Stanisław Grzmot – Skotnicki urodził się 13 stycznia 1894 roku w Skotnikach (powiat Sandomierz) z ojca Maksymiliana (1863 – 1922) i matki Wandy zd Russockiej (1866 – 1942). Rodzina Skotnickich pieczętowała się herbem Bogoria.Herb ten znajduje się na pochodzącej z 1322 r. płaskorzeźbie (przedstawiającej arcybiskupa krakowskiego Jarosława ze Skotnik) umieszczonej w kościele Santa Maria degli Scolari w Bolonii i jest najstarszym wizerunkiem polskiego herbu za granicami Polsk.
Ród i jego najwybitniejsi przedstawiciele
Wieś Skotniki należała do rodziny Bogoriów - Skotnickich od przynajmniej 1185 roku. W 1185 roku fundatorem klasztoru Cystersów w Koprzywnicy był wojewoda sandomierski Mikołaj de Bogoria. Z tej wsi wywodzi się wojewoda krakowski – Piotr ze Skotnik herbu Bogoria, który był ojcem wojewody sandomierskiego Wojciecha (poparł Władysława Łokietka w powrocie do władzy). Brat Wojciecha, Jarosław (1276 – 1376) – ten z płaskorzeźby,był arcybiskupem gnieźnieńskim jednym z opiekunów Kazimierza Wielkiego, w 1364 r. należał do współzałożycieli Akademii Krakowskiej. Był inicjatorem budowy katedry w Gnieźnie i wielu innych kościołów oraz zamków. W 1347 r. ufundował w Skotnikach gotycki kościół parafialny. Kolejny z braci, Michał uchodzi za bezpośredniego protoplastę rodu ,był wojewodą krakowskim, doradcą Kazimierza Wielkiego w Wyszehradzie (1335 r.). Ze Skotnik pochodzili m.in.: Mikołaj (zm. 1388 r.), kasztelan zawichojski i marszałek królestwa, współtwórca unii polsko-litewskiej, Marcin (zm. 1514) – sygnatariusz konstytucji „nihil novi”, stronnik Jagiellonów; Piotr (zm. 1584 r.), profesor Uniwersytetu Krakowskiego; Tomasz (zm. 1700 r.), biskup, sufragan chełmiński; Krzysztof, ostatni opat klasztoru w Koprzywnicy, fundator kościoła w Zakrzówku (1793 r.); Michał (zm. 1808) – malarz, jego pomnik stoi w kościele Santa Croce we Florencji; Marceli (zm. 1850) – literat, autor powieści i przekładów z literatury francuskiej; Antoni (zm. 1897) – w powstaniu styczniowym komisarz rządu narodowego.
Lata szkolne i początki walki
Stanisław Skotnicki w 1912 roku ukończył zdaną maturą 7-klasową Szkołę Handlową Miejską, dziś IV Liceum Ogólnokształcące im. Tytusa Chałubińskiego w Radomiu. Z okresem pomaturalnym wiąże się historia obrania pseudonimu „Grzmot” opowiedział ją onegdaj jego kolega Michał Brzęk - Osiński. Otóż według niego spośród trzech trzymających się razem chłopców Michał Osiński, Wincenty Kowalski i Stanisław Skotnicki, Skotnicki był najbardziej śmiały. Gdy postanowili zapisać się do organizacji to z tej okazji trochę sobie wypili. Ponieważ nie mieli jeszcze pseudonimów, więc na poczekaniu wymyślił je Skotnicki, dla siebie obrał „Grzmota” a dla kolegów „Huka” i „Brzęka”. I tak już zostało. Inna wersja mówi, że swój „Grzmot”, Skotnicki przyjął z chwilą wyruszenia na wojnę. W roku 1913 rozpoczął studia w Akademii Handlowej (St. Gallen w Szwajcarii). Nie studiował długo bo tylko do 1914 r. Jeszcze przed wybuchem I Wojny Światowej został skierowany na prowadzony przez Józefa Piłsudskiego kurs instruktorski . Ukończył go, w Stróży i w 1914 r. został komendantem komórki Związku Strzeleckiego w St. Gallen. Na wieść o wybuchu wojny powrócił do kraju i zameldował się w Oleandrach.
„Beliniak” czyli w legendarnej siódemce
3 sierpnia 1914 roku wyruszył w pole, jako jeden z żołnierzy słynnej "Siódemki Beliny" która z rozkazu Komendanta Józefa Piłsudskiego miała przeprowadzić akcję propagandowo - dywersyjną zlikwidowania rosyjskiego punktu mobilizacyjnego w Jędrzejowie. Istnieje taka anegdota która mówi, że Piłsudski usłyszawszy, ze Belina-Prażmowski chce zabrać „Grzmocika” (tak popularnie zwano Skotnickiego) do swego patrolu powiedział: „Tego chłopczyka? Nie pójdzie”. „Pójdzie”- odparł Belina, bo znal go dobrze i razem pochodzili z sandomierskiego!” Stało się „jak chciał Belina, Skotnicki poszedł w patrolu i tak przeszedł do legendy jazdy polskiej. Dowódcą patrolu był Władysław Zygmunt Belina-Prażmowski (późniejszy płk WP, prezydent Krakowa i wojewoda lwowski), zastępca dowódcy - Janusz Głuchowski "Janusz" (późniejszy generał WP). Ponadto obok Skotnickiego w skład patrolu weszli; Antoni Jabłoński "Zdzisław" (d-ca 11 puł. ppłk kawalerii zmarł z ran w 1920 r.), Zygmunt Karwacki "Stanisław Bończa" - był przewodnikiem (poległ 4 lipca 1916 roku w bitwie pod Kostuchnówką), Stefan Kulesza "Hanka" (późniejszy płk WP i d-ca Kresowej Brygady Kawalerii, a następnie Grupy Dubno w 1939 r.), Ludwik Skrzyński "Kmicic" (późniejszy generał WP). Przed wyruszeniem w drogę szef sztabu Strzelca Kazimierz Sosnkowski „Józef” ok. godz. 22 przeprowadził odprawę patrolu, na koniec pożegnał ich takimi słowami "Choć będziecie wisieć, spełnicie pięknie żołnierski obowiązek, ale historia o was nie zapomni" (inni historycy przypisują je Piłsudskiemu). Do granicy jechano dwiema bryczkami, jedna z nich należała do Leona Kozłowskiego, późniejszego premiera II RP, który wiózł tzw. propagandę a drugą wynajęto od krakowskiego dorożkarza. Patrol dotarł do granicy w rejonie przysiółka Baran koło Kocmyrzowa. W środę 3 sierpnia o g. 2.45 nad ranem, po założeniu mundurów, oddział