Kościół w Kaliszu Kaszubskim
Uroczystość weselna u Gruchałów w Mygowie, w domu rodzinnym matki Edwarda Brezy, 1933 r.
Zofia i Edward Brezowie z dziećmi: Przemysławem, Bogusławem i Emilią, 1971 r.
Z rodzinnego albumu....
Nazwisko Breza na Pomorzu najwcześniej zapisane zostało w 1662 roku w Stolzenbergu, dziś gdański Chełm; mieszkał tam wówczas Bartel, czyli Bartłomiej Brese. Następne zapisy pochodzą z księgi ławniczej Kościerzyny, w której w 1680 roku zapisany został Błażej Breza , a siedem lat później znajduje się wzmianka o krawcu Jakubie Brezie, którego starosta parchowski uwolnił z poddaństwa za dwa woły i 40 złotych. Pod koniec XVIII w. nazwisko Breza
/ albo zapisane z niemiecka Bresa / poświadczone jest wielokrotnie w Ugoszczy.
Z dokumentów wynika również, że w 1773 roku Jan Breza miał piec smolny w Słonem, siedlisku pod Kaliszem. Wspomnieć też wypada, że nazwisko Breza występuje wśród osadników z Kaszub w Stanach Zjednoczonych; w 1875 roku pojawili się oni w Winonie, np. w latach 70 –tych XX wieku /1972..../ dyrektorem Muzeum w tym mieście był ks. Paul Breza.
Współcześnie Brezowie mieszkają w wielu wsiach powiatu bytowskiego, a w kościerskim najczęściej w Owśnicy i w Kaliszu.
W Kaliszu urodził się również Edward Breza, znakomity znawca kaszubszczyzny, profesor Uniwersytetu Gdańskiego, z którego dociekań naukowych obficie tutaj czerpię. Od profesora pochodzi większość wiadomości o najbliższej rodzinie.
Profesor Breza swoje nazwisko wywodzi od imienia Ambroży, które w Grecji oznaczało nieśmiertelny. Dodajmy, że nazwę Kalisz odnotowano
w 1. poł. XV w. jako Kalis, a w 1570 roku zapisana była już jak dzisiaj. Prawdopodobnie pochodzi od błota, mułu, bagna czy moczarów, takie znaczenie ma nazwa topograficzna kaliszcze. Wieś Kalisz przez wiele stuleci należała do parafii Lipusz, dzisiaj ma własny kościół parafialny.
Niewiele było fotografii przodków profesora Brezy, jeszcze mniej zachowało się w rodzinnym albumie. Ojca profesora – Józefa Brezę / 1902 – 1967 / widzimy na fotografii w mundurze legionisty, był uczestnikiem wojny bolszewickiej w 1920 roku. „Ojciec – pisał do mnie prof. Edward Breza – urodził się w Kaliszu na wybudowaniu leżącym w kierunku Schodna, w sąsiedztwie Łukowiczów / do dziś są tam dwa gospodarstwa /, jako trzecie dziecko gbura. Mój dziadek Piotr Breza urodzony w Osławie Dąbrowie
/ Bytowskie /, wżenił się do Kalisza . Ojciec miał dwie matki: naturalną, z d.. Pelowską, która zmarła w Kaliszu, gdy miał 2 lata , oraz macochę Małgorzatę z d. Kobierowską, rodem z Lipusza.” .
Niewiele wiadomo o pokoleniu dziadków profesora Brezy. O dziadku Piotrze opowiadano, że był swoiście oszczędny – oszczędzał na rodzinie, a łatwo pożyczał obcym. W okresie galopującej inflacji dłużnicy spłacali pożyczki niewiele wartymi pieniędzmi, a niekiedy w ogóle ich nie zwracali, bo sami stawali się bankrutami. Dziadek był też niepowtarzalnym ekologiem, więc gdy w checzy, krytej jeszcze strzechą, wyrastać zaczęła dziczka, nie pozwolił jej wyciąć. Drzewko – „dar Boży” otrzymywało klauzulę nietykalności, nawet wówczas, gdy rujnowało dom.
Zachowała się też fotografia Anastazji Brezy / z męża Wirkus, 1898 – 1924 /, siostry Józefa , która „zmarła w młodym wieku, przy pierwszym dziecku – jak się mówiło”. Niespełna rocznego Edwarda Brezę poznajemy na fotografii z 1933 roku, wykonanej podczas uroczystości weselnej Walerii Gruchały z Marcinem Sprawką w Dąbrówce / Mygowie /. Na lewo od młodej pary siedzą rodzice Walerii: Antoni i Anna Gruchałowie,dalej ich starsze córki: Augustyna zamężna Czrnowska i Marta, zamężna Breza, która trzyma na kolanach niespełna rocznego Edwarda.
Matka Edwarda Marta Gruchała urodziła się w 1901 roku w Dąbrówcę, pospolicie zwaną Mygowo, po kaszubsku Megowo, leżącej blisko Piechowic.
