Ani się obejrzeliśmy a pierwszy rok nowego stulecia mamy za sobą. Czas tak szybko przeleciał jak by z bicza strzelił. Nie wiem czy to z wiekiem człowieka, zarówno godziny,
dni ,lata - robią się coraz krótsze 1
Jaki był dla nas – obywateli - ten 2001 rok. Na pewno z jednej strony był on bogaty w wydarzenia polityczne i społeczne – nie zabrakło bowiem ani nadziei ani emocji jakie przyniosła kampania i wyniki wyborcze do parlamentu.
Oceniając miniony rok z tej drugiej strony – tej ważniejszej - poprzez pryzmat warunków naszego codziennego bytu – należy z troską stwierdzić, iż był to rok pogłębiającej się biedy ekonomicznej, wzrostu beznadziejności z powodu rosnącego bezrobocia i recesji gospodarczej co dla gros polskich rodzin, oznacza ich zubożenie. Konkludując – chciałoby się rzec, że szkoda że z wyżej wspomnianym ożywieniem politycznym związanym z kampanią wyborczą nie następuje po wyborach to ważniejsze dla nas ożywienie, mianowicie - gospodarcze a z nim wzrost poziomu naszego życia.
Czyli zakreśliliśmy „koło” i jesteśmy w Nowym 2002 roku w tym samym miejscu, w społecznej poczekalni przepełnionej ..... ludzkimi nadziejami i rosnącym niepokojem z braku perspektyw i możliwości na ich realizację.
.A więc co.... co nam pozostaje? Czy zrezygnowani mamy nie wierzyć w poprawę i z „arabskim” - filozoficznym spokojem i wiarą w przeznaczenie; z założonymi rękoma czekać na to „co ma być to będzie” ! Nie mnie o tym, ani decydować, ani się wypowiadać, jakie mamy jako obywatele tego państwa podejmować działania. Rozwiązanie tych ważnych problemów pozostawiam jak większość z nas, wybranym parlamentarzystom, rządowi, partią i organizacją gospodarczym. Wierzę w ich dobra wolę ! Wierze, że po grudach, ale „wyprowadzą” nasz kraj - oczywiście przy naszej pomocy a nie przy biernym utyskiwaniu - na przysłowiową prostą. Wierzę , że dla nas ta lepsza gospodarczo – ekonomiczna przyszłość, nastąpi we wspólnocie z rozwiniętymi państwami zachodniej Europy, że zagwarantuję ją włączenie naszej gospodarki we wspólny krwiobieg połączonych naczyń silnej technologicznie i gospodarczo Unii Europejskiej . Oby tak stało się jak najszybciej !
Ta wspólnota jest nam także potrzebna po tragicznych wydarzeniach pamiętnego dnia „11 września” , po ataku terrorystycznym na Nowy Jork Bez niej – sami, jako polskie państwo nie obronimy się, ani przed światowym terroryzmem, ani innymi dewiacjami ideologicznymi i międzynarodowym szowinizmem religijnym.
Ale wracając „na nasze podwórko polityczne” chciałbym zadać pytanie – mianowicie - czy dobrze zrobiła polska „lewica” wygrywając wybory, przez co w takim a nie innym stanie przejęła państwo ? Odpowiem krótko. Tak ! Ta niczym - zdawałoby się samobójcza odwaga - świadczy nie tylko o dojrzałości politycznej tych ugrupowań, ale przede wszystkim o poczuciu jej odpowiedzialności za naród i państwo. Słowem - jak nie „ONI” , to kto byłby na tyle odważny by podjąć się tak odpowiedzialnego i trudnego zadania, a przy tym gwarantowałby skuteczność ?
Dzisiejsza polska lewica to nie tylko Socjaldemokracja, Unia Pracy czy Stronnictwo Ludowe. Dziś określonym sukcesem wyborczym dołączyła do tych ugrupowań Samoobrona –stając się nową jakościowo siłą na polskiej scenie politycznej , która w tym „lewicowym szeregu” zajęła najdalej na lewo wysunięte miejsce. Wyrazem lewicowości tej partii jest jej program i głoszone idee gospodarcze i socjalne, które w dużej części są odzwierciedleniem nastrojów i wzrastającej determinacji polskiego społeczeństwa. Stąd znaczenie Samoobrony jako swoistej „społecznej tuby”, nadal będzie rosło, bowiem będzie „gromadziła” ona wokół siebie postępujący radykalizm niezadowolenia społecznego Czy część dzisiejszych elit politycznych chcę, czy też nie chcę - Samoobrona będzie stawała się partią coraz radykalniejszego rewolucyjnego buntu społecznego. Ta siła będzie rosła w sposób wprost proporcjonalny – jak już powiedziałem – do postępującej recesji gospodarczo ekonomicznej i poczucia niesprawiedliwości. Stąd nie dziwmy się, że język jej programów i przywódców jest nie ogładzonym językiem rewolucji. W historii bywało i bywać będzie, że „rewolucyjny krzyk” jest daleki od ogłady, że jest siermiężny i prosty. To nic dziwnego, że takim jest, gdyż wyrasta on z przysłowiowego podglebia „chłodu i głodu”.