Beliny minął opustoszały punkt kontrolny w Kocmyrzowie i udał do Goszyc, do majątku Zofii Zawiszanki która była zakonspirowanym członkiem Drużyn Strzeleckich. Tam po dwóch godzinach Belina podjął dalsze działania. Jego podwładni przebrali się za cywili i jako potencjalni rezerwiści na dwóch furmankach ruszyli do Jędrzejowa (odległego od majątku o przeszło 60 km).Gdy o godz. 14.05 znaleźli się 10 km od celu, patrol napotkał grupki mężczyzn wracających z punktów mobilizacyjnych. Okazało się, że dotarła tam wiadomość o wkroczeniu znacznych sił z Galicji. Spowodowało to, że Rosjanie przerwali prace punktu i odesłali rezerwistów do domów a sami opuścili miasto. Po dalszym zbliżeniu się do Jędrzejowa i po potwierdzeniu zdobytych informacji, Belina zmienił plany i przeprowadził rozpoznanie oddziałów rosyjskich, następnie zarządził powrót do Krakowa. Po drodze we wsi Prandocin z obnażonymi bagnetami patrol ruszył w kierunku zauważonych Rosjan, ci jednak odjechali. Maszerujących przez wieś Polaków pobłogosławił powstaniec styczniowy ksiądz Wiadrowski. Następnie siódemka na krótko zatrzymała się w Goszycach i w zarządzanym przez Bogusława Kleszczyńskiego majątku w Krzeszowicach. Tam ochotniczo dołączył do nich brat właściciela Edward Kleszczyński, który przybrał pseudonim "Dzik" i jako „wiano” wniósł do oddziału 5 koni i siedem siodeł. Tak zaopatrzeni stali się „Beliniacy” prawdziwymi ułanami. 4 sierpnia patrol a w nim Skotnicki powrócił do Krakowa. Działania patrolu trwały 40 godz. przebyto 150 km. Efektem patrolu było to, że Rosjanie zaprzestali mobilizacji w powiecie jędrzejowskim.
Legiony
Ponowny wymarsz również historyczny nastąpił z Oleandrów 6 sierpnia o g. 3.00 rano wraz z 1 kompanią kadrową kpt. Tadeusza Kasprzyckiego. Przed wymarszem do strzelców przemówił Komendant Józef Piłsudski:
"Odtąd nie ma ani strzelców, ani drużyniaków. Wszyscy, co tu jesteście zebrani jesteście żołnierzami polskimi. Jedynym waszym znakiem jest odtąd Orzeł Biały. Żołnierze spotkał was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granice zaboru rosyjskiego jako czołowa kolumna wojska polskiego idącego walczyć o oswobodzenie Ojczyzny. Wszyscy jesteście równi wobec ofiar, jakie ponieść macie. Wszyscy jesteście żołnierzami. Nie naznaczam szarż, każę tylko doświadczeńczym wśród was pełnić funkcję dowódców, szarże uzyskacie w bitwach. Każdy z was może zostać oficerem, jak również każdy oficer może zejść znów do szeregowców, czego oby nie było. Patrzę na was jako na kadry, z których rozwinąć się ma przyszła armia polska i pozdrawiam was jako I Kadrową Kompanię".
Skotnicki był w składzie oddziału Beliny który stanowił konną szpicę dla Pierwszej Kadrowej. Przechodząc kordon w Michałowicach, zwalono słup graniczny na znak, że „padły już granice dzielące polską ziemię”. Oddział brał udział w rozpoznaniu drogi marszu Kadrówki w kierunku na Kielce. 9 października 1914 roku Skotnicki został podporucznikiem i objął obowiązki adiutanta Beliny - Prażmowskiego. W listopadzie 1914 roku został dowódcą 2 plutonu w 1 szwadronie por. Gustawa Orlicz- Dreszera 1 Dywizjonu Legionów Polskich Władysława Beliny-Prażmowskiego. 1 stycznia 1915 roku Skotnicki dostał awans na porucznika, następnie objął dowodzenie szwadronem. 30 lipca 1915 r. o godz. 13.00 jego 1 szwadron owacyjnie witany przez ludność wkroczył do Lublina. Ponieważ wyprzedzono w tym Austriaków, zajęcie Lublina było bardzo prestiżowe, dlatego na czele szwadronu jechał nie Skotnicki lecz Gustaw Orlicz - Dreszer. 6 sierpnia 1916 r. siódemka Beliny otrzymała w Piasecznie z rąk Piłsudskiego odznakę „Za Wierną Służbę”. Skotnicki do lipca 1917 r. dowodził 1 szwadronem, 1 pułku ułanów Legionów Polskich. Podczas służby w kawalerii legionowej brał udział w bojach nad Nidą, w rejonie Nowego Korczyna, pod Szczytnikami, Lublinem, Kostiuchnówką i Trojanówką. Walczył pod Krzywopłotami, Wolbromiem i Uliną Małą. Bił się na Podhalu ; pod Limanową, Nowym Sączem i pod Łowczówkiem. Wykonywał także zadania osłonowe np ubezpieczał, przemarsz piechoty Legionów w kierunku Łodzi i Częstochowy. Obok Wieniawy - Długoszowskiego, Mariusza Zaruskiego, Janusza Głuchowskiego i Beliny – Prażmowskiego należał do najbardziej popularnych i lubianych oficerów. Po odmowie złożenia przysięgi na wierność Wilhelmowi II został w lipcu 1917 r. internowany, 17 lipca stanął do raportu do d-cy 1 puł. rtm. Marusza Zaruskiego z prośbą o wyrażenie zgody na wyjazd z żołnierzami do miejsca internowania w Szczypiornie. Gdy tam trafił tam dla niepoznaki nosił podoficerskie naszywki. Został jednak rozpoznany jako oficer i 15 sierpnia aresztowano go razem z G. Orlicz – Dreszerem. Następnie przebywał karnie w Havelbergu, od połowy października w Rastadt i od połowy listopada 1917 r. w Werl. Zwolniony 14 października 1918 roku wrócił do kraju i wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej. 27 października wyjechał z grupą oficerów i podoficerów pod dowództwem Gustawa Orlicz – Dreszera z Warszawy do Chełmna. Na początku listopada pod komendą Orlicza brał udział w rozbrajaniu Austriaków w Chełmnie został nawet komendantem policji .
