NAJI GOCHE - regionalny magazyn społeczno-kulturalny

Gdzie jesteś Panie ?

Gdzie jesteś Panie,
Dlaczego nie widzę Twego oblicza?
Nie byłbym wtedy Tomaszem,
Który realia zalicza.
Jak trudno uwierzyć Boże,
Że jesteś ze mną co dnia
I widzisz mnie przez rozdroża
Już parę dziesiątek lat.
Choć klęcząc przysięgam poprawę,
Bo łatwo obietnicę dać
Potykam się każdego dnia
Żeby słowa znów w próżnię siać.
Nie słuchaj mnie Panie wtedy
Gdy żal i gorycz mnie trawi,
Ani ucha nie nachylaj ku mnie,
Gdy smutek i niemoc mnie bawi.
Wysłuchaj mnie Boże wtedy,
Gdy samotnie przy Tobie trwam,
I kiedy w głębokiej ciszy liczę
Na krzyżową ofiarę Twych ran.
Przytul mnie wtedy do siebie.
Ramieniem obejmij szerokim
Zanim świt zapuka do okien
Wskaż miejsce przy boku Twoim.

Droga

Dokąd ta droga prowadzi?
Kiedyś przechodnia zapytano
Wzrok podniósł, usta otworzył
Ale na odpowiedź darmo czekano.
Rozłożył ręce bezradnie,
Potem ku niebu podniósł oczy.
Złożył ukłon, poprawił kapelusz
I ruch ręką ku niebu zatoczył.
Tak wiele jest dróg na ziemi,
Lecz jedna jest tylko właściwa.
Każdy zna tylko jej początek
Koniec – to życia alternatywa.

Przyjaźń

Zapytano kiedyś człowieka
Czy ma przyjaciela.
Odparł, nawet kilku....
I przypomniał sobie bajkę o wilku.
Przeczesał myśli zabłąkane,
Przeszukał miniony czas
I w gronie wielu znajomych
Czuł się wciąż zagubiony.
Kiedy mocno na stołku siedział
I potrzebny wszystkim był
Widzieli go wszyscy i wszędzie
On sądził, że zawsze tak będzie.
O biedny, naiwny człowieku
Od setek wiadomo już lat,
Że wśród serdecznych przyjaciół
Biednego zająca pies zjadł!
Dlatego, jeżeli masz przyjaciela,
Który jest twą ostoją i tarczą
Śpij spokojnie nawet wtedy,
Gdy psy w okolicy warczą.
Psie głosy nie idą w niebiosy
Mawiali od wieków ludzie.
Mawiali także, że przyjaciół
Poznaje się tylko w biedzie!

Płowowłosa i Murzyn

Był piękny lipiec 1986 roku. Urlop spędzaliśmy we Frankfurcie nad Menem w Niemczech.
W niedzielne przedpołudnie razem z kuzynostwem – Reginą i Frankiem wybraliśmy się tramwajem na polską mszę do odległego kościoła, leżącego nad Menem.
Kiedy wracaliśmy z powrotem w wagonie było mało ludzi. Usiadłam z Reginą naprzeciwko małżeństwa z malutkim dzieckiem. Ona była piękną blondynką, on Murzynem, czarnym jak asfalt. Dziecko – śliczne Mulat, siedziało na kolanach matki. Spojrzeliśmy na naszą sąsiadkę i doszłyśmy do wniosku, że jest wyjątkowo piękna.
W pewnym momencie Regina zwróciła się do mnie : - „Bądzema godale płe kaszebsku, tej nos nikt nie mdze rozmioł”, jo ! Ji dalej rzecze:- „Gdze to dzewcze mioło łecze – pewno w żeci, że so tacigo czornego purtko wzeła – ten to je wyjątkowi – czarni jak noc”!
Po chwili nasza współpasażerka uśmiechnęła się do nas i powiedziała: - „Mota prowdo – pewni miołom łecze w d....”
Zmieszałyśmy się bardzo. Gdyby tramwaj w tym czasie stał, uciekłybyśmy ze wstydu – niestety trzeba było jechać dalej.
Zaczęliśmy ją przepraszać. Jak się okazało nie była ona na nas zła za to co usłyszała, ale bardzo rozbawiona zaistniałą sytuacją. Jej mąż nie brał udziału w rozmowie, spoglądając nie widzącymi oczyma w tramwajowe okno.
W rozmowie, która się między nami a „płowowłosą blondynką” nawiązała, dowiedzieliśmy się , że studiowała ona we Frankfurcie, i tu na uczelni poznała swego męża, jednak ich małżeństwo od pewnego czasu przeżywa poważny kryzys. Na koniec dowiedzieliśmy się , że pani Ania ( takie imię miała nasza rozmówczyni) pochodzi spod Kościerzyny – stąd tak dobrze zna język kaszubski.
Kiedy pani Ania ze swą rodziną wysiadła , na którymś z przystanków i w przedziale zostaliśmy same, mieliśmy nietęgie miny. Jednocześnie doszliśmy do wniosku, że nie ma miejsca na ziemi gdzie by nie można byłoby spotkać Kaszubów.
Od tego wydarzenia minęło wiele lat, ale ja ciągle od tamtego momentu wiem, ze prawdą jest powiedzenie, że „ jest to cnota nad cnotami trzymać język za zębami”!

•  Wiersze pochodzą z wydanego jej sumptem, zbiorku zatytułowanego: „Myśli niepokorne o świcie” – Rumia 1997.
 


NAJI GOCHE | e-mail:
Polecamy: filmiki top wiadomosci