Państwo mlodzi: Małgorzata Maria Fiszka-Borzyszkowska
i Jan Hapka wraz ze świadkami oraz babcią - Marią
Fiszk¹-Borzyszkowsk¹.
Nowożeńcy oraz ich rodzice: Krystyna i Jerzy Hapkowie
i Jolanta i Jerzy Fiszka-Borzyszkowscy.
Monika Hapka z welonem, który jej przypadł po
oczepinach.
Wesele na Gochach od dawnych czasów zawsze były huczne i trwały kilka dni a czasem nawet tydzień. Było to już bardzo dawno gdyż od mojego wesela minęło ponad 50 lat, pamiętam, że trwało ono trzy dni. Jeszcze w obecnej dobie wesela trwają 2 dni.
1 czerwca 2002 roku na ślubnym kobiercu stanęła młoda para z parafii Borzyszkowy. Panna młoda Małgorzata Maria Fiszka Borzyszkowska - studentka II roku germanistyki w Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku oraz pan młody: Janusz Hapka dyrektor i właściciel dobrze prosperującego przedsiębiorstwa z Łąkiego. Funkcję świadków pełnili : Monika Hapka i Robert Fiszka Borzyszkowski. Nawy borzyszkowskiego kościoła zapełniło ponad 120 gości weselnych.
Tuż przy kratkach prezbiterium zajęli miejsca najbliżsi państwa młodych: rodzice pana młodego – Krystyna i Jerzy Hapka; rodzice panny młodej Jolanta i Jerzy Fiszka Borzyszkowscy, jak również rodzice chrzestni nowożeńców: Maria i Janusz Trojankowie oraz Bożena i Stach Fiszka Borzyszkowscy. Ponadto dziadkowie: Monika i Franciszek Kleistowie oraz babcia panny młodej – Maria Fiszka Borzyszkowska.
Uroczystą Mszę Świętą celebrował Jego Wielebność ksiądz proboszcz
Jan Flisikowski, który przyjął od nowożeńców przysięgę dozgonnej miłości i wierności małżeńskiej.
Poczym ks. proboszcz poprosił wszystkich obecnych do złożenia ofiar do koszyczka trzymanego przez ministrantów.
Po uroczystości kościelnej państwo młodzi oraz zaproszeni goście udali się do sali weselnej w Trzebiatkowach.
Od dawna na Gochach istniał zwyczaj, że na trasie, którą wracał z kościoła orszak weselny przyjaciele i znajomi budowali bramy weselne. Przy tych bramach zatrzymywał się pojazd wiozący młodą parę a obecni przy niej składali nowożeńcom życzenia. Dzisiaj ten piękny zwyczaj budowania bram zaginął. Jednak orszak młodej pary był co jakiś czas zatrzymywany np. przeciągniętą przez drogę linką, przez...oczekujących za dalszy przejazd okupu w postaci ... butelki wódki.
Przy wejściu do sali weselnej, państwo młodzi przyjmowali życzenia i prezenty od gości. Po wzniesieniu szampanem toastu i odśpiewaniu tradycyjnych polskich życzeń - 100 lat, wszyscy zasiedli do bogato zastawionych stołów. Tańce i konsumpcja trwały do 24-tej. W między czasie wesele odwiedził ks. proboszcz Jan Flisikowski. O północy odbyły się oczepiny panny młodej. Zdjęty welon panna młoda rzuciła w kierunku grupy panien. Szczęśliwą, która go złapała była Monika Hapka, to ona zgodnie z dawną przepowiednią powinna wkrótce stanąć na ślubnym kobiercu. Z kolei pan młody rzucił w stronę kawalerów swą muszkę. Pośród nich najszybszym okazał się pan Dieter Richter z Bremervorde i jego także powinien czekać rychły ślub.
Po oczepinach zabawa trwała do samego rana. Na drugi dzień wszyscy uczestnicy wesela spotkali się znowu o godzinie 13-tej aby dalej bawić się – tak jak kiedyś to na Gochach bywało!
Mnie na długo pozostanie w pamięci solowe wykonanie pięknej pieśni „Ave Maria” przez studentkę Poznańskiej Akademii Muzycznej – Adę Drążkowską- prywatnie , kuzynkę pana młodego.
Młodej parze wypada życzyć „Szczęść Boże” !