NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

I.
Nawiązując do listu a zwłaszcza do odpisu dokumentu przesłanego przez panią Jadwigę Gwizdałę z Sopotu / NG nr. 5. 2001r./ dot. akcji partyzanckiej na młyn w Wojtalu15 października 1943 roku, publikujemy pismo radcy Sądu w Czersku – Freuera z dn. 9 /Nov./ marca /?/ 1943 roku, nawiązującego do wydarzeń w Wojtalu , dokument który jest świadectwem, na to że ruch oporu miejscowej ludności przeciwko Niemcom , budził określone obawy, zmuszając okupantów do określonych działań. Dokument ten opublikował śp. Konrad Ciechanowski w ramach: prowadzonego przez siebie „kartek z archiwum pomorskiego ruchu oporu”. / Pomerania nr 4 - 1974 rok /.

Przy okazji zachęcamy zainteresowanych tą problematyką do zapoznania się z tym artykułem w którym autor- nieodżałowany działacz pomorsko-kaszubski i historyk – pokazuje w świetle niemieckich dokumentów rozwój działalności partyzanckiej na Pomorzu Gdańskim.

Odpis

 

3130 a NFD 5 / 43 Czersk, dnia 9 marca /?/ 1943
Sędzia nadzorujący
Sądu Powiatowego
Do Pana
Prezydenta Sądu Krajowego Wersche
lub zastępcy z urzędu
w Chojnicach / Prusy Zachodnie
Dot. : sprawozdanie sytuacyjne
Zarz. Z dnia 12.4.1943-3130-2

Sytuacja w tutejszym rejonie pełna niepewności, którą opanowane jest niemieckie społeczeństwo w Czersku i okolicy z powodu powtarzających się od kilku miesięcy napadów band. Napady są zawsze skierowane przeciw Niemcom. Mają systematycznie miejsce w godzinach wieczornych, a przebiegających w ten sposób, ze gospodarstwo Niemca przeznaczone do ograbienia zostaje otoczone, potem przywódcy wchodzą do domu i pod groźbą pistoletów żądają od Niemca wydania broni, mundurów i aparatów radiowych. Rabunek nie ogranicza się jednak tylko do podanych przedmiotów, obejmuje z reguły także znajdujące się pieniądze, garderobę prywatną, bieliznę i artykuły żywnościowe. Napady odbywają się w tak zaskakujący sposób, że Niemcy nie maja żadnej możliwości stawienia oporu. Trafiały się już bandy w sile 20 mężczyzn. Ich członkowie noszą często niemieckie mundury wojskowe, niekiedy również mundury partyjne. Wszyscy członkowie są zawsze dobrze uzbrojeni w karabiny i pistolety
Znajdują się wśród nich dezerterzy z Wehrmachtu o polskiej świadomości. Bandy znajdują schronienie na terenie Borów Tucholskich, gdzie ze względu na mało zamieszkały teren leśny maja możliwości ukrycia się. Często urządzają tam sobie pomysłowe schrony. Poza tym znajdują znaczną pomoc wśród ludności miejscowej., co prawda w większości eindeutschowanej, ale jeszcze wciąż głęboko trwającą przy polskości. Dlatego też zdołano dotychczas tak mało ująć członków tych band. Według mojego zdania działające tutaj bandy stanowią zalążek polskiego ruchu politycznego skierowanego przeciwko niemieckości. Pogląd ten został potwierdzony oświadczeniem, które złożył niedawno jeden z przywódców band przy okazji napadu na Niemca o nazwisku Melchert w Wojtalu koło Odrów. W ubiegłym tygodniu czytałem protokół zeznania, które Melchert na temat napadu złożył wobec władz partyjnych. Według zeznania, po dokonaniu rabunku, który trwał mniej więcej 3 godziny, przywódca bandy wygłosił przemówienie w języku polskim, w którym wyjaśnił, że oni – partyzanci nie są zwyczajnymi bandytami, lecz walczą o wolną Polskę. Na ich czele stoi generał i dalsi oficerowie. Działają tylko na rozkaz /.../. Wobec takiego stanu rzeczy społeczeństwo niemieckie jest silnie zaniepokojone tym, że ze strony miejscowych władz administracyjnych nie podejmuję się żadnego energicznego przeciwdziałania. O ile sprawy te potoczą się tak dalej, to należy się obawiać, że wahająca się politycznie część ludności miejscowej stopniowo zwróci się ku partyzantom, co mogłoby spowodować nieprzewidziane następstwa.
Freuer
Radca Sądu Powiatowego

 