W Wojsku Polskim
Od 16 listopada 1918 już w stopniu rotmistrza (awans uzyskał w październiku) był zastępcą dowódcy 1 pułku szwoleżerów (d-ca mjr Gustaw Orlicz – Dreszer). Zaliczany jest do grona organizatorów tego pułku. W szeregach pułku walczył w Małopolsce Wschodniej. W grudniu 1918 roku walczył pod Sokolem i Dołnobyku. 28 stycznia 1919 roku szarżował z pułkiem pod Krystynopolem. Od 22 marca do 01 sierpnia 1919 r. przebywał na kursie w Oficerskiej Szkole Jazdy w Warszawie, ukończył go z pierwszą lokatą, potem jako członkiem misji zakupów uzbrojenia wyjechał do Francji. Po powrocie walczył na Froncie Litewsko – Białoruskim. Od 28 października 1919 do 10 sierpnia 1920 studiował w Aplikacyjnej Szkole Kawalerii w Saumur we Francji. Po powrocie do Polski ,18 sierpnia 1920 bezpośrednio z rotmistrza z pominięciem stopnia majora został awansowany na podpułkownika (zweryfikowany w tym stopniu w 1922 r. ze starszeństwem z 1 czerwca 1919 r., lokata 6), jednocześnie objął dowodzenie 8 Brygadą Jazdy (2, 108 i 115 pułku ułanów) 2 Dywizji Jazdy pułkownika Gustawa Orlicz – Dreszera. Brygada pod jego komendą z powodzeniem walczyła z bolszewikami pod Kosnowem, Włodzimierzem Wołyńskim i Łuckiem. Opanowała przeprawę na Styrze , biła się pod Klewaniem i Równem. Skotnicki 25 września zdobył Zwiahel i toczył zwycięskie walki nad rzeką Słuczą. W październiku 1920 roku 8 Brygada Jazdy wzięła udział w słynnym Zagonie na Korosteń, zdobywając po drodze Katerynówkę i Żytomierz. Walki na froncie zakończył zwycięstwami pod Krasnogórą i Rudnią Baranowską. W czasie walk „ był szalenie odważny; często nawet niepotrzebnie narażał swoje życie. Gdy zwracano mu na to uwagę, odpowiadał: ja wiem, że jeszcze nie zginę” Jak twierdził jego przyszłość znana była od zarania, gdyż jak miał sześć lat do majątku jego rodziców , przyszła kiedyś Cyganka i powiedziała mu, „że będzie wysokim oficerem polskim i że zginie gdzieś na zachodzie kraju dopiero około 1940 " Po zawieszeniu działań wojennych (do 1 V 1921) dowodził na linii demarkacyjnej swoją Brygadą jednocześnie czasowo w zastępstwie pełnił obowiązki dowódcy 2 Dywizji Kawalerii. Jego wieloletni przełożony gen. Gustaw Orlicz - Dreszer wypowiadając się o Skotnickim stwierdził: „W najtrudniejszym okresie walk może być zaliczany do najlepszych kawalerzystów (..)"
Służba w czasie pokoju
Po zakończeniu wojny ukończył Kurs Wyższych Dowódców w Warszawie. Następnie 1 października 1921r. przeszedł na stanowisko instruktora, a później głównego instruktora w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu (zachował przydział do 1 pułku szwoleżerów jako oficer nadetatowy). 2 kwietnia 1924 r. otrzymał awans na pułkownika (ze starszeństwem z dniem 1 lipca 1923, lokata 2), 5 czerwca 1924 r. został mianowany dowódcą 15 pułku ułanów poznańskich (Dz. Pers. MSWojsk. Nr 53/24). Podczas dowodzenia pułkiem postawił na wyszkolenie taktyczne a także na rozwój sportu jeździeckiego w dziedzinach tych osiągnął znaczne sukcesy.Za jego kadencji pułk zdobył na zagranicznych i polskich torach jeździeckich wiele cennych trofeów. W 1925 (od 11 kwietnia do 9 czerwca) i w 1926 (od 10 sierpnia do 14 września) równolegle z dowodzeniem 15 pułkiem pełnił w zastępstwie obowiązki dowódcy 7 Brygady Kawalerii. W 1926 uczestniczył w kursie oficerów sztabowych kawalerii w Grudziądzu. 15 – 16 marca 1926 zeznawał przeciw gen. Zagórskiemu, któremu zarzucano stosowanie represji wobec legionistów odmawiających złożenia przysięgi. Mimo, że Stanisław Skotnicki był zadeklarowanym piłsudczykiem, „beliniakiem” a swego czasu do sztandaru jego pułku order Virtuti Militari przypiął Józef Piłsudski, to w czasie zamachu majowego 1926 roku, opowiedział się po stronie legalnej władzy i ruszył z odsieczą rządowi. Marszałek miał do Skotnickiego słabość i po zamachu gdy ten stanął do niego do raportu i zaczął się tłumaczyć Piłsudski miał przerwać mu słowami „Oj Grzmocik, Grzmocik...” lub „wracaj gówniarzu do pułku”. Opowiedzenie się po stronie rządowej zyskało mu uznanie Wielkopolan natomiast nie miało żadnego znaczenia dla jego dalszej kariery. 15 lipca został wyznaczony na dowódcę 9 Samodzielnej Brygady Kawalerii, którą objął 11 sierpnia 1927 r. Podczas ćwiczeń międzybrygadowych. gen. Gustaw Orlicz Dreszer skrytykował przy młodszych oficerach d-cę współćwiczącej Bygady Kawalerii płk Andersa. Obecny przy tym „poligonowy nieprzyjaciel” Andersa płk Skotnicki zaprotestował przeciw podważaniu autorytetu konkurenta.
