ADWENT
Przed Wigilią Bożego Narodzenia rozpoczyna się adwent. Jest to okres, który trwa cztery tygodnie, czas, w którym ludzie wyciszają się, zastanawiają się nad własną egzystencją, skupiają się na życiu religijnym, przygotowują się bowiem na przyjście na świat Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Wówczas na Kaszubach panuje całkowity zakaz wykonywania jakichkolwiek prac polowych, ponieważ ziemia jest martwa i nie wolno jej ruszać. O zakazie takim, na ziemi wejherowskiej, innej części Kaszub, wspomina Jan Perszon:
„W okresie adwentu utrzymuje się i jest pieczołowicie przestrzegany, zwłaszcza przez starszych rolników, zakaz pracy na roli…, powszechne jest przekonanie o zgubnych skutkach złamania tego odwiecznego nakazu. Gdyby uśpioną ziemię orać – będzie chorować i nie wyda na przyszły rok plonu”.
Adwent wraz ze swym przyjściem żegna czas zabaw i potańcówek. Po raz ostatni można się zabawić w dzień świętego Andrzeja, potocznie zwanego andrzejkami. Wówczas cała kaszubska młodzież wybiera się na zabawy lub modniejsze teraz dyskoteki. Dawniej andrzejkowe potańcówki odbywały się w miejscowych karczmach. W dzień świętego Andrzeja istotną rolę odgrywały i odgrywają w dalszym ciągu wróżby, dzięki którym możemy poznać swą przyszłość, na przykład przybliżony termin ślubu. Do najpopularniejszych wróżb zalicza się niewątpliwie lanie wosku. Również bardzo znaną i lubianą przepowiednią przez kaszubskie dziewczyny jest układanie w izbie w szeregu obuwia. Ta panna, której but jako pierwszy przekroczy próg drzwi, w niedługim czasie wyjdzie za mąż. Inną ciekawą wróżbą jest włożenie pod poduszkę w andrzejkową noc (przed snem) kartek z imionami mężczyzn. Następnego dnia rankiem należy losowo wyciągnąć jedną z kartek. Imię, które wylosowała, będzie nosił jej przyszły mąż. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że zainteresowanie wróżbami stopniowo zanika. Zapewne spowodowane jest to inną formą spędzania wolnego czasu przez dzisiejszą młodzież. Młodzi Kaszubi wolą telewizję, komputer.
Jak już wcześniej wspomniałem, okres adwentu to czas zastanawiania się nad sobą i swoim postępowaniem. Wielu Kaszubów czyni to podczas porannych mszy, zwanych roratami. W naszej parafii nabożeństwo takie odbywa się o godzinie szóstej rano. Tak wczesną porę Jan Perszon tłumaczy tym, że roraty są odtworzeniem sytuacji, w jakiej znajdowali się ludzie przed przyjściem na świat Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.
„Ludzie żyli wtedy w mroku grzechu i śmierci, a przez Maryję otrzymali Tego, który jest światłem na oświecenie pogan”
Bardzo pięknym i lubianym przez wszystkich Kaszubów, zarówno dawniej jak i dziś, jest zwyczaj obchodzenia po domach gospodarzy tak zwanych gwiezdków . Jest to spora grupa osób, dzieci ( dawniej brali w tym udział także dorośli ) przebranych za babę, dziada, diabła, trzech króli, śmierć, która w każdym budynku przedstawia inscenizację, starannie wcześniej przygotowaną. Przynoszą ze sobą bardzo wiele skrupulatnie wykonanych przez siebie rekwizytów, które podwajają efekt wystawianego przedstawienia. Należą do nich: kosa, wyglądająca niemalże jak prawdziwa czy też żłobek z Dzieciątkiem Jezus w środku. Mimo że ludzie wnikliwie przyglądają się gwiezdkom, nie rozpoznają ich, gdyż ich doskonałe przebranie uniemożliwia im to. Urozmaiceniem szopki jest doniośle brzmiący śpiew kolęd.
