„Moje strône
Moje strône
są nalepsze z wszetczich strón.
Móm w nich kwiatë,
wodë, lasë,
W polu rosce żëtny plón”.
(Jan Piepka)
Ukazała się dawno oczekiwana, szczególnie przez mieszkańców Zaborów, książka prof. Józefa Borzyszkowskiego pt. „Tam, gdzie Kaszëb początk”.
Uroczysta promocja odbyła się 27 października 2001 roku w Domu Kultury w Karsinie, rodzinnej wsi profesora. Książkę zaprezentował dawny uczeń dr Cezary Obracht Prondzyński, zwracając uwagę, jak można tę książkę czytać. Później wystąpił sam autor. Podziękował wszystkim, którzy mu pomogli przy zbieraniu materiału. Potem powiedział, że 30 lat temu pisząc monografię Karsina, miał pewne marzenia.
Dziś większość z nich się spełniła. Zasłużeni mieszkańcy gminy są uhonorowani tablicami pamiątkowymi, znakomicie oznakowane są miejsca pamięci, wsie zdobią pięknie odnowione zabytkowe kapliczki.
Już w pierwszych słowach wstępu do monografii, Józef Borzyszkowski składa hołd ziemi ojców Kaszubom – Zaborom, stanowiącej cząstkę kraju, któremu na imię Polska. Przytacza w całości wiersz Jana Piepki „Moje stróne”. Słowa wiersza rozumiemy tym bardziej, im bardziej znamy nasze rodzinne strony, ich piękno, przeszłość i teraźniejszość. Miłość do małej ojczyzny tkwi bowiem w każdym z nas. Umiłowanie „kraju lat dziecinnych” jest najlepszą legitymacją polskości. To uczucie przyświecało już prof. Borzyszkowskiemu, kiedy 30 lat temu napisał monografię wsi Karsin „Tam, gdzie Kaszëb kuńc” i w 1986 roku monografię wsi Wiele – „Wielewskie góry”.
Od ponad 40 lat prof. Józef Borzyszkowski odkrywa piękno i historię kaszubsko-pomorskiej ziemi. Efektami tego poznawania – jak sam mówi – chciałby się dzielić z innymi na co dzień, a jeszcze bardziej – „współpracując z ziomkami i gospodarzami zaborskich wsi i gmin”. Współpraca z „ziomkami i gospodarzami” zaowocowała, powstaniem tej książki. Trzeba podkreślić, że gospodarze gminy, w przede dniu wejścia do Unii Europejskiej, gdzie tyle mówi się o zachowaniu swojej tożsamości, jakby wyprzedzili czas, dając społeczności gminnej możliwość lepszego poznania swojej przeszłości.
Monografia, to księga licząca 800 stron. Zawiera obraz dziejów gminy, zaprezentowany już wcześniej w monografiach Karsina i Wiela. Poszczególne rozdziały (a jest ich XVIII) ukazują walory krajobrazowe gminy, ciekawą przeszłość jej wsi, nietuzinkowe postacie, problemy współczesności, radości i smutki życia na Kaszubach, zaborskie poczucie piękna i humoru.
Szczególną wartością książki jest wyodrębnienie przeszłości i najnowszych dziejów wszystkich wsi, nie tylko Wiela i Karsina, ale także tych mniejszych, jak Knieja, Wygoda, Robaczkowo czy Popówka. Pokazuje też pojedyncze wybudowania, które związane są z ciekawymi postaciami, jak chociażby „Jasnochówka”, letnia siedziba wybitnego malarza Kazimierza Jasnocha.
Reprezentacja najwybitniejszych przedstawicieli minionych pokoleń społeczności gminy Karsin, to jeszcze jeden walor monografii. Stanowi ona potwierdzenie roli gminy w kaszubsko-pomorskich dziejach. Specyfika monografii jest według mnie to, że „moje stróne” są obecne na kartach książki nie tylko dzięki H. Derdowskiemu, A. Majkowskiemu czy J. Karnowskiemu, ale także, a może przede wszystkim, dzięki konkretnym ludziom, historycznym i współczesnym postaciom z gminy, ich ciekawym osobowościom i dokonaniom.
Chcę także zwrócić uwagę na źródła, z których czerpał autor pisząc monografię. Poza tymi ogólnie dostępnymi, jak np. Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie, czy Regionalna Izba Pamiątek w Karsinie, chodziło mu – jak sam stwierdza – „o maksymalne wykorzystanie tego, co zachowało się wśród mieszkańców gminy”.
Czytając książkę widać, że to mu się udało. Zamieszczone są na kartach monografii listy, osobiste zapiski, kartki życzeń weselnych, zaproszeń na różne okazje, wierszyki, porzekadła, dowcipy, zapisane relacje z wystawianych przedstawień, zebrań, zabaw, osobiste pamiętniki, w tym najobszerniejszy Franciszka Studzińskiego (ojca piszącego te słowa).
Książka prof. J. Borzyszkowskiego pt. „Tam, gdzie Kaszëb początk” odbiega od formy i treści poprzednich monografii autora. Żeby się o tym przekonać, zachęcam do jej przeczytania. Jednocześnie parafrazując słowa naszego wieszcza chciałbym, żeby „trafiła ona pod strzechy” mieszkańców gminy Karsin.