Na bazie 9 Samodzielnej Brygady Kawalerii powstała później Brygada Kawalerii "Baranowicze". 1 kwietnia 1937 r. przemianowano ją na Nowogródzką Brygadę Kawalerii, mimo zmian Skotnicki nieprzerwanie dowodził tymi jednostkami. Rozkazem z 1929 r. płk Stanisław Grzmot - Skotnicki awansowany został na generała brygady ze starszeństwem z dniem 1 stycznia 1930 r. Z okresu gdy dowodził Brygadą Nowogródzką zapamiętano, że lubował się w defiladach wykonywanych galopem. Przed usytuowanym na wzniesieniu jego stanowiskiem galopowały wówczas z furkocącymi od pędu proporcami lanc, poszczególne pułki brygady. Wrażenie nie tylko dla postronnego widza było wspaniałe i przypominało kossakowskie romantyczne obrazy. Z tego okresu zapamiętał go młody oficer kawalerii Grzegorz Cydzik, który w swojej książce „Ułani, ułani” scharakteryzował Generała następująco: „Był to mężczyzna średniego wzrostu wyjątkowo urodziwy, bardzo elegancki i w każdym calu reprezentacyjny. Podobno był średniej klasy taktykiem, ale bardzo dobrym organizatorem. Jak opowiadali ci, co znali go bliżej, z usposobienia nierówny, często bez większego powodu wybuchał gniewem. Napoleońska kariera zrobiła go zarozumiałym. Wyższych studiów wojskowych nie miał, bo jak większość legionistów nie odczuwał takiej potrzeby, a i nie wymagano tego od nich.” .W sierpniu 1937 roku Skotnicki przybył do Bydgoszczy i objął obowiązki dowódcy Pomorskiej Brygadą Kawalerii, która obok dowództwa składała się z :starogardzkiego 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, bydgoskiego
16 Pułku Ułanów Wielkopolskich im. gen. dyw. Gustawa Orlicz-Dreszera, 11 dywizjonu artylerii konnej;10 szwadronu pionierów; 8 szwadronu łączności, grudziądzkiego 18 Pułk Ułanów Pomorskich i z 8 pułku strzelców konnych z Chełmna, potem dołączono do niej inne pododdziały.
W 1938 r. z podległych Brygadzie jednostek utworzył kombinowany pułk kawalerii który był sformowany z pododdziałów 16 i 18 pułków ułanów, 8 pułku strzelców konnych i 2 pułku szwoleżerów. Pułk ten wziął udział w zajęciu Zaolzia.
Generał Skotnicki udzielał się także społecznie, prezesował Zarządowi Okręgu Polskiej Macierzy Szkolnej i Wschodnio-Kresowemu Klubowi Jazdy. Od 1934 r. był jednym z Prezesów Honorowych Towarzystwa byłych Żołnierzy 1 Pułku Ułanów Wielkopolskich (15 pułku ułanów poznańskich).Swego czasu późniejszy dowódca Armii Krajowej płk dypl. Stefan Rowecki tak scharakteryzował gen. Grzmota Skotnickiego „dowódca o wielkiej inteligencji, bystrości i obecnie dużym już doświadczeniu na szczeblu wielkiej jednostki kawalerii. Nadaje się na dowódcę dywizji kawalerii, a może i korpusu kawalerii".
Grupa Osłonowa „Czersk”
25 sierpnia 1939 r. dowódca Armii "Pomorze", gen. dyw. Władysław Bortnowski polecił utworzyć Grupę Osłonową "Czersk" Na jej dowódcę wyznaczył gen. bryg. Stanisława Grzmota-Skotnickiego. Jej głównym zadaniem było ubezpieczanie od zachodu działań Korpusu Interwencyjnego. Dowództwo Grupy wydzielone zostało z Dowództwa Pomorskiej Brygady Kawalerii. W wyniku tych reorganizacji dowódcą Pomorskiej Brygady Kawalerii został płk Adam Bogoria – Zakrzewski. W skład nowej Grupy Osłonowej „Czersk” obok dowództwa weszły: Oddział Wydzielony "Kościerzyna", Pomorska Brygada Kawalerii, Oddział Wydzielony (Zgrupowanie) "Chojnice". Grupa Osłonowa (GO) „Czersk" często w literaturze występuje jako Grupa Operacyjna, co jest błędem. Nazwa grupy wyniknęła z zadania jakie pierwotnie miała do spełnienia czyli z „osłony”. GO „Czersk” otrzymała do obrony pas o szerokości 70 km. Przygotowania do ewentualnych działań głównie pod względem fortyfikacyjnym trwały już od początku sierpnia. Zaangażowano do nich siły organiczne Pomorskiej Brygady Kawalerii oraz powoływanych na zbiórki żołnierzy batalionów Obrony Narodowej Pracami przy budowie pozycji „Rytel” będącej częścią Samodzielnego Ośrodka Oporu Chojnice kierował dowódca 8 psk płk Jerzy Jastrzębski a po utworzeniu Zgrupowania Chojnice jego dowódca płk Tadeusz Majewski. Całość prac na powierzonym terenie nadzorował gen Grzmot Skotnicki. Przebiegający w rejonie Chojnic pas umocnień nazwano nawet „linią Grzmota”.
28 sierpnia przeniesiono stanowisko dowodzenia Grupy z Tucholi do Czerska, 31 sierpnia napłynęły pierwsze meldunki z rejonu Chojnic o tym, iż na kierunku chojnickim słychać warkot silników. Grzmot – Skotnicki zbagatelizował te doniesienia i nie zezwolił na założenie dodatkowych pól minowych i nie zdecydował się na wstrzymanie ruchu tranzytowego. Wieczorem otrzymał rozkaz o wprowadzeniu stanu ostrego pogotowia.
Wojna
1 września
W pasie obrony GO Czersk rozgorzały zmagania z nacierającym wrogiem.
Trwały walki zmierzające do odebrania z rąk niemieckich zajętego rano węzła kolejowego Chojnice .Gen. Skotnicki o godz. 10 oceniał że sytuacja rozwija się zgodnie z oczekiwaniami i nie należy ingerować w dowodzenie podległymi mu wojskami. Około godz.15 1bs (batalion strzelców) rozpoczął odwrót z Chojnic o godz.17 wycofywanie rozpoczął batalion ON „Czersk”. Dowódca Zgrupowania Chojnice płk Majewski zauważył, że nieprzyjaciel zagraża odcięciem drogi odwrotu dla batalionu ON Czersk W porozumieniu z gen Skotnickim zwrócił się do d-cy 18 puł płk Kazimierza Mastalerza o wykonanie przeciwuderzenia. Rozkaz od gen Skotnickiego (w zasadzie był to osobisty list do przyjaciela) dostarczył d-cy pułku por. Cydzik. Płk Mastalerz odpowiedział por. Cydzikowi, że rozkaz wykona. Postawił zadania do powstrzymania przeciwnika poprzez kontrnatarcie z elementami szarży, czemu sprzeciwił się por Cydzik, który był oficerem sztabu GO. Płk Masztalerz miał mu odpowiedzieć; Za młody pan, młodzieńcze, żeby mnie uczyć, jak się wykonuje niewykonalne rozkazy. Po powrocie na stanowisko dowodzenia (Kwatera Główna Grupy Osłony „Czersk”) Cydzik zameldował o wszystkim gen. Skotnickiemu. Skotnicki zgodził się ze swoim oficerem, ale było już za późno. 18 pułk ułanów pomorskich podjął działania których apogeum była najsłynniejsza polska szarża w II wojnie światowej pod Krojantami. Niestety podczas wykonywania zadań w tym szarży,18 p uł poniósł znaczne straty, zginął także dowódca pułku. Zdziesiątkowany pułk stanął w nocy na zbiórce, przybył na nią gen. Skotnicki. Podziękował całemu stanowi osobowemu za bohaterstwo, w krótkim przemówieniu oświadczył, że „Czyn wasz będzie zapisany złotymi zgłoskami w historii jazdy polskiej „.Następnie udekorował postrzelony sztandar 18 puł krzyżem Virtuti Militari, który odpiął z własnego munduru…”.
