NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Wschodnia cześć doliny Hinnom
7 Szabat – czwartego roku panowania
Dariusza Ajchemidy

Skała przypominająca ludzki czerep jaśniała w południowym, zimowym słońcu, jak prawdziwa czaszka leżąca od wielu lat na jakimś bitewnym polu olbrzymów. Żołnierze, którzy otaczali szybko owo wzgórze – przypominali stado mrówek, próbujących ruszyć z miejsca martwą mysz, jako że w tym południowym słońcu cała skała nabierała chwilami szarawego, mysiego koloru. Jeśliby patrzał kto na drugą stronę wzgórza nie od Jerozolimy, a od zbiegu dolin Cedronu i Hinnom, dojrzałby zapewne, że żołnierze, będący z tamtej części
golgockiej skały, pieli się, ślizgając po jej powierzchni, już mniej więcej w połowie jej wysokości . Wszystko to przypominało polowanie królewskie, w którym rząd blisko siebie idących żołnierzy, stukając rytmicznie mieczami w tarcze, naganiał zwierzynę w znane sobie miejsce – pułapkę. Różniło się jednak od niego , bo na polowaniu do owej pułapki zapędza się zwierzęta, tu zaś osaczano ludzi.
Z doliny można było dojrzeć na samym szczycie obło zakończonej skały – dwie postacie, zupełnie bezbronne. Do nich to zbliżali się żołnierze z obnażonymi mieczami, szybciej od wschodniej niż zachodniej strony wzgórza. W stojących na szczycie Golgoty postaciach bez trudu rozpoznać można było, nawet z tej odległości mężczyznę i kobietę, choć stali przytuleni do siebie , tworząc jakby jedno.
Kiedy żołnierze idący od wschodniej strony, zbliżyli się na mniej niż pięćdziesiąt kroków, kobieta, jak opadła z sił, zawisła w ramionach mężczyzny. Rzecz można było, że strzała jakaś ugodziła ją w nie osłonięte plecy, a przecie
tak być nie mogło, bo żaden z dobrze już widocznych żołnierzy, po obu stronach wzgórza, ani nie trzymał w ręku łuku, ani nie sięgał do kołczanu.
Po chwili mężczyzna obrócił głowę ku zbliżającym się żołnierzom, kobieta wypuszczona z jego ramion osunęła się pod jego stopy, a on stojąc z głową odchyloną ku nadchodzącym poruszał się w ogóle, jak wyrastająca ze skały rzeźba uczyniona ręką mistrza. Nie uciekał, choć od północnej strony, gdzie skała łączyła się postrzępionym grzbietem z syjońską górą, nie było widać jeszcze idących żołnierzy i gdyby podbiegł po grani, może przemknąłby przez zacieśniający się pierścień nadchodzących. Mógłby to uczynić w tej jeszcze chwili, bo pierwsi żołnierze szli jakby z wahaniem, czy ociąganiem się, patrząc bardziej na leżącą kobietę niż na niego. Może strach przed ześlizgnięciem po oszronionej skale, a może owa , czy to zemdlona, czy nieżyjąca już, kobieta oparta o jego kolana – nie pozwalały mu rzucić się ku zbawczej ucieczce.
Kiedy żołnierze zbliżyli się do stojącego nieruchomo na odległość miecza i kiedy jeden z nich wykonał ruch migocącym w słońcu brzeszczotem – usta mężczyzny rozwarły się szeroko jakimś krzykiem. Jeszcze trzy miecze mignęły w słońcu, po czym mężczyzna osunął się na bok leżącej kobiety. Dopiero wtedy, wzmocnione echem, wyraźnie rozbrzmiały słowa jego krzyku.
Kilkakroć jeszcze od skał syjońskiej góry niosło się echo tego przejmującego wołania : „Jeruzalem, Jeruzalem !”.....

*/Powyższy fragment pochodzi z powieści pt. „Jeruzalem Jeruzalem” wydanej w 1984 przez Instytut Wydawniczy PAX . Jej autor: Jan Ryszard Kurylczyk - słupski polityk a zarazem uznany pisarz - były prezes oddziału słupskich literatów - pełni dziś - odpowiedzialny i prestiżowy Urząd Wojewody Pomorskiego.
Książka: „Jeruzalem Jeruzalem” była jego debiutem pisarskim. Na jej treść składają się dwie powieści historyczne, będące interpretacją, a nie zapisem wydarzeń w VI wieku przed Chrystusem, które rozgrywały się na terytorium ówczesnego Imperium Persów w Jerozolimie i Babilonie. Pierwsza z nich zatytułowana jest:„Sekretne archiwum Kambudżiji” - druga: „Jeruzalem Jeruzalem”. Obie przedstawiają odautorskie spojrzenie na ówczesne stosunki persko – żydowskie w kontekście uwolnienia Żydów z niewoli babilońskiej, odbudowy świątyni Jerozolimskiej, czy też kwestii autonomii Judei.O ile w pierwszej dominuje pogląd na te kwestie z punktu widzenia Persów to w drugiej dominuje żydowski punkt widzenia.
W poprzednim numerze „NG” publikowaliśmy fragment Jego powieści – „Niezłomny z Nazaretu”, a w kolejnym, zamierzamy przedstawić następną - zatytułowaną:
„Od Maratonu do Arderikki”
/tz/


 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: Olimp węglowodany import z chin grzejniki