Zwyczaj ten, praktykowany na badanym przeze mnie terenie, spotyka się z niebywałą radością ludzi odwiedzanych przez kolędników. Pierwotnie obdarowywano ich jajkami i słodyczami. Dziś przeważnie otrzymują pieniądze.
Jak wyglądają obecnie kaszubscy kolędnicy, przedstawiają fotografie.
BOŻE NARODZENIE
Po okresie adwentu następują święta Bożego Narodzenia, przez Kaszubów nazywane Godami. Są to dwa, a licząc wieczór Wigilii trzy dni, które uzyskały bogatą oprawę wierzeń, zwyczajów i symboli. W dzień gwiazdki zarówno gospodyni jak i głowa rodziny bardzo szybko wykonują swe prace, aby wieczorem skupić się tylko i wyłącznie na wieczerzy wigilijnej i śpiewaniu kolęd. Przed świętami Bożego Narodzenia należy oddać wszystkie pożyczone przedmioty, spłacić długi, ponieważ zbliża się Nowy Rok kalendarzowy. Ponadto każdy gospodarz winien mieć w swych oborach i budynkach gospodarczych nienaganny ład i porządek, gdyż Kaszubi wierzą, że jaka Wigilia, taki cały przyszły rok. W dzień ten nie pożycza się niczego – aby w roku następnym uniknąć kłótni sąsiedzkiej. Po południu zdobi się choinkę, która ma charakterystyczny świąteczny zapach. Dawniej przyozdabiano ją orzechami, suszonymi jabłkami a nawet malowanymi jajkami. Dziś wszystko to wypierają lampki, bombki i różnego rodzaju łańcuszki. Z informacji, które uzyskałem od moich rozmówców, a oni z kolei od swoich przodków, wynika, że zamiast dzisiejszej choinki w rogu izby stawiano przystrojony snop słomy, z którego każdy gospodarz po Wieczerzy Wigilijnej kręcił sznury. Z tak przygotowaną słomą udawał się do swego sadu i oplatał nią pnie drzewek owocowych. Miało to w znacznym stopniu zwiększyć przyszłoroczne zbiory. O wstawieniu do izby snopa słomy zamiast choinki wspomina także Jan Perszon:
„Niektórzy mieszkańcy kaszubskich wsi pamiętają zwyczaj wstawiania do izby przed wieczerza wigilijną snopa zbożowego. Miało to zapewnić błogosławieństwo nowo narodzonego Jezusa dla przyszłorocznych zbiorów”
Strojenia choinki dokonują zwykle najstarsze dzieci ( stanu wolnego ) z rodziny. Po wykonaniu wszystkich prac przyozdobienia drzewka, przystępuje się do przygotowania wieczerzy wigilijnej. Pierwotnie na Kaszubach Wigilia odbywała się inaczej niż dziś. Nie było dwunastu potraw, obowiązywał ścisły post. Władysława Knosała twierdzi, że:
„Wieczerzy wigilijnej na Kaszubach bytowskich nie urządzano. Obywano się skromną i postną kolacją”
Ważnym elementem wieczerzy wigilijnej dla każdego Kaszuba – chrześcijanina jest podzielenie się opłatkiem. W zwyczaju jest, że obrzęd rozpoczyna najstarszy członek rodziny. Po zakończeniu kolacji gospodarz zanosi opłatek koniom, krowom i psom. Dawniej nie było opłatków robionych specjalnie dla zwierząt. Wówczas gospodarz zanosił okruchy zebrane ze stołu. W ten dzień zwierzęta traktowane są w szczególny sposób. Dostają lepszy pokarm, są dokładnie myte i czyszczone. Istnieje wiara w to, że o północy zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, ale pod żadnym pozorem nie wolno ich podsłuchiwać, gdyż może się to skończyć nawet śmiercią podsłuchującego. Jeden z moich informatorów opowiadał taką historię:
„Pewien gospodarz był bardzo ciekawy, czy w wieczór wigilijny zwierzęta rzeczywiście przemawiają ludzkim głosem. Udał się więc do obory i nasłuchiwał. Krowy faktycznie przemówiły:
- Szkoda, że za parę dni będziemy musiały pożegnać naszego gospodarza. Jest dobrym człowiekiem, ale jego ciekawość wpędzi go do grobu”.
