Przeglądając ostatnio rodzinne archiwum odnalazłem ciekawy dokument. Jest nim, odpis testamentu mojego dziadka, ojca mojej matki Heleny Pluto-Prądzińskiej – Jana Prądzińskiego gospodarza z Ostrowitego na Gochach.
Testament ten jest ciekawym dokumentem nie tylko z zakresu prawa , ale przede wszystkim jest świadectwem dobrych i uporządkowanych zwyczajów, dzisiaj nazywanych ochroną i opieką socjalną ludzi – „wieku po produkcyjnego” przechodzących w tamten, zwyczajowo ustanowiony sposób, na emeryturę , gwarantującą środki na godne utrzymanie i dożycie.
Dokument ten przedstawiam w wersji oryginalnej.
IV. 39/36 Odpis
Otwarto i ogłoszono
Chojnice, dnia 10.X. 1936 r.
Sąd Grodzki
/ - / Czech.
P r o t o k ó ł
Działo się w Ostrowitem dnia 6, maja 1936 r. w domu gospodarza Jana Prądzińskiego.
Obłożnie chory gospodarz Jan Prądziński zawezwał niżej podpisanego sołtysa Franciszka Ekmanna do sporządzenia z nim testamentu. Niżej podpisany sołtys udał sę bezzwłocznie do mieszkania znanego mu chorego i stwierdził, że stan jego jest taki, że istnieje uzasadniona obawa, iż chory może prędzej umrzeć, zanim zdążyłby z nim sporządzić testament sędzia lub notariusz. Jako świadkowie zostali przyzwani:
1/ gospodarz Franciszek Żmuda Trzebiatowski
2/ gospodarz Sylwester Prądziński
Świadkowie zapewniają, że nie są spokrewnieni ani spowinowaceni ze spadkodawcą i że władają językiem polskim w słowie i piśmie. Spadkodawca Jan Prądziński jest sołtysowi osobiście znany.
W potocznej z nim rozmowie stwierdzono, że chory oświadcza co następuje. Moje całkie gospodarstwo rolne i zabudowania z żywym i martwym inwentarzem to co dotychczas posiadałem, zapisuje mojemu synowi Augustynowi. Augustyn spłaci moim córkom a swym siostrom w posagu - Dominice trzytysiące złotych, Helenie pięćset złotych. Posagi są płatne
a/ Dominice w jednym roku i rok jeden bez procentu potem po 3 procent rocznie
b/ Helenie w 5 latach bez procentu.
Poza tym Augustyn winien swem rodzicom deputat na utrzymanie wydać, wolne mieszkanie, wejście z podwórza do izby na prawo i górę nad izbą, 1 chlew, szopą i 1 ozarką.
12 ctr. Żyta, 30 ctr. Kartofli zdrowych do jedzenia, 3000 torfu suchego, 6 mtr. Szczap drzewa, 3 tłuste gęsi a 12 funtów, 1 ctr. Wieprzowego mięsa, 25 funtów owsianej kaszy, 25 funtów bukfinta kaszy, 1 prosię od 6 tyg. , 1 krowę stałą do mleka, 1 owcę rodną z jagniątkiem, ½ ctr. Soli jadalnej, 2 morgi roli od drogi nad granicą Franciszka Żmudy Trzebiatowskiego i z tego, jeden mórg każdego roku gnoić.
I pół ogrodu nad granicą Topkę Józefa, także każdego roku gnoić.
Każdego roku 10.- zł. pieniędzy. Pogrzeb obojga rodzicom z całkiem bractwem, w razie by jedno z rodziców by zmarło, deputat zostanie w całości. To jest moja ostatnia wola.
Protokół niniejszy został spadkobiercy przeczytany, przez tegoż przyjęty i podpisany wraz z sołtysem i świadkami. Równocześnie pouczono spadkodawcę, że jego testament jest ważny przez trzy miesiące i że czasokres ważności zaczyna biec od tej chwili kiedy obawa śmierci ustaje.
p p p.
/ - / Jan Prądziński
/ - / Franciszek Żmuda Trzebiatowski /- / Sylwester Prądziński
L. S. / - / Franciszek Ekmann, sołtys
• Alfons Klepin mieszka od dziesiątków lat w Słupsku. Jest członkiem słupskiego oddziału Zrzeszenia Kaszubsko – Pomorskiego, członkiem jego zarządu i chorążym. Jest znanym słupskim rzemieślnikiem – wziętym mistrzem krawieckim. Tradycje tego zawodu w jego rodzie sięgają początków XIX wieku, bowiem krawiectwem zajmował się już jego pradziadek - Baltazar Klepin /1790 – 1874 /, który mieszkał w Brzeźnie Szlacheckim, gdzie posiadał gospodarstwo rolne, trudniąc się przy tym, właśnie krawiectwem.
A. Klepina od lat pasjonuje historia jego rodu, stąd zbiera wszelkie dokumenty po to by napisać rodzinną monografie. Póki co ma już opracowane, sięgające swymi korzeniami do przełomu XVII / XVIII wieku - drzewo genealogiczne: Klepinów z Goch.
/ tz /