W Polsce trwa od wielu lat rewolucja. Ta ostatnia zapoczątkowana została „Solidarnością” . To dzisiaj w dużej mierze hasła solidaryzmu klasowego i ekonomicznego przejęła od tamtej pierwszej rewolucyjnej Solidarności -Samoobrona. Demokracja na którą często powołują się dzisiejsze elity i media, dopiero w Polsce raczkuje, jest ona jak dotąd w dobrych intencjach polityków, w stanowionych dopiero ustawach .Stąd sporo musi jeszcze upłynąć czasu i musi nastąpić wiele jeszcze radykalnych zdarzeń - nim demokracja w Polsce stanie się faktem i zadomowi się pod każdą „polską strzechą". Dopiero to Polska Demokracja, budowana jest od 1989 roku, czyli dopiero od kilku lat, które są przysłowiową „chwilką” do czasu jaki musiał minąć aby to Amerykanie czy państwa europejskiego zachodu ,zbudowały swój demokratyczny ustrój państwowy i społeczny , o którym my dziś możemy jak na razie... pomarzyć ! Nie mniej każdy kiedyś zaczynał...
Nie oznacza to jednak byśmy zaczynali demokratyzację od wykonywania przez uczestników tego procesu nieprzemyślanych i nie służącym sprawie czynów. Nie wpisujmy w początki tej budowy, nie mającą z tą ideą demokracji takich praktyk i gestów jak : . nawoływanie do bojkotu Samoobrony, do jej izolowania...., do „nie wpuszczania prostaków na pałacowe salony” czy do nie podawania „ręki” np. .byłemu panu Marszałkowi Andrzejowi Lepperowi, radykalnemu przywódcy tej „masy prostej, w dużej mierze nie wykształconej części narodu, co nie oznacza, że tej „gorszej”, która w swej masie stanowi często o kolejach historii...
Takie zachowania na pewno nie przyspieszą demokratyzacji a „ino dalszego wstydu przyniosą”... nie wyciągną nas z biedy... nie podniosą naszego dobrobytu..... Za ich przyczyną pogłębiona zostanie tylko nieufność i nienawiści ....., nie położą one kresu - burzącej nie zgodzie. Nie obrażajmy się na niedogodności rewolucji a zwłaszcza na jej język, który aby był skuteczny musi być „cięty” i ostry, tak ostry jak była ostra i skuteczna była francuska gilotyna burżuazyjnej rewolucji, której żniwo przyniosło.... zachodnio europejska demokrację.
Ofiary rewolucyjnych emocji „budowania nowego” padały zawsze z obu stron. Nie wykluczone, że i Szef Samoobrony stanie się jedną z nich, lecz czy to przesądzi o tym, że wygrał ...interes społeczny i dobro narodu ?
Przed nami nowy 2002 rok. Przed mami kolejne wybory, kolejne emocje i nadzieje... tym razem te bliższe nam , które są w zasięgu naszej ręki i wzroku... bowiem wybierać będziemy spośród nas, naszych sąsiadów, przyjaciół i znajomych – na gospodarzy naszych gmin ..im powierzymy sprawę rozwoju naszych lokalnych społeczności. Wierzę, że dokonamy dobrych wyborów !
O ile już o wybieraniu mowa, to na koniec odniosę się do wyborów jakie przeprowadziliśmy w strukturach naszej kaszubsko - pomorskiej organizacji regionalnej tj w Zrzeszeniu Kaszubsko Pomorskim, których dokonaliśmy 1 grudnia 2001 roku na XV Zjeździe. Można byłoby skwitować ich przebieg krótko, że obyły się one według z góry ustalonego scenariusza. Czyli wygrali swoi - „stara” sprawdzona ekipa z byłego - słusznego ugrupowania. Stary Prezes, w krótkich „abcugach” wygrał z jedynym, / także reprezentującym byłą słuszną siłę styropianowego etosu/, który odważył się z nim stanąć do rywalizacji. Który z nich byłby dla istoty sprawy tj dla regionalizmu kaszubsko – pomorskiego lepszy ? Sądzę, że merytorycznie obaj spełniliby dobrze ten cel.
Nie wypada wtrącać w tym momencie wątków subiektywnej oceny, nie mniej muszę powiedzieć, że ani jeden, ani drugi z kandydujących, jak i wielu prominentnych w gremiach naczelnych tej organizacji Zrzeszeniowych notabli, za nic ma poczucie solidaryzmu z tymi co bywają w uczciwej potrzebie, jak również z tymi co swym wyborczym „głosem” wynieśli ich na parlamentarne – państwowe szczyty.