W przeciągu tygodnia gospodarz zmarł.
Po wieczerzy przystępuje się do śpiewania kolęd i rozdawania podarków. Z reguły czyni to sąsiad, który wciela się w postać świętego Mikołaja. Przed północą wszyscy wybierają się na pasterkę. Stary kaszubski zwyczaj nakazuje, aby pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia spędzać w domu w gronie najbliższych, natomiast w drugi należy odwiedzać rodzinę i najbliższych znajomych, często z butelką wódki za pazuchą. Według najstarszych Kaszubów z naszej społeczności, święta te są swoistą prognozą pogody na cały przyszły rok, łącznie ze szczegółowym uwzględnieniem lata. Ryszard Kukier pisze:
„Z pierwszym świętem łączą się w okresie bożonarodzeniowym wróżby o pogodzie na cały rok, zwłaszcza na okres lata, z drugim zaś kojarzy się przeważnie troska ludu o zabezpieczenie się przed grzmotami i uchronienie zwierząt gospodarskich przed chorobami, ptactwa zaś przed pomorami”
Pogodę na badanym przeze mnie terenie przepowiadają także inne przysłowia związane ze świętami. Przytacza je również Jan Perszon :
„Boże Narodzenie Jasne, to lato będzie kwaśne bądź Wigilia Jasna, stodoła ciasna”
Zapowiedzią przyszłorocznej pogody dla kaszubskiego rolnika jest dwanaście dni po Godach. Każdy dzień symbolizuje odpowiednio miesiąc.
Po świętach Bożego Narodzenia następuje czas odwiedzin kapłana, czyli kolęda. Warto przyjrzeć się temu bliżej, ponieważ kiedyś związanych z tym było wiele wierzeń i zwyczajów, przeważnie dziś już niepraktykowanych. Wizyty kapłana obawiały się bardzo dzieci, ponieważ dokładnie sprawdzał ich wiedzę z zakresu wiary, co czyni się i dziś. Pamiętam, że gdy byłem małym chłopcem, straszono mnie, głownie czynił to dziadek, że jeżeli nie będę czegoś wiedział, to ksiądz uderzy mnie sarnią nogą, którą ma przy sobie podczas kolędy. Dzieci w obawie przed karą pilnie czytały Pismo Święte. Ważną rolę odgrywała woda święcona. Kiedy ksiądz wyszedł z budynku, gospodarz brał wodę, której duszpasterz nie wykorzystał i święcił nią zwierzęta, aby były odporne na wszelkie choroby i zarazy. Ten, który jako pierwszy zajął miejsce, na którym siedział kapłan, w przyszłości miał być bogatym człowiekiem. Jeżeli była to dziewczyna, to wkrótce znajdzie swoją drugą połowę i wyjdzie za mąż. Często także na miejsce księdza siadało dziecko, które miało problemy w szkole, miało to pozbawić je kłopotów z przyswajaniem wiedzy. Zwyczaje te nie są już dziś aktualne. Można o nich posłuchać podczas wspomnień starych Kaszubów.