Gospodarstwo Gruchałów i Brezów w Kaliszu dzieliło około 2 km. „Dziadek Antoni Gruchała – Węsierski (...); jego żona, a moja babcia ze strony mamy – Anna Rożek, urodziła się w Piechowicach, zmarła w 1947 roku, pogrzebana została na cmentarzu w Dziemianach. Dziadek Antoni zmarł w czasie okupacji (...) . Mama miała pięcioro rodzeństwa. Rodzice mamy mieli gospodarstwo
/ około 10 ha /, nadto utrzymywali rodzinę – dwie siostry i trzech braci – z rybołówstwa; Mygowo leży nad jeziorami : Słupino i Chebze”.
Na życie Edwarda Brezy olbrzymi wpływ wywarł nauczyciel Józef Przytarski. Jemu też złożył hołd w pracy „Nazwiska Pomorzan. Pochodzenie i zmiany”. Pisał: „Dla mnie zawsze nazwisko to [ Przytarski – W.K.] kojarzyć się będzie z Józefem Przytarskim, nauczycielem i długoletnim kierownikiem Szkoły Podstawowej w Kaliszu, który kształtował moją osobowość od wczesnego dzieciństwa po lata gimnazjalne, i pozostanie wzorem nauczyciela z poziomu podstawowego. (Uczył też w Wysinie – Chróstach i w Nowej Wsi pod Kościerzyną, skąd odszedł na emeryturę )”. – W nauczyciela Przytarskiego –dopowiedział mi pan Edward – patrzyłem jak na obrazek. – Zaczęło się to już podczas pierwszej wizyty, gdy matka wiosną 1939 roku zapisywała Edwarda do szkoły. Gdy wybuchła wojna Edward płakał rozpaczliwie, nie dlatego, że ojciec odchodził do wojska, na wojnę, lecz że nie pozwolono pójść mu do szkoły.
Przytarski, jak wiele innych rodzin z powiatu kościerskiego, został wysiedlony. Po wojnie wrócił i był znów dobrym i ofiarnym nauczycielem. Dzięki Przytarskiemu Edward Breza „poszedł do szkół”. Nasamprzód do Lipusza, do siódmej klasy, do której nie od razu został przyjęty, dopiero gdy ówczesnego kierownika szkoły matka obłaskawiła „darami wsi”. Z kolei w liceum kościerskim przeszedł rygorystyczne wychowanie niezwykle surowego katechety ks. Władysława Piaskowskiego, który w każdą niedzielę licealną młodzież prowadził , czwórkami pod sztandarem, na mszę. Gdy uczeń wyjeżdżał na niedzielę do rodziny był po powrocie przedstawić katechecie zaświadczenie od proboszcza o uczestnictwie w mszy św. ( proboszcz w Lipuszu odmawiał ) i streścić mu usłyszane kazanie. W gimnazjum zetknął się jeszcze z dyrektorem Józefem Kaszewskim, który prowadził piękne wykłady z historii; później „wysiudali”go ze szkoła ZMP-owcy .
Edward Breza został nauczycielem, którym czuje się nadal, mimo iż od lat jest cenionym badaczem. nie wyobraża sobie, by mógł na Uniwersytecie Gdańskim zajmować się jedynie nauką, bez kontaktów ze studentami.
Edward Breza ożenił się z Zofią Stefańską ze Skorzewa, z wybudowania pod Fingrową Hutą i Wieprznicą. Do dziś gospodaruje tam młodszy brat Zofii –
Marian Stefański. „Rodzina żony – napisał profesor – wybitnie nauczycielska ; siostra Anna jest dyrektorem szkoły w Głodowie pod Skarszewami, Urszula polonistka, a Brygida matematyczką w LO w Kościerzynie, brat Andrzej , który kończył elektronikę w Odessie i kolegium języka angielskiego w Gdańsku, uczy
W Technikum Budowlanym w Kościerzynie, brat Czesław jest adiunktem na PG” Żona Zofia ukończyła polonistkę na UG.
Edward i Zofia Brezowie, od dawna mieszkańcy Sopotu, mają czwórkę dzieci : Bogusława / ur. 1962 /, Przemysława / ur. 1965 /, Emilię / ur. 1966 /
i Annę / ur. 1978 /. Trójkę najstarszych poznajemy na fotografii z 1971 roku.
Wszyscy oni ukończyli studia na uniwersytecie Gdańskim: Bogusław – historię i prawo, Przemysław – handel zagraniczny, Emilia – filologię polską.
Bogusław przez wiele lat był dyrektorem wejherowskiego Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko – Pomorskiej. Z żoną Renatą z domu Ożańską , stomatologiem, i dwójką dzieci / Leszek i Skawina / mieszkają w Redzie. Przemysław , również zainteresowany Kaszubami, pracuje zgodnie z wyuczonym zawodem w Capital Bank. Emilia, której praca magisterska związana była z „Słownikiem” Bernarda Sychty, osiadła w Londynie, gdzie jest lektorem i tłumaczem. Na fotografii nie ma najmłodszej – Anny; gdy wykonywano zdjęcie i jeszcze kilka lat później nie było jej na świecie, a dziś ukończyła już polonistykę na Uniwersytecie Gdańskim; aktywna w
Harcerstwie / ZHR /.
• Red. Wojciech Kiedrowski artykuł ten napisał w 2001 roku i opublikował go w „Pomeranii” nr.2 / 2001 r. Zdjęcia archiwalne uzupełniające tekst pochodzą z albumu prof. Edwarda Brezy, a współczesne ze zbiorów „NG”./tz/