NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Kościół p.w. Matki Boskiej Zielnej w £ąkim.

Kościół p.w. Matki Boskiej Zielnej w £ąkim.


Ks. Kazimierz Raepke (06.6.1936–15.5.1999)

Ks. Kazimierz Raepke (06.6.1936–15.5.1999)


Fot. J. Maziejuk
Ks. bp Marian Przykucki - Brzeźno Szlach, 1983

Fot. J. Maziejuk
Ks. bp Marian Przykucki - Brzeźno Szlach, 1983


PIERWSZE KOŚCIOŁY

Na terenie Ziemi Człuchowskiej, w skład której wchodziły Gochy, dużo już wcześniej niż powstał kościół i parafia w Borzyszkowach, wybudowane były już świątynie chrześcijańskie. Tereny na północ od Człuchowa do chwili przybycia Krzyżaków w odróżnieniu od Goch, były terenami niezamieszkałymi. Ówczesny obszar Goch był jedną wielką puszczą trudną do przebycia, nawet Kasztelan mieszkający w Kasztelu w Szczytnie nigdy nie odwiedzał tych stron.

Na wyspie Schlosswerder na dzisiejszym jeziorze Krępsko, przy istniejącym tam we wczesnym średniowieczu Kasztelu, wybudowana została w 1205 roku kaplica.

W tym samym roku Kościoły powstały w Chojnicach i w Konarzynach. Cztery lata później wybudowano kościoły w Człuchowie, Koczale i Białym Borze. Następną wybudowaną w 1279 roku świątynią na tym terenie był Kościół przy klasztorze zakonu Augustynów w Swornegacich.

Zakon Augustynów ze Swornegaci położył wielkie zasługi w chrystianizacji tej Ziemi. To jego tu działalność przyczyniła się do zorganizowania lokalnych struktur kościelnych - nie tylko w samych w :Swornegaciach ale także poza wymienionymi miejscowościami, w Sąpolnie i Przechlewie.

Na teren przyszłej parafii borzyszkowskiej, Swornegaccy zakonnicy prawdopodobnie nie docierali, bowiem nie mówią na ten temat żadne zapisy. Prawdopodobną przyczyną tego stanu rzeczy było to, że te tereny w tamtym okresie były jeszcze nie zamieszkałe.

Sprowadzeni w XIII wieku na teren borzyszkowskich Goch przez Krzyżaków – osadnicy zasiedlili obszary dzisiejszych wsi: Borzyszkowy, Lipnica, Kiedrowice, Ostrowite, Prądzona, Brzeźno Szlacheckie, Łąkie, czy Gliśno byli już Chrześcijanami. Osadnicy Ci byli potomkami Słowian z nad Łaby, których przodkowie ochrzczeni zostali prawdopodobnie już 150 lat temu w X / XI wieku. Pomimo, iż znajdowali się już od ponad 100 lat pod panowaniem Sasów, którzy zagarnęli ich nadłabskie terytoria – nie stracili oni swej słowiańskiej: pomorsko – kaszubskiej mowy. Nawet nadane im przez Sasów niemieckie nazwiska nie zrobiły z nich Germanów. Z tymi niemieckimi nazwiskami osadnicy z nad Łaby przyjechali na Gochy i nadal się nimi posługują. Te ówczesne przywiezione na teren Goch przez tamtych osadników nazwiska, sprawiają historykom do dziś wiele trudności, kłopotu i zamieszania. Czytałem na temat powstania tych nazwisk wiele książek i opracowań napisanych przez różnych pseudohistoryków, że aż wierzyć się nie chce jak mogły urodzić się w ich głowach takie bzdury.

Co prawdą jest, terenie Polski w tym także i na Pomorzu nazwiska zaczęto wprowadzać pod koniec XV i XVI a nawet jeszcze na pocz. XVIII wieku a więc niby dlaczego mieszkańcy takiej krainy jaką są Gochy mogli posiadać już swe nazwiska
Ponadto pragnę dodać, że w Polsce nazwiska wprowadzono i tak o prawie 400 lat wcześniej niż w Turcji. Chociaż z tego tylko powodu nie należy Gochom zazdrościć posiadania nazwisk już w XV wieku.

Może by tak postudiować historię średniowiecza.....ale przed tym niestety należy poznać język łaciński...

TU WIARA JAK OPOKA

Od przybycia pierwszych osadników na Ziemię Gochów minęło już 650 lat. Wszystkie te lata były przepełnione niewzruszoną wiarą i przynależnością do tego samego Kościoła. Przez te 650 lat żaden z Gochów nie odszedł od wiary naszych przodków.
Szerzący się Luteranizm na Ziemi Człuchowskiej i Chojnickiej zataczał coraz to szersze kręgi. W Chojnicach zginął z rąk siepaczy protestanckich miejscowy ksiądz, który nie chciał oddać Katolickiego Kościoła Protestantom. Pomimo różnych prób zastraszania i podobnym jak powyżej gwałtom - na terenie Gochów żaden z mieszkańców nie zmienił swej wiary. Wszyscy Katolicy zostali wierni Papieżowi i swej religii.

W czasie okupacji Pruskiej na Gochach zaczęli osiedlać się niemieccy Ewangelicy. Pomimo nacisku żelaznego Kanclerza Otto Bismarcka, który wypowiedział ostrą walkę Katolikom – Gochowie zosali nieugięci.