SYLWESTER I NOWY ROK
Ostatni dzień starego roku kojarzy się zapewne każdemu z wielką krzątaniną, robieniem porządków i przygotowywaniem się do nadejścia Nowego Roku. Tak jest i również w Kiedrowicach i pobliskich wsiach. Zarówno gospodarze jak i gospodynie sprzątają swoje zagrody i mieszkania. Podczas wykonywania porządków przestrzega się jednak ( kiedyś bardziej skrupulatnie ) tego, aby nie wymiatać za próg mieszkania śmieci, ponieważ przyniesie to pecha w nadchodzącym roku, a wypędzi istniejące w budynku szczęście. Przesądy takie obowiązują również na innych terenach Kaszub o czym pisze Jan Perszon:
„Przy zamiataniu należy jednak uważać na śmieci; nie wolno ich wymiatać ani wyrzucać za próg, na zewnątrz, bo szczęście mogłoby opuścić dom”
Podobnie jak przed wigilią Bożego Narodzenia, tak i przed końcem starego roku należy oddać wszystkie pożyczone przedmioty i narzędzia oraz spłacić wszystkie długi, by w niedalekiej przyszłości uchronić się przed brakiem czegokolwiek. Według najstarszych Kaszubów mieszkających na badanym terenie ważnym było, aby przekraczając próg Nowego Roku, mieć zapas pieczonego chleba, aby go nigdy nie brakowało. Pierwotnie bardzo przestrzegano tego zwyczaju. Między świętami Bożego Narodzenia a Sylwestrem kobiety z danej wioski spotykały się u gospodyni, która posiadała piec i jedna po drugiej piekły chleb. Grupowe wykonywanie tej pracy miało na celu zapewne oszczędność opału, gdyż nie trzeba było za każdym razem rozgrzewać pieca na nowo, a z drugiej strony kobiety miały okazję , by poplotkować. Dziś chleb kupuje się już w piekarni. Nic więc dziwnego, że zwyczaj ten zamarł. Wyżej opisane prace porządkowe wykonuje się z uśmiechem na twarzy, ponieważ według Kaszubów – jaki pierwszy dzień Nowego Roku, taki cały rok. Należy więc wszystko doprowadzić do porządku, zadbać, by w tym dniu niczego nie zabrakło. Bardzo ważnym było i jest i dziś, aby stary rok pożegnać w kościele. Dziękuje się przez to Bogu za otrzymane łaski, zdrowie i zebrane plony. Tyczy się tego również pierwszy dzień Nowego Roku, w którym to Kaszubi także udają się do Domu Bożego, aby prosić Pana o dostatni urodzaj i błogosławieństwo w rodzinie. Dawniej na przełomie starego i Nowego Roku ważną rolę odgrywały wróżby. Panny pragnęły poznać imię swojego przyszłego ukochanego oraz przybliżony termin ślubu.
Na Kaszubach wieczór sylwestrowy kojarzy się każdemu z różnego rodzaju figlami i psotami. W noc tę wyjmuje się gospodarzom bramy wjazdowe i zanosi się je na lód okolicznych jezior. Niejednokrotnie zdarzało się tak, że gospodarz miał we wjeździe zupełnie inną bramę, na przykład sąsiada. Wyprowadza się również wozy ze stodoły na pola, w miejsca, gdzie trudno je odnaleźć. Kominy zastawia się szybami. Najmniej lubianym przez rolników żartem jest przeprowadzanie zwierząt gospodarza do jego sąsiada. Przysparza to im wielu problemów, poszukiwań i pracy. Na psoty wyrządzone podczas tego wieczoru nie ma się prawa gniewać żaden poszkodowany. Jest to jedyna noc w roku, w której młodzi bez żadnych konsekwencji mogą psocić starszym.
Na badanym przeze mnie terenie Nowy Rok przyjmowany jest z wielkim krzykiem, wyciem syren strażackich i pokazem sztucznych ogni. Dawniej tłukło się szkło, rzucano metalowymi przedmiotami tak, aby było głośno. A wszystko to po to, by pożegnać stary a powitać Nowy Rok! Pierwotnie noc sylwestrową spędzano w domach, w gronie najbliższych osób. Dziś coraz bardziej popularne stają się zabawy i dyskoteki. Z informacji, które uzyskałem od moich rozmówców, dowiedziałem się, że dawniej w ostatni dzień roku gospodarze odwiedzali swoje sady, gwiżdżąc przy tym i stukając klekotkami, co miało wypędzić czarownice i diabły przybywające wraz z Nowym Rokiem oraz zapewnić dobry urodzaj owoców. Urodzaj plonów przepowiadano także z pogody, jaka panowała w dzień Nowego Roku. Podobnie było w części Kaszub, o której pisze Władysława Knosała:
„Wiatr zapowiadał obfitość owoców, gwiazdy jasno świecące wieczorem – bogatą nośność kur. Jeśli pierwszego stycznia słońce zaświeci choćby tylko tak długo, by jeździec mógł wskoczyć na konia, to będzie urodzaj lnu”. /-/