Przechlewo, uroczystości dożynkowe, lata 60-te XX wieku.
W 1939 roku ludność Przechlewa i okolic liczyła 6403 osoby. Gęstość zaludnienia wahała się od 10 do 86 na km² osób w okolicach samego Przechlewa. W Przechlewie, w związku z ograniczonymi zasobami mieszkaniowymi, ilość mieszkańców przed ostatnią wojną była raczej niezmienna i przekraczała nieznacznie liczbę 2000 (np. 1930r. – 2013). Niestety niemożliwy jest dzisiaj do ustalenia skład narodowościowy mieszkańców, gdyż Niemcy zrezygnowali z prowadzenia takich statystyk. Możliwe jest sięgnięcie po dane dużo wcześniejsze, bo z 1910 roku. Wiadomo, że “Polacy i Kaszubi” stanowili wtedy 5,5% ludności. Jednak można przypuszczać, iż takie statystyki nie są w pełni wiarygodne.
Wraz z wybuchem II wojny światowej nastąpiły ogromne migracje ludności. Wzrastające zapotrzebowanie na siłę ludzka na froncie spowodowało odpływ do armii dużej liczby mężczyzn. W związku z tym skierowano tu 545 robotników przymusowych. Niemcy wykorzystywali robotników pochodzących z Polski, Związku Radzieckiego, Francji, a nawet Włoch. W latach 1939-1941 zesłano tu nawet około 120 jeńców, którzy pracowali w 7 komandach.
Od 1943 roku na teren naszej gminy zaczęła napływać ludność niemiecka z bombardowanych dużych miast, szczególnie z Berlina. Natomiast jesienią 1944 roku przybyli Niemcy uciekający przed Armią Czerwoną z Prus Wschodnich. Niestety, brak jakichkolwiek danych dotyczących liczby ludności w latach wojny.
W czasie wojny żołnierze niemieccy rozstrzeliwali Polaków w Łubiance, Nowej Wsi, Przechlewie i Szczytnie. Zginęło również kilku robotników przymusowych. Jednak na podstawie relacji mieszkańców trudno jest ustalić liczbę pomordowanych. Niemcy wywieźli stad w 1940 roku prawie 20 osób pochodzenia żydowskiego. Ich losy są nieznane.
W miarę jak wojska polskie wraz z armia radziecką zbliżały się do dawnych granic Polski, w życie na terenach zamieszkałych przez Niemców wkradał się chaos. W związku z tym 19 stycznia 1945 roku zorganizowano ewakuację ludności. 1675 mieszkańców postanowiono ewakuować do Pyrzyc. Z powodu złych warunków atmosferycznych oraz braku odpowiedniej ilości środków transportowych w akcji tej uczestniczyło tylko 425 osób. Kolejna ewakuacja miała miejsce w ostatnich dniach lutego. Uciekinierów tych front zastał rozproszonych niedaleko Lęborka, 9 marca 1945 roku. Żołnierze radzieccy zabili wielu mężczyzn, a po kilku tygodniach ciężkich robót niektórym rodzinom zezwolono na powrót do domów.
W okresie przymusowej ewakuacji część mieszkańców przybyłą do proboszcza przechlewskiego ks. Feliksa Grzeszkiewicza, by zadeklarować mu chęć pozostania oraz znaleźć u niego radę. Ksiądz Grzeszkiewicz z grupa przechlewian postanowił schronić się w Krasnem koło Nowej Wsi. Przyłączyli się do niego mieszkańcy Przechlewka, którzy także zdecydowali się uniknąć ewakuacji. Po przejściu frontu wszyscy wrócili do domów, a proboszcz do swojej pracy duszpasterskiej.
Różne były przyczyny ucieczki pojedynczych Niemców, bądź rodzin. Część z racji zajmowanych stanowisk, czy też złego traktowania robotników przymusowych byłą narażona na szykany wkraczających wojsk. Wielu uczyniło to pod wpływem niemieckiej propagandy, która ostrzegała przed bolszewizmem, barbarzyństwem Rosjan, zbliżaniem się mordów i gwałtów oraz wywózką na Syberię, co zresztą znalazło potwierdzenie. Niektórzy, zmuszani do niewolniczej pracy (np. w Pawłówku), brutalnie traktowani przez żołnierzy Armii Czerwonej lub też pozbawieni środków do życia stawali w obliczu konieczności wyjazdu.
