Zebrał i opracował Józef Borzyszkowski
Gdańsk - Elbląg 2008
Wydawcami książki są::
Instytut Kaszubski Elbląska Uczelnia Humanistyczno-Ekonomiczna
Druk i oprawa: Wydawnictwo BERNARDINUM Sp. z o.o. Pelplin,
© Copyright by Józef Borzyszkowski and Instytut Kaszubski Gdańsk 2008
Spis treści
Wstęp - Józef Borzyszkowski - Zwykły szkolny z serca Borów Tucholskich
Część I zawiera rozdziały: __
Ojciec i syn - rodzina
Wincenty Mazurkiewicz, Życiorys ojca - Jan Mazurkiewicz
(1892-1952);.Jan Mazurkiewicz, Los żołnierza. Część III: W armii polskiej;
List Jerzego Mazurkiewicza z Anglii do siostry Jadwigi w Bydgoszczy;
Epitafium dla Jerzego Mazurkiewicza - 11 wrzesień 2003;
Józef Borzyszkowski, Droga życiowa Wincentego – między Pruszczem k. Tucholi a Śliwicami; Leszek Tryc, Nad mogiłą Wincentego Mazurkiewicza; Wspomnienie żony Wincentego - Anny Mazurkiewicz; Katarzyna Mazurkiewicz, Wspomnienie o Ojcu i wybrane j ego listy do młodszej córki Marii z lat 1987-1988; Alojzy Lipkowski, Witek: Znajomy - Kolega - Przyjaciel.
Część II
.Listy i artykuły-wypowiedzi Wincentego Mazurkiewicza, słane do redakcji czasopism oraz Kronika szkoły; Listy do redakcji „Tygodnika Powszechnego"; Wypowiedzi i artykuły:
O „światopoglądzie naukowym " dyskusyjnie (1968); Przeciw konformizmowi (czyli rzecz o lakiernikach); O świadomy wybór światopoglądowy (1971);Warunki skuteczności kar;O pewnej uroczystości szkolnej (1971) ;[Do] –Redakcji „PromocjiPomorskich";
Ukształtował mnie dom rodzinny; Osobliwości przyrodnicze gminy Śliwice;
Alojzy Bruski„Grab" bohater tragiczny; Kronika Szkoły Okoniny Nadjeziorne 1959-1973.
Część III
Śliwicki „Orfeusz" i ks'. Erhard Staniszewski w spuściźnie Wincentego Mazurkiewicza;
Kronika Towarzystwa Śpiewu „Orfeusz" w Śliwicach 1932 r.; Śliwicki „Orfeusz" śpiewa od 100 lat ; Historia Towarzystwa Śpiewu „Orfeusz" w Śliwicach; Wincenty Mazurkiewicz, Wspomnienie o Księdzu Prałacie Erhardzie Staniszewskim;
Wincenty Mazurkiewicz, Wszystko zaczęło się zimowego dnia 13 stycznia 1906r.;
Grażyna Wilkowska, Drodzy Przyjaciele Szkoły, Kochani Nauczyciele i Uczniowie;
Pożegnania z łamów „Tygodnika Tucholskiego" i innych;
Część IV
Diariusz Wincentego Mazurkiewicza i jego szlaki rowerowe; Dzienniki W. Mazurkiewicza z lat 1970-2004; W. Mazurkiewicz, Szlaki rowerowe w okolicach Śliwie
Zakończenie - Józef Borzyszkowski
Wincenty Mazurkiewicz i Śliwice w moim życiu i pamięci.
Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami ze zbiorów Rodziny Wincentego Mazurkiewicza , Redaktora tomu i Elbląskiej Uczelni Humanistyczno – Ekonomicznej.
*
Książkę otwiera wstęp prof. Józefa Borzyszkowskiego, który na swą wymowę i synteze postaci bohatera i jego działalności przedstawiamy – poniżej -w całości.
*
Zwykły szkolny z serca Borów Tucholskich
Przygotowując niniejszy tom, zainicjowany w dużej mierze przez najbliższych Wincentego Mazurkiewicza i zrealizowany przy ich wielkim udziale, zastanawiałem się nieraz, jak określić bohatera... Bez wątpienia trzeba go zawsze widzieć w kontekście wczoraj i dziś niezwykle ciekawej wsi Śliwice, dziejów i kultury społeczności Borowiaków, wśród których ta miejscowość stanowi swoisty fenomen - nie tylko na miarę Pomorza. Z drugiej strony, nie mniej ważny jest aspekt rodzinny - postać ojca Wincentego, Jana Mazurkiewicza - robotnika i kolejarza, wspaniałego człowieka, autora wspomnień wojennych z lat 1914-1921, opublikowanych przed lary w oficynie Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Gdańsku pt. Los żołnierza...