W okresie II wojny światowej zabrano Gochom wszystkich kapłanów a pomimo tego kościoły zapełniali wierni. Może to wówczas prowadzone przez nich samych , bez kapłana modlitwy były jeszcze bardziej niż to było zazwyczaj - gorące i błagalne. Ponadto kto mógł to w niedzielę dojeżdżał do pobliskich prowadzonych przez kapłanów niemieckich czynnych wówczas kościołów w pobliskim powiecie bytowskim.

Tego stosunku do wiary i Kościoła nie zmienił okres stalinizmu i PRL-u. Kościoły ma Gochach podczas niedzielnych mszy do dziś są pełne wiernych. Nikt z tutejszych dla ówczesnych stanowisk partyjnych czy państwowych nie wyparł się swej wiary. Także nawet Ci, którzy opuścili swoją Małą Ojczyznę – Gochy, i zamieszkali na obczyźnie, a dzisiaj ich potomkowie pozostali wierni Kościołowi i wierze swych Ojców.

NASI KAPŁANI

Głęboka wiara na Gochach nie przetrwałaby setek lat, gdyby nie kapłani, w tym zwłaszcza kierowani tu, przez pelplińskich Biskupów. Kapłani, którzy pokochali mieszkający tu ubogi lud. Kapłani, którzy na co dzień - na dobre i na złe są ze swymi parafinami i jak oni skromnie żyjących pośród nich.

Wśród wielu takich kapłanów znaczących dla historii i rozwoju współczesności Goch wymienić należy księży: proboszczów borzyszkowskich - Sylwestra Felchnera i kanonika Kazimierza Reapke ; proboszcza Ksawerego Gabrycha w Brzeźnie Szlacheckim zamordowanego w obozie w Dachau, oraz byłych proboszczy z Borowego Młyna - Bernarda Gończa i Leona Paerschke.

Schorowany śp. ks. Kanonik Kazimierz Raepke przechodząc na emeryturę – nie miał się gdzie podziać. Zamieszkał gdzieś kątem w miejscu swego urodzenia w Kartuzach, dokąd zabrał tylko... książki. Wszystkie pieniądze ofiarowane przez parafian wkładał w remont borzyszkowskiego kościoła, a także w budowę dwóch nowych kościołów w swej parafii tj. w Lipnicy i Łąkiem. Sam żył skromnie jak zakonnik. Zawsze całym sercem był dla swych parafian. To Jego życie stanowiło najlepszy przykład, jakim kapłan może służyć swym wiernym.

Księża: Sylwester, Leon i Ksawery pomimo grożącym im gestapowskim represjom - do śmierci włącznie - nie bacząc na to, pozostali ze swymi wiernymi by nadal potęgować wiarę i przywiązanie do Kościoła.

Ksiądz Ksawery Gabrych oddał swe życie a ks. Leon Paerschke ścigany przez Gestapo zdążył zbiec (ukrywał Go m.in. w Gdyni – śp. Jan Kulpiński, który w nr 4 NG opublikował odnośne o tym wspomnienia - red.), ale wrócił po wojnie do swych wiernych.

Zmaltretowany i schorowany wrócił także do swych wiernych z obozu koncentracyjnego ks. Sylwester Felchner.

Do dziś cieszy się na Gochach wielkim szacunkiem były Ordynariusz Diecezji Chełmińskiej ks. Arcybiskup Marian Przykucki, który był w Brzeźnie Szlacheckim w 1983 roku w 300 rocznice Wiktorii Wiedeńskiej. W rocznice zwycięstwa, do którego przyczynił się także oddział zbrojny pod dowódćami: Grabowskim i Łąckim z Gochów wchodzący w skład regimentu pomorskiego – Wojewody Denhoffa.

Z tej to uroczystej okazji ks. Arcybiskup poświecił wówczas, postawiony przez naszą społeczność obelisk – „Kaszubi pod Wiedniem”.

Do dziś to zdarzenie a także przyjazd ks. abp Mariana Przykuckiego w 1984 roku do Borowego Młyna – po to aby na nie mniej wzniosłej manifestacji miejscowych Kaszubów dokonać poświęcenia wybudowanej przez Borowian - z inicjatywy śp. Władysława Pażątki – Lipińskiego - kapliczki św. Jana Nepomucena , a także by poświęcić posadowioną na miejscowej szkole tablicę upamiętniającą starania Gochów o sprawiedliwą dla nich i dla odradzającej się w 1920 roku II RP - granice – na długo pozostanie w społecznej pamięci.

Te obecności Biskupa wśród wiernego chrześcijaństwu ludu kaszubskiego, pogłębiła w nas - współczesnych - wiarę i przywiązanie do Kościoła.

To poczucie więzi z Kościołem oraz z jego lokalnym arcypasterzem umacnia dzisiaj aktualny Ordynariusz Pelpliński ks. bp prof. Jan Bernard Szlaga, który to m.in. konsekrował wybudowany kościół w Łąkiem i często odwiedza tutejsze parafie.

* Niniejsze szkice pochodzą z opracowania Teofila Cichosza: „Kapliczki-Świątki-Krzyże na Gochach” wydanie autorskie; Berlin –2000 r. Materiał ten - zwłaszcza w części pierwszej niniejszego szkicu - przedstawia osobiste przemyślenia i autorskie badania w tym względzie. /tz/

 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: informacje z firm