NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Kazimiera Styp-Rekowska ze sztandarem Koła Związku Polaków w Niemczech w Płotowie.

Kazimiera Styp-Rekowska ze sztandarem Koła Związku Polaków w Niemczech w Płotowie.


Pierwsza szkola polska w Płotowie (1929)

Pierwsza szkola polska w Płotowie (1929)


Siedlisko rodu Styp-Rekowskich w Płotowie, koniec lat 1970-tych - dziś już nie istnieje.

Siedlisko rodu Styp-Rekowskich w Płotowie, koniec lat 1970-tych - dziś już nie istnieje.


Grupa bytowskich członków ZPwN „Rodło” przed grobem rodziny Styp-Rekowskich w Płotowie w 1984 roku przed wyjazdem do Warszawy na uroczystość 50-lecia „Rodła”; inicjatorem i organizatorem wyjazdu był Zb. Talewski.

Grupa bytowskich członków ZPwN „Rodło” przed grobem rodziny Styp-Rekowskich w Płotowie w 1984 roku przed wyjazdem do Warszawy na uroczystość 50-lecia „Rodła”; inicjatorem i organizatorem wyjazdu był Zb. Talewski.


Godni naszej pamięci...

11 czerwca 2002 r. - przypadła 60 rocznica śmierci Jana Styp – Rekowskiego, pierwszego prezesa Związku Polaków w Niemczech w Rejencji. Koszalińskiej. Był on wspólnie z Bernardem Werą z Ugoszczczy - organizatorem słynnego marszu Kaszubów do Bytowa, którego uczestnicy domagali się nauki języka polskiego w szkołach Pogranicza Bytowskiego.
Poniższy artykuł pióra śp. Stanisława Galikowskiego, opublikowany w 1975 roku w Pomeranii, przybliży nam postać i zasługi Tego wybitnego Kaszuby i patrioty polskiego... [zt]

Urodził się w 1874 roku w Płotowie. Był potom¬kiem zubożałej rodziny szlacheckiej, której rodowód na Ziemi Bytowskiej sięga co najmniej dwustu lat. Osierocony bardzo wcześnie, utrzymywał liczne rodzeństwo, prowadząc samodzielnie stosunkowo wielkie gospodarstwo rolne, Posiadał 150 mórg ziemi, cztery konie oraz tzw. chałupników, pracujących w jego gospodarstwie w zamian za dzierżawę mieszkania i gruntów.

Już w pierwszych latach XX wieku włączył się młody Jan Styp-Rekowski do prac, których jedynym celem było rozbudzanie i utrzymywanie polskiej świadomości narodowej wśród stosunkowo wielkiej grupy Kaszubów zamieszkałych na Ziemi Bytowskiej, a poddawanej od lat intensywnym procesom germanizacyjnym. Był członkiem bytowskiego Bazaru i jednym ze współzałożycieli powstałego w 1910 roku w Bytowie Banku Ludowego. Przez wiele lat wchodził w skład jego zarządu.

Działalność Banku Ludowego odegrała nader pozytywną rolę w walce o utrzymanie i rozszerzenie polskiego stanu posiadania w Bytowskiem, zwłaszcza w latach poprzedzających pierwszą wojnę światową, kiedy to prowadzona była parcelacja niektórych majątków obszarników pruskich. W tym to okresie, przy pomocy Banku Ludowego, we wsiach Łąkie, Mokrzyn, Udorpie, Ciemno i w innych pojawili się nowi polscy osadnicy.

W latach dwudziestych Bank ogłosił upadłość, a Jan Styp-Rekowski, ponieważ inni członkowie zarządu Banku optowali do Polski, miał z tego tytułu sporo kłopotów.