Jednym z przykładów wyżej rzeczonej przewrotności i realizacji tylko sobie wiadomych przez nich celów, jest chociażby zmieniony stosunek m.in. prezesa ZKP do zmiany nazwy naszego województwa z pomorskiego na kaszubsko – pomorskie. Prezes gwałtownie zmienił swój stosunek na tę kwestie, za przyczyną wystąpienia na tym Zjeździe, nowego – lewicowego – Wojewody Pomorskiego - Ryszarda Kurylczyka, który „sam z siebie” wyszedł z inicjatywą, że podejmie działania w kierunku zmiany nazwy województwa.. Zaskoczenie po stronie Kaszubów - tych od „etosu” - po tej zjazdowej deklaracji Wojewody było zupełne Stało się dla wielu z nas oczywiste, że taka zmiana nazwy województwa nigdy nie „leżała” po myśli władz Zrzeszenia / co nie przeszkadzało, że głośno i oficjalnie mówiono, że tak / , że od samego początku przeciwko niej byli, nie wiadomo dlaczego - „nasi” ówcześni posłowie i senatorowie, którzy u zarania - kiedy to przyjmowali odnośną uchwałę o zmianach terytorialnych w państwie - mogli dla nas i dla siebie Kaszubów , pomyślnie załatwić tę istotą dla naszej tożsamości kwestie. Dodam , ze jako Zrzeszenie mieliśmy wówczas prawie 10 parlamentarzystów w tym marszałków Sejmu i Senatu, którzy na warszawskich salonach parlamentarnych być może wstydzili się przyznać, że są Kaszubami i członkami Zrzeszenia, które miało w swym programie zapis aby zrobić wszystko by „Kaszubi znaleźli się w jednym województwie i aby jego nazwa odzwierciedlała ten fakt” !
Jednym z wyjaśnień, że tak się nie stało może być wypowiedź prezesa ZKP prof. Brunona Synaka dla Dziennika Bałtyckiego / DB – 5.12.2001r. – „Prezent wojewody” / a mianowicie - cytuje: „Do tej pory w środowisku kaszubskim zmiany nazwy województwa na kaszubsko – pomorskie żądała raczej nieliczna grupa należąca do opozycji wobec aktualnego kierownictwa zrzeszenia.”
I otóż to - „szydło wyszło z worka” . Jak z powyższego wynika, nigdy intencją władz zrzeszenia nie była zmiana tej nazwy. W kierunku tym organizacyjnie i ideowo nie kiwnięto palcem i jak dotąd, tylko udawano ! Kim wobec tego byłem ja, który z trybuny XII Zjazdu ZKP w 1996 roku, apelowałem o działania władz Zrzeszenia i naszych parlamentarzystów w tym zakresie. Ja, który kierowałem pisemne prośby w tym względzie do Prezydenta RP i Marszałków obu izb parlamentu, ja którego wystąpienie w tej kwestii m.in. opublikowała „Norda” itd. Co ważne to także to, że w tym względzie nie działałem w pojedynkę , a reprezentowałem stanowisko szerokiego gremium Kaszubów.
Dzisiaj, chciałoby się rzec po co mi to było, aby teraz po latach - oficjalnie się dowiedzieć / nieoficjalnie od niepamiętnych „czasów” byłem skutecznie izolowany nie tylko za przeszłość i przekonania „lewicowe” - co nie powodowało w żadnym przypadku zaniechania z mej strony społecznych powinności / że należałem do grupy „opozycji wobec aktualnego kierownictwa” Panie Prezesie nic innego mi nie wypada jak podziękować za tą szczerość. Nie mniej przy tej okazji chce zapewnić, że nie uwierzę w zmianę Pańskich intencji co do nazwy województwa Ta deklaracja dotycząca tej sprawy jest koniunkturalnym gestem wymuszonym m.in. zmianą układów politycznych jakie następują w naszym kaszubskim - stołecznym Gdańsku.
Osobiście nie nam innego wyboru jak nadal być, jak Pan to nazwał w opozycji, ale w tej co nie będzie się zgadzała z tymi wszystkimi poczynaniami Pana i członków Rady, które mogą godzić kaszubskiej racji stanu. Zdaje sobie sprawę co oznacza być „opozycjonistą” a zwłaszcza w takim konserwatywnym ,gremium jak Zrzeszyńcy, stąd wiem, ze nadal będę tak traktowany jak „dotychczas” / nadal nie będę ani zdziwiony, ani zmartwiony tym, że nie będę zapraszany na Zrzeszeniowe salony i że nie będzie Panu wypadało podać mi ręki / – ta wizja mnie nie zniechęca, wręcz odwrotnie - zachęca do zdwojonego wysiłku i podwojenia swej pracy i oddania „dlo naszej Kaszebsciej sprowe” .