. W domu pojawił się 2.8.1945r. Za swoją patriotyczną działalność był poddawany przez ówczesne władze licznym szykanom. Poznałem go jako uczciwego człowieka, prostolinijnego Kaszuba z pow. kartuskiego, który bez krętactwa był oddany swemu kapłaństwu. Po śmierci spoczął w swojej parafii na cmentarzu w Pomieczynie. Doczekał się on kilka opracowań w literaturze nie tylko dotyczącej ruchu oporu z czasów II wojny światowej.
Z kolei należy podnieść problem wykorzystania przez autora archiwaliów. w tym źródeł drukowanych i odnośnej literatury.
Cenne są zawarte w tej pozycji fotokopie źródeł archiwalnych. Odnoszą się one do pogłównych faktów z 1662r. zamieszczone na stronach 94, 109 i 168, a także na s.36-38, 40, 95-96, 103, 106, 110-112, 114, 117, 134, 146, 148, 156, 164, 170, 171, 182, które są związane z kwestią uwłaszczeń, listą gburów, planem Kawli, znoszeniem wspólności użytków rolnych, podatków, separacji - parcelacji, spisu podatników i wykazem obszaru gospodarstw.
Ze źródeł drukowanych autor zamieścił ich fotokopie odnoszące się do wieków XIII-XIV (s.127, 136, 153, 159 i 167).
Dla przyszłych historyków i genealogów bardzo przydatne są spisy nazwisk dla poszczególnych miejscowości, najczęściej zaczerpnięte z pracy W. Heidna.
J. Schroeder podał znaczną literaturę, zwłaszcza dla wieków XVI-XVIII, oraz z okresu pruskiego, którą jednak można byłoby jeszcze uzupełnić dalszymi pozycjami. Sięgnął również po maszynopis dziejów parafii przodkowskiej J. Buchty, które tenże mógł pogłębić.
Autor był w szczęśliwym położeniu, gdyż mógł korzystać z wydanych drukiem materiałów źródłowych W. Heidna, odnoszących się do historii poszczególnych miejscowości powiatu kartuskiego.
Warto również zaznaczyć, że w archiwum parafialnym w Przodkowie znajdują się odpisy wizytacji biskupich z XVI i XVIII w., które tam osobiście widziałem.
W tekście tego opracowania autor powołuje się na prace, K. Kasiskego, M. Aschkewitza i G. Dabinusa, z których jednak badacze powinni korzystać ostrożnie. Komentarz G. Dabinusa do katastru Fryderyka Wielkiego z lat 1772-73 jest jednostronny, szczególnie przy podawaniu liczby Polaków, a jego podział na Polaków, Kaszubów i Niemców jest sztuczny. Z kolei, gdy chodzi o M. Aschkewitza, to jego opracowania z okresu II wojny światowej miały za cel służyć do programowania hitlerowskiej polityki osadniczej w Prusach Zachodnich (Pomorze Gdańskie) po usunięciu z tego terenu Polaków.
Jerzy Schroeder wspomina, że jest potomkiem kupców z Lubeki lub Bremy, którzy pojawili się w Gdańsku na początku XIV w., co sądzę jest bardzo wątpliwe? Jak to udowodnić? Osobiście uważam, że na podstawie metryk opracowując genealogię swojej rodziny można dojść można najczęściej do połowy XVIII w. a , że jakaś rodzina danego nazwiska mieszkała w omawianej miejscowości przed XVIII w. wcale nie wynika, że od tego nazwiska pochodzi. Mogę wierzyć, że genealogia J. Schroedera od 1772r. jest autentyczna.
Dobrze się stało, że książka ukazała się drukiem, gdyż będzie stanowić materiał nie tylko dla piszących prace dyplomowe, licencjackie i magisterskie, ale także dla genealogów, o których wspomina autor szeroko w słowie wstępnym. Mocnym atutem tej publikacji jest odnotowanie licznych herbów szlacheckich, co może pobudzić młodych i wykształconych Kaszubów do badań genealogicznych nad własnymi rodzinami. Praca obfituje w liczne historyczne mapy z różnych epok przeszłości.
Celowo wskazałem na niektóre jej słabości, by piszący byli świadomi, że to nie jest monografia parafii i gminy Przodkowo. Zresztą sam autor tą swoją pracę traktuje, że nie aspiruje ona do miana monografii o charakterze naukowym, że pisząc ją nie miał takiego zamiaru.. Sam siebie określa jako historyka z zamiłowania.
Na koniec warto zaznaczyć, że autor starał się wydobyć dla celów wychowawczych młodego pokolenia te momenty patriotyczne, które mogą pogłębić przywiązanie do ziemi, z której wyszli i stąd deklarują swoją przynależność do narodu polskiego. Co więcej, niektórzy badacze przeszłości te momenty pomijają, starając się wychowywać euroobywateli bez kręgosłupów narodowych.
Z opracowania J. Schroedera płynie autentyczność opisywanych zdarzeń i osób, co jest niezwykle cennym elementem tej książki.
Ponadto trzeba podkreślić, iż publikacja ta jest wydana na dobrym papierze, że zawiera udane zdjęcia, w tym także kolorowe i lotnicze. To wszystko sprawia, że strona edytorska jej wydania wydatnie podnosi pozytywne jej walory. /-/