Bezpośrednio po zakończeniu I wojny światowej Jan Styp-Rekowski był jednym z czołowych rzeczników ruchu kaszubskiego na rzecz przyłączenia Bytowskiego do Polski. Współkierował akcją zbierania podpisów pod petycjami ludności domagającej się włączenia Bytowskiego do odrodzonego państwa polskiego, utrzymywał kontakty z polskimi środowiskami Poznania, Gdańska i Lęborka, przygotowywał marsz na Bytów, by wymóc na bytowskim landracie zgodę na wymianę południowej części powiatu, zamieszkałą przez Kaszubów, na hardziej zgermanizowane tereny włączone do Polski; organizował wiece, a później wpływał na zahamowanie opcji Kaszubów podtrzymując ich wiarę w konieczność dalszego trwania na odwiecznie polskich ziemiach.

Był on obok Wery i księdza Roberta Prądzyńskiego w 1923 roku, głównym inicjatorem i organizatorem Okręgu Kaszubskiego Związku Polaków w Niemczech. Został prezesem Okręgu tegoż Związku, pełnił tę funkcję aż do 1939 roku, do chwili aresztowania. Jako prezes uczestniczył we wszystkich naradach Zarządu V Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech, w wielu naradach Rady Naczelnej, był reprezentantem bytowskich Kaszubów na zjazdach Polaków zza granicy w Warszawie.

W mieszkaniu Jana Styp-Rekowskiego, w zabytkowym dworku w Płotowach, odbywały się wszystkie spotkania i konsultacje z przywódcami Polaków w Niemczech, w czasie których ustalano strategię i taktykę polityki polskiej mniejszości narodowej i jej kulturalno – oświatowej działalności na zachodnich Kaszubach. Przyjeżdżali do niego: ksiądz dr Jan Domański - prezes Związku Polaków w Niemczech, dr Jan Kaczmarek - sekretarz generalny tegoż Związku, Arka Bożek - wybitny działacz i przywódca polskiej mniejszości narodowej Śląska Opolskiego i wielu innych znanych działaczy polonijnych w Niemczech. Styp-Rekowski utrzymywał także ścisłe kontakty z polskimi konsulami w Szczecinie i w Pile, z przedstawicielami Polskiego Związku Zachodniego Okręgu Pomorskiego.

Z chwilą powołania w Bytowie w 1925 roku Związku Polsko-Katolickich Towarzystw Szkolnych Jan Styp-Rekowski włączył się aktywnie do prac związanych z wprowadzeniem do szkół bytowskich nauki języka polskiego. Po ogłoszeniu ordynacji szkolnej dla polskiej mniejszości narodowej w Niemczech uczestniczył osobiście we wszystkich pracach związanych z organizacją polskich mniejszościowych szkół prywatnych w Płotowie, Osławej Dąbrowie, Rabacinie i w Ugoszczy, zabiegał o otwarcie dalszych szkół pol¬skich we wsiach: Przewóz, Klączno, Rekowo, Niezabyszewo i Ciemno. Wspierał radą, doświadczeniem, niekiedy i nawet swoim autorytetem kierownika Towarzystw Szkolnych — Jana Bauera, dla którego, jak pisze Jan Beonigk, “rodzina Styp-Rekowskich była oparciem i ostoją, z którą liczyła się nawet niemiecka władza”.

Sam Styp-Rekowski wykształcił wszystkie swoje dzieci w szkołach polskich. Najstarszy z synów —Józef — ukończył w kraju Seminarium Duchowne, a później był wikariuszem parafii zakrzewskiej u księdza dr Jana Domańskiego, po czym powołany został na stanowisko kuratora Polsko-Katolickich Towarzystw Szkolnych w Niemczech. Dwoje dzieci ukończyło w Polsce Seminaria Nauczycielskie: Edmund w Tucholi, a Rozalia w Rogoźnie, czworo ukończyło Uniwersytet Ludowy w Dalkach, koło Gniezna, syn - Marceli był absolwentem Polskiego Gimnazjum w Bytomiu, wreszcie ostatni syn - Jan, uczęszczał do polskiej prywatnej szkoły mniejszościowej w Płotowie.