Wszystko się liczy! Szczególnie jednak to, iż był on nauczycielem, niby zwykłym szkolnym, pracującym najpierw w małej wsi o nazwie Oko-niny Nadjeziorne, gdzie doszedł do stanowiska kierownika szkoły, a potem do emerytury trudził się nauczaniem w szkole w Śliwicach, w której został zastępcą dyrektora. Te kierownicze stanowiska nie zmieniły jednak jego mentalności, ani osobowości. Pozostał przede wszystkim nauczycielem - i to matematyki, a ponadto z pasją realizował wiele innych swoich zainteresowań, zwłaszcza z zakresu krajoznawstwa i muzyki... Swoje pasje, zwłaszcza turystyczną, zaszczepiał także innym.
Jako ów zwykły szkolny był także społecznikiem, nie tylko na miarę wsi czy gminy Śliwice. Pełnił przeróżne funkcje, zwłaszcza w organizacjach i instytucjach gminnych. Był między innymi radnym, szczególnie aktywnym w początkach III RP - w okresie odradzania się rzeczywistego samorządu lokalnego. W skali powiatu tucholskiego i poza jego granicami zapisał w swoim życiu między innymi piękne karty jako działacz Banku Ludowego w Koronowie - prastarej i pięknej miejscowości leżącej już na terenie sąsiedniego dla Borowiaków subregionu Pomorza - na Krajnie Nakielskiej. Tą działalnością kontynuował pracę wspaniałego organicz-nika pomorskiego z epoki zaboru, ks. Stanisława Sychowskiego, dzięki któremu Śliwice na przełomie XIX i XX wieku zasłynęły - przynajmniej w całym zaborze pruskim - jako wieś, parafia, gdzie ukształtowała się nowoczesna społeczność polska, wygrywająca w konkurencji ze wspieraną przez władze społecznością niemiecką - pod każdym względem, bo w dziedzinie gospodarki i cywilizacji, kultury i religijności.
Wincenty Mazurkiewicz, będąc nie tylko nauczycielem i społecznikiem - gorącym Polakiem i patriotą także swojej małej borowiackiej i naszej pomorskiej Ojczyzny, był również wiernym synem Kościoła. Stąd jego aktywność w parafii; stąd i jego zainteresowanie także przeszłością i przyszłością Kościoła katolickiego w Polsce i w świecie. Stąd jego lektury i przyjaźnie... Szczególnie ważne były lektury i refleksje z nich wynikające, pobudzające do dalszego działania i pisania. Pisał do redakcji czasopism, a z czasem przede wszystkim we własnym dzienniku. -1 tak można by dalej sygnalizować osobowość bohatera, charakteryzować tę niby zwykłą, a niezwykłą postać, mobilizującą nas do utrwalenia pamięci o nim.
Pisząc o postaci W. Mazurkiewicza jako zwykłego szkolnego, mam na uwadze dwie inne osoby z niedawnej przeszłości. Jedną z nich jest Sługa Boży ks. bp Konstantyn Dominik, o którym wspaniały historyk sztuki, pisarz i poeta, ksiądz Janusz Pasierb powiedział, iż „Nadzwyczajna w tym życiu była zwyczajność". Ksiądz Dominik swoją posługą obejmował całe Pomorze Nadwiślańskie. Jako profesor seminarium i jego rektor kształtował postawy duchownych, także księży pracujących do końca XX wieku w Śliwicach. Drugą postacią, przychodzącą mi dziś na pamięć, jest Józef Lipski, nauczyciel rodem z bliskiego Śliwicom Wiela, o którym przed laty w tekście drukowanym zaistniało określenie „zwykły szkolny" - zwykły, a niezwykły w swej zwyczajności - codzienności, skromności oraz różnorodności zainteresowań i posługiwania ludziom.