Około godz. 23 dowódca armii Pomorze, w celu wsparcia obrony 9 DP, wydał gen. Skotnickiemu rozkaz opuszczenia dotychczasowych stanowisk i przejścia na linię Jezior Cekcyńskich. W tym samym rozkazie podporządkowano gen. Skotnickiemu Oddział Wydzielony „Starogard”.
1/2 września
Gen. Grzmot – Skotnicki wydał dla podległych oddziałów zadania do przegrupowania i zmienił także podporządkowanie niektórych pododdziałów. Rozpoczęto realizacje wycofywania Grupy z zajmowanych stanowisk. Miedzy 1.00 - 2.00 opuścił swój rejon OW „Kościerzyna” i po przybyciu do Olpucha rozpoczął załadunek na transport kolejowy. O godz. 2.00 Starogard opuścił 2 bs z OW „Starogard”. Zgrupowanie Chojnice wymaszerowało miedzy g 2.00 a 3.00 , Pomorska Brygada Kawalerii opuściła Czersk.
2 września
W godzinach rannych tyły GO zajmowały rejon Lniano – Drzycim. Kwaterę Główną GO Czersk rozlokowano na stacji kolejowej w Wierzchucinie. Ok godz. 8.00 gen. Skotnicki nawiązał łączność z d-cą 9 DP płk dypl. Werobejem .O godz. 6 rano Starogard opuścił 2 pułk szwoleżerów z OW „Starogard” i między g. 19.00 a 20.00 osiągnął Sierosław. O godz. 7.00 między Wierzchucinem a Lnianem wyładował się transport kolejowy z pododdziałami OW „Kościerzyna”. Batalion ON Gdynia II przez cały dzień samotnie maszerował zachodnim skrajem Borów Tucholskich. 2 bs osiągnął w godzinach wieczornych Osie. Pomorska Brygada Kawalerii około godz. 11.00 przystąpiła do organizacji obrony linii Zalesie- Cekcyn – Kruszka. O godz. 13.00 gen Skotnicki w rozmowie telefonicznej z gen. Bortnowskim otrzymał zadanie dla siebie i do przekazania dla dowódców 9 i 27 DP dotyczące zorganizowania w dniu 3 września rano natarcia w celu zlikwidowania zgrupowania niemieckiego w okolicach Świekatowa. Natarcie obu dywizji i GO „Czersk” miał zorganizować dowódca 27 DP gen Drapella. Ponadto gen. Bortnowski nakazał generałowi Skotnickiwmu odesłać koleją do Torunia do dyspozycji dowódcy Armii, batalion ON „Tuchola”, co też wieczorem uczyniono. Rozkaz o zorganizowanie natarcia przekazano do sztabu 9 DP, gdyż z gen Drapellą nie miano łączności. Gen. Grzmot - Skotnicki wysłał swoich oficerów sztabowych do sztabów obu dywizji a sam przystąpił do opracowywania wytycznych dla podległych jednostek. GO Czersk miała nacierać z rejonu Bramki w kierunku na lasy Świekatowo. Sytuacja jednak uległa zmianie po niepowodzeniach 9 i 27 Dywizji w stoczonych przez nie tego dnia walkach, o czym zameldowali ok. godz. 16 gen. Skotnickiemu oficerowie wysłani do sztabów tych dywizji. Zgodnie z późniejszymi ustaleniami między gen Drapellą a gen Skotnickim GO Czersk miała nacierać na odcinku od Błądzimia do Bramki w kierunku południowym na Łowin, Różanna. W celu realizacji postawionych zadań oddziały Grupy przegrupowały się na stanowiska wyjściowe do natarcia, zrobiły to nie niepokojone przez nieprzyjaciela, ale kosztem ogromnego wysiłku, gdyż fizycznie były już wyczerpane. Dowództwo Grupy późnym wieczorem przeniosło się z Wierzchucina do leśniczówki Błądzim.
2/3 września
Około północy do leśniczówki Błądzim przybył d-ca 9 DP ze swoim sztabem, dopiero wtedy dowódca GO dowiedział się o załamaniu natarcia 9 DP realizowanego od godz. 14.00,wobec tego Grzmot –Skotnicki uznał plan natarcia swojej GO za nieaktualny. Podjął decyzję niezwłocznego przejścia na południe by obsadzić północną część przedmościa w Bydgoszcy. W nocy płk Majewski d-ca Zgrupowania Chojnice otrzymał zadanie marszu na Świecie.Gen. Skotnicki by ustalić dalsze działania, wyjechał do dowódcy Armii do Torunia. Po wyjeździe Generała uzgodniono by batalion ON Kościerzyna” pozostał na swych pozycjach obronnych i podporządkowano go d-cy 9DP. Między godz. 1.00 a 2.00 w nocy oddziały GO Czersk otrzymały zadania przejścia na południe, był to ostatni rozkaz wydany dla nich przez gen. Skotnickiego w rejonie Borów Tucholskich.
