| | Świadectwa naszej historii[NG: 10] Autor: Józef von Żmuda-Trzebiatowski - Borowy Młyn (liczba artykułów: 1)Wystąpienie Józefa von Żmudy–Trzebiatowskiego z Borowego Młyna – Wójta gminy Brzeźno Szlacheckie do Starosty Chojnickiego Borowy Młyn, 14 stycznia 1946 rok. Donoszę Obywatelowi Staroście, że dnia 9 bm. zostałem w czasie sesji aresztowany i odprowadzony pod karabinem do Urzędu Bezpieczeństwa w Chojnicach. Tam zostałem poddany śledztwu. Zarzucono mi, że jestem Volksdeutschem i należałem do Volksturmu... Dalej w tym miejscu cześć tego pisma jest uszkodzona i tylko w fragmentach można ją przeczytać, stąd na podstawie domyślnych skojarzeń, rekonstruuje ten wątek niniejszego listu. „... i należałem do policji pomocniczej. Po przedłożeniu wyjaśnień zarzuty kolejno upadały. Wyjaśniłem, ze do policji pomocniczej jako były więzień nie mogłem być przyjęty. Wyjaśniłem, ze były u nas nagminne przypadki, że mieszkańców gminy powoływano okazjonalnie do służby wartowniczej, np. w okresie zamachu na Hitlera, zaburzeń politycznych w Czechosłowacji, w przypadku ucieczki jeńca. W tym ostatnim przypadku do obowiązku posiadającego III grupę narodowościową należało wylegitymować i przyprowadzić na posterunek żandarmerii przebywającą w okolicy obcą osobę. Nie mniej posiadający tą grupę nie otrzymywali karabinów....” cd . wg. oryginalnego zapisu... Byłem w Stuthofie pół roku jako podejrzany o przynależność do Polskiego Związku Zachodniego, którego to byłem skarbnikiem w miejscowym oddziale. Pomimo, że do oddziału PZZ w Borowym Młynie należało przeszło 50 ciu członków, nie zdradziłem nikogo, choć muszę przyznać, że gestapo nie szczędziło mi nacisku fizycznego i moralnego. Po wysłuchaniu tego usprawiedliwienia przesłuchujący oficer zwolnił mnie i mogłem udać się do domu. W dniu 10 bm. przed południem przybył do urzędu gminnego komendant posterunku MO w Lipnicy w towarzystwie milicjanta Siateckiego i funkcjonariusza UB Husarskiego i zaaresztował mnie ponownie, poczem zostałem odstawiony do posterunku w Lipnicy, gdzie po przesłuchaniu mnie przez oficera UB zostałem znów zwolniony. Aresztowań tych spodziewałem się od chwili awantury z milicjantem Malichem, każdego czasu, gdyż wiadomo mi było, że milicja zbiera materiał obciążający mnie politycznie i na pewno z tym wystąpi. Mieli oni obecnie ułatwioną pracę, gdyż w związku z naciskiem, jaki wywierać muszę na obywatelach aby dawali jak największy procent dostaw obowiązkowych, z tego względu mam wielu nieprzyjaciół i niechętnych , od których można łatwo teraz coś obciążającego na mnie wydobyć. Aresztowanie te i tłumaczenia się, że są one w wyniku niesłusznym a także krzywdzącymi mnie zarzutami, działają na mnie deprymująco do tego stopnia, że jestem moralnie całkowicie wykończony. Mniemałem o sobie, że jestem co najmniej dobrym Polakiem i wg tej zasady żyłem a teraz muszę przechodzić takie katusze moralne. Obywatel Starosta zrozumie, że w tych warunkach funkcji wójta dalej pełnić nie mogę, tym bardziej, że po ostatnim aresztowaniu mnie w biurze zarządu gminy dokonanego w obecności mych pracowników i publiczności, autorytet mój, jaki zdołałem sobie w gminie wyrobić, znikł bezpowrotnie. Każdy myśli o mnie i ma prawo to powiedzieć, ze chociaż dziś mam wielkie słowo, to jutro mogę być przymknięty. Praca w tych warunkach na pewno nie da pozytywnego wyniku a być wójtem tylko dla tytułu, tego nie potrafię. Proszę posłusznie Obywatela Starostę o przychylne rozpatrzenie mej sprawy i o zwolnienie mnie z dotychczasowych obowiązków. |