Przestudiowawszy wszystkie zebrane tu materiały, przemyślałem niejedną możliwość tytułu, jakim można określić bohatera niniejszego tomu. Doszedłem do wniosku, że najtrafniejszym może być ów zasygnalizowany w tytule tegoż to tekstu - „Zwykły szkolny z serca Borów Tucholskich".
Charakter owej zwyczajności określają przywołane postacie księdza K. Dominika i J. Lipskiego. Dopełnienia wymaga nazwanie Śliwie sercem Borów Tucholskich, a jeszcze konkretniej ich części, jeśli weźmiemy pod uwagę nie geograficzne, a etnograficzne znaczenie tej nazwy. Chodzi bowiem o krainę borowiacką w rozległych Borach Tucholskich, rozprzestrzenionych na Pomorzu, zamieszkałych nie tylko przez samych Borowiaków. Obok nich bowiem w Borach Tucholskich żyją bliscy im kulturowo, nawet językowo, Kaszubi, Kociewiacy i Krajniacy.
Kraina samych Borowiaków obejmuje głównie powiat tucholski, w granicach którego najważniejszym ośrodkiem jest niewątpliwie prastara Tuchola - centrum powiatu. Obok Tucholi ważny jest Czersk, który prawa miejskie uzyskał dopiero w okresie międzywojennym. Niekiedy bywa on uwzględniany jako ważne centrum kaszubskiej krainy Zabory, obejmującej dawne terytorium parafii Czersk, Wiele, Brusy i Leśno, a także Karsin, Dziemiany i Lipusz. Natomiast Śliwice leżą między Czerskiem a Tucholą, będąc niejako najbardziej borowiacką wsią, kiedyś centrum najrozległejszej parafii w diecezji chełmińskiej. Ze Śliwie niedaleko do Szlachty, a stamtąd do Osiecznej, leżących już w granicach Kociewia. Można więc mówić, iż tak w Śliwicach, jak w niemal każdym zakątku Pomorza, doświadczamy zróżnicowanego sąsiedztwa, pomorskiego bogactwa i jedności w różnorodności. Tę różnorodność i jedność znał i cenił sobie Wincenty Mazurkiewicz, któremu poświęcona jest niniejsza książka.
Jak już powiedziano, jednocześnie przypominamy w niej postać jego ojca i najbliższą mu wieś - Śliwice i więcej niż trochę ich dzieje i kulturę.
Zgromadzone do tegoż tomu materiały podzielone zostały na cztery części. W pierwszej, zatytułowanej Ojciec i syn - rodzina, przypominamy najpierw życiorys ojca Wincentego - Jana Mazurkiewicza oraz część trzecią jego wojennego pamiętnika, obejmującą obserwacje i wrażenia z wojny polsko-bolszewickiej. Dalej prezentujemy życiorys Wincentego oraz poświęcone mu wspomnienia żony Anny i córki Katarzyny... oraz przyjaciela Alojzego Lipkowskiego. Na końcu tej części prezentowane są listy brata Wincentego - Jerzego, przebywającego po wojnie w Anglii, do siostry Jadwigi.
W części drugiej zatytułowanej Listy i artykuły - wypowiedzi Wincentego słane do redakcji ,, Tygodnika Powszechnego " i innych czasopism, zawarte są wyłącznie teksty bohatera tomu. Obok listów na uwagę zasługują jego artykuły, w których podejmował ważną ówcześnie nie tylko w jego mniemaniu problematykę współczesną. W tytule tej części wyeksponowano „Tygodnik Powszechny", którego był on - tak w PRL, jak i III RP wiernym czytelnikiem, dzielącym się z Redakcją swoimi obserwacjami i przemyśleniami. Jako szczególnego rodzaju dokument, ilustrujący codzienność Wincentego, w jakiej rodziły się jego listy i teksty prasowe, prezentujemy fragment Kroniki Szkoły Podstawowej w Okoninach Nadjeziornych, skąd Mazurkiewiczowie przenieśli się do Śliwie.
Część III zatytułowana jest Śliwicki „Orfeusz" i ks. Erhard Staniszewski w spuściźnie Wincentego Mazurkiewicza. Zawiera teksty dotyczące dziejów wsi - chóru „Orfeusz" i życia długoletniego proboszcza, patrona miejscowej szkoły. r
Część IV - Diariusz Wincentego Mazurkiewicza, to najbardziej oryginalna cząstka jego twórczości. To dokument zawierający obraz postaci i osobowości bohatera tomu oraz świata, w którym żył i spraw interesujących go na co dzień. Można powiedzieć, że bezpośrednio z Diariuszem -z utrwalonymi w nim wędrówkami Wincentego związane jest jego opracowanie Szlaki rowerowe w okolicach Śliwic.