Zdobycie tych ziem poprzedził nalot przeprowadzony przez samoloty radzieckie 25 lutego 1945 roku. Następstwem nalotu była ucieczka około 1150 Niemców, z których potem wróciło 100 osób. Poszczególne miejscowości gminy zostały zajęte przez Armię Czerwoną w dniach 26.II – 01.III.1945 roku Wojska te zostały powitane przede wszystkim przez 200 Polaków i 47 Francuzów zesłanych tu na roboty przymusowe. Zakończył się prawie 173-letni okres panowania niemieckiego na tych terenach. Do końca lutego 1945 roku opuściło swoje domy ponad 1800 Niemców. Pozostali tylko ci, którzy “czuli się Polakami” i część Polaków przywiezionych tutaj na roboty. Oni to stanowili zalążek życia polskiego na tym terenie.
Według danych niemieckich można w przybliżeniu podać straty ludzkie. Z Przechlewa w trakcie wojny zginęło 135 osób, natomiast z Nowej Wsi około 70. Brak jednak danych dla pozostałych miejscowości. Z powodu załamania psychicznego, w momencie zbliżania się frontu, 5 osób odebrało sobie życie. Po zdobyciu tych ziem Rosjanie zamordowali ponad 15 osób w Przechlewie, jedna w Lisewie oraz kilka w Pakotulsku. Oprócz tego 270 – 280 mieszkańców zostało wywiezionych przez Rosjan na wschód. Większość z nich nigdy tu nie powróciła. Można przyjąć, ze ponad 500 mieszkańców omawianego terenu straciło życie w latach II wojny światowej.
Zaczęli napływać osadnicy. Przybywali z hitlerowskich obozów koncentracyjnych i jenieckich obozów pracy, z wypalonych wsi, przeludnionych przed wojną, a zniszczonych w czasie jej trwania obszarów Polski centralnej – w tym z patronującej osadnictwu Wielkopolski. Ciągnęli “repatrianci” (przesiedleńcy), którzy od wielu pokoleń zamieszkiwali obszary na wschód od Bugu. Akcja osiedleńcza byłą prowadzona żywiołowo, gdyż PUR nie dysponował materiałami o stanie naszych wsi. Już w marcu 1945 roku przybyli pierwsi osadnicy z powiatu kozienickiego, m. in. Piotr Łepecki, Edward Panek, Józef Szot. 27 maja nadszedł liczebniejszy transport z wyżej wymienionego powiatu. Przechlewo, jako miejsce swojego życia i pracy wybrali m. in.: Józef i Jan Ambryszewscy, Wacław Baryłka, Jan i Stefan Walaszczykowie, Ignacy Rybicki, Julian Kosik, Jan Szymański, Maksymilian Łobocki, Michał Rusiecki, Jakub Babula, Stefan Mazur, Stefan Kiepiela, Jan Skrzypczak, Józef Bednarek. W związku z ucieczką Niemców pierwsi osadnicy mogli wybierać sobie domy, zaznaczając je biało-czerwoną chorągiewką. Dziwne to były czasy, gdy spotykali się pełni uprzedzeń, wręcz nienawiści, Polacy z Niemcami, czy “szabrownicy” z “pionierami”.
18 czerwca 1945 roku przybyła kolejna zorganizowana grupa osadników. Wywodzili się oni z powiatu chojnickiego (zwłaszcza gminy Konarzyny), z powiatu trockiego (na Wileńszczyźnie), z powiatu Lesko (z Rzeszowskiego). Pan Małysa sprowadził wielu osadników z okolic miasta Białobrzegi (w Kieleckiem). Oto wspomnienia jednej z osadniczek, pani Elżbiety Żarskiej:
“Przyjechaliśmy z Wilna. Jechaliśmy tydzień czasu pociągami towarowymi. Bardzo się męczyliśmy, groziło nam niebezpieczeństwo. Wożono nas do Człuchowa, a potem do Miastka. W końcu skierowani zostaliśmy do Rudnik. Państwo dało nam chleb, zboże, ziemniaki – sadzeniaki, konserwy”.
Natomiast pani Wanda Sobota relacjonuje:
“Do Chojnic przyjechaliśmy pociągiem towarowym. Resztę drogi pokonaliśmy pieszo. Bagaże wieźliśmy na wózku, który miał żelazne koła. Mieliśmy jedynie kozę. Zajęliśmy gospodarstwo w Lisewie”.
Dla sprawnego pokierowania akcją osiedleńczą oraz opieką nad przybywającymi Polakami, w przechlewskiej szkole zorganizowano punkt osiedleńczy Państwowego Urzędu Repatriacyjnego.
