Apokaliptyczne wizje wg Józefa Chełmowskiego - artysty
ludowego z Brus-Jagli
„Dzień, w którym nie biorę Biblii do ręki,
uważam za stracony”
( Julien Green )
Zdarza się słyszeć, że gdzieś się rozegrała apokalipsa albo działy się sceny apokaliptyczne. Określenia takie mają być pewnie synonimem innego zwrotu – scen dantejskich, ale jeżeli tak, to trzeba z ubolewaniem stwierdzić, że ich autorzy najprawdopodobniej nie przeczytali ani Boskiej Komedii ani Apokalipsy św. Jana.
Apokalipsa jest księgą, która wyrosła z apokaliptyki żydowskiej, a to oznacza zarówno kierunek myśli teologicznej, jak określony typ literatury. Apokaliptyka jako teologia obecna jest już u późnych proroków, np. w księdze Daniela. Kiedy bowiem ustał charyzmat prorocki, podejmuje się próby kontynuowania tego typu myślenia i mówienia, jakie utrwaliło się w ostatnich księgach prorockich, Autorzy ksiąg apokaliptycznych są przeważnie nie znani, swoją anonimowość rekompensując tzw. pseudonimią, czyli przypisywaniem swoich dzieł wybitnym ludziom z historii narodu wybranego, mniej czy więcej odległej. Ich Imiona miały gwarantować autorytet wypowiedziom zebranych w księgach apokaliptycznych, z których każda była odkrywaniem i przyjmowaniem objawienia ( greckie apoklypsis ) przeznaczonego dla wąskiego
kręgu odbiorców. To, co niewidzialne z ziemi, staje się dostępne pośrednikowi, który otrzymuje od Boga specjalne objawienie i przekazuje je ludziom, tak jak to jest u św. Jana: „Napisz więc to, co widziałeś, i to, co jest, i to, co potem musi się stać” (Ap 1,19).
Jest jednak rzeczą apokaliptyki utajnić „to, co jest, i co musi stać się niebawem” (Ap. 1,1 ). Temu służy niesamowita oprawa złożona z obrazów, symboli i przenośni, które pojedynczo odczytywane, nie zawsze pozwalają na precyzyjne ujęcie nie tylko treści obrazu, ale również intencji hagiografa.* Tak „musi” być w apokaliptyce i dlatego tak jest również w Apokalipsie. Ta niesamowitość obrazów, zaskakujące skojarzenia, osobliwa systematyzacja zjawisk są czymś nieodłącznym w lekturze Apokalipsy. Autor wprowadza czytelnika niejako w trans wizjonerski i stopniowo pomaga mu porządkować wydarzenia, których logika okazuje się spójna w podsumowaniu całej akcji. Nie znaczy to, że czytelnik nie może liczyć na żadną pomoc w rozumieniu hermetycznego języka Apokalipsy, przeciwnie, tych pomocy jest wiele. Trzeba się choćby wstępnie zapoznać z rodzajami symboli apokaliptycznych i w ogóle biblijnych, śledzić główną myśl autora przez odkrywanie struktury księgi pamiętając o stylu antologicznym*, który jest po prostu mówieniem Biblii. Czytelnik Apokalipsy ma do dyspozycji wiele pomocy metodycznych i egzegetycznych*, ułatwiających te zadania.
W Apokalipsie św. Jana główna myśl jest następująca – Bóg jest panem historii. Kościół wpisany w tę historię realnego życia na ziemi, narażony jest na wiele przeciwności. Niektóre z nich powodują sami wyznawcy Chrystusa. Widać to na przykładzie ludzi siedmiu Kościołów Azji Mniejszej (liczba 7 skłania ku widzeniu całego Kościoła, jego pełni ). Analizą zła zajmuje się autor drugiej części księgi, pokazując jak Kościół rozwija się jednocześnie – i na ziemi, i w niebie, czyli synchronicznie. Królestwo Boże tak widziane już ma swoją pełnię w szczęściu zbawionych, zarazem walczy ze złem na ziemi, by ludzie w tę walkę uwikłani mogli dołączyć do tych, którzy już zbawieni, śpiewają na cześć Boga i Baranka.
Ponieważ „nasza” Apokalipsa ukazuje czas Kościoła, przeto w zapisie dziejów czytelnik postrzega także sprzysiężenie szatana, który wywołuje zamieszanie na świecie i pośród ludzi, wywołuje nawet, nie bez przyzwolenia Siedzącego na tronie (tak wiele razy AP nazywa Boga ), katastrofy kosmiczne.
Chrystus nie tylko współtronuje z Siedzącym na tronie, ale jest jednocześnie realnie obecny wśród Kościołów na ziemi. To On przechadza się między świecznikami (Ap 1,13) i wiele razy, także mieczem obosiecznym, ostrym interweniuje w sprawy każdego z nich.
To zaledwie szkic niektórych zagadnień związanych z Apokalipsą. Odpowiadając na tytułowy problem, trzeba powiedzieć, że apokaliptyczność rozumiana wyłącznie jako nagromadzenie spraw niesamowitych czy scen dantejskich, nie odpowiada prawdzie o tego rodzaju gatunku literackim. Poza tym obrazy, także katastrofy, mają zadanie pozytywne. Z przemijania rzeczy starych musi wyłonić się nowy świat. / - /
• styl atologiczny –
• pomoc egzegentyczna –
Powyższy artykuł pochodzi z napisanej przez Jego Ekscelencje Biskupa prof. Jana Bernarda Szlagę – Ordynariusza Pelplińskiego- tomu zatytułowanego „Powtórka z Biblii”, książki, która zawiera teksty Jego autorstwa pozwalające głębiej przeżyć i zrozumieć lekturę Pisma świętego.
Bp. Jan Bernard Szlaga –„Powtórka z Biblii” Wydawnictwo Diecezji Pelplińskiej „Bernardinum” – 1998 r.
/ tz /