Na początku każdej części informuję nieco bliżej o zawartych w niej materiałach, okolicznościach powstania publikowanych tekstów. Na końcu tomu zamieściłem - w miejsce zakończenia - moje własne wspomnienia związane z Wincentym Mazurkiewiczem i Śliwicami. Jestem świadom ich niedostatków - własnego opracowania, jak i całego tomu, a zarazem specyfiki - wyjątkowości postaci, jaką był Wincenty Mazurkiewicz. Był on bowiem jednocześnie zwyczajnym i nadzwyczajnym nauczycielem i przyjacielem, ale przede wszystkim szkolnym i ojcem rodziny.
Stąd na koniec raz jeszcze serdeczne dlań podziękowania, jak i dla współtwórców całego tomu oraz jego sponsorów, których wymieniliśmy na stronie redakcyjnej. Osobne podziękowania kieruję ku pracownikom Biura Instytutu Kaszubskiego, a zwłaszcza Kamili Olszewskiej, która przepisała całość Diariusza W. Mazurkiewicza. Korekta jego wydruku komputerowego, sprawdzanie z rękopisem, to dzieło córki Wincentego - Marii. Wszystkim trudzącym się ze mną nad przygotowaniem tego tomu raz jeszcze serdecznie dziękuję.
Niniejszy tom jest 13 w serii przypominającej dotąd takie wybitne postacie, zapisane pięknie nie tylko w dziejach Pomorza, jak Róża Ostrowska, Lech Bądkowski, Józef Bruski, Anna Łajming, Leonard Brzeziński, Józef Ceynowa, Maria Kowalewska, Tadeusz Bolduan, Bernard Sychta, Edmund Jonas, Feliks Marszałkowski, Józef Tischner. Niemal wszyscy byli też znani bezpośrednio Wincentemu Mazurkiewiczowi, dzięki swojej twórczości, jego wędrówkom i uczestnictwu np. w Spotkaniach Pelplińskich. To doborowe towarzystwo na pewno satysfakcjonuje także Wincentego Mazurkiewicza i j ego przyjaciół, jak i - mam nadziej ę - będzie z wdzięcznością przyjęte przez czytelników niniejszej książki.
Nazywając Wincentego Mazurkiewicza „Zwykłym szkolnym z serca Borów Tucholskich" mam na uwadze przede wszystkim jego nadzwyczajność w naszym życiu codziennym. Dzięki niej znalazł się on w przywołanym wyżej gronie - wybitnych twórców literatury i kultury społeczności kaszubsko-pomorskiej, wzbogacających dorobek myśli nie tylko filozoficznej i kultury ogólnopolskiej, który w szczególny sposób reprezentuje ks. Józef Tischner. Stanisław Pestka, wybitny poeta i działacz kaszubsko-pomorski - Jan Zbrzyca nazwał go „filozofem szczęsnych darów". O W Mazurkiewiczu, skromnym wiejskim pedagogu i lokalnym działaczu społecznym, można powiedzieć iż był „nauczycielem szczęsnych darów".
Józef Borzyszkowski
*
Rodzina pomorska Mazurkiewiczów...
Rodzina Mazurkiewiczów - to z jednej strony swoisty fenomen, biorąc pod uwagę wyjątkowość postaci Ojca Wincentego - Jana, robotnika rolnego, kolejarza i pisarza, jak i ze względu na osobę samego bohatera niniejszego tomu. Z drugiej strony możemy mówić o pewnej typowości ich losów jako rodziny pomorskiej w odniesieniu do dziejów naszego regionu w XIX i XX wieku. Na tę typowość składają się peregrynacje Ojca - młodego Jana w poszukiwaniu pracy oraz „ciekawe" wojenne losy jego własne i najstarszego syna - Jerzego, dożywającego swoich dni w Anglii. Określając losy Jerzego jako „ciekawe", mam na myśli m.in. to, że związane z tym słowem pewne chińskie powiedzenie, wręcz przekleństwo brzmi: „Bodaj byś żył w ciekawych czasach".