Terytorium naszej gminy w 1945 roku, mimo akcji osadniczej, było w znacznym stopniu wyludnione. Brak danych statystycznych z pierwszych miesięcy, a pełnych z pierwszych lat. Zrezygnowano w Polsce z prowadzenia statystyk mniejszości etnicznych. W spisach ludności nie było pytania o narodowość. Był to okres ruchów migracyjnych, na skutek których stan ludności ulegał ciągłym zmianom. W czerwcu 1945 roku mieszkało tutaj około 40% ludności w porównaniu ze stanem z 1939 roku. Ubytek ludności był rezultatem działań wojennych i ewakuacji. Poza tym ciężkie warunki życia zwiększały śmiertelność.
W czerwcu 1945 roku w powiecie człuchowskim było 23 tys. mieszkańców narodowości niemieckiej i 3 tys. Polaków. W naszej gminie (obok gmin Koczała i Brzezie) było wtedy największe skupisko ludności niemieckiej. Do połowy 1946 roku przeważała w gminie ludność niemiecka nad polską. Przykładowo w Nowej Wsi na początku 1946 roku mieszkało 119 osób narodowości polskiej i 125 narodowości niemieckiej. Jednak już we wrześniu było 312 Polaków i 151 Niemców. Proporcje liczbowe uległy zasadniczej zmianie na skutek przeprowadzonej, zgodnie z uchwałami poczdamskimi, akcji wysiedlania ludności niemieckiej do brytyjskiej i radzieckiej strefy okupacyjnej. Akcja ta trwałą od lutego 1946 roku do października 1947 roku. W miarę upływu czasu i napływu osadników, ludność polska uzyskiwała przewagę liczbową.
Część ludności autochtonicznej starała się o zaświadczenia o obywatelstwie polskim. W lutym 1946 roku o taki dokument zabiegało 59 osób z Przechlewa, 46 z Sąpolna, 28 z Nowej Wsi i 13 z Przechlewka. Zgodnie z okólnikiem Ministra Ziem Odzyskanych za osoby przynależne do narodu polskiego uważano te, które są pochodzenia polskiego i “wykazują łączność z narodem polskim”. Istotnym było też brzmienie nazwisk, związki pokrewieństwa z Polakami oraz władanie językiem ojczystym. Zastanawiające, że podania – prośby o wydanie zaświadczeń o obywatelstwie polskim (znajdują się w Archiwum Państwowym w Szczecinku) pisane są piękną polszczyzną, ale trafiają się też częściowo napisane w języku niemieckim.
Przede wszystkim z myślą o tej ludności przeprowadzano kursy repolonizacyjne. Jednak zdaniem Ludwiki Tesmer:
“Były wypadki, że kursanci wychodząc z klasy byli obrzucani piaskiem i miałem węglowym. Jeden z nich został wynurzany w miale torfowym i popiole. Wszystko to musiałam jakoś łagodzić, ale dostało się i mnie. Z jednej strony anonimy, by nie zajmować się uczeniem autochtonów, z drugiej oni stawali się podejrzliwi wobec mnie ...”.
Dla starszych organizowano też kursy oświaty dorosłych. Uczono tam po prostu mówić, czytać i pisać po polsku.
W pierwszych latach po wojnie widoczna byłą znaczna przewaga liczebna kobiet, które w 1939 roku stanowiły 52% mieszkańców. Zjawisko to, mające miejsce zarówno wśród ludności niemieckiej jak i polskiej, ilustrują dane dla Nowej Wsi. We wrześniu 1946 roku na ogólną liczbę 312 Polaków było 77 mężczyzn, 132 kobiety i 103 dzieci. Natomiast wśród 151 Niemców było 41 mężczyzn, 67 kobiet i 43 dzieci.
Pomimo trudności transportowych osadnictwo na Ziemi Przechlewskiej w pierwszych latach po wojnie było dynamiczne, chociaż często odstraszały mało atrakcyjne warunki proponowane osadnikom. Zastawali ono puste spichlerze i sklepy oraz ziemię leżącą odłogiem. Jeszcze w marcu 1948 roku w najbliższej hurtowni (Człuchów) brakowało nawet towarów reglamentowanych. Znajdowały się tylko “wystarczające” zapasy nafty – 302 litry oraz 3563 kilogramy soli. Uciążliwością był również pobyt na tym terenie żołnierzy Armii Czerwonej (do 1949 roku). We wspomnieniach osadników znajdujemy wiele słów krytyki pod adresem około 200 Rosjan, którzy przebywali w majątkach na terenie całej gminy. Nie przestrzegali oni prawa, terroryzowali oni ludność za pomocą broni, dewastowali i okradali zabudowania. Postępowali tak uważając, że wszystko na całym Pomorzu Zachodnim stanowi zdobycz wojenną. Stali na stanowisku, iż od nich zależy, co zostawić dla władz i ludności polskiej.