3 września
Rano doszło do spotkania gen Grzmota Skotnickiego z gen Bortnowskim w Toruniu. Gen Bortnowski wysłuchał meldunku gen. Skotnickiego i powierzył mu dowództwo nad zgrupowaniem broniącym przedmościa bydgoskiego. Pomorska Brygada Kwalerii była ostatnim oddziałem, który zdołał się przebić na przedmoście. Brygada w marszu przełamała linie k. Luszkowa, Tpolinka i stoczyła zacięty bój pod Topolnem. Ruszyło tam wszystko do natarcia, co tylko było możliwe, oficerowie z karabinami w rękach prowadzili na nieprzyjaciela nawet koniowodnych, a czołgi TK torowały drogę. Udało się za cenę dużych strat. Brygada już do końca nie odtworzyła swoich sił. W godzinach popołudniowych gen Skotnicki nakazał rozlokować Brygadę w rejonie Zofina .Do tej miejscowości dotarły 8 psk bez szwadronu i plutonu kolarzy.81 dpanc bez 6 wozów bojowych 11 dak bez dwóch baterii, cześć służb specjalnych Kwatery Głównej GO , sztab 2 pułku szwoleżerów. Wieczorem płk Zakrzewski otrzymał rozkaz przejścia w rejon Łęgnowa. Wojska przedmościa podległe Skotnickiemu oprócz 15DP były w przeważającej większości zdezorganizowane i nie otrząsnęły się po walkach w Borach Tucholskich. Obok15 DP w ich skład wchodził 22 pp z 9 DP, część 27 DP, część Pomorskiej BK. 15 DP odparła natarcie niemieckiej 50 DP, 3 batalion 23 pp nie wytrzymał naporu części sił niemieckiej 3 DP i zaczął się cofać. Wobec sukcesów niemieckich gen Skotnicki podjął decyzję by 15 i 27 DP opuściły zajmowane stanowiska i przeszły za Brdę i Kanał Bydgoski. Gen. Bortnowski zatwierdził decyzję dowódcy przedmościa. Tego dnia Niemcy ostatecznie zamknęli w kotle oddziały znajdujące się na północy tj 9DP część jednostek 27 DP a z GO Czersk 16 i 18 puł, 2 i 3 baterie 11 dak. 2 pułk szwoleżerów, szwadron 8 psk, bataliony ON „Koscierzyna”, „Czersk”. „Starogard” „Gdynia II” i inne. W tej grupie nie było już współdziałania, brak było łączności, działano na własną rękę. Niemal wszystkie jednostki i pododdziały GO „Czersk” zamknięte w tym okrążeniu, na kierunku do Świecia włącznie uległy rozbiciu lub rozproszeniu. W Świeciu miano nadzieję natrafić na przeprawę. Jednak oprócz chaosu, przeprawy nie było. Jedynie d-ca batalionu ON Starogard zorientował się 3 września, że przeprawa w Świeciu to fikcja i w rejonie Saratowic przeprawił na podręcznych środkach cały swój batalion .6 września doszedł do Torunia i został włączony w skład 27 DP.
4 września
Rano do dowodzącego obroną południowego odcinka Bydgoszczy gen Skotnickiego przybył d-ca Armii Pomorze by osobiście zorientować się w sytuacji .Na odcinku panował spokój, Niemcy nie wykazywali aktywności bojowej. Sprawnie postępowało porządkowanie Pomorskiej Brygady Kawalerii i 27 DP. W nocy d-ca Armii nakazał gen Skotnickiemu obronę Wisły na odcinku od Solca Kujawskiego do ujścia Drwęcy, oraz rozkazał utrzymać pozycje Solec Kujawski, Toruń i Bydgoszcz – Inowrocław. 27 DP miała stanowić odwód Skotnickiego rozmieszczony w rejonie toruńskiego poligonu.
5 września
Zostaje rozwiązana. GO „Czersk” gen. Skotnicki wraz ze swym sztabem przeszedł do dyspozycji d- cy Armii Pomorze gen. Bortnowskiego.
Bitwa nad Bzurą
8 wrzesnia
Wieczorem swoim rozkazem gen. Kutrzeba powierzył gen. Skotnickiemu dowodzenie połączonymi brygadami kawalerii z których zorganizowano Grupę Operacyjną Kawalerii gen Grzmota – Skotnickiego. W jej składzie znalazły się; Podolska Brygada Kawalerii z 7 bs i 3 baterią 67 dal, zbiorczy pułk Pomorskiej Brygady Kawalerii (utworzony z PBK po jej wydostaniu się z pomorskiego kotła). Uprzedzony o utworzeniu Grupy gen. Skotnicki pośpiesznie ściągnął do Izbicy Kujawskiej swój dawny sztab z Pomorskiej Brygady Kawalerii, który został dowództwem grupy.
9 września
GOK gen Skotnickiego otrzymała zadanie osłony skrzydeł natarcia GO gen. Knoll – Kownackiego oraz wykonania natarcia na Wartkowice – Parzęczew. Gen Skotnicki zredagował i wydał rozkazy dla podległych jednostek wg których 7 bs miał opanować las Różniatów, 6 pułk Uniejów, reszta GOK Warkowice.
9/10 września
Ok. godz. 22 7bs zajął Różniatów w godzinach nocnych 6 puł przeprowadził natarcie na Uniejów i po zaciętych walkach zdobył miasto.
10 września
Ok godz. 8 6 pułk ułanów zlikwidował ostatnie punkty oporu Niemców w Uniejowie. 14 puł śmiałym uderzeniem swego 3 szwadronu zajął Wartkowice i rozbił tam niemiecki pododdział kwatermistrzowski. Przed południem gen Skotnicki ze sztabem przeniósł się do Wartkowic. Ok godz. 12.00 pod Uniejów podszedł niemiecki 350 pp. Będący w mieście 6 puł nie uzyskał zgody gen Skotnickiego na obronę i o podz.16 Niemcy zajęli miasto. Po południu w rejonie Wartkowic skupiono gros sił GO Kawalerii. Wieczorem zbiorczy pułk Pomorskiej Brygady Kawalerii zajął (z 1/11 dak) bez walki Parzęczew.
10/11 września
W godzinach nocnych do Parzęczewa przybyło dowództwo GO Kaw. Gen. Skotnicki przygotowywał działania na 11 września.
11 września
O świcie gen. Skotnicki dostał zadanie wykonania rajdu na głębokie tyły przeciwnika, jego zbiorczy pułk Pomorskiej Brygady Kawalerii ruszył do natarcia z pozycji na południe od Parzęczewa. W tym czasie Armia Poznań kontynuowała natarcie, oddziały gen Skotnickiego z powodzeniem walczyły na południowy zachód od Łeczycy odrzucając podchodzące pod miasto siły niemieckie. Jedynie utracono Białą Górę. Gen Skotnicki dowiedziawszy się o podejściu pod jego pozycje sił głównych 221 DP udał się w południe do gen Kutrzeby, zapadła wówczas zmian decyzji i GO Kaw dostała zadanie odrzucenia 221 DP. Wracając do swego miejsca postoju gen Skotnicki zajechał do d-cy 25 DP gen Altera, ale nie uzyskał od niego oczekiwanej pomocy. Po powrocie do swego sztabu przystąpił do organizacji natarcia (na niemiecką 221 DP), które zamierzał zrealizować w następnym dniu.