Wiele, bowiem w dziejach rodziny Mazurkiewiczów jest wątków wręcz tragicznych, ledwie zasygnalizowanych na kartach niniejszego tomu. Jednocześnie jest w nich mnóstwo świadectw dotyczących świata wyznawanych w rodzinie pomorskiej wartości, związanych z nimi przykładów wspaniałego męstwa i człowieczeństwa, jednocześnie pomorsko-polskiego patriotyzmu. Bez wątpienia wartością nadrzędną jest sama rodzina, jej solidarność, poczucie współodpowiedzialności za losy innych, zarazem małej i wielkiej Ojczyzny - Polski.
Napisany przez Wincentego Życiorys Ojca powstał na moją prośbę w związku z przygotowywaniem przeze mnie biogramu Jana Mazurkie-wicza do Słownika biograficznego Pomorza Nadwiślańskiego. (Zob. t. III: L-P, red. Z. Nowak, Gdańsk 1997, s. 178-179).
Część I - Ojciec i syn - rodzina
Pisząc go, Wincenty oparł się głównie na obszernym opracowaniu samego Ojca, zatytułowanym Mój życiorys. Najcenniejszym jednak dokumentem, o unikatowej wartości wśród podobnych świadectw z lat 1920-1921 dotyczących wojny polsko-bolszewickiej, jest cz. III Losu żołnierza - wspomnień Jana Mazurkiewicza, jaka ze względów cenzuralnych nie mogła ukazać się w ich wydaniu książkowym w 1973 roku. Polecam ich lekturę! Zwracam szczególną uwagę na ich wyjątkowość - wyjątkowość postaci autora, żołnierza Jana Mazurkiewicza, pozostającego zawsze człowiekiem - humanistą, chrześcijaninem, wolnym od fascynacji bitewnych i nienawiści wobec wroga, od wszelkiego nacjonalizmu i antysemityzmu. Analizując ten wspomnieniowy dokument, można by napisać samodzielną książkę.
Postać i przykład ojca miały bez wątpienia decydujący wpływ na osobowość synów - Jerzego i Wincentego, których życiowe losy poznajemy tu jedynie dzięki swoistym sygnałom - nielicznym dokumentom, będącym świadectwem szczególnej jedności rodziny.
Żałować trzeba, że niedostępna stała się bogata korespondencja między Ojcem a synem Jerzym, przebywającym do śmierci w Anglii, jaką swego czasu poznałem w Bydgoszczy. Niestety, mimo zapowiedzi Wincentego w dołączonym do Życiorysu Ojca liście, nie dotarła ona do Gdańska. Jak wspomina Anna Mazurkiewicz, została przesłana do Anglii - do żony Jerzego.(„Niestety -już ich [tych listów] ona nie ma", w co trudno mi uwierzyć). Publikowany tu jedyny list Jerzego do siostry Jadwigi świadczy o jakości prowadzonej korespondencji między rodzeństwem w kraju, a bratem w Anglii. Autorem dołączonego tu Epitafium dla Jerzego Mazurkiewicza jest jego zięć - mąż córki Barbary.
Osobny fragment cz. I niniejszego tomu stanowią teksty poświęcone postaci głównego bohatera - Wincentego Mazurkiewicza. Poza moim opracowaniem jego drogi życiowej, bazującym głównie na informacjach i dokumentach dostarczonych przez Panią Annę, a oczekującym uzupełnienia na podstawie innych, choćby urzędowych źródeł, są to wspomnienia bliskich mu osób. Leszek Tryc jest siostrzeńcem żony Wincentego, reprezentującym jego najbliższych - Żonę i Córki w dniu pogrzebu. Alojzy Lipkowski reprezentuje grono starych przyjaciół, z którymi Wincenty niejednego dzieła dokonał i niejeden problem przedyskutował - razem szedł przez życie na terenie śliwickiej gminy i parafii.
Żałować można, że inni przyjaciele Wincentego nie zdołali jednak podzielić się z czytelnikami swoimi wspomnieniami i refleksjami. To nie tylko nasza, ale także ich strata. Szkoda! Tym niemniej mamy tu wcale ciekawy zestaw materiałów - świadectw, dotyczących portretu Wincentego, uzupełniający jego własne wypowiedzi i myśli, prezentowane w cz. II tomu.
*
Książka jest m.in. dostępna w Instytucie Kaszubskim w Gdańsku.. Polecam.
/tz/