Rodzina Jana Styp-Rekowskiego otaczała wielkim “pietyzmem i czcią wszystko to co polskie”. Skrzętnie gromadziła pamiątki, książki i gazety polskie, zarówno te wydane w kraju jak i w Niemczech, kontynuowała zawsze zwyczaje, obyczaje i tradycje miejscowe, gromadziła wszystkie dowody świadczące o polskości Ziemi Bytowskiej. Wiele z nich, w czasie licznie przeprowadzanych rewizji, uległo konfiskacie, inne w trakcie działań wojennych zostały zniszczone lub też zaginęły. Jak donosi w jednym ze swoich raportów Konsul Polski ze Szczecina, w okresie prowadzonych dochodzeń w sprawie przeciwko Janowi Bauerowi, w wielu domach polskich powiatu bytowskiego przeprowadzano rewizje, podczas których np. u Jana Styp-Rekowskiego w Płotowach skonfiskowano: książkę zawierającą wytyczne dla polskich organizacji, odezwy pisane do młodzieży polskiej w Niemczech, modele odznak organizacji młodzieżowych w Polsce oraz listy pisane przez przyjaciół w Polsce. Mimo tych rewizji w rodzinie Styp-Rekowskiego przechowano, jedyny na Kaszubach, sztandar koła Związku Polaków w Niemczech.

Wychowywanie dzieci na polskich tradycjach narodowych, w powiązaniu z bogatym dorobkiem polskiej kultury oraz głębokie zaangażowanie się Jana Styp-Rekowskiego w działalność społeczną wśród kaszubskiej ludności, stwarzało atmosferę sprzyjającą temu, iż niemal wszystkie jego dzieci wyrosły na aktywnych działaczy polskich w Niemczech, znanych nie tylko w środowisku kaszubskim, ale i w całym środowisku polskim w Niemczech.

Jan Styp-Rekowski, oprócz koordynowania całokształtem działalności Związku Polaków w Okręgu Kaszubskim, sam kilkakrotnie kandydował z ramienia Polnische Volkspartei do pruskiego Landtagu w Szczecinie i Kreistagu w Bytowie. Z tego tytułu uczestniczył w wielu spotkaniach i wiecach, co zwłaszcza w latach trzydziestych, w okresie aktywizowania się ruchu faszystowskiego, było bardzo niebezpieczne, ponieważ bojówki faszystowskie i inne odwetowe elementy niemieckiego społeczeństwa w walce z polską agitacją przedwyborczą nie przebierały w środkach. W czasie jednego z wieców przedwyborczych, w którym Jan Styp-Rekowski uczestniczył, odbytym w Niezabyszewie w 1930 roku, doszło do bójki zakończonej dla niektórych z jej reżyserów pobytem w szpitalu.

Jan Styp-Rekowski był także prezesem zarządu Kasy Polskiej w Ugoszczy, z siedzibą w Bytowie. Kasa ta reaktywowana w miejsce upadłego w 1920 roku Banku Ludowego, podjęła kontynuację jego chlubnej działalności, przychodząc z pomocą kredytową w wielu sytuacjach kryzysowych poszczególnych członków. Już w drugim roku jej istnienia (1932 rok) liczba członków Kasy wzrosła do 40, a obroty finansowe przekroczyły 17 tysięcy marek. Od zarządu Kasy domagano się przejęcia i likwidacji wszystkich zobowiązań dawnego Banku Ludowego. Niektórzy z udziałowców tegoż Banku, mieszkający w Polsce, dochodzili swych należności nawet na drodze postępowania sądowego. Jan Styp-Rekowski, jako jedyny spośród wszystkich członków zarządu Kasy posiadający majątek, miał z tymi zobowiązaniami najwięcej kłopotów. O jednym z nich Konsul Polski ze Szczecina pisze następująco: „Dowiedziałem się o możliwości obłożenia aresztem majątku ojca Styp-Rekowskiego, za długi względnie zobowiązania wobec niejakiej Główczewskiej z Polski, na sumę 2 tysiące marek. Była członkiem Banku Ludowego w Bytowie, a wobec niemożliwości zlikwidowania hipotek należnych Bankowi przeniosła ona sprawę przy pomocy rekwizycji na teren niemiecki i wyrok na Jana Styp-Rekowskiego otrzymała”. Być może, że interwencja szczecińskiego Konsula w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Warszawie pomogła rozwiązać niekorzystną sytuację Jana Styp-Rekowskiego, grożącą konfiskatą jego majątku. W dokumentach brak dalszych wiadomości o tej sprawie.

