| |
Mord pod ŁukowemW cyklu: Historia (liczba artykułów 64)[NG: 10] Autor: Zbigniew Talewski - Borowy Młyn (liczba artykułów: 325)Z okazji wrześniowej 63-ciej rocznicy wybuchu II wojny światowej, pragnę wspomnieć o mordzie, jakiego na 27 mieszkańcach Czerska dokonali 4 listopada 1939 roku hitlerowcy, mordując tych polskich patriotów w lesie nieopodal podczerskiej wsi Łukowo. Wspomnienia te tym bardziej są dla mnie ważne bowiem w tej wrześniowej wojnie obronnej udział wzięli moi Krewniacy: bracia mego ojca i mej matki stając w szeregach lokalnego batalionu Obrony Narodowej "Czersk", jednego z oddziałów, który na rubieżach chojnicko-charzykowskich przyjął na siebie pierwsze ataki Werhmachtu. To prawdopodobnie pod Charzykowem dostał się do niewoli i nie wrócił z tej wojny, mój wuj Antoni Talewski, żołnierz tego batalionu, który przed wybuchem wojny był rządcą w majątku ziemskim Szlachetna pod Nową Cerkwią. Z kolei kuzynowie mojej matki czerszczanie: nauczyciel Laska a w czasie kampanii wrześniowej był podporucznikiem WP i dowodził pod Charzykowem w ramach BON "Czersk" jednym z walczących tam pododdziałów, a żołnierzem września był inny kuzyn mojej Mamy - stolarz Alojzy Krajecki z Kaszarów. Ten bohaterski Batalion ON "Czersk", który tworzyli zmobilizowani rezerwiści z Czerska i okolic, wraz z podobnym mu BON "Tuchola" wchodził w skład Grupy Operacyjnej "Czersk", którą dowodził generał Grzmot – Skotnicki. 2 września 1939 roku oddziały WP opuszczają Czersk a wraz z nimi fala cywilnych uchodźców. Wśród nich byli moi dziadkowie i rodzice. Uciekali oni z falą uciekinierów pod obstrzałem samolotów niemieckich , razem z kolumnami cofających się żołnierzy polskich, drogą na Śliwicę. Na nic się to zdało. Pomimo, że byli już parędziesiąt kilometrów od Świecia i Wisły, bo już pod Błądzimem, widząc bezsens tej ucieczki, wyprzedzeni przez goniące WP oddziały Werhmachtu - zawrócili do Czerska. Po wycofaniu się WP i władz cywilnych Czerska, władzę w mieście przejęła utworzona samorzutnie Straż Obywatelska, na której czele stanął Stanisław Kardasz - właściciel zakładu ślusarskiego. W grupie tej byli także m.in. działacz miejscowego koła Stronnictwa Ludowego, z zawodu stolarz - Teofil Borzyszkowski , a także Otton Sabiniarz – radny miejski a przy tym prezes koła Polskiego Związku Zachodniego i wydawca czerskiej gazety „Echo Borów Tucholskich”. Wszyscy Oni zostali aresztowani przez hitlerowców w połowie września 1939 roku. Po przewiezieniu do więzienia chojnickiego, prawdopodobnie zostali rozstrzelani w „Dolinie Śmierci” w Igłach koło Chojnic. Niemcy do Czerska wkroczyli 3 września i już tego samego dnia mordują bez powodu pasącego bydło przy szosie do Łęga, 18 letniego Bernarda Łangowskiego. Tym mordem rozpoczynając niejako na terenie Czerska i okolic swe bezwzględne rządy terroru. 6 września na czerski rynek zegnano grupę kilkudziesięciu obywateli miasta, poczym pognano ich przez Chojnice do Człuchowa a stamtąd transportem kolejowym wywieziono ich do Niemiec na przymusowe roboty. Jak wspominał mój ojciec, grupa tych więźniów wśród których był jego brat Bolesław, na nocleg została wpędzona do stodoły, stojącej niedaleko szosy chojnickiej – w pobliżu Nowej Cerkwi. Z tej stodoły, niektórym z tej grupy w tym memu wujkowi udało się zbiec. Kolejnym aktem terroru hitlerowskiego, mającym zastraszyć Czerszczan , była egzekucja jaką dokonano 14 września na Wawrzyńcu Szostaku komendancie Posterunku Policji w Łęgu a 17 września giną kolejni obywatele miasta: 25 letni robotnik Anoni Joppek i 17 letni Jan Pliszka. Skąd wzięło się to szczególne nasilenie tego terroru właśnie w Czersku? Otóż w chwili przejęcia przez Niemców władzy w mieście, mieszkało w nim i okolicach zaledwie 2% ludności pochodzenia niemieckiego. Stąd to od samego początku hitlerowcy za wszelką cenę starali się odwrócić te proporcję m.in. podżegając nienawiść miejscowych Niemców do Polaków, a stosując bezwzględną przemoc wobec wszystkich i wszystkiego co polskie, zamierzali złamać „Polskiego Ducha” tego miasta. Niepoślednia rolę w