12 września
Od wczesnych godzin rannych gen. Skotnicki prowadził działania zaczepne przeciw znajdującej się w rejonie Wartkowice – Biała Góra 221 DP W tej walce wykrwawił się 7 bs i Podolska Brygada Kawalerii, której natarcie posuwało się bardzo powoli. Również nie powiodły się natarcia 14 i 6 puł i nie odrzucono Niemców na zachód, generał Skotnicki w godzinach popołudniowych przystąpił do montowania drugiego natarcia. Tego dnia doszło do spotkań gen. Kutrzeby i gen. Bortnowskiego. Wypracowano na nich decyzję zmian kontynuacji bitwy nad Bzurą .W ramach tego planu gen Skotnicki miał realizować osłonę obu armii od zachodu .Do swojej dyspozycji miał Podolską Brygadę Kawalerii oraz bataliony ON i inne wydzielone z GO gen. Knolla pododdziały. W związku z tym planowane wcześniej natarcie odwołano.
12/13 września
Gen Skotnicki, który był już w podległości gen Knoll – Kownackiego, otrzymał zadanie osłony przegrupowania sił Armii Poznań i Pomorze Jego Grupa miała wycofać się na północny brzeg Gnidy i Bzury i zorganizować obronę frontem na południe tak by zamknąć przeprawy przez te rzeki. W ramach rozpoczęcia realizacji postawionych zadań 6 puł o godz. 2.00 odszedł z Łeczycy do Błonia.
13 września
O świcie 9 pułk ułanów przeszedł przez Łęczycę w rejon Błonia gdzie rozpoczął przygotowanie obrony przeprawy. Artyleria zajęła stanowisko k. Chrząstówka w gotowości do wsparcia obrony przepraw,14 puł zamknął przeprawy w rejonie Łęczyca – Topola Król. 62 dywizjon pancerny zajął rejon w okolicy Daszyny a 7 bs w Chrząstówku. Oddział kpt. Kosteckiego (siedem plutonów Straży Granicznej) przybył do Łęczycy i zorganizował jej obronę. Miał stanowić przedmoście na południowym brzegu Bzury. GO Kawalerii w dzień nie była atakowana, natomiast w nocy nastąpiło jej częściowe przegrupowanie, gros jej sił razem z dowództwem skupione zostało w Witoni, dowództwo Podolskiej Brygady Kawalerii w dworze Gawrony, 6 puł w rej. Romartowa, 9 puł. w rej. kolonia Oraczew – Gołocice tyły natomiast rozlokowano na południe od Kutna.
14 września
Grupa gen. Skotnickiego cały dzień stała w przyjętym w nocy ugrupowaniu. Mniej więcej w południe, niemiecka 221 DP zaatakowała Łęczycę. Bronił jej oddział Straży Granicznej kpt. Bronisława Kosteckiego wsparty pociągiem pancernym Nr 14 i 11 dak. Po sześciogodzinnej walce kpt. Kostecki wycofał się z miasta i przyłączył do zgrupowania oddziałów ON płk Siudy. O zmroku Niemcy wkroczyli do Łęczycy. Późnym wieczorem Grupa Kawalerii została rozwiązana, w jej miejsce powstało podległe bezpośrednio d-cy Armii Poznań Zgrupowanie gen. Grzmota –Skotnickiego. W skład Zgrupowania weszły resztki (pułk) Pomorskiej Brygady Kawalerii, 11 dak, 7bs, 3 bateria 67 dal., i 14 pociąg pancerny. Odeszła Podolska Brygada Kawalerii, która otrzymała inne zadania.
14/15 września
W celu zapewnienia osłony Armii „Poznań” i „Pomorze” z południowego zachodu gen Skotnicki z podległymi oddziałami zajął rubież Ktery – Kutno.
15 września
Stanowisko dowodzenia Zgrupowania zostało zorganizowane w m. Śleszyn. W związku z planowanymi dla Zgrupowania zadaniami osłony tyłów obu polskich armii z kierunku południowo – zachodniego, Skotnicki przejął dowodzenie nad oddziałem wydzielonym płk. Konkiewicza (70 pp bez 1 bat., 2 i 7 /17 pal, 3 bat. 58 pp z 9/14 pal , 5 bat. ckm 2/8bs i 72 komp. ckm na taczankach). W godzinach przedpołudniowych zakończono przegrupowanie podległych wojsk i do końca dnia przeciwnik nie wykazywał aktywności bojowej.
16 września
Ok. godz. 6 związki taktyczne niemieckiej 8 Armii ruszyły do natarcia Oddziały podległe gen Skotnickiemu osiągnęły styczność bojową z nieprzyjacielem, broniono pozycji wzdłuż Bzury od Soboty do ujścia Ochni, następnie na wschodnim brzegu Ochni do Kutna i dalej na północ. Wskutek przewagi wroga i zmian sytuacyjnych musiano rozpocząć odwrót.
16/17 września
D-ca Armii Pomorze gen Bortnowski spotkał się w dworze Czerniew z gen Skotnickim, zapadły kolejne decyzje odwrotowe. Ok godz 3.00 zasadnicze siły Zgrupowania zaczęły przegrupowywać się w rejon Luszyn – Model, który osiągnęły miedzy 8.00 a 9.00.
17 września
Niemal po zajęciu rejonu Skotnicki usiłował powstrzymać nacierające jednostki niemieckiej 8 armii, jego Zgrupowanie nie wytrzymało naporu przeciwnika i mimo zaciętej obrony uległo w boju. O godz.18 gen Skotnicki zarządził dalszy odwrót na osi Lubików – Osmolin - Kaptury – Brzozów Stary. Tego samego dnia gen Kutrzeba przerwał Bitwę nad Bzurą i zarządził wycofanie resztek wojsk do Puszczy Kampinowskiej.
18 września o godz. 5.00 Skotnicki osiągnął rejon Brzozów - Zalesie.
Ostatnie chwile życia
Zgodnie z ustalonym planem gen. Grzmot- Skotnicki nakazał podporządkowanym mu oddziałom wycofać się w kierunku przepraw w rejonie Kamion-Witkowice. Gdzie udał się ze swoim ścisłym sztabem.
Rano 18 września w rejon przepraw koło Kamiona podeszły resztki jego Pomorskiej Brygady Kawalerii. Tu doszło do ostatniego spotkania Skotnickiego z nimi. Dowodzący tym co z Brygady zostało, płk. Jastrzębski zaproponował by Generał dołączył do Brygady i ponownie objął nad nią dowództwo. Skotnicki odmówił gdyż uznał, że musi czekać na podejście podporządkowanych mu batalionów piechoty, aby dopilnować ich przeprawy. Płk. Jastrzębski dostał od Generała rozkaz osłony oddziałów armii „Pomorze” i batalionów ON z własnego Zgrupowania, które przygotowywały się do forsowania Bzury na wysokości Witkowic.
