UMIEMY MOCNIEJ KOCHAĆ CZŁOWIEKA
Tak naprawdę to nikt nie odchodzi,
Serce Rodziny jak kwiat w ogrodzie.
Póki nam starcza sił, rozrasta w nas
pamięć – kwitnie słowo, pieśń, i cisza.
Umiemy mocniej kochać człowieka –
czujemy jakby nas dotykał, czuły stan.
Jesteśmy bliżsi i pokorni – ten ogród
rośnie, i wspomnienia lekkie jak liść.
5.07.2008 - Ustka
ROZMOWA Z POLONISTKĄ ZE SŁUPSKA
List do Józefa Mickiewicza wierszem
Ta moja znajoma, emerytowana polonistka
przyznała się jak przy spowiedzi, że Cię nie zna.
Tylko słyszała – to tak jak usłyszeć nieznany dźwięk
w środku nocy; noc ma swoje tajemnicze zaklęcia.
Próbowałem jej wytłumaczyć; szkli się pamięć
jak łza spływająca po lustrze – motyle też płaczą,
i kamienie osamotnione płaczą, wystarczy przytulić
serce, owinąć się wokół ciepła, przywołać imiona.
- Jak mogła nauczycielka uczyć, wszak Literatura
nie jest wyjątkiem., ogarnięty bezwład, a liście
jak dzieci pobiegły poza obręb widoku, tańczą
wedle haseł swój ślad, wiedza jest sucha; milcząca.
- Czy mam manifestować, wybrać zdrowe wykrzykniki,
jako sandwicz-man maszerować środkiem ulicy,
w Imieniu Pisarza J. Mickiewicza szarpać się z wrogami
o szacunek wyrzeźbiony Twoją Ręką na papierze ?
Zdolność reagowania, bo inteligencja poturlała się
ze wstydu, że jak Naród tak mało pamiętamy – lub
szybko zapominamy; wystarczą nam ogony świńskie,
grzbiety kurze, biały salceson i ta ślepa szarmancość ?
Kochany Pisarzu, Lud jest chory, totalny bezwład,
totalna porażka w każdym szarym kącie – wyją pieśni
ze wschodu, Ogrody zaniedbane, krzywe, smutne
na każdy następny dzień i nocy przeżycia zamkniętej,
tych zapisanych stron –
z których tysiące gołębi wyfrunęło…!
6.12.2008 – Ustka
A TE ŚWIĘTA, A TE CHOINY W LESIE
Mamy przed sobą święta, grudzień bez śniegu.
Poukładane regały z książkami, wymyta podłoga,
dywany wyszorowane i kota z pazurkami w lustrze,
tylko pachnący płyn w butelce gdzieś schowany.
Domownicy przyjmują rolę saperów, zgrzyta
sprężyna w tapczanie, na mandolinie ojca kurz śpi.
To zadanie zostało wylosowane dla mnie, zdmuchnę,
czy wystarczy, kurz nie posłucha, nie ucieknie sam.
Ja wciąż szukam butelki, łyk winiaku nie zaszkodzi,
w radiu gadają głupoty – po to jest radio i odbiorcy.
Reklamy dobijają się do drzwi, gwałcą ten nastrój –
a gdzieś daleko za oknami choiny w lesie czekają.
5.12.2008 - Ustka
POWIELAM ŚWIĘTA O POLSCE
- Czym się starzeję tym wiele nie rozumiem,
o co chodzi by być szczęśliwym człowiekiem ?
Poprawiam krawat, pantofle wypastowane,
humor wisielczy, tylko choinka się cieszy…
I co z tego że stół świąteczny, potrawy zapraszają,
część rodziny zajdzie na chwilę, by porozmawiać.
Polska nie tylko jest w moim pacierzu, w wierszu,
ale i w mokrej myśli – a deszcz nie pada, nie pada.
Samoczynnie wyłączam się z biegu do nikąd, liście
układam te kolorowo-jesienne, zeszytów mam sto.
Czasem schylę się nad grobem z AK, partyzanta –
tak mało zostawiamy szacunku, którzy życie oddali.
6.12.2008 - Ustka