II.
.Bogatą korespondencje w załączone publikacje o Gochach, jego autorstwa, otrzymaliśmy od pana Teofila Cichosza, mieszkańca Berlina, pochodzącego z Goch. Pan Teofil jest aktywnym , niestrudzonym dokumentalistą i historykiem Pomorsko- Kaszubskiej Ziemi a zwłaszcza Goch na których się wychował i spędził większość swego życia., a korzenie jego rodu sięgają odległych tu czasów. Mimo dzisiejszego oddalenia jest On nadal częsty tu, zwłaszcza w okresie lata - gościem, ma bowiem na Gochach swą letnią ostoje w pobliżu Przechlewa. Z jego opracowań, korzysta wielu pomorskich historyków i publicystów, dosyć wspomnieć o prof. Józefie Borzyszkowskim , czy słupskiej dziennikarce Jolancie Nitkowskiej – Węglorz. Z dotychczasowych tych cennych opracowań Pan Cichosz przesłał nam następujące: a/Synowie Krainy Gochów Godni Pamięci; b/ Odtworzone z pamięci cz.I okres międzywojenny; c/ Gochy w okresie II wojny światowej; d/ Kapliczki- świątki – krzyże – na Gochach; e/ Odpust Matki Boskiej Zielnej w Łąkiem. Zgodnie z przyzwoleniem autora – za co serdecznie dziękuję – materiały te z korzyścią, zwłaszcza dla uczniów i ludzi młodych – wykorzystam. Zgadzam się z wyrażoną przez Pana Cichosza nadzieją, aby Naji Goche, trafiły pod kaszubskie strzechy ! Sadzę, że przy pomocy takich jak Pan entuzjastów i miłośników swej rodzinnej ziemi - to się musi udać ! W tym wydaniu naszego dwumiesięcznika zamieszczamy pierwsza publikacje dot. historii Łąkiego. Dziękując Panu za życzliwe słowa zachęty do dalszego redagowania NG, również życzę Panu wszystkiego dobrego a zwłaszcza zdrowia i sił, które jak mam pewność będą nadal spożytkowane na rzecz rozsławiania Gochów.

III.

Otrzymaliśmy kolejny list od Pana Ambrożego Brezy również z Berlina, za który dziękuję, a zwłaszcza za życzenia świąteczne, które zawarte zostały w słowach starej kaszubskiej kolędy:

„ Gdybyś w Kaszubach był narodzony
nie na sianeczku byłbyś położony.
Dałbym Ci sienniczek i pod spód pierzyneczek
piernat jako puszek i kożuszek...
Odzienie miałbyś nielada
jako sewym baranem czopka błęgatą.
Z Kaszub w szopie stajema
pokłon Tobie dajema.
przed Tobą czołem bijema.
przed Tobą czołem bijema, tak bijema”.

Oprócz powyższej kolędy – życzeń, Pan Ambroży przesłał także pochodzącą z Goch niniejszą humoreskę:

Przygoda myśliwska

Pewnego jesiennego popołudnia poszedł sobie młody myśliwy na polowanie dzikich kaczek. Towarzyszył mu pies Rex. Po udanym strzale kaczka wpadła pechowo w bagno. Ale od czego jest pies Rex. Ten jednak z powodu zimna nie dał się namówić i odmówił posłuszeństwa myśliwemu. Szkoda było jednak pozostawić myśliwemu zastrzeloną kaczkę. Więc sam wszedł w to bagno po swą zdobycz. Po czym wziąwszy kaczkę oraz psa na smycz wrócił do domu. Po przybyciu do niego rozłościł się na psa i przywiązał go na łańcuchu do budy. Następnie zestrzeloną kaczką poczuł nacierać nos nieposłusznego psa. Widząc to nie mająca pojęcia o co chodzi młoda małżonka myśliwego zapytała co robi on psu ? Nic – odpowiedział—robię tak bo nasz pies stracił węch !
Nazajutrz , o poranku młoda mężatka nie mogąca już spać, przypomniała sobie wczorajszą przygodę z psem. Śpiącemu jeszcze mężowi poczęła ręką nacierać nos. Ten budząc się jeszcze półsennie mamrocze: „ co ty, co ty robisz” ? Ach nic – odpowiada ona – przywracam ci węch, który straciłeś, zaniedbując w nocy swe obowiązki małżeńskie.

Pan A. Breza przysłał też niezwykłe zdjęcie z cyklu - ciekawostki przyrodnicze. Fotkę tą zrobiono przed laty w Rekowie. Kiedy to Państwo „Sz” z Berlina przyjechali na wypoczynek do Rekowa ze swą króliczką, która w taki to sposób okazywała swe uczucia miejscowemu leniwemu kocurowi....

Dziękuję Panu za wszystkie miłe słowa zawarte w liście. Pozdrawiamy również serdecznie Pana i całą Pańską Rodzinkę..

IV
Odezwał do nas nasamprzód telefonicznie a potem listownie Pan Wacław Pomorski z Bytowa, znany artysta plastyk / jego jedną w tym obszarze specjalności są ekslibrisy /, poeta i zasłużony działacz społeczno – polityczny, który w okresie PRL-u był jednym z czołowych działaczy opozycji politycznej w byłym województwie słupskim a dziś jest członkiem bytowskich władz AWS-u.
Dziękuje Ci Przyjacielu za miłe słowa o „NG”, za przesłane autorskie publikacje i deklaracje współpracy z której z radością skorzystam, jak również z możliwości publikowania Twojej wspaniałej twórczości.

V
SPROSTOWANIE

W poprzednim numerze komunikując o odbytym w 12 października 2001 r. w Zespole Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Ustawicznego w Łodzierzy I Konkursie Recytatorskim poezji Karola Wojtyły podaliśmy, że w kategorii recytatorek ze szkół średnich zwyciężyła Monika Blank.... oczywiście nie Monika, ale.... Kamila Blank, uczennica Centrum, na co dzień mieszkanka Borowego Młyna. Przepraszamy za błąd i przy tej okazji jeszcze raz gratulujemy zwycięstwa a zwłaszcza talentu. Tak trzymaj....!


/ tz /.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Recepcje Chrapanie odżywki ogłoszenia samochodowe