sianiu tej nienawiści i wrogości do wszystkiego co polskie, odegrała przede wszystkim – jak to głosiła propaganda hitlerowska - prześladowana mniejszość niemiecka. Wykorzystując te emocje wśród miejscowych Niemców, władze okupacyjne kierowały je szczególnie do eliminacji fizycznej polskiej inteligencji i działaczy społecznych. To w tym przede wszystkim celu już na początku września 1939 roku do Chojnic, Czerska i innych miejscowości okupowanego polskiego Pomorza przybyły formacje niemieckiej policji i służb bezpieczeństwa z zadaniem szybkiego spacyfikowania bezpośredniego zaplecza frontu. To Gestapo od samego początku dysponowało spisami tzw. niebezpiecznych Polaków, których należało w szybkim tempie wyeliminować, a pozostałych w takim stopniu zastraszy by stali się bezwolną masą w rękach hitlerowskiej władzy. I takie to właśnie metody konsekwentnie realizowano w Czersku i jego okolicach przez cały okres okupacji a zwłaszcza w okresie jesieni 1939 roku. Jak w swym artykule zatytułowanym „Czersk w latach wojny i okupacji hitlerowskiej” zamieszczonym w monografii „Czersk - przeszłość i teraźniejszość” - podaje Włodzimierz Jastrzębski - to w wyniku hitlerowskiego terroru w początkowym okresie okupacji, swe życie w licznych rozsianych po na Pomorzu kazamatach i miejscach hitlerowskiej kaźni – straciło męczeńsko swe życie - 79-ciu czerskich działaczy społecznych i przedstawicieli inteligencji. W tych zbrodniach, jak już wspomniałem, swój udział mieli rodzimi czerscy volksdeutsche , zorganizowani w oddziale miejscowego Selbschutzu, na którego czele stał miejscowy Niemiec, właściciel tartaku Hermann Gross. To on dobrze znając miejscowe stosunki i sympatie narodowo-społeczne był faktycznym sprawcą popełnionych w Czersku hitlerowskich zbrodni. Z Grossem współpracowali tacy miejscowi zbrodniarze spod znaku swastyki jak Oton Sommerfeld, Johan Bonin, Kurt Redwanz, Heinrich Trienke, Wiktor Golla, Klinkosz i inni. To oni uczestniczyli w akcjach typowania przyszłych ofiar, a także sami we własnym zakresie dopuszczali się zbrodni na swych byłych polskich antagonistach. Szczególnie okrutną była akcja przeprowadzona na początku listopada 1939 roku, kiedy to 3 i 4 dnia tegoż miesiąca czerski Selbschutz dokonał na 27 Obywatelach Czerska w lesie pod Łukowem , bestialską egzekucje. Decyzję o aresztowaniu i skazaniu ich na śmierć podjęła „komisja” składająca się z ww. – Grossa, Sommerfelda i Bonina a Kurt Redwanz z Malachina, dentysta Klinkosz, Wiktor Golla i Heinrich Trienke dotarli osobiście do wszystkich wytypowanych ofiar, przewożąc skazanych w tym kapturowym sądzie nieszczęśników do czerskiego więzienia a nazajutrz – tj. 4 listopada hitlerowscy wywieźli ich potajemnie na miejsce kaźni i tam ich zamordowali. Mimowolnym świadkiem tych zdarzeń był Ignacy Stopa- robotnik leśny, który po wojnie o tym zdarzeniu powiadomił czerski Komitet Obywatelski powołany do ustalenia zakresu zbrodni hitlerowskich na tym terenie. To dzięki jego zeznaniom po wojnie odkryto tą utajniona przez Niemców mogiłę, a po ekshumacji rodziny zamordowanych dowiedziały się o ich losie. Dzisiaj wiemy, iż zamordowanymi byli przede wszystkim działacze polityczni i osoby mające jakikolwiek zatarg z miejscowymi Niemcami. Byli oni jednocześnie w wielu przypadkach właścicielami zakładów rzemieślniczych i gospodarstw rolnych, które mieli przejąć volksdeutsche. Dzisiaj przywołajmy i utrwalmy sobie nazwiska tych Bohaterów i męczenników tej Polskiej Sprawy! O to ONI !!! Jan Czarnowski ( ur. 1897 r. ), właściciel browaru, radca miejski, członek Wszystkim tym co chcieliby złożyć w miejscu ich śmierci hołd Ich pamięci i zadumać się nad kolejami historii i ludzkiego losu niech zjadą pod Gutowcem z szosy Czersk – Chojnice w oznaczonym - znakiem do „Miejsca Pamięci Narodowej” leśnym zjazdem i po około 300 metrach znajdą okolicznościowy obelisk, trwały znak naszej pamięci o Ofierze Ich Życia. A z kolei Ich groby znajdziecie na Cmentarzu Honorowym przy ulicy Dworcowej w Czersku. |

![Zbigniew Talewski [Borowy Młyn]](/foto/autorzy/1.jpg)