Do Naświętszej Panny
Panno bezrówna, stanu człowieczego
Wtóra ozdobo, nie psowała w której
Pokora serca, ni godność pokory
Przedziwna matko stworzyciela swego!
Ty, głowę starwszy smoka okrutnego,
Którego jadem świat był wszelki chory,
Wziętaś jest w niebo na wysokie chory;
Chwalebna, szczęścia używasz szczerego.
Tyś jest dusz naszych jak księżyc prawdziwy,
W którym wiecznego baczymy promienie
Miłosierdzia, gdy na nas grzech straszliwy
Przywodzi smutnej nocy ciężkie cienie!
Ale zarzą już nam nastań raną
Pokaż twego słońca światłość żądaną.
Wtóra – albowiem pierwszą jest Chrystus
Pokory – w której pokora nie psuła męstwa /serca/, ani wysoka Godność nie psuła pokory.
Strawszy – zam. starszy; N.P. starła głowę węża-szatana, wydając na świat Jezusa
Księżyc - „jak księżyc”- albowiem tak, jak on świeci tylko światłem słonecznym, tak N. P. zsyła nam pośrednio „ promienie wiecznego miłosierdzia Chrystusowego
Zarzą – zorzą.
Raną – ranną, poranną
Żadaną – pożądaną, upragnioną.