Powoli nadchodziły resztki batalionów ON oraz pododdziałów innych formacji. Około godz. 17 przybyła 5 bateria 7 pac, licząca 4 działa.
Skotnicki na miejscu zbiórki zjawił się wieczorem. Na jego polecenie z dwóch kompani piechoty (ok.400-500 ludzi) zorganizowano grupę uderzeniowa mającą za zadanie przerwanie pierścienia okrążenia. Oprócz żołnierzy ON w jej skład weszli: kanonierzy 5 baterii 7 pac, grupa żołnierzy,37 pp por. Szwackiego i grupa dowódcy artylerii dywizyjnej 16 DP, płk. Witolda Doliwy- Andruszewicza.
Gen. Grzmot – Skotnicki postanowił przejść Bzurę na południe od Witkowic na wysokości Marysina, skąd przez Janów i Tułowice (dziś gm. Bochnów, pow. Sochaczew) zamierzał dotrzeć do puszczy. Przeprawa udała się nadspodziewanie dobrze, jednak na drugim brzegu Bzury natknięto się na niemieckie placówki. Po pokonaniu ich dwóch linii , oddział podszedł do toru kolejki wąskotorowej w rejonie majątku Tułowice. Tam został zatrzymany przez ogień niemieckich karabinów maszynowych.
W czasie natarcia na stogi, skąd ogień był prowadzony, gen. Grzmot- Skotnicki, biegł w tyralierze razem z żołnierzami, obok niego w ataku uczestniczył oficer operacyjny jego sztabu por. Grzegorz Cydzik i był świadkiem jak Generał został ciężko ranny. Otrzymał postrzał z niemieckiego ckm-u w brzuch. Wydał rozkaz swemu zastępcy ppłk dypl. Kazimierzowi Marxowi by ten przejął dowództwo i poprowadził ludzi do Puszczy. Tak też się stało .19 września o świcie 300 ludzi z ppłk Maxem dotarło do skraju Puszczy Kampinowskiej. Gen. Grzmot- Skotnicki, wraz z paroma oficerami, pozostał pod Tułowicami, gdzie (według jednej z wersji udzielono mu pomocy medycznej w niemieckim lazarecie, miał być operowany lecz operacja nie udała się) generał zmarł 19 września 1939 r. około godz. 6.00. W chwili śmierci miał na szyi medalik Matki Bożej Częstochowskiej który zawsze ze sobą nosił. Pochowano go we wsi Hilarów (grób nr 2) w wspólnej mogile z innymi poległymi polskimi żołnierzami (trzech młodszych oficerów). O jego śmierci ukazała się w wschodnopruskiej gazecie w artykule "Odważny wróg" wzmianka o nim: „W składzie polskiej pomorskiej grupy, zniszczonej ostatnio przez nas na Pomorzu, była brygada kawalerii. Brygada ta poniosła wielkie straty, wynikały one stąd, że wszystkie jej oddziały biły się wyjątkowo mężnie. Pomorska Brygada Kawalerii wykazała postawę wzbudzającą podziw niemieckich żołnierzy. Generał S. Skotnicki we wrześniu 1939r. został pochowany wraz z kilkoma innymi poległymi żołnierzami polskimi we wspólnym grobie, przy czym uznając Jego dzielność, Niemcy oddali Mu honory wojskowe". Oznaki wykazanego honoru nie przeszkodziły Niemcom w rozstrzelaniu w Tułowicach 42 polskich żołnierzy – jeńców wojennych oraz 5 mieszkańców wsi. Pamięć o nich i o ostatnim boju Generała upamiętnia przy drodze nr 705 niewielki kamień z kawaleryjskim proporczykiem.
18 września 1939 r. we wsi Śladów k. Tułowic żołnierze niemieccy w pancernych mundurach (stąd uważa się, że mogli być z 4 DPanc XVI Korpusu Panc.) rozstrzelali lub utopili blisko 300 osób w wieku od 4 do 75 lat w tym 150 jeńców Armii Poznań i z Armii Pomorze. Z masakry ocalały dwie osoby, które zeznały, że niektórzy z jeńców uciekali wpław lecz niestety zostali wystrzelani „jak kaczki”. O ofiarach tej zbrodni przypomina pomnik w Śladowie. Doczesne szczątki Generała ekshumowano 12 lutego 1952 roku spoczęły one na Cmentarzu Powązkowskim (kwatera B10–X-33), następnie w 28 czerwca 1960 r. przeniesiono go do kwatery A 29-VII -30 na tym samym cmentarzu.
Rodzina
Gen Skotnicki był dwukrotnie żonaty pierwszy raz z rozwódką, pierwszą żoną gen. Bolesława Wieniawy Długoszowskiego, śpiewaczką Stefanią Calvas (1890 – 1934), która zakochała się w nim podczas jego pobytu w Paryżu, zmarła w 44 roku życia. Mieli dwoje dzieci syna Stanisław (ur. 1920), córkę Stefanię (1922 – 1994) po mężu Kummart. Drugą żoną była Maria Karczewska ur. 1900 r. Kawaleryjski bakcyl ojca odziedziczył syn Stanisław który w 1939 r. walczył jako podchorąży w dawnym pułku ojca 15 puł w Wielkopolskiej Brygadzie Kawalerii gen. Romana Abrahama .Za wykazaną waleczność został odznaczony Krzyżem Walecznych. Następnie w stopniu podporucznika pod pseudonimem „Bogoria” działał w konspiracji AK- owakiej. Był m.in dowódcą zwiadu konnego na Kielecczyźnie. Po wojnie przesiedział w więzieniach PRL do 1955 roku. Brat Generała Gustaw w 1940 roku został zamordowany w obozie zagłady Mauthausen-Gusen. Drugi brat Maksymilian, jako porucznik rezerwy uczestniczył w Wojnie 1939 r. Następnie przebywał w niewoli i zmarł 5 maja 1945 roku w oflagu w Murnau. Trzeci z braci Michał zmarł w 1941 r. W czasie wojny zginęli także dwaj bratankowie Generała.
Odznaczenia
Gen. Stanisław Grzmot - Skotnicki posiadał liczne wysokie odznaczenia państwowe i bojowe w tym Order Krzyża Virtuti Militari V kl, Order Komandorski i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Niepodległości, Krzyż Walecznych (czterokrotnie) oraz Francuską Legię Honorową.