Styp-Rekowski należał do bardziej zachowawczego skrzydła działaczy polskich w Niemczech, zbliżonych do ks. dr Jana Domańskiego. Jako działacz społeczny posiadał on wielki autorytet zarówno wśród miejscowej ludności kaszubskiej jak i u władz niemieckich, którym imponowała wspaniała postawa moralna Rekowskiego, wzniosłość i bezkompromisowość w działaniu, jego duma narodowa jako Polaka. Z rodziną Styp-Rykowskich liczyły się także władze V Dzielnicy Związku, u których prezes kaszubskiego Okręgu zabiegał, często z różnym powodzeniem, o większe uznawanie polskich interesów na Kaszubach. W działaniu był Styp-Rekowski taktowny, odważny i bezkompromisowy, zaś jako człowiek przedsiębiorczy, energiczny, o charakterze dość impulsywnym.

W roku 1939 został Jan Styp-Rekowski aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Oranienburgu, a później w Dachau, jako więzień nr 19551. Równocześnie hitlerowcy aresztowali czworo jego dzieci: Józefa, Edmunda, Alfonsa i Rozalię. Dwoje z nich zostało zamordowanych: Alfons w Oranienburgu jako więzień numer 3015 I Edmund w Mathaussen - Gussen, jako więzień numer 2937. Jego zaś samego, jako 66-letniego starca, hitlerowcy dnia 11 listopada 1940 roku zwolnili z obozu, z poleceniem meldowania się u miejscowego sołtysa. Powrócił do rodzinnej Wsi schorowany i krańcowo wyczerpany. Wkrótce potem zmarł. Zwłoki jego złożono na miejscowym cmentarzu w Płotowie, w jednej trumnie z urną z prochami, zamordowanego nieco wcześniej w obozie w Oranienburgu, syna Alfonsa, który miał być jego sukcesorem. Na kilka dni przed jego śmiercią landrat bytowski wyznaczył urzędowego zarządcę posiadłości Styp-Rekowskich.

Jan Styp-Rekowski jest jedną z najwybitniejszych i najpiękniejszych postaci. polskiego ruchu mniejszościowego w powiecie bytowskim. Jego prawy charakter, nieustępliwość i aktywność jaką przejawiał w działaniu niemal do ostatnich chwil swego życia, szlachetne ideały, którym zawsze był wierny, zaskarbiły mu uznanie i głęboką wdzięczność ludu kaszubskiego. Władze miasta doceniając tę działalność nazwały jego imieniem jedną z ulic miasta Bytowa.

Wspaniała i wyniosła postawa, przezorność i subtelność, tudzież głęboka wiara w fakt powrotu Bytowskiego do Macierzy, towarzyszyły zawsze temu człowiekowi. Nawet wtedy kiedy w oranienburskim obozie śmierci, innych ogarniało zwątpienie, on wierzył i zawsze znalazł słowa nadziei i pociechy.

Ten wielki optymista i entuzjasta sprawy polskiej, a zarazem człowiek skromny i prosty, zapisał się na zawsze w historii pięknych Kaszub Bytowskich.


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: bsn odżywki i suplementy Warszawa