NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny
Sierpień 1998 - Czesław Kjast - miejscowy radiesteta znalazł prawdopodobne miejsce pochówku; towarzyszy mu syn Damian oraz członkowie Obywatelskiego Komitetu: Władysław Kapiszka i Franciszek Bruski z Borowego Młyna

Sierpień 1998 - Czesław Kjast - miejscowy radiesteta znalazł prawdopodobne miejsce pochówku; towarzyszy mu syn Damian oraz członkowie Obywatelskiego Komitetu: Władysław Kapiszka i Franciszek Bruski z Borowego Młyna


Jak nas poinformowano po trzech latach zaniechania czynności związanych z odnalezieniem szczątków zamordowanych na przedpolach Borowego Młyna w 1943 roku przez żandarmów hitlerowskich trzech polskich uciekinierów z przymusowych robót w którymś z niemieckich majątków za byłej przedwojennej polsko-niemieckiej granicy.
Na wyjaśnienie czeka nie tylko miejsce ich zatrudnienia , ale także ich nazwiska bowiem do dziś pozostają oni bez imienni tak jak i ich zabójcy.
Gwoli przypomnienia należy powiedzieć, iż z inicjatywy Obywatelskiego Komitetu, który w tej sprawie zawiązał się w Borowym Młynie w 1998 roku ówczesny oddział Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Koszalinie w osobie sędziego Sądu Wojewódzkiego Andrzeja Jaracza podjął czynności śledcze. Podjęto także czynności eshumacyjne w miejscach wskazanych przez świadków tej zbrodni okazało się, że były to wysiłki bez skuteczne nie odnaleziono bowiem zwłok, a na domiar w tym czasie rozwiązano Komisje Badań Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu a na jej miejsce Sejm powołał Instytut Pamięci Narodowej, lecz polityczna walka o fotel prezesa Instytutu jak i o priorytety jego programowej działalności spowodowały, że takimi sprawami jak ta w Borowym Młynie ,gdzie chodzi o odtworzenie zbrodni hitlerowskiej a nie tak modnej – komunistycznej – przestano się interesować.
Stąd jak dotąd nikogo z odpowiedzialnych za te sprawy zarówno na najwyższych szczeblach wojewódzkich po gminne nie interesowało np. to, że w miedzy czasie udało się przy pomocy radiostety Czesława Kjasta z Wierzchuciny natrafić na ślad prawdopodobnie mogiły tychże zabitych męczenników i odkopać fragmenty kości i tkanek ,które lekarz specjalista ze Słupska uznał, że są szczątkami ludzkimi. Nikogo tez nie interesowało, że do dziś leżą one w policyjnej szafie i nikt ani Komendantowi Posterunku ani przewodniczącemu Obywatelskiego Komitetowi w niczym nie dopomogli w wyjaśnieniu tej bądź co bądź z mocy prawa zbrodni nie kiwając w tej sprawie by ja doprowadzić do końca nawet „przysłowiowym palcem”

Tym razem należy mieć nadzieje, ze może teraz w maju br. prace pod przewodnictwem prokuratora Andrzeja Bukowskiego z placówki koszalińskiej, Pomorskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku przyniosą pożądany społeczny oraz prawny efekt
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: kurtyny bezpieczeństwa Meble ogrodowe