Ogołocenie gospodarstw, niezadowalające warunki bezpieczeństwa i aprowizacji spowodowały powrót części osadników do poprzednich miejsc zamieszkania. Pod koniec 1947 roku tempo zasiedlania uległo znacznemu zwolnieniu. Pewne wyobrażenie o skali osadnictwa mogą dać informacje zawarte w Kronice Szkoły Podstawowej w Przechlewie. Liczba uczniów rosłą w następujący sposób: IX 1945r. – 62 uczniów, 1946r. –197 (w tym 16 dzieci niemieckich), 1947r. – 220, 1948r. – 252, 1949r. – 276.
Nasza gmina, z racji swojego położenia przy dawnej granicy polsko-niemieckiej, została zasiedlona w pierwszej kolejności. W 1947 roku mieszkały tu 3083 osoby. W ramach akcji “Wisła”, do 15 sierpnia 1947 roku, trafiło tu 290 Ukraińców. Jednak ludność ta, przesiedlona przymusowo i wbrew swojej woli, nie dążyła do ustabilizowania się na nowym miejscu zamieszkania, ciągle oczekując możliwości powrotu do rodzinnych stron. Świadczyć o tym może informacja władz wojewódzkich:
“Pobyt na terenie województwa uważają za czasowy, w dużej części chcą wracać. Miały np. miejsce takie wypadki, jak (...) gm. Przechlewo, powiat Człuchów, zwłoki zmarłej córki przewiózł kosztem powyżej 200 tysięcy złotych na cmentarz w Rzeszowskiem, skąd przybył. Posiada 10 ha ziemi, z których uprawia 1 ha ...”.
Ukraińców osiedlano w rozproszeniu, by ulegli szybkiej polonizacji. Kryterium przy rozmieszczaniu ludności ukraińskiej było posiadanie przez nich inwentarza żywego. Rodziny, które go posiadały kierowano na gospodarstwa indywidualne, a rodziny bez inwentarza – na majątki PNZ. Oczywiście kierowano się chłonnością poszczególnych wsi. Na obszarze całego powiatu człuchowskiego odsetek ludności ukraińskiej do polskiej wyniósł 20,8%. W naszej gminie był mniejszy, bo 9,5%.
Ciekawych informacji dostarcza tutejsze archiwum parafialne. Pierwszym ochrzczonym dzieckiem (25 IV), po przejściu frontu, był Wasyl Niesewanz urodzony 14 lutego 1945 roku. Natomiast pierwsze małżeństwo zawarło 19 kwietnia. Proboszcz Grzeszkiewicz udzielił ślubu Wandzie Kowalczyk i Antoniemu Kimusowi.
W latach 1945 – 1949 zasadniczo ukształtowała się społeczność dzisiejszej gminy Przechlewo. Jednak społeczeństwo było zróżnicowane pod względem kulturalnym, pochodzenia, religijnym i świadomości narodowej. Mieszkańcy napotykali szereg trudności, które musieli przezwyciężać własną odwagą, energią, ambicją i uporem. Wyniki uzyskane w zasiedlaniu i zagospodarowywaniu naszej gminy były tak imponujące w stosunku do możliwości, że przyczyniły się do wzmocnienia poczucia stabilizacji ludności. Właśnie wielki wysiłek i osiągnięcia często decydowały o tym, że nowi mieszkańcy związali się z tą ziemią na stałe.
• Autor jest nauczycielem; mgr historii; dyrektorem Szkoły Podstawowej w Przechlewie. Jest cenionym społecznikiem, a zwłaszcza lokalnym regionalistą. ,Jest Prezesem Koła Przyjaciół Przechlewa, członkiem Towarzystwa Miłośników Ziemi Człuchowskiej. Wchodzi w skład Komitetu Redakcyjnego kwartalnika naukowo – regionalnego “Szkice Człuchowskie”, na łamach którego publikuje liczne artykuły i opracowania. Powyższy tekst drukowany był w nr.9 –10 z 2000 r. powyższych